sobota, 23 sierpnia 2014

Puk Puk...

... Jest tu ktoś?

Jeśli jest ktoś kto wchodzi, czyta i milczy (niestety) niech się odezwie, najwyższa pora :D 

Nie wiem czy jest sens aby dalej tutaj pisać, więc jeśli jest ktoś kto czeka na następny rozdział po prostu dajcie mi znać w komentarzach na dole, możecie je nawet pisać anonimowo, tylko byłoby fajnie wiedzieć czy ktoś tutaj jeszcze zagląda.... :(


piątek, 1 sierpnia 2014

Like a Star - rozdział 22

Miłego i spokojnego weekendu Wam życzę! :)

***********




Martha’s POV


Piątek. Normalny dzień jak co dzień . Byłam na uczelni razem ze swoją grupą. Mesut miał trening, bo jutro mają ważny mecz, więc spędzi czas z drużyną aż do niedzieli rano. Idąc prosto przed siebie w tłumie usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. To był mój trener.


- W końcu cię znalazłem – powiedział
- Czy coś się stało trenerze? – zapytałam
- Martha, mogę cię prosić o przysługę? – zapytał poważnym tonem
- Jasne, co mogę zrobić?
- Nie idziesz dzisiaj na trening… - zaczął mówić
- Co?! Co zrobiłam?! – prawie krzyknęłam
- Uspokój się, nie idziesz dzisiaj na trening bo potrzebujemy cię do męskiej drużyny – powiedział próbując mnie uspokoić
- Wow, nie spodziewałam się tego, dlaczego mnie tam chcecie?
- Chcę nauczyć ich trochę techniki i przydasz mi się tam – powiedział
- Naprawdę?! Wydaję mi się, że nie jestem aż taka dobra
- Jesteś dobra! Więc co o tym myślisz? – zapytał
- Jasne! O której jest trening?
- O 19, zaraz po treningu dziewczyn
- Ok, w takim razie będę tam, trenerze - odpowiedziałam


Trener uśmiechnął się do mnie i poszedł. Potrzebuje zrobić jeszcze kilka rzeczy przed lunchem a potem trening z męską drużyną. Miałam w zwyczaju grać z moimi przyjaciółmi, kiedy zaczynałam swoją przygodę z piłką nożną więc jestem przyzwyczajona do ich towarzystwa. Po lunchu z przyjaciółmi poszłam do biblioteki żeby wziąć kilka książek, żeby napisać jedną pracę na zajęcia. I była pora żeby zająć się porządnym treningiem, z dziewczynami trener nie jest aż tak wymagający, wiec mam nadzieję, że ten trening będzie dobry. Poszłam do szatni, przebrałam się, i było już trochę późno, więc od razu pobiegłam na boisko, chłopcy już mieli rozgrzewkę, pobiegłam prosto do trenera który coś pisał w swoim notatniku. Podeszłam bliżej, spojrzał na mnie i powiedział, że mam też zrobić rozgrzewkę. Zaczęłam biec i czułam jak każdy na mnie patrzy. Robiłam swoje zadanie nie zdając sobie sprawy z tego co dzieję się wokół mnie. Kiedy rozgrzewka się skończyła, trener kazał mi podejść bliżej.


- Trenerze! Dlaczego ta dziewczyna jest tutaj? – zapytał wysoki blondyn
- No właśnie! – cała drużyna krzyknęła
- Chłopcy, to jest Martha, gra dla damskiej drużyny i jest tutaj żeby nam pomóc – powiedział trener
- Nie potrzebujemy pomocy, tym bardziej pomocy dziewczyny – powiedział inny chłopak, z brązowymi kręconymi włosami
- A właśnie, że potrzebujemy! – krzyknął trener
- Ta dziewczyna nie wie nic o piłce nożnej, one nawet nie wiedzą czym jest piłka – powiedział blondyn jeszcze raz
- Cóż, to ja jestem trenerem i jeśli mówię, że potrzebujemy jej pomocy tak właśnie jest – powiedział trener a ja stałam obok niego nie mówiąc nic
- A ja jestem kapitanem i mówię, że jej nie potrzebujemy! – znowu krzyknął blondyn
- Daniel, jeśli chcesz dalej przegrywać mecze, w porządku ale ona zostaje – powiedział trener raz jeszcze
- Trenerze mogę wyjść, nie chcę tworzyć jakiegoś niepotrzebnego chaosu – powiedziałam
- Nie, zostajesz – powiedział zamykając swój notes – Dobra, zaczynamy!


Chłopcy zaczęli biegać po boisku a ja stałam tam i nie wiedziałam co robić. Trener po chwili kazał mi iść z chłopakami i zacząć robić pary, dostałam bardzo miłego chłopaka, który był wyższy ode mnie, z uroczym uśmiechem, brązowymi włosami i pasującą białą koszulką do jego niesamowicie zielonych oczu. Miał na imię Alex, zaczęliśmy wtedy ćwiczyć z piłką. Czułam, że każdy na mnie patrzy, jestem do tego przyzwyczajona, że mężczyźni nie wierzą mi, że potrafię grać w piłkę i że kocham tak samo ten sport jak oni, więc to nie jest pierwszy raz kiedy mi się to zdarzyło. Teraz był moment na sprint. Trener podzielił nas na dwie grupy. Jedna grupa na jedną stronę boiska a druga na drugą. Mieliśmy biegać naprzeciw siebie. Teraz była moja kolej a moim przeciwnikiem był Daniel, kapitan, byliśmy na swoich miejscach gotowi do biegu. Mieliśmy przeszkody na naszej drodze, spojrzałam na niego i on zrobił to samo, nagle usłyszeliśmy gwizdek kapitana, biegłam tak szybko jakby od tego zależało moje życie. Pokonałam pierwszą przeszkodę bardzo łatwo, ale nie odwróciłam się żeby spojrzeć na przeciwnika, byłam skupiona na swoim wyścigu. Kiedy dobrnęłam do drugiej strony boiska położyłam swoje ręce na kolanach próbując złapać oddech, Usłyszałam pewien dźwięk, kiedy się odwróciłam zobaczyłam biegnącego Daniela, więc to znaczyło, że wygrałam. Uśmiechnęłam się do siebie, wyprostowałam się i ruszyłam na drugą stronę boiska. Po krótkiej przerwie i napiciu się wody zobaczyłam jak trener przygotowuje miejsce na rzuty wolne. Zawołał nas i czekaliśmy, stałam z przodu. 


- Dobra chłopcy, mamy poważny problem z rzutami wolnymi wiec teraz mamy czas żeby nad nimi popracować – powiedział trener


Zawołał jednego chłopaka i to było… straszne. Piłka nawet nie dotknęła słupka, to było dalekie od bramki. Kolejna osoba i ta sama historia. Nagle trener zawołał moje imię więc podeszłam do piłki.


- Ona to zepsuje – usłyszałam od jakiegoś chłopaka
- Patrzcie i uczcie się… - powiedział trener a reszta się zaśmiała


Wzięłam piłkę do ręki i ułożyłam ją po swojemu. Zrobiłam kilka kroków do tyłu, spojrzałam na bramkę i szukałam miejsca gdzie chcę kopnąć piłkę. Głęboki wdech, zamknęłam oczy i po prostu kopnęłam ją. Trafiłam, prosto w kąt tak jak chciałam. Każdy od zawsze mi mówił, że moją najsilniejszą umiejętnością są rzuty wolne. Ciągle je ćwiczyłam, oglądałam filmy i próbowałam strzelać na treningach. Podeszłam bez słowa tam gdzie wszyscy stali. ‘Ona jest dobra’ usłyszałam z tyłu i uśmiechnęłam się do siebie. Rozmawiałam z kilkoma osobami, i wydali się naprawdę sympatyczni. Po dłuższej chwili był rzut kapitana, odwrócił się żeby na mnie spojrzeć i kopnął piłkę, całkiem fatalnie. Na początku wydawało się, ze to będzie dobry rzut ale nic bardziej mylnego, wszystko było źle a on był wściekły.


- Martha, podejdź tutaj! – powiedział trener – Wytłumacz reszcie jak strzelasz rzuty wolne
- Cóż, próbuje podkręcił piłkę i kiedy ją kopnę jej kierunek całkowicie się zmienia dlatego bramkarz nie jest w stanie jej złapać, ale to zależy…
- Zależy ? – zapytał mnie
- Zależy gdzie jest piłka i barierka
- Jakiś jeszcze sposób?
- Zamiast kopnięcia z podbiciem robię to palcami dlatego zmierza bardziej ku środkowi
- Teraz wiecie trochę więcej… Ćwiczcie tak jak powiedziała!


Większość chłopców podeszło do mnie i zaczęli zarzucać mnie pytaniami jak ja to robię, więc starałam im to pokazać, wyjaśnić. Szczerze mówiąc to było całkiem fajne, starali się mnie słuchać i robić tak jak mówię, tylko jeden z nich, kapitan miał to wszystko gdzieś. Był sporym problemem. Po dłuższej chwili zebraliśmy się do domu. Oglądałam telewizję w salonie i zadzwonił telefon, kiedy spojrzałam na ekran nie mogłam przestać się uśmiechać.


- Hallo Mesut! – powiedziałam z moim dziwnym niemieckim akcentem
- Hallo mein Sonnenschein (Cześć kochanie) – powiedział Mesut
- Aww… Jak się masz?
- Zmęczony ale całkiem w porządku. A ty? Jak minął trening? – zapytał
- Było trochę inaczej ale fajnie
- Inaczej? To znaczy?
- Dzisiaj trenowałam z męską drużyną
- Naprawdę? Dlaczego? – zapytał
- Trener poprosił mnie o pomoc, nie było tak latwo na początku
- Dlaczego? Coś ci zrobili? – zapytał i mogłam usłyszeć, że zaczął się robić trochę zły
- Nie, po prostu nie chcieli mnie tam bo przecież dziewczyny nic nie wiedzą o piłce nożnej, przywykłam do tego
- Wiesz dużo o piłce nożnej zresztą jesteś świetna w tym co robisz! A niech to! Chciałbym tam być, powiedziałbym im coś – Mesut się zaśmiał
- Dzięki Mesut, ale na końcu już wcale nie było tak źle. Część z nich jest bardzo miła
- To cieszę się to słyszeć… Chcesz coś wiedzieć? – zapytał
- Co? – powiedziałam
- Tęsknie za tobą…
- Ja za tobą też – odpowiedziała
- Tak bardzo bym chciał żebyś tu ze mną była dodając mi otuchy
- Będę, nawet nie musisz mnie o to pytać - powiedziałam
- Wiem.. Chciałbym tylko żebyś była ze mnie dumna
- Ale ja jestem z ciebie dumna Mesut
- Wiesz, że to bardzo dużo dla mnie znaczy. Kiedy wrócę pierwszą rzeczą jaką zrobię będzie zobaczenie ciebie
- A ja w takim razie będę czekać
- Muszę już iść… Porozmawiamy później?
- Pewnie
- Do usłyszenia!
- Dobranoc Mesut, słodkich snów
- Żyje w śnie… - powiedział


Rozłączyliśmy się a ja dalej uśmiechałam się głupio, nie wiem co się dzieję ze mną kiedy za każdym razem widzę Mesuta albo nawet o nim pomyślę. Mam takie dziwne uczucie… Wydaję mi się, że zmieniłam się w jakiś sposób ale nie bardzo rozumiem w jaki. To będzie długi weekend bez niego obok…

środa, 30 lipca 2014

Like a Star - rozdział 21

Witajcie! Dzisiaj przychodzę do Was z 21 rozdziałem. Z góry chciałabym uprzedzić, że dawno nic nie pisałam i mogą pojawić się jakieś błędy za które przepraszam. :)

Słowa, które będą w kolorze zielonym to są linki, które przeniosą Was do różnych zdjęć, więc śmiało w nie klikajcie! 

Życzę miłego czytania! :)

*******

Mesut’s POV


Jechałem z powrotem do domu i czułem się szczęśliwy że w końcu koniec z niepewnością. Wszedłem do salonu, zostawiłem klucze na stole i usiadłem na kanapie wydając z siebie ciche westchnienie. Chciałem trochę odpocząć i wtedy kiedy już prawie zasypiałem usłyszałem pukanie do drzwi. Wolno wstałem i podszedłem do drzwi, kiedy je otworzyłem zobaczyłem wchodzącego Gonzalo do mieszkania, który wszedł z uśmiechem na twarzy. Zawsze będzie mnie zadziwiać.


- Cześć Gonzalo, co ty tutaj robisz? – Zapytałem
- Cóż, przyjechałem żeby zobaczyć jak minął ci dzień… - Powiedział kierując się ku kanapie i siadając na niej, poszedłem w jego ślady.
- To był dobry… - Powiedziałem
- Po prostu dobry… No dalej Mesut! Przymiotnik ‘dobry’ nie jest wystarczający, rzecz w tym, że nie chcesz mi powiedzieć! – Powiedział Gonzalo
- Ale co chcesz żebym ci powiedział?
- Nie spotkałeś się z Marthą? Powiedziałeś jej co czujesz? Jak to się skończyło? Czy wy dwoje jesteście już czymś więcej niż  ‘tylko przyjaciółmi’ bo wy dwoje dla mnie wcale nie jesteście jak ‘tylko przyjaciele’, zdałem sobie sprawę, że wy dwoje pasujecie do siebie… MESUT MÓW! – powiedział Gonzalo
- Nooo, dobrze wiedzieć, że do siebie pasujemy… Szkoda tylko, że nikt mi nie powiedział tego wcześniej – powiedziałem
- To tylko dlatego, że myśleliśmy że ty to już wiesz w sensie mam na myśli Sami’ego i siebie, pomyśleliśmy też że mogłeś być całkiem zagubiony dlatego też postanowiliśmy trochę grać
- Cóż, nie mogę temu zaprzeczyć, muszę wam podziękować – powiedziałem z uśmiechem



Martha’s POV


Usiadłam na kanapie oglądając telewizję do momentu kiedy Monica nie przyszła ponownie .
- Gdzie byłaś? – zapytałam
- Poszłam do sklepu po coś do jedzenia... Musisz mi chyba coś powiedzieć, czyż nie? – Zapytała z ogromnym uśmiechem na twarzy i do tego siadając naprzeciwko mnie
- Wydaje mi się, że już coś wiesz… - powiedziałam
- Tak, ale chciałabym wiedzieć więcej szczegółów
- Najpierw pójdę się przebrać i… - zaczęłam mówić ale Monica ucięła mi w pół zdania
- Ale najpierw musisz mi wyjaśnić całą tą sytuacje! – powiedziała
- Jaką sytuacje?! – zapytałam
- Nie kłam! Jak się mają sprawy z Mesutem? Powiedziałaś mu, że go lubisz? Powiedziałaś mu to pierwsza? Jesteście czymś znacznie więcej niż ‘tylko przyjaciółmi…’ – powiedziała
- Kim jesteś? Sherlockiem Holmsem czy co? – zapytałam
- Nie, jestem tylko przyjaciółką, która chcę dla ciebie jak najlepiej… A Mesut jest najlepszy dla ciebie… - powiedziała Monica
- Co chcesz wiedzieć?
- Czy wy dwoje rozmawialiście o tym?
- W pewnym sensie – odpowiedziałam
- W pewnym sensie?! Chcesz mnie zabić czy co?! - krzyknęła



Mesut’s POV


- Nie musisz nam dziękować… Po prostu troszkę cię do tego popchnęliśmy – powiedział
- Ale jestem wam bardzo wdzięczny chociaż coś tak mi się wydaję, że Sami musiał cię trochę ‘zastopować’ bo chyba sam byś coś z tym zrobił beze mniea nie tylko mnie do tego skłonił
- Przynajmniej teraz widzisz światło w tunelu – zaśmiał się Gonzalo


Gonzalo położył swoje łokcie na nogach a rękami oparł dłonie na twarzy i uśmiechał się do mnie, robił tak przez cały czas i to była jedyna szansa żeby opowiedzieć mu o wszystkim. 


- Poszedłem do jej mieszkania, ale nie było w nim Marthy, jej przyjaciółka Monica powiedziała mi gdzie jest, pamiętasz ją?
- Pewnie! I co było dalej? – zapytał
- Poszedłem tam gdzie była… I… Cóż… - powiedziałem
- Mogę sobie chyba wyobrazić co się wydarzyło… - powiedział Gonzalo



Martha’s POV


- Monica, kiedy mówię ‘w pewnym sensie’ mam na myśli, że Mesut przyszedł ‘przez przypadek’ tam gdzie byłam i znał ‘całkiem przypadkiem’ miejsce w którym byłam
- Naprawdę?! Co za zbieg okoliczności! Ale musisz przyznać, ze ten park wcale nie jest taki duży i czasami jesteś przewidywalna… - powiedziała
- Przecież wiem, że mu powiedziałaś gdzie byłam…
- No tak, ok. Może powinnam czuć się winna ale nie żałuje!
- Żartuje, rzecz w tym… - powiedziałam
- Co? Stało się coś złego? – zapytała Monica
- Nie nie, naprawdę nie miałam pojęcia, że go tam zobaczę. Mam na myśli to, że siedziałam spokojnie czytając sobie książkę kiedy podszedł… Powiedział coś, że Sami, Sergio i Gonzalo nakłonili go żeby przyszedł ze mną porozmawiać…
- Sami i ten twój przyjaciel z Argentyny! Wow, ci chłopcy są bardzo inteligentni, więc powiedzieli mu żeby przyszedł z tobą porozmawiać, a to ciekawe… I co było dalej?
- Najwidoczniej dzisiaj na lunchu – powiedziałam
- I ty w to wątpisz… Mesut cię uwielbia, a oni nakłonili go do tego, żeby powiedział co do ciebie czuje i tyle – powiedziała Monica



Mesut’s POV


- Monica mi powiedziała, że Marthy nie ma w domu i… - zacząłem mówić
- I co?! – zapytał
- Wydaje mi się, że zauważyła mój wyraz twrz… - powiedziałem
- Całkowite rozczarowanie – dokończył za mnie
- Coś w tym stylu, i wiesz co? – zapytałem
- Mesucie Ozilu! – powiedział Gonzalo z uśmieszkiem trzymając swoją twarz w dłoniach – Nie wiem ale czasami nie jesteś wcale taki ekspresywny – powiedział
- To nie tak, że nie jestem bez wyrazu, zresztą porównując ciebie i Marcelo… - powiedziałem
- No cóż, tak, ale mieliśmy rozmawiać o Marthcie. Ona ma coś takiego magicznego, że każdy chce jej powiedzieć co czuje kiedy się na nią patrzy… - powiedział
- Nie zauważyłem tego w taki sposób
- To jest ciekawe, bo teraz ktoś może cię nazwać „czarodziejem’ – powiedział śmiejąc się Gonzalo
- Nie jesteś zabawny… - Wracając poszedłem tam gdzie była Martha…



Martha’s POV


- Nie przeżywaj, on mnie nie uwielbia tylko mnie po prostu lubi – powiedziałam
- Powiedział ci to? – zapytała Monica
- Tak, kiedy byliśmy w parku
- A co ty mu powiedziałaś?
- Jak myślisz?! Zresztą co ty teraz robisz?!
- Popcorn – powiedziała śmiejąc się
- Jesteś niemożliwa! – krzyknęłam
- Kochasz mnie! Tak czy siak powiedziałaś mu, że też go lubisz?
- Nie mogłam zrobić tego w parku
- Jak to? Co się stało? – zapytałam
- W tym momencie jakieś dziewczyny w parku, jakaś większa grupka strasznie na nas patrzyły, i to było całkiem niezręczne…
- Mogę sobie to wyobrazić… Więc jak mu to powiedziałaś? - zapytałam



Mesut’s POV


- I gdzie była? – zapytał Gonzalo
- W praku, obok swojego mieszkania, czytała książkę na ławce – odpowiedziałem
- Więc jak myślę dobrze, po prostu poszedłeś do tego parku
- Tak, kiedy tam już byłem wydawała się bardzo zaskoczona widząc mnie tam, zaczęliśmy rozmawiać i wtedy powiedziałem jej o naszym lunchu.
- Wyłożyłeś kawę na ławę? – zapytał
- Eee? Ale ja nie… Nie powiedziała nic więc wydawało mi się, że czeka aż będę mówić dalej, więc powiedziałem jej…
- Czy powiedziałeś jej, ze chcesz żeby była matką twoich dzieci?! – śmiał się Gonzalo
- NIE! Po prostu powiedziałem jej prawdę, że ją naprawdę lubię i zapytałem czy ona mnie też…
- Jaka była jej odpowiedź? – zapytał
- Nie mogła mi wtedy zbytnio odpowiedzieć…
- Co? Dlaczego! Czy to spowodowało że zaniemówiła?
- Nie… jakaś grupka dziewczyn zaczęła się kręcić obok nas i się gapić
- Oh, i co zrobiliście?
- Poszliśmy do jej mieszkania…
- I… - powiedział Gonzalo



Martha’s POV


- Więc poszliśmy do mieszkania i Mesut zapytał mnie raz jeszcze… - zaczęłam mówić
- Przejdź do rzeczy, proszę… Umieram z ciekawości! – powiedziała Monica
- Ok, przytuliłam się do niego i zwyczajnie mu powiedziała… Że też go lubię
- Awww, yesteście razem tacy cudowni!
- Pozwolisz mi dokończyć?
- Co było później?
- Cóż… Wracając jeszcze do tego parku Mesut chciał mnie pocałować ale tamte dziewczyny mu przeszkodziły, po tym co mu powiedziałam o moich uczuciach… Pocałował mnie
- Ahhhhh! – krzyknęła


Monica podskoczyła na kanapie, wyrzucając połowę popcornu na podłogę i robiąc przy tym całkiem dziwny taniec na środku salonu.


- Co ty wyprawiasz? – zapytałam
- To się nazywa ‘szczęśliwy taniec’ Ahhhh! Wasz pierwszy pocałunek! Jak uroczo!
- Wyrzuciłaś cały popcorn na podłogę.. - powiedziałam
- Pocałowaliście się! Jesteście najbardziej uroczą parą na świecie!
- Szaleństwo! – powiedziałam uderzając ją łokciem



Mesut’s POV
 

- Powiedziała, że też mnie lubi.. Nie mogłem się oprzeć i ją pocałowałem 


Naglę zobaczyłem jak Gonzalo w mgnieniu oka wstał z kanapy i zaczął klaskać.


- Brawo! Brawo! Myślę, że to jest najlepsze co w ogóle zrobiłeś przez cały tydzień, oprócz tego wszystkiego na boisku.
- Nie lubię cię…
- Co?! Tak długo wam zeszło, żeby w końcu się przyznać do uczuć i w końcu pocałować!
- Cóż, bo zwyczajne nie wiedzieliśmy co się dzieje między nami a teraz wszystko jest wyjaśnione
- No dobra, a co było później? – zapytał Gonzalo
- Zostaliśmy w jej mieszkaniu… - zacząłem
- Wy dwoje… Sami… W jej mieszkaniu… - powiedział Gonzalo ruszając w dziwny sposób brwiami
- Tak.. I nic się nie wydarzyło, na pewno nie to co masz na myśli
- O nie! Przecież nie miałem tego na myśli! – powiedział z uśmiechem
- I tak ci nie wierzę, niemniej jednak… Monica, Sami, Sergio i ty bardzo mi pomogliście
- Właśnie dlatego lubię Monicę, pomogła nam nawet nie wiedząc tego
- Jesteś pewien, że ją lubisz…
- Spójrz która jest godzina! – powiedział Gonzalo spoglądając na zegarek – Mamy jutro trening, więc do zobaczenia jutro!
- Do jutra Gonzalo, jeszcze raz wielkie dzięki!
- Nie ma za co


Gonzalo wyszedł i jeszcze raz mogłem na spokojnie o tym wszystkim pomyśleć. Byłem niesamowicie szczęśliwy, że mam Marthę w swoim życiu, że w końcu mogę jej powiedzieć o swoich uczuciach i do tego jeszcze ta świadomość, że ona czuję do mnie to samo.



Martha’s POV
 

- A teraz wy dwoje jesteście… - powiedziała Monica
- Nie, to nie jest jeszcze takie oficjalne. Będziemy się spotykać, wychodzić gdzieś i zobaczymy co z tego wyniknie, może będziemy kimś znacznie więcej niż przyjaciółmi.
- Może?! Daję wam miesiąc, max dwa żeby zaczęło się między wami coś poważniejszego
- Cóż, zobaczymy
- Naprawdę jestem szczęśliwa… A teraz zrobimy coś do jedzenia, co za dzień! Pełen emocji!
- A tobie jak minął dzień?


Monica i ja zjadłyśmy obiad, obejrzałyśmy coś w telewizji i poszłyśmy spać. Położyłam się z uśmiechem na twarzy. Czułam się jak najszczęśliwsza dziewczyna na całym świecie, nie do końca miałam świadomość tego co się dzieje, ale co najważniejsze czułam ulgę, że w końcu powiedziałam Mesutowi to co leżało mi na sercu. Zresztą powiedziałam Monice, że jeszcze zobaczymy czy coś z naszej przyjaźni może się zrodzić. Nie jestem zakochana, jeszcze nie, ale kiedy jestem z Mesutem czuję się naprawdę dobrze tak jak nigdy przedtem, mam do siebie takie jedno pytanie jak to jest czuć miłość, chciałabym to wiedzieć. To że Mesut też mnie lubi jest czymś bardzo wyjątkowym, ze wszystkich dziewczyn na świecie wybrał mnie. Po przemyśleniu całego dnia w końcu zasnęłam. Następny dzień był coś w rodzaju tych męczących dni. Lekcje, projekty do zrobienia, trening i miałam do tego jeszcze prace domowe, które na mnie czekały w domu. Zostawiłam torbę i poszłam prosto do salonu żeby się trochę zrelaksować, ale wtedy zaczął dzwonić telefon. Kiedy zobaczyłam jego imię na ekranie natychmiast się uśmiechnęłam.

 
- Cześć Mesut – powiedziałam szybko
- Hej, jak się masz/ - zapytał
- Trochę zmęczona, ale całkiem dobrze, a ty?
- Teraz po usłyszeniu twojego głosu mogę powiedzieć, że całkiem dobrze
- Cóż, mogę powiedzieć to samo – powiedziałam z uśmiechem
- Mogę do ciebie wpaść? Chciałbym się z tobą zobaczyć
- Jasne, muszę tylko zrobić pracę domową ale cały czas tutaj będę
- Ok, będę za chwilę
- Będę czekać - powiedziałam


Mesut pożegnał się i rozłączył. Znalazłam w telewizji jakiś stary mecz Chelsea i zostawiłam go, poszłam po swojego laptopa, książki i notes żeby zacząć pracę domową. Po chwili stałam już w salonie i usłyszałam parkujący samochód na dole. Czułam się znowu jak nastolatka, taka podekscytowana. Zostawiłam wszystko na stole i podeszłam do okna. Zobaczyłam Mesuta wychodzącego z samochodu, i do tego jego wspaniałe, szare Porsche Panamera. Nie znam się na samochodach ale ten wyglądał niesamowicie. Naprawdę lubię ten samochód. Mesut trzymał małą tackę z kawą ze Starbucks’a. Jest taki miły. Usiadłam przy stole, włączyłam laptopa i zaczęłam robić projekt. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi i od razu na twarzy pojawił mi się uśmiech.  


- Otwarte! – krzyknęłam


Drzwi zaczęły się wolno otwierać, i w końcu mogłam go zobaczyć. Uśmiechał się do mnie, zamknął drzwi i zostawił kawę na stole w kuchni. Podeszłam do niego, owinęłam ręce wokół jego szyi, przyciągając go bliżej do siebie. Poczułam jego dłonie dotykające mojej talii. Delikatnie pocałował mój policzek, natychmiast poczułam jak robią się czerwone, uciekłam wzrokiem w podłogę. Mesut dotknął mojej twarzy dłonią sprawiając żebym na niego spojrzała. 


- Przyniosłem ci kawę – powiedział kierując wzrok na kuchenny stół
- To na pewno mi pomoże dzięki, ale naprawdę nie musiałeś – powiedziałam biorąc kubek kawy do ręki
- Mam nadzieję, że będzie ci smakować - powiedział
- Java Chip Frappuccino! Moje ulubione! Dziękuje - powiedziałam całując go w policzek 
- Cieszę się to słysząc - powiedział z uśmiechem


Obróciłam się na pięcie, poszłam do salonu, wyłączyłam telewizor i wróciłam żeby usiąść przy stole w kuchni. Mesut usiadł obok mnie. Zaczęłam otwierać książki i szukać czego w komputerze. Mogłam poczuć perfumy Mesuta stąd gdzie siedział, było naprawdę dobrze mieć go tuż obok.


- Więc, co robisz? – zapytał mnie
- Muszę napisać esej i potem przeczytać ten rozdział - odpowiedziałam
- Potrzebujesz pomocy? – zapytał a ja spojrzałam na niego
- Masz zamiar mi pomóc? – zapytałam w zabawny sposób
- Mogę ci pomóc tylko powiedz mi co mogę zrobić – powiedział przybliżając się do mnie bliżej
- No cóż, możesz przeczytać kilka stron tutaj i zaznaczyć kreską najważniejsze rzeczy – powiedziałam podając mu książkę


Mesut przytaknął z uśmiechem a ja zaczęłam pisać swój esej. Włączyłam muzykę i zaczęliśmy rozmawiać robiąc moją pracę domową i pijąc pyszną kawę którą kupił.
Nagle usłyszałam, że jedna z moich ulubionych piosenek zaczęła brzmieć z mojego laptopa. Naprawdę lubię tą piosenkę, więc zaczęłam śpiewać pod nosem.


“The sun will shine, and we will see there’s nothing standing in our way. Love will stand and never break. Never thought this could be me. Do you feel what I feel? Every time that you are near it’s a beautiful world… A beautiful world”


,,Słońce zaświeci, i zobaczymy, że nic nie stoi nam na drodze. Stanie tylko miłość, która nigdy się nie złamie. Nie pomyślałbym nigdy, że to mogę być ja. Czujesz to, co ja? Zawsze, kiedy jesteś tuż obok, świat staje się piękniejszy. Piękny ten świat...”
 


Czułam jego wzrok na mnie, wiec spojrzałam na niego.


- Myślę, że mogę to skończyć jutro… Chcesz obejrzeć telewizję? – zapytałam biorąc książkę z rąk Mesuta
- Na pewno? Starałem się najlepiej jak potrafię…
- Tak, na pewno – powiedziałam i zobaczyłam że zaznaczył lewo dwa zdania


Mesut się uśmiechnął i usiedliśmy na kanapie. Włączyłam telewizor i zaczęłam skakać po kanałach do momentu kiedy zobaczyłam, że leciał mój ulubiony film.


- Kod Da Vinci? Nigdy tego nie wiedziałem – powiedział Mesut
- Książka jest znacznie lepsza niż film, wydaję mi się że mógłby ci się spodobać. Chcesz obejrzeć?
- Jasne! Wiem, że chcesz go obejrzeć bardziej niż ja!
- Tu mnie masz! – powiedziałam z uśmiechem




Odsunęłam stolik żeby lepiej usiąść na kanapie. Nagle poczułam ręce Mesuta na mojej talii kiedy przyciągał mnie bliżej do siebie. Położyłam głowę ja jego ramieniu kiedy on bawił się moimi palcami. Było cudownie czuć go tak blisko. Poczułam się tak jakbym była w domu


“I’ll be the stars guiding you… I’ll be the place that you hide… I’d run a thousand miles, a thousand miles to be by your side…”

„Będę cię prowadził do gwiazd. Będę miejscem, w którym będziesz mogła się schować. Przebiegłbym tysiące mil, tysiące mil, by być tam, gdzie ty.”


Mesut zaśpiewał prosto do mojego ucha. Mogłam poczuć jak ciarki przechodzą przez całe moje ciało. Odwróciłam się, żeby na niego spojrzeć a on po prostu się uśmiechał. Przechyliłam się i pocałowałam jego delikatne usta, moja dłoń była na jego szyi przyciągając go do siebie bliżej, po chwili poczułam jego na swojej talii. Mogę przyzwyczaić się do jego pocałunków, to było takie… dobre, delikatny i czuły pocałunek. Kiedy przestaliśmy oboje uśmiechaliśmy się do siebie szeroko. 


- “Every time that you are near it’s a beautiful world…. A beautiful world”
- ,,Zawsze, kiedy jesteś tuż obok, świat staje się piękniejszy…. Piękny ten świat” – wyszeptałam 


Mesut uśmiechnął się i dalej oglądaliśmy film. Chwilę później Mesut musial wyjść, jutro miał mecz a ja miałam do zrobienia pracę domową


- Spróbuję jeszcze wpaść – powiedział idąc do holu
- Nie martw się, możesz zadzwonić kiedy chcesz – powiedziałam
- To był miły dzień
- Też go miło spędziłam, dzięki że wpadłeś – powiedziałam
- Nie ma za co
- Jedź bezpiecznie i śpij dobrze
- Słodkich snów.. – powiedział całując mnie w czoło


Mój wzrok podążał za nim do momentu kiedy wsiadł do samochodu i odjechał, wróciłam do swojej pracy domowej a zaraz potem poszłam spać. Chcąc nie chcąc po takim dniu sny na pewno będą… słodkie.