Czy u was też jest tak przeraźliwie zimno i pada? Moi rodzice pojechali na wakacje a ja zostałam sama, nawiązując do rozdziału, też nie lubię być sama niestety nie ma przy mnie takiego Mesuta albo Gerarda, chyba spędzę pół nocy nad kolejnym rozdziałem...
Miłego czytania :)
*****
Martha’s POV
To był pracowity tydzień, rzadko rozmawiałam z Mesutem, całymi dniami miał treningi. Liga hiszpańska już się zaczęła. Był wtorek, jak zwykle przyszłam do domu po treningu, Monica siedziała w salonie oglądając telewizję.
- Muszę ci coś powiedzieć... - powiedziała Monica, kiedy byłam w kuchni
- Co się stało? - zapytałam
- Nic, rzecz w tym że muszę jechać do Walencji z cheerleaderkami, drużyna koszykarka ma tam właśnie mecz
- Oh, no dobrze... Kiedy jedziesz? - zapytałam
- Jutro rano, wrócę prawdopodobnie w piątek
- Będzie mi się trochę nudzić bez ciebie tutaj...
- Nie smuć się! Zawsze będziesz mogła porozmawiać z Mesutem...
- Ostatnio rzadko z nim rozmawiałam... Ma teraz sporo ważnych sprawa...
- Wiem...
- Idę do pokoju spakować się na podróż - powiedziała
- Musisz mi coś przywieźć, ładnie proszę! - powiedziałam
- Oczywiście! Do zobaczenia! Nie tęsknij za mną bardzo - powiedziała przytulając mnie
- Baw się dobrze! - powiedziałam
Monica poszła do swojego pokoju, ja jeszcze zostałam w salonie i oglądałam telewizje. Następnego poranka kiedy wstałam Monici już nie było, mieszkanie było całkiem puste bez niej. Ubrałam się i przygotowałam na kolejny dzień szkoły. Dobrą stroną tego wszystkiego było to, że nasz trener odwołał dzisiejszy trening, tłumaczył się tym, że ma coś innego do zrobienia. Odpoczywałam na kanapie oglądając nudną grę tenisa, w pewnym momencie poczułam się głodna, wstałam z wygodnej kanapy i poszłam do swojego pokoju żeby się przebrać, miałam plan żeby wyjść i zjeść obiad w pobliskiej restauracji. Wybrałam zwykłą parę czarnych jeansów, t-shirt, tenisówki, okulary przeciwsłoneczne i swoją torbę. Kiedy otworzyłam drzwi zderzyłam się z kimś, kiedy spojrzałam do góry nie mogłam uwierzyć kto właśnie stał na przeciw moich drzwi.
- Gdzie się wybierasz kochanie? - powiedział zarozumiały głos
- Co ty tutaj robisz Gerard?
- Przyszedłem się z tobą zobaczyć... Mógłby być to ktoś inny? - zapytał
- Zobaczyłeś mnie już, a teraz możesz iść... - powiedziałam próbując zamknąć drzwi
- No przestań! Kupiłem obiad - powiedział wchodząc do mieszkania - Ładnie tutaj
- Dzięki, skąd wiesz że tutaj mieszkam/
- Odwoziłem cię tutaj ostatnio pamiętasz?
- Tak, ale skąd wiedziałeś w którym mieszkaniu mieszkam?
- Nie zrozum mnie źle ale zapytałem kolesia na przeciwko ciebie - powiedział kładąc torby które miał ze sobą na stole kuchennym
- Muszę z nim pogadać... - wymamrotałam
- Co powiedziałaś? - zapytał zbliżając się coraz bardziej do mnie
- Nic... - próbowałam się uśmiechnąć
- Daj spokój, zjedzmy obiad... - powiedział kładąc swoje ręce na mojej talii i zaniósł mnie do kuchni
- Znam drogę do kuchni - powiedziałam biorąc jego ręce z daleka od siebie
Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Gerard starał się żeby obiad upłynął nam w miłej atmosferze, nie było nawet tak źle, jest całkiem zabawny i ciekawy. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach i co chwile z czegoś się śmialiśmy. Piliśmy wino które przyniósł, nie jestem przyzwyczajana do picia, ale smakowało całkiem w porządku. To był świetny obiad, nienawidzę spędzać czasu w samotności, a dzisiaj był właśnie jeden z tych dni. Po umyciu naczyń, Gerard zaproponował żebyśmy obejrzeli razem film, zgodziłam się. Usiadł na kanapie kiedy ja wybierałam film, w końcu padło na jeden z moich ulubionych 'O północy w Paryżu' Woody'ego Allen'a. Nie jestem jego wielką fanką ale ten film jest świetny, poza tym gra tam mój ulubiony aktor Tom Hiddleston. Usiadłam obok Gerarda i skrzyżowałam nogi, byłam całkiem skupiona na filmie kiedy poczułam ramie Gerarda na swoim ramieniu. Czułam się z tym w porządku, miło mieć kogoś obok kiedy czuję się samotna. Jego ręka była na mojej talii, delikatnie mnie dotykając, położył palec na moim policzku i odwrócił moją głowę, przesuwał mnie swoimi niebieskimi oczami.
Natychmiast poczułam jego usta na swoich, próbowałam go nie pocałować ale to było niemożliwe, delikatnie ugryzł moją dolną wargę, jego język walczył z moim, czułam się z tym tak dobrze, ale też źle w tym samym czasie.
Gerard's POV
W momencie kiedy przekroczyłem próg jej mieszkania jedyne co chciałem to ją pocałować. Oglądaliśmy razem film po cudownej kolacji i butelce dobrego wina. Nie mogłem powstrzymać się żeby nie objąć jej ramieniem, dobrym znakiem było to że nie zareagowała na to, chciałem poczuć jej usta raz jeszcze, film był na drugim planie, pocałowałem ją a ona mnie. Jej ręce były na moich ramionach a moje na jej talii, delikatnie ją dotykając. Powoli próbowałem położyć ją na kanapie bez przerywania pocałunku. Zaczęła bawić się moimi włosami, położyłem jedną rękę na jej policzku podczas gdy druga nadal była na jej talii. Puściła moją szyję i zaczęła ściągać moją kurtkę, przerwałem na chwilę pocałunek żeby ściągnąć kurtkę i rzuciłem ją na podłogę. Moje ręce po chwili poruszały się pod jej koszulką, czułem pod palcami jej delikatną skórę. Jęknęła, zniżyłem się, całowałem jej szyję, mogłem czuć jej oddech nad swoim uchem. Moje pocałunki nagle zmieniły się w lekkie ugryzienia, Martha cały czas nie przestawała bawić się moimi włosami, moje ręce złapały jej nogę tak by były wokół mnie, na wysokości biodra. Nie przestawialiśmy się całować, Boże ta dziewczyna doprowadzała mnie do szaleństwa, jej pocałunki były niesamowite, czułem się tak jak nigdy wcześniej. Ręce Marthy wędrowały po moich plecach, nie mogłem już tego znieść. Złapałem ją za nogi i zaniosłem ją przez ramię do sypialni. Nie wiedziałem gdzie dokładnie jest jej pokój, ale na szczęście pierwsze drzwi jakie otworzyłem były strzałem w dziesiątkę. Ostrożnie położyłem ją na łóżku, znowu mnie pocałowała, uśmiechnąłem się i zacząłem rozpinać jej koszulę po chwili ukazał mi się jej czarny biustonosz. Nagle przypomniałem sobie że w kurtce zostawiłem swój portfel, przerwałem pocałunek i spojrzałem w jej piękne brązowe oczy, moje ręce nadal były na jej płaskim brzuchu, ona jest piękna.
- Zaraz wrócę - wyszeptałem
Tylko kiwnęła głową i rozłożyła się na łóżku, pocałowałem ją i poszedłem do salonu śmiejąc się jak głupek. Kiedy wróciłem do jej pokoju, Martha zasnęła, wyglądała pięknie. Nie obudziłem jej, tylko położyłem się koło niej. Odwróciła do mnie głowę tak jakby poczuła moją obecność. Delikatnie wziąłem jej rękę i położyłem wokół mojego brzucha, a jej głowę na mojej klatce piersiowej, tam gdzie moje serce. Pocałowałem ją w czoło i zostałem tam. Nie obchodziło mnie to czy to zrobiliśmy czy nie, cieszyłem się że mam ją przy sobie.
No to się porobiło :/ Teraz będzie musiała wybrać między Gerardem a Mesutem. Chociaż wolałabym drugiego :D
OdpowiedzUsuńCzekam na nn ;3
Pozdrawiam ;)