INSTAGRAM:
sobota, 29 czerwca 2013
czwartek, 27 czerwca 2013
Zdjęcia z fanami, Vegas
Jesteście gotowi na kolejne zdjęcia?
Uśmiechnięty Mesut! Tak rzadko to się zdarza na zdjęciach z fanami, miłego oglądania! :)
środa, 26 czerwca 2013
wtorek, 25 czerwca 2013
Like a Star - Rozdział 18
Czy u was też jest tak przeraźliwie zimno i pada? Moi rodzice pojechali na wakacje a ja zostałam sama, nawiązując do rozdziału, też nie lubię być sama niestety nie ma przy mnie takiego Mesuta albo Gerarda, chyba spędzę pół nocy nad kolejnym rozdziałem...
Miłego czytania :)
*****
Martha’s POV
To był pracowity tydzień, rzadko rozmawiałam z Mesutem, całymi dniami miał treningi. Liga hiszpańska już się zaczęła. Był wtorek, jak zwykle przyszłam do domu po treningu, Monica siedziała w salonie oglądając telewizję.
- Muszę ci coś powiedzieć... - powiedziała Monica, kiedy byłam w kuchni
- Co się stało? - zapytałam
- Nic, rzecz w tym że muszę jechać do Walencji z cheerleaderkami, drużyna koszykarka ma tam właśnie mecz
- Oh, no dobrze... Kiedy jedziesz? - zapytałam
- Jutro rano, wrócę prawdopodobnie w piątek
- Będzie mi się trochę nudzić bez ciebie tutaj...
- Nie smuć się! Zawsze będziesz mogła porozmawiać z Mesutem...
- Ostatnio rzadko z nim rozmawiałam... Ma teraz sporo ważnych sprawa...
- Wiem...
- Idę do pokoju spakować się na podróż - powiedziała
- Musisz mi coś przywieźć, ładnie proszę! - powiedziałam
- Oczywiście! Do zobaczenia! Nie tęsknij za mną bardzo - powiedziała przytulając mnie
- Baw się dobrze! - powiedziałam
Monica poszła do swojego pokoju, ja jeszcze zostałam w salonie i oglądałam telewizje. Następnego poranka kiedy wstałam Monici już nie było, mieszkanie było całkiem puste bez niej. Ubrałam się i przygotowałam na kolejny dzień szkoły. Dobrą stroną tego wszystkiego było to, że nasz trener odwołał dzisiejszy trening, tłumaczył się tym, że ma coś innego do zrobienia. Odpoczywałam na kanapie oglądając nudną grę tenisa, w pewnym momencie poczułam się głodna, wstałam z wygodnej kanapy i poszłam do swojego pokoju żeby się przebrać, miałam plan żeby wyjść i zjeść obiad w pobliskiej restauracji. Wybrałam zwykłą parę czarnych jeansów, t-shirt, tenisówki, okulary przeciwsłoneczne i swoją torbę. Kiedy otworzyłam drzwi zderzyłam się z kimś, kiedy spojrzałam do góry nie mogłam uwierzyć kto właśnie stał na przeciw moich drzwi.
- Gdzie się wybierasz kochanie? - powiedział zarozumiały głos
- Co ty tutaj robisz Gerard?
- Przyszedłem się z tobą zobaczyć... Mógłby być to ktoś inny? - zapytał
- Zobaczyłeś mnie już, a teraz możesz iść... - powiedziałam próbując zamknąć drzwi
- No przestań! Kupiłem obiad - powiedział wchodząc do mieszkania - Ładnie tutaj
- Dzięki, skąd wiesz że tutaj mieszkam/
- Odwoziłem cię tutaj ostatnio pamiętasz?
- Tak, ale skąd wiedziałeś w którym mieszkaniu mieszkam?
- Nie zrozum mnie źle ale zapytałem kolesia na przeciwko ciebie - powiedział kładąc torby które miał ze sobą na stole kuchennym
- Muszę z nim pogadać... - wymamrotałam
- Co powiedziałaś? - zapytał zbliżając się coraz bardziej do mnie
- Nic... - próbowałam się uśmiechnąć
- Daj spokój, zjedzmy obiad... - powiedział kładąc swoje ręce na mojej talii i zaniósł mnie do kuchni
- Znam drogę do kuchni - powiedziałam biorąc jego ręce z daleka od siebie
Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Gerard starał się żeby obiad upłynął nam w miłej atmosferze, nie było nawet tak źle, jest całkiem zabawny i ciekawy. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach i co chwile z czegoś się śmialiśmy. Piliśmy wino które przyniósł, nie jestem przyzwyczajana do picia, ale smakowało całkiem w porządku. To był świetny obiad, nienawidzę spędzać czasu w samotności, a dzisiaj był właśnie jeden z tych dni. Po umyciu naczyń, Gerard zaproponował żebyśmy obejrzeli razem film, zgodziłam się. Usiadł na kanapie kiedy ja wybierałam film, w końcu padło na jeden z moich ulubionych 'O północy w Paryżu' Woody'ego Allen'a. Nie jestem jego wielką fanką ale ten film jest świetny, poza tym gra tam mój ulubiony aktor Tom Hiddleston. Usiadłam obok Gerarda i skrzyżowałam nogi, byłam całkiem skupiona na filmie kiedy poczułam ramie Gerarda na swoim ramieniu. Czułam się z tym w porządku, miło mieć kogoś obok kiedy czuję się samotna. Jego ręka była na mojej talii, delikatnie mnie dotykając, położył palec na moim policzku i odwrócił moją głowę, przesuwał mnie swoimi niebieskimi oczami.
Natychmiast poczułam jego usta na swoich, próbowałam go nie pocałować ale to było niemożliwe, delikatnie ugryzł moją dolną wargę, jego język walczył z moim, czułam się z tym tak dobrze, ale też źle w tym samym czasie.
Gerard's POV
W momencie kiedy przekroczyłem próg jej mieszkania jedyne co chciałem to ją pocałować. Oglądaliśmy razem film po cudownej kolacji i butelce dobrego wina. Nie mogłem powstrzymać się żeby nie objąć jej ramieniem, dobrym znakiem było to że nie zareagowała na to, chciałem poczuć jej usta raz jeszcze, film był na drugim planie, pocałowałem ją a ona mnie. Jej ręce były na moich ramionach a moje na jej talii, delikatnie ją dotykając. Powoli próbowałem położyć ją na kanapie bez przerywania pocałunku. Zaczęła bawić się moimi włosami, położyłem jedną rękę na jej policzku podczas gdy druga nadal była na jej talii. Puściła moją szyję i zaczęła ściągać moją kurtkę, przerwałem na chwilę pocałunek żeby ściągnąć kurtkę i rzuciłem ją na podłogę. Moje ręce po chwili poruszały się pod jej koszulką, czułem pod palcami jej delikatną skórę. Jęknęła, zniżyłem się, całowałem jej szyję, mogłem czuć jej oddech nad swoim uchem. Moje pocałunki nagle zmieniły się w lekkie ugryzienia, Martha cały czas nie przestawała bawić się moimi włosami, moje ręce złapały jej nogę tak by były wokół mnie, na wysokości biodra. Nie przestawialiśmy się całować, Boże ta dziewczyna doprowadzała mnie do szaleństwa, jej pocałunki były niesamowite, czułem się tak jak nigdy wcześniej. Ręce Marthy wędrowały po moich plecach, nie mogłem już tego znieść. Złapałem ją za nogi i zaniosłem ją przez ramię do sypialni. Nie wiedziałem gdzie dokładnie jest jej pokój, ale na szczęście pierwsze drzwi jakie otworzyłem były strzałem w dziesiątkę. Ostrożnie położyłem ją na łóżku, znowu mnie pocałowała, uśmiechnąłem się i zacząłem rozpinać jej koszulę po chwili ukazał mi się jej czarny biustonosz. Nagle przypomniałem sobie że w kurtce zostawiłem swój portfel, przerwałem pocałunek i spojrzałem w jej piękne brązowe oczy, moje ręce nadal były na jej płaskim brzuchu, ona jest piękna.
- Zaraz wrócę - wyszeptałem
Tylko kiwnęła głową i rozłożyła się na łóżku, pocałowałem ją i poszedłem do salonu śmiejąc się jak głupek. Kiedy wróciłem do jej pokoju, Martha zasnęła, wyglądała pięknie. Nie obudziłem jej, tylko położyłem się koło niej. Odwróciła do mnie głowę tak jakby poczuła moją obecność. Delikatnie wziąłem jej rękę i położyłem wokół mojego brzucha, a jej głowę na mojej klatce piersiowej, tam gdzie moje serce. Pocałowałem ją w czoło i zostałem tam. Nie obchodziło mnie to czy to zrobiliśmy czy nie, cieszyłem się że mam ją przy sobie.
Miłego czytania :)
*****
Martha’s POV
To był pracowity tydzień, rzadko rozmawiałam z Mesutem, całymi dniami miał treningi. Liga hiszpańska już się zaczęła. Był wtorek, jak zwykle przyszłam do domu po treningu, Monica siedziała w salonie oglądając telewizję.
- Muszę ci coś powiedzieć... - powiedziała Monica, kiedy byłam w kuchni
- Co się stało? - zapytałam
- Nic, rzecz w tym że muszę jechać do Walencji z cheerleaderkami, drużyna koszykarka ma tam właśnie mecz
- Oh, no dobrze... Kiedy jedziesz? - zapytałam
- Jutro rano, wrócę prawdopodobnie w piątek
- Będzie mi się trochę nudzić bez ciebie tutaj...
- Nie smuć się! Zawsze będziesz mogła porozmawiać z Mesutem...
- Ostatnio rzadko z nim rozmawiałam... Ma teraz sporo ważnych sprawa...
- Wiem...
- Idę do pokoju spakować się na podróż - powiedziała
- Musisz mi coś przywieźć, ładnie proszę! - powiedziałam
- Oczywiście! Do zobaczenia! Nie tęsknij za mną bardzo - powiedziała przytulając mnie
- Baw się dobrze! - powiedziałam
Monica poszła do swojego pokoju, ja jeszcze zostałam w salonie i oglądałam telewizje. Następnego poranka kiedy wstałam Monici już nie było, mieszkanie było całkiem puste bez niej. Ubrałam się i przygotowałam na kolejny dzień szkoły. Dobrą stroną tego wszystkiego było to, że nasz trener odwołał dzisiejszy trening, tłumaczył się tym, że ma coś innego do zrobienia. Odpoczywałam na kanapie oglądając nudną grę tenisa, w pewnym momencie poczułam się głodna, wstałam z wygodnej kanapy i poszłam do swojego pokoju żeby się przebrać, miałam plan żeby wyjść i zjeść obiad w pobliskiej restauracji. Wybrałam zwykłą parę czarnych jeansów, t-shirt, tenisówki, okulary przeciwsłoneczne i swoją torbę. Kiedy otworzyłam drzwi zderzyłam się z kimś, kiedy spojrzałam do góry nie mogłam uwierzyć kto właśnie stał na przeciw moich drzwi.
- Gdzie się wybierasz kochanie? - powiedział zarozumiały głos
- Co ty tutaj robisz Gerard?
- Przyszedłem się z tobą zobaczyć... Mógłby być to ktoś inny? - zapytał
- Zobaczyłeś mnie już, a teraz możesz iść... - powiedziałam próbując zamknąć drzwi
- No przestań! Kupiłem obiad - powiedział wchodząc do mieszkania - Ładnie tutaj
- Dzięki, skąd wiesz że tutaj mieszkam/
- Odwoziłem cię tutaj ostatnio pamiętasz?
- Tak, ale skąd wiedziałeś w którym mieszkaniu mieszkam?
- Nie zrozum mnie źle ale zapytałem kolesia na przeciwko ciebie - powiedział kładąc torby które miał ze sobą na stole kuchennym
- Muszę z nim pogadać... - wymamrotałam
- Co powiedziałaś? - zapytał zbliżając się coraz bardziej do mnie
- Nic... - próbowałam się uśmiechnąć
- Daj spokój, zjedzmy obiad... - powiedział kładąc swoje ręce na mojej talii i zaniósł mnie do kuchni
- Znam drogę do kuchni - powiedziałam biorąc jego ręce z daleka od siebie
Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Gerard starał się żeby obiad upłynął nam w miłej atmosferze, nie było nawet tak źle, jest całkiem zabawny i ciekawy. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach i co chwile z czegoś się śmialiśmy. Piliśmy wino które przyniósł, nie jestem przyzwyczajana do picia, ale smakowało całkiem w porządku. To był świetny obiad, nienawidzę spędzać czasu w samotności, a dzisiaj był właśnie jeden z tych dni. Po umyciu naczyń, Gerard zaproponował żebyśmy obejrzeli razem film, zgodziłam się. Usiadł na kanapie kiedy ja wybierałam film, w końcu padło na jeden z moich ulubionych 'O północy w Paryżu' Woody'ego Allen'a. Nie jestem jego wielką fanką ale ten film jest świetny, poza tym gra tam mój ulubiony aktor Tom Hiddleston. Usiadłam obok Gerarda i skrzyżowałam nogi, byłam całkiem skupiona na filmie kiedy poczułam ramie Gerarda na swoim ramieniu. Czułam się z tym w porządku, miło mieć kogoś obok kiedy czuję się samotna. Jego ręka była na mojej talii, delikatnie mnie dotykając, położył palec na moim policzku i odwrócił moją głowę, przesuwał mnie swoimi niebieskimi oczami.
Natychmiast poczułam jego usta na swoich, próbowałam go nie pocałować ale to było niemożliwe, delikatnie ugryzł moją dolną wargę, jego język walczył z moim, czułam się z tym tak dobrze, ale też źle w tym samym czasie.
Gerard's POV
W momencie kiedy przekroczyłem próg jej mieszkania jedyne co chciałem to ją pocałować. Oglądaliśmy razem film po cudownej kolacji i butelce dobrego wina. Nie mogłem powstrzymać się żeby nie objąć jej ramieniem, dobrym znakiem było to że nie zareagowała na to, chciałem poczuć jej usta raz jeszcze, film był na drugim planie, pocałowałem ją a ona mnie. Jej ręce były na moich ramionach a moje na jej talii, delikatnie ją dotykając. Powoli próbowałem położyć ją na kanapie bez przerywania pocałunku. Zaczęła bawić się moimi włosami, położyłem jedną rękę na jej policzku podczas gdy druga nadal była na jej talii. Puściła moją szyję i zaczęła ściągać moją kurtkę, przerwałem na chwilę pocałunek żeby ściągnąć kurtkę i rzuciłem ją na podłogę. Moje ręce po chwili poruszały się pod jej koszulką, czułem pod palcami jej delikatną skórę. Jęknęła, zniżyłem się, całowałem jej szyję, mogłem czuć jej oddech nad swoim uchem. Moje pocałunki nagle zmieniły się w lekkie ugryzienia, Martha cały czas nie przestawała bawić się moimi włosami, moje ręce złapały jej nogę tak by były wokół mnie, na wysokości biodra. Nie przestawialiśmy się całować, Boże ta dziewczyna doprowadzała mnie do szaleństwa, jej pocałunki były niesamowite, czułem się tak jak nigdy wcześniej. Ręce Marthy wędrowały po moich plecach, nie mogłem już tego znieść. Złapałem ją za nogi i zaniosłem ją przez ramię do sypialni. Nie wiedziałem gdzie dokładnie jest jej pokój, ale na szczęście pierwsze drzwi jakie otworzyłem były strzałem w dziesiątkę. Ostrożnie położyłem ją na łóżku, znowu mnie pocałowała, uśmiechnąłem się i zacząłem rozpinać jej koszulę po chwili ukazał mi się jej czarny biustonosz. Nagle przypomniałem sobie że w kurtce zostawiłem swój portfel, przerwałem pocałunek i spojrzałem w jej piękne brązowe oczy, moje ręce nadal były na jej płaskim brzuchu, ona jest piękna.
- Zaraz wrócę - wyszeptałem
Tylko kiwnęła głową i rozłożyła się na łóżku, pocałowałem ją i poszedłem do salonu śmiejąc się jak głupek. Kiedy wróciłem do jej pokoju, Martha zasnęła, wyglądała pięknie. Nie obudziłem jej, tylko położyłem się koło niej. Odwróciła do mnie głowę tak jakby poczuła moją obecność. Delikatnie wziąłem jej rękę i położyłem wokół mojego brzucha, a jej głowę na mojej klatce piersiowej, tam gdzie moje serce. Pocałowałem ją w czoło i zostałem tam. Nie obchodziło mnie to czy to zrobiliśmy czy nie, cieszyłem się że mam ją przy sobie.
Mesut i Mandy w Las Vegas
Kolejna porcja zdjęć :)
'Las Vegas, 38 stopni Celsjusza, lśniące słońce, rozgrzane ciała... Na białych, wygodnych leżakach w luksusowym hotelu 'Bellagio' czule przytula się piłkarz Mesut Ozil razem ze swoją przyjaciółką Mandy Grace Capristo.' - Możemy przeczytać na stronie Bild.de
'Las Vegas, 38 stopni Celsjusza, lśniące słońce, rozgrzane ciała... Na białych, wygodnych leżakach w luksusowym hotelu 'Bellagio' czule przytula się piłkarz Mesut Ozil razem ze swoją przyjaciółką Mandy Grace Capristo.' - Możemy przeczytać na stronie Bild.de
Hotel prezentuje się dokładnie tak:
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Mix zdjęć z fanami - Instagram
niedziela, 23 czerwca 2013
Like a Star - Rozdział 17
Z dedykacją dla osoby, która zostawiła mi wczoraj/dzisiaj przemiły komentarz, dziękuje! Daj znać czy Ci się podoba!
Miłego czytania :)
*******
Martha’s POV
Byłam szczęśliwa że Mesut nie jest na mnie zły i się nie gniewa po tym wszystkim. Kiedy zobaczyłam go na swoim treningu chciałam podbiec do niego i mocno go przytulić, naprawdę za nim tęskniłam. To był wspaniały dzień, zjedliśmy obiad z Gonzalo w domu Mesuta. Jego dom jest idealny, dokładnie taki jaki widzi się w gazetach albo w programach telewizyjnych. przestronny salon z wielką kanapą i widokiem na ogródek. Potem Mesut odwiózł mnie do domu, byłam zmęczona kiedy weszłam do domu, Monica spojrzała na mnie i grała w grę video.
- Gdzie byłaś? Myślałam, że przyjedziesz zaraz po treningu do domu - powiedziała
- Myślę, że wiesz gdzie była... Właściwie z kim - powiedziałam
- Wiem... Opowiedz mi wszystko - powiedziała odwracając się do mnie żeby mnie lepiej widzieć
- To jest jedyne wyjście, tak?
- Tak! Muszę wiedzieć o każdym szczególe! - powiedziała
- Ok, poddaje się! Pojechaliśmy do domu Mesuta żeby zjeść obiad... - Zaczęłam, ale Monica mi ucięła jak zwykle
- Byłaś u niego w domu?! - powiedziała a właściwie zakrzyczała
- Tak, sama nie mogę w to uwierzyć
- Co jeszcze robiliście? - zapytała Monica z złowieszczym uśmiechem
- Jedliśmy obiad z Gonzalo...
- Z tym Argentyńczykiem... Musiał przyjść żeby wam przeszkadzać
- Może trochę... Ale nie lubisz go?
- Nieszczególnie, jest całkiem denerwujący za każdym razem kiedy próbuje powiedzieć coś śmiesznego, albo to co myśli..
- To prawda, ale nie jest taki zły ...
- Ok, ale wróćmy do Mesuta i ciebie... Jak minął wam obiad? - zapytała
- Dobrze, oprowadził mnie po swoim domu... Ma nawet więcej Nike'ów niż ja
- Naprawdę?! Masz ich strasznie dużo... Wow! Ten twój mężczyzna jest taki zaskakujący
- On nie jest mój... - ponownie Monica mi ucięła
- Opowiedz mi więcej! - powiedziała klaskając w dłonie
- Wiedziałaś, że Mesut ma psa? - zapytałam
- Nie, ale pewnie już cię uwielbia, prawda?
- Właściwie tak ale Mesut był zdziwiony, podobno Rocky jak kogoś nie zna zawsze warczy i gryzie a teraz dał się pogłaskać i pobawić
- Widzisz! Nawet ten pies widzi 'waszą miłość'
- Że co?! Nic z tego nie rozumiem - powiedziałam
- Czytałam o tym, to następuje kiedy dwoje ludzi się kocha ale są zbyt nieśmiali żeby to przyznać dlatego nie mówią tego ale pokazują...
- Zgłupiałaś? Jak pies może to zobaczyć?
- Rocky zdał sobie sprawę że jesteś jego przyszłą mamą, to dlatego nic ci nie zrobił...
- Wiesz co? Jak zostanę jeszcze chwilę to cię zabiję więc idę spać - powiedziałam wstając z kanapy i idąc w kierunku swojego pokoju
- Nawet jeśli uciekniesz, powiem to... Mesut cię lubi. Nawet nie chcesz tego zobaczyć, przynajmniej on to widzi swoimi wielkimi brązowymi oczami, tymi oczami które nie pozwolą ci zasnąć... - krzyknęła
- DOBRANOC!!! - odkrzyknęłam
Jeśli zostałabym tam minutę dłużej skończyłabym w więzieniu za usiłowanie zabójstwa. Są rzeczy o których nie chcę rozmawiać, Mesut i ja jesteśmy przyjaciółmi, koniec historii. Następnego dnia musiałam iść do szkoły. Monica miała wolny dzień, ale ja miałam lekcje a potem jeszcze trening. Ubrałam się i założyłam czapkę Mesuta którą podarował mi wczoraj. Poszłam do kuchni żeby coś zjeść, Monica była w salonie i oglądała coś w telewizji.
- Gdzie idziesz tak ubrana? - zapytała
- Coś ci nie pasuje? - powiedziałam patrząc w lustro które miałyśmy w holu
- Nie, ale wyglądasz jak gangster... Jeszcze ten kaptur - zaśmiała się
- To nie jest zabawne
- A ta czapka, skąd ją masz?
- Jest od Mesuta, jeśli pozwolisz już pójdę
Lekcje były nudne, lunch przesiedziałam w kawiarni a potem miałam kolejny ciąg zajęć. Byłam zmęczona, potrzebowałam trochę fizycznych zajęć żeby się obudzić dlatego też poszłam do szatni, tam trener powiedział nam że dzisiejszy trening będzie na siłowni, właściwie wszystko czego potrzebowałam. Kiedy cały nasz zespół był na miejscu, trener powiedział nam co mamy robić między innymi bieganie, jazda na rowerze stacjonarnym który pomoże naszym nogom stać się silniejszym. Po godzinie lał się z nas pot, moja koszulka przykleiła mi się do skóry, dziewczyny zaczęły ściągać t-shirty bo robiło się dosyć niewygodnie żeby się ruszać. Po chwili zrobiłam to samo, miałam założone krótkie spodenki i sportowy biustonosz z Nike. Teraz był czas żeby popracować trochę z maszynami do ćwiczeń, na pierwszy ogień mięśnie brzucha, ręcę do góry i na dół, coś jak robienie brzuszków ale na stojąco. Było ciężko ale na sam koniec widzi się rezultaty. Trening skończył się szybko, wzięłyśmy zimny prysznic i razem z dziewczynami wróciłyśmy do szatni. Usiadłam i zaczęłam ściągać swoje buty...
- Wow, Martha, zaskoczyłaś mnie dzisiaj! - powiedziała Valery
- Dlaczego? Nie zrobiłam nic specjalnego - odpowiedział
- Cóż, robienie tych ćwiczeń na mięśnie brzucha nie jest proste, spójrz tylko na swój brzuch! Chciałabym mieć takie ciało jak ty - powiedziała
- Chcesz moje ciało? Uwierz mi że nie chcesz go
- Widać ci wszystkie mięśnie brzucha, zdradź mi co to za sekret!
- Nie ma żadnego, przecież robię te same ćwiczenia co ty...
- No przestań!! Musi coś być, może jesteś na diecie... - powiedziała
- Jem wszystko co chcę, oczywiście nie jem fast foodów ale też się nie głodzę, po prostu dbam o to co jem, to tyle
- Chyba zacznę robić to samo - powiedziała uśmiechając się od ucha do ucha
Po przebraniu się zabrałam wszystko i szłam do domu. Ze słuchawkami i iPodem próbowałam sprawić żeby droga minęła szybciej. Kiedy przekroczyłam próg mieszkania pobiegłam prosto do swojego pokoju i padłam na łóżko, po chwili usiadłam na krawędzi, ściągałam buty i zobaczyłam całe swoje odbicie w lustrze, wstałam i spojrzałam na siebie dokładnie. Nigdy nie narzekałam na swojego ciało, jestem szczęśliwa, czasami moje długie nogi nie są zbyt pomocne kiedy kupuje jeansy albo siedzę w autobusie czy samolocie. Położyłam swoje ręcęena brzuchu i podniosłam do góry t-shirt, ćwiczenia które dotychczas robiłam pozwoliły mi wyglądać tak jak wyglądam, jestem z siebie dumna. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk telefonu, ktoś dzwonił.
- Halo? - odpowiedziałam
- Hej, jak się masz? - zapytał Mesut
- W porządku, dzięki że pytasz, a ty? - zapytałam siadając na środku łóżka
- Też dobrze, zastanawiałem się właśnie czy nie masz może jakiś planów na dzisiaj?
- Nie, nie mam żadnych, czemu pytasz?
- Myślałem, że możemy się spotkać...
- Nie ma sprawy, możemy - odpowiedziałam
- Mogę przyjechać do ciebie za mniej więcej dwie godziny, ok?
- Idealnie! - powiedziałam śmiejąc się
- Ok, do zobaczenia później!
- Pa Mesut - powiedziałam i rozłączyłam się
Wciąż miałam wiele czasu żeby się przygotować, więc włączyłam telewizor. Po dłuższej chwili nierobienia niczego wstałam z kanapy i poszłam prosto do swojego pokoju. Otworzyłam szafę i zaczęłam wszystko przeglądać. Wybrałam szare spodnie, t-shirt i buty w tym samym kolorze. Przebrałam się i chciałam zrobić coś z włosami, ale po kilku próbach poniosłam klęskę, zdecydowałam że zrobię sobie po prostu kucyka, byłam bez makijażu tak jak zwykle. Wróciłam do salonu z torbą i kurtką czekając na Mesuta. Dzwonek zadzwonił, poszłam otworzyć drzwi.
- Cześć Mesut!
- Hej, jesteś już gotowa?
- Tak, wezmę swoje rzeczy i możemy iść - powiedziałam
Poszłam po torbę i wróciłam do Mesuta. Szliśmy w kierunku windy i wyszliśmy na zewnątrz.
- Gdzie idziemy? - zapytała
- Co ty na to żebyśmy poszli na spacer do parku?
- Brzmi w porządku - powiedziałam uśmiechają się
Zaczęło robić się ciemno, cały park był oświetlony.
- Miło, prawda? - powiedział
- Tak, tutaj jest naprawdę ładnie
- Więc, co tam w szkole? - zapytał
- Dobrze, mam dość praktyk ale poza tym wszystko jest do opanowania
- To dobrze słyszeć - powiedział
- A u ciebie? Jak mecze? Drużyna?
- Wiesz, treningi i więcej treningów, zaczynamy La Ligę za tydzień - powiedział
- Cóż to jest to do czego się przygotowujesz każdego dnia, wiem, że sobie świetne poradzisz
- Ale to ma też złą stronę?
- To znaczy? - zapytałam
- Nie będę mógł się z tobą widywać tak często - powiedział patrząc na mnie
- Oh! To... Wiesz ja nigdzie się nie wybieram, będę tutaj jeśli będziesz mnie potrzebować - powiedziałam próbując zerwać kontakt wzrokowy
- Dziękuje za twoje wsparcie, nie wiem jak ci dziękować - powiedział
- Nie musisz, wspieranie ciebie jest całkiem proste
- Naprawdę?
- Tak, wszystko co muszę zrobić to oglądać mecz co w ogóle mi nie przeszkadza
Tylko się uśmiechnął, ale był to ten jeden z tych szczerych uśmiechów... Myślę że najbardziej szczery jaki kiedykolwiek widziałam w swoim życiu. Nie wiem dlaczego ale bardzo chciałam go wtedy pocałować ale oczywiście powstrzymałam się. Boże, co się ze mną dzieje? Nie jestem taka jak kiedyś ale czuje to coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Zastanawiałam się czy on coś do mnie czuje, wydaje mi się że między nami jest szczera przyjaźń i nic więcej.
Mesut i ja spacerowaliśmy po parku, rozmawiając o wielu różnych rzeczach, bardzo dobrze bawiłam się w jego towarzystwie. Nagle zauważyliśmy małe stoisko z cukierkami, zarówno w Hiszpanii jak i w Meksyku to normalne że w parkach sprzedają cukierki czy żelki dzieciom i nie tylko żeby umilić im spacer.
- Chcesz trochę? - zapytał Mesut
- Jasne!
Podeszliśmy do sprzedawcy, było tam kilka dzieci wybierające swoje ulubione cukierki, uśmiechnęłam się do nich. Wybrałam swoje ulubione okrągłe jabłkowe żelki a Mesut kilka anyżowych.
- Te są twoimi ulubionymi?
- Tak, są pyszne! Chcesz trochę? - zapytałam go i wziął sobie kilka
- Masz racje, są bardzo dobre, teraz wiem jakie cukierki mogę ci dać - powiedział
Kiedy to usłyszałam tylko się uśmiechnęłam. Szliśmy dalej, rozmawiając, jedząc żelki raz swoje a raz Mesuta. Skończyliśmy jeść ale nadal śmialiśmy się i rozmawialiśmy o wielu wielu sprawach, skakaliśmy z tematu na temat. Mesut chciał sprawdzić jak idzie mi z niemieckim, zapytał mnie o coś ale nie rozumiałam ani słowa tylko patrzyłam na niego.
- Nie rozumiesz? - zapytał mnie
- Tylko pierwsze dwa słowa, potem się zgubiłam... Przepraszam nadal się uczę - powiedziałam
- Wiem, ale jeśli potrzebujesz pomocy po prostu zapytaj mnie - powiedział Mesut
- Teraz twoja kolej, nauczę cię mówić po francusku! - powiedziałam
Powiedziałam kilka wyrażeń, Mesut powtarzał je ze swoim niemieckim akcentem, to brzmiało naprawdę zabawnie, poprawiałam go a on znowu próbował jak tylko mógł, ale jedyne co z tego wyszło to, to że mieliśmy przy tym świetną zabawę i dużo śmiechu. Nie było całkiem tak źle, ale śmiesznie brzmiał kiedy próbował mówić słowa po francusku. Zrobiło się trochę późno, Mesut jak zwykle odwiózł mnie do domu.
- Dziękuje za słodycze - powiedziałam
- Nie ma za co, dzięki za miło spędzony dzień. Będziesz oglądać mecz w sobotę, tak? - zapytał
- Wiesz że będę cię zawsze wspierać
- Dziękuje, pojadę już
- Jasne, powodzenia!
Przytulił mnie a ja jego. Świetnie się czuję przebywając w jego towarzystwie. On potrzebuje mojego wsparcia a ja mam zamiar dać mu go wiele. Po chwili byłam już przy wejściu do budynku. Zapowiada się bardzo ciekawy tydzień.
Miłego czytania :)
*******
Martha’s POV
Byłam szczęśliwa że Mesut nie jest na mnie zły i się nie gniewa po tym wszystkim. Kiedy zobaczyłam go na swoim treningu chciałam podbiec do niego i mocno go przytulić, naprawdę za nim tęskniłam. To był wspaniały dzień, zjedliśmy obiad z Gonzalo w domu Mesuta. Jego dom jest idealny, dokładnie taki jaki widzi się w gazetach albo w programach telewizyjnych. przestronny salon z wielką kanapą i widokiem na ogródek. Potem Mesut odwiózł mnie do domu, byłam zmęczona kiedy weszłam do domu, Monica spojrzała na mnie i grała w grę video.
- Gdzie byłaś? Myślałam, że przyjedziesz zaraz po treningu do domu - powiedziała
- Myślę, że wiesz gdzie była... Właściwie z kim - powiedziałam
- Wiem... Opowiedz mi wszystko - powiedziała odwracając się do mnie żeby mnie lepiej widzieć
- To jest jedyne wyjście, tak?
- Tak! Muszę wiedzieć o każdym szczególe! - powiedziała
- Ok, poddaje się! Pojechaliśmy do domu Mesuta żeby zjeść obiad... - Zaczęłam, ale Monica mi ucięła jak zwykle
- Byłaś u niego w domu?! - powiedziała a właściwie zakrzyczała
- Tak, sama nie mogę w to uwierzyć
- Co jeszcze robiliście? - zapytała Monica z złowieszczym uśmiechem
- Jedliśmy obiad z Gonzalo...
- Z tym Argentyńczykiem... Musiał przyjść żeby wam przeszkadzać
- Może trochę... Ale nie lubisz go?
- Nieszczególnie, jest całkiem denerwujący za każdym razem kiedy próbuje powiedzieć coś śmiesznego, albo to co myśli..
- To prawda, ale nie jest taki zły ...
- Ok, ale wróćmy do Mesuta i ciebie... Jak minął wam obiad? - zapytała
- Dobrze, oprowadził mnie po swoim domu... Ma nawet więcej Nike'ów niż ja
- Naprawdę?! Masz ich strasznie dużo... Wow! Ten twój mężczyzna jest taki zaskakujący
- On nie jest mój... - ponownie Monica mi ucięła
- Opowiedz mi więcej! - powiedziała klaskając w dłonie
- Wiedziałaś, że Mesut ma psa? - zapytałam
- Nie, ale pewnie już cię uwielbia, prawda?
- Właściwie tak ale Mesut był zdziwiony, podobno Rocky jak kogoś nie zna zawsze warczy i gryzie a teraz dał się pogłaskać i pobawić
- Widzisz! Nawet ten pies widzi 'waszą miłość'
- Że co?! Nic z tego nie rozumiem - powiedziałam
- Czytałam o tym, to następuje kiedy dwoje ludzi się kocha ale są zbyt nieśmiali żeby to przyznać dlatego nie mówią tego ale pokazują...
- Zgłupiałaś? Jak pies może to zobaczyć?
- Rocky zdał sobie sprawę że jesteś jego przyszłą mamą, to dlatego nic ci nie zrobił...
- Wiesz co? Jak zostanę jeszcze chwilę to cię zabiję więc idę spać - powiedziałam wstając z kanapy i idąc w kierunku swojego pokoju
- Nawet jeśli uciekniesz, powiem to... Mesut cię lubi. Nawet nie chcesz tego zobaczyć, przynajmniej on to widzi swoimi wielkimi brązowymi oczami, tymi oczami które nie pozwolą ci zasnąć... - krzyknęła
- DOBRANOC!!! - odkrzyknęłam
Jeśli zostałabym tam minutę dłużej skończyłabym w więzieniu za usiłowanie zabójstwa. Są rzeczy o których nie chcę rozmawiać, Mesut i ja jesteśmy przyjaciółmi, koniec historii. Następnego dnia musiałam iść do szkoły. Monica miała wolny dzień, ale ja miałam lekcje a potem jeszcze trening. Ubrałam się i założyłam czapkę Mesuta którą podarował mi wczoraj. Poszłam do kuchni żeby coś zjeść, Monica była w salonie i oglądała coś w telewizji.
- Gdzie idziesz tak ubrana? - zapytała
- Coś ci nie pasuje? - powiedziałam patrząc w lustro które miałyśmy w holu
- Nie, ale wyglądasz jak gangster... Jeszcze ten kaptur - zaśmiała się
- To nie jest zabawne
- A ta czapka, skąd ją masz?
- Jest od Mesuta, jeśli pozwolisz już pójdę
Lekcje były nudne, lunch przesiedziałam w kawiarni a potem miałam kolejny ciąg zajęć. Byłam zmęczona, potrzebowałam trochę fizycznych zajęć żeby się obudzić dlatego też poszłam do szatni, tam trener powiedział nam że dzisiejszy trening będzie na siłowni, właściwie wszystko czego potrzebowałam. Kiedy cały nasz zespół był na miejscu, trener powiedział nam co mamy robić między innymi bieganie, jazda na rowerze stacjonarnym który pomoże naszym nogom stać się silniejszym. Po godzinie lał się z nas pot, moja koszulka przykleiła mi się do skóry, dziewczyny zaczęły ściągać t-shirty bo robiło się dosyć niewygodnie żeby się ruszać. Po chwili zrobiłam to samo, miałam założone krótkie spodenki i sportowy biustonosz z Nike. Teraz był czas żeby popracować trochę z maszynami do ćwiczeń, na pierwszy ogień mięśnie brzucha, ręcę do góry i na dół, coś jak robienie brzuszków ale na stojąco. Było ciężko ale na sam koniec widzi się rezultaty. Trening skończył się szybko, wzięłyśmy zimny prysznic i razem z dziewczynami wróciłyśmy do szatni. Usiadłam i zaczęłam ściągać swoje buty...
- Wow, Martha, zaskoczyłaś mnie dzisiaj! - powiedziała Valery
- Dlaczego? Nie zrobiłam nic specjalnego - odpowiedział
- Cóż, robienie tych ćwiczeń na mięśnie brzucha nie jest proste, spójrz tylko na swój brzuch! Chciałabym mieć takie ciało jak ty - powiedziała
- Chcesz moje ciało? Uwierz mi że nie chcesz go
- Widać ci wszystkie mięśnie brzucha, zdradź mi co to za sekret!
- Nie ma żadnego, przecież robię te same ćwiczenia co ty...
- No przestań!! Musi coś być, może jesteś na diecie... - powiedziała
- Jem wszystko co chcę, oczywiście nie jem fast foodów ale też się nie głodzę, po prostu dbam o to co jem, to tyle
- Chyba zacznę robić to samo - powiedziała uśmiechając się od ucha do ucha
Po przebraniu się zabrałam wszystko i szłam do domu. Ze słuchawkami i iPodem próbowałam sprawić żeby droga minęła szybciej. Kiedy przekroczyłam próg mieszkania pobiegłam prosto do swojego pokoju i padłam na łóżko, po chwili usiadłam na krawędzi, ściągałam buty i zobaczyłam całe swoje odbicie w lustrze, wstałam i spojrzałam na siebie dokładnie. Nigdy nie narzekałam na swojego ciało, jestem szczęśliwa, czasami moje długie nogi nie są zbyt pomocne kiedy kupuje jeansy albo siedzę w autobusie czy samolocie. Położyłam swoje ręcęena brzuchu i podniosłam do góry t-shirt, ćwiczenia które dotychczas robiłam pozwoliły mi wyglądać tak jak wyglądam, jestem z siebie dumna. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk telefonu, ktoś dzwonił.
- Halo? - odpowiedziałam
- Hej, jak się masz? - zapytał Mesut
- W porządku, dzięki że pytasz, a ty? - zapytałam siadając na środku łóżka
- Też dobrze, zastanawiałem się właśnie czy nie masz może jakiś planów na dzisiaj?
- Nie, nie mam żadnych, czemu pytasz?
- Myślałem, że możemy się spotkać...
- Nie ma sprawy, możemy - odpowiedziałam
- Mogę przyjechać do ciebie za mniej więcej dwie godziny, ok?
- Idealnie! - powiedziałam śmiejąc się
- Ok, do zobaczenia później!
- Pa Mesut - powiedziałam i rozłączyłam się
Wciąż miałam wiele czasu żeby się przygotować, więc włączyłam telewizor. Po dłuższej chwili nierobienia niczego wstałam z kanapy i poszłam prosto do swojego pokoju. Otworzyłam szafę i zaczęłam wszystko przeglądać. Wybrałam szare spodnie, t-shirt i buty w tym samym kolorze. Przebrałam się i chciałam zrobić coś z włosami, ale po kilku próbach poniosłam klęskę, zdecydowałam że zrobię sobie po prostu kucyka, byłam bez makijażu tak jak zwykle. Wróciłam do salonu z torbą i kurtką czekając na Mesuta. Dzwonek zadzwonił, poszłam otworzyć drzwi.
- Cześć Mesut!
- Hej, jesteś już gotowa?
- Tak, wezmę swoje rzeczy i możemy iść - powiedziałam
Poszłam po torbę i wróciłam do Mesuta. Szliśmy w kierunku windy i wyszliśmy na zewnątrz.
- Gdzie idziemy? - zapytała
- Co ty na to żebyśmy poszli na spacer do parku?
- Brzmi w porządku - powiedziałam uśmiechają się
Zaczęło robić się ciemno, cały park był oświetlony.
- Miło, prawda? - powiedział
- Tak, tutaj jest naprawdę ładnie
- Więc, co tam w szkole? - zapytał
- Dobrze, mam dość praktyk ale poza tym wszystko jest do opanowania
- To dobrze słyszeć - powiedział
- A u ciebie? Jak mecze? Drużyna?
- Wiesz, treningi i więcej treningów, zaczynamy La Ligę za tydzień - powiedział
- Cóż to jest to do czego się przygotowujesz każdego dnia, wiem, że sobie świetne poradzisz
- Ale to ma też złą stronę?
- To znaczy? - zapytałam
- Nie będę mógł się z tobą widywać tak często - powiedział patrząc na mnie
- Oh! To... Wiesz ja nigdzie się nie wybieram, będę tutaj jeśli będziesz mnie potrzebować - powiedziałam próbując zerwać kontakt wzrokowy
- Dziękuje za twoje wsparcie, nie wiem jak ci dziękować - powiedział
- Nie musisz, wspieranie ciebie jest całkiem proste
- Naprawdę?
- Tak, wszystko co muszę zrobić to oglądać mecz co w ogóle mi nie przeszkadza
Tylko się uśmiechnął, ale był to ten jeden z tych szczerych uśmiechów... Myślę że najbardziej szczery jaki kiedykolwiek widziałam w swoim życiu. Nie wiem dlaczego ale bardzo chciałam go wtedy pocałować ale oczywiście powstrzymałam się. Boże, co się ze mną dzieje? Nie jestem taka jak kiedyś ale czuje to coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Zastanawiałam się czy on coś do mnie czuje, wydaje mi się że między nami jest szczera przyjaźń i nic więcej.
Mesut i ja spacerowaliśmy po parku, rozmawiając o wielu różnych rzeczach, bardzo dobrze bawiłam się w jego towarzystwie. Nagle zauważyliśmy małe stoisko z cukierkami, zarówno w Hiszpanii jak i w Meksyku to normalne że w parkach sprzedają cukierki czy żelki dzieciom i nie tylko żeby umilić im spacer.
- Chcesz trochę? - zapytał Mesut
- Jasne!
Podeszliśmy do sprzedawcy, było tam kilka dzieci wybierające swoje ulubione cukierki, uśmiechnęłam się do nich. Wybrałam swoje ulubione okrągłe jabłkowe żelki a Mesut kilka anyżowych.
- Te są twoimi ulubionymi?
- Tak, są pyszne! Chcesz trochę? - zapytałam go i wziął sobie kilka
- Masz racje, są bardzo dobre, teraz wiem jakie cukierki mogę ci dać - powiedział
Kiedy to usłyszałam tylko się uśmiechnęłam. Szliśmy dalej, rozmawiając, jedząc żelki raz swoje a raz Mesuta. Skończyliśmy jeść ale nadal śmialiśmy się i rozmawialiśmy o wielu wielu sprawach, skakaliśmy z tematu na temat. Mesut chciał sprawdzić jak idzie mi z niemieckim, zapytał mnie o coś ale nie rozumiałam ani słowa tylko patrzyłam na niego.
- Nie rozumiesz? - zapytał mnie
- Tylko pierwsze dwa słowa, potem się zgubiłam... Przepraszam nadal się uczę - powiedziałam
- Wiem, ale jeśli potrzebujesz pomocy po prostu zapytaj mnie - powiedział Mesut
- Teraz twoja kolej, nauczę cię mówić po francusku! - powiedziałam
Powiedziałam kilka wyrażeń, Mesut powtarzał je ze swoim niemieckim akcentem, to brzmiało naprawdę zabawnie, poprawiałam go a on znowu próbował jak tylko mógł, ale jedyne co z tego wyszło to, to że mieliśmy przy tym świetną zabawę i dużo śmiechu. Nie było całkiem tak źle, ale śmiesznie brzmiał kiedy próbował mówić słowa po francusku. Zrobiło się trochę późno, Mesut jak zwykle odwiózł mnie do domu.
- Dziękuje za słodycze - powiedziałam
- Nie ma za co, dzięki za miło spędzony dzień. Będziesz oglądać mecz w sobotę, tak? - zapytał
- Wiesz że będę cię zawsze wspierać
- Dziękuje, pojadę już
- Jasne, powodzenia!
Przytulił mnie a ja jego. Świetnie się czuję przebywając w jego towarzystwie. On potrzebuje mojego wsparcia a ja mam zamiar dać mu go wiele. Po chwili byłam już przy wejściu do budynku. Zapowiada się bardzo ciekawy tydzień.
sobota, 22 czerwca 2013
Informacja
Cześć! Pomyślałam, że skoro czytam wszystkie wiadomości dotyczące Mesuta Ozila dlaczego nie miałabym umieszczać ich tutaj i dzielić się z Wam nimi. Strona 'Galeria - lista' jest miejscem gdzie wstawiam linki do zdjęć z danego dnia, miejsca i tak dalej. Mam nadzieję, że przypadnie Wam to do gustu :)
Do pisania wracam już wkrótce, muszę sobie porządnie zorganizować blog i wszystko doprowadzić do porządku żeby móc spokojnie 'pracować' Mimo tego nikt nic nie piszę i nie wiem czy kontynuować pisanie czy nie...
Trzymajcie się!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

















































