Przede wszystkim chciałabym Wam bardzo podziękować za odwiedziny i komentarze! Czytanie Waszych wiadomości to przyjemność! :)
Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Jest nieco długi :)
Dajce znać co myślicie!
*****
Martha’s POV
Obudziłam się następnego dnia w swoim łóżku, po chwili zdałam sobie sprawę że nie pamiętam jak się tam dostałam. Potem dostrzegłam, że moja bluzka była całkowicie rozpięta. Miałam mętlik w głowie, ledwo pamiętałam co zdarzyło się ostatniej nocy z Gerardem, nie to szlag! Nie mogłam spędzić z nim całej nocy, to niemożliwe.... Byłam zmieszana, ponieważ jedną rzecz jaką pamiętam to całowanie się z Gerardem na kanapie, i to wszystko. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki, wzięłam zimny prysznic żeby pozbyć się uciążliwego bólu głowy. Po prysznicu poczułam się trochę lepiej ale dalej nie mogłam sobie nic przypomnieć z zeszłej nocy. Ubrałam się i poszłam do kuchni, lekcje miałam dopiero później. Kiedy byłam w kuchni i wzięłam sobie trochę jedzenia i dostrzegłam mały kawałek kartki na stole, wzięłam ją do ręki i przeczytałam.
'Kochanie, byłaś fantastyczna zeszłej nocy ale drużyna mnie potrzebuje. Wrócę tak szybko jak tylko będę mógł. Gerard'
Co do diabła on sobie myślał? Próbowałam nienawidzić tego faceta, naprawdę. Wyrzuciłam kartkę i poszłam obejrzeć telewizję ale coś zauważyłam, była to skórzana kurtka, wiedziałam do kogo należała, nałożyłam ją na jedno z krzeseł w kuchni.
Moje życie toczyło się dalej, nie planowałam dać Gerardowi sposobności do wkurzenia mnie. Przygotowałam się i poszłam do szkoły. Wróciłam do domu po długim czasie, pulsowała mi głowa, Monici jeszcze nie było. Byłam całkowicie sama, potrzebowałam porozmawiać z nią, ale musiałam poczekać aż do następnego poranka. Poszłam do łóżka żeby odpocząć i spać, byłam kompletnie zmęczona.
Gerard’s POV
Czułem się źle że zostawiłem Marthę samą po tym co zdarzyło się zeszłej nocy, myślę że nawet nie zauważyła że wyszedłem, ale zostawiłem jej wiadomość. Wyglądała naprawdę pięknie kiedy spała, mógłbym budzić się przy niej każdego dnia przez resztę życia. Musiałem jednak wyjść wcześniej na trening, żeby nic nie podejrzewali.
Kiedy byłem już na miejscu od razu poszedłem się przebrać. Na szczęście jeszcze nikogo nie było. Chwilę potem z całą drużyną zaczęliśmy trening. Musiałem oczyścić swój umysł i się zrelaksować. Właśnie zastanawiałem się kiedy mogę znowu zobaczyć się z Marthą ale ktoś przerwał moje rozmyślanie.
- Gery! - krzykną Cesc
Cesc krzyczał moje imię jakby był kilka kilometrów dalej, ale nie był sam, Puyol był razem z nim.
- Cześć! - powiedziałem
- Gdzie byłeś? Nie spałeś w hotelu razem z drużyną, nie? - Cesc zapytał
- Nie wszyscy muszą o tym wiedzieć
- Daj spokój, nie gniewaj się... - odpowiedział Cesc
- To powiedz nam gdzie spędziłeś noc? - zapytał Puyolu
- Właściwie nie muszę wam mówić
- Ale to nie jest ten Gerard którego znam
- Masz rację Puyi, nasz Gerard powiedziałby nam wszystko o jego wybrance z którą spędził noc... - powiedział Cesc
- Skąd wiesz że była to dziewczyna? - zapytałem
- Domyśliłem się... No więc był to facet? - zapytał Cesc
- Dziewczyna Cesc, to była dziewczyna... - powiedziałem
- Masz zamiar nam powiedzieć czy nie? - Puyolu powiedział
- Jesteście obaj niemożliwi, powiem wam wszystko w hotelu, nie tutaj
- W takim razie poczekamy - powiedział Cesc
Po dwóch godzinach treningu, wzięliśmy prysznic i autobus zawiózł nas do hotelu, więc miałem czas żeby przygotować się psychicznie przed masą pytań. Kiedy przybyliśmy na miejsce, udzieliłem kilku wywiadów a potem poszedłem prosto do pokoju który dzieliłem jak zwykle z Cescem. Przekroczyłem próg pokoju i zobaczyłem Cesca i Puyolu grających w gry video ale kiedy zobaczyli mnie od razu przerwali i spojrzeli na mnie.
- Co? - zapytałem
- No opowiadaj... - powiedział Cesc
- Chcę najpierw wyjaśnić że ona nie jest dziewczyną na jedna noc... Ona jest inna - powiedziałem
- Możesz wyjaśnić dokładniej?
- Ostatnim razem mówił że był z dziewczyną i jak to się skończyło - Cesc powiedział patrząc na Puyolu
- Cesc nie jesteś święty, nie zaczynaj
- Już nic nie mówię... Ale kim jest ta dziewczyna? - zapytał Cesc
- Pamiętasz tą dziewczyną którą spotkałem, taż z drużyny piłkarskiej z Madrytu?
- Oh! 'twoją dziewczynę'... - powiedział Cesc
- Ta miła dziewczyna, która tak dobrze grała? - zapytał Puyolu, pokiwałem głową
- Wow! Widzę że nie tracisz czasu przyjacielu
- Masz zamiar zobaczyć się z nią znowu? - zapytał Puyolu
- Nie wiem... To trochę skomplikowane
- Skomplikowane? Dlaczego? - zapytał Cesc
- Powiedzmy że tak jakby mam konkurenta - powiedziałem
- Gery, tak jakby? Masz czy nie masz? Kim on jest? - zapytał Cesc
- Ten facet, który gra dla Realu... Ten Niemiec...
- Khedira?! - zapytał Puyolu
- Nie! Ten z tymi oczami... - powiedział
- Aaa! Ozil.... - powiedział Cesc i kiwnął głową - Skąd to wiesz?
- Po prostu wiem....
- W końcu powiesz nam dlaczego nie spałeś tutaj zeszłej nocy?
- Odwiedziłem ją wczoraj, wziąłem jakieś jedzenie, zjedliśmy obiad a potem oglądaliśmy film... Jakoś tak wyszło, że się pocałowaliśmy, właściwie było tego trochę więcej... - zacząłem
- No nie! Zrobiliście to! - Cesc prawie krzyknął
- A właśnie, że nie!
- Co?! Musisz sobie ze mnie żartować? - zapytał Cesc
- Nie, nie żartuje, prawie to zrobiliśmy ale ona usnęła... - powiedziałem a Cesc wybuchnął śmiechem
- Wybacz bracie ale po raz pierwszy mówisz mi coś takiego... Byłeś aż tak nudny? - zażartował Cesc
- Jeśli tego nie zrobiliście, dlaczego spędziłeś tam całą noc? - zapytał Puyolu
- Nie chciałem zostawić jej samej, więc zostałem... Ale tym razem było inaczej, nie wiem... Nigdy nie czułem czegoś takiego... Poważnie, to było szczególne.
- Gdzie byłeś? Nie spałeś w hotelu razem z drużyną, nie? - Cesc zapytał
- Nie wszyscy muszą o tym wiedzieć
- Daj spokój, nie gniewaj się... - odpowiedział Cesc
- To powiedz nam gdzie spędziłeś noc? - zapytał Puyolu
- Właściwie nie muszę wam mówić
- Ale to nie jest ten Gerard którego znam
- Masz rację Puyi, nasz Gerard powiedziałby nam wszystko o jego wybrance z którą spędził noc... - powiedział Cesc
- Skąd wiesz że była to dziewczyna? - zapytałem
- Domyśliłem się... No więc był to facet? - zapytał Cesc
- Dziewczyna Cesc, to była dziewczyna... - powiedziałem
- Masz zamiar nam powiedzieć czy nie? - Puyolu powiedział
- Jesteście obaj niemożliwi, powiem wam wszystko w hotelu, nie tutaj
- W takim razie poczekamy - powiedział Cesc
Po dwóch godzinach treningu, wzięliśmy prysznic i autobus zawiózł nas do hotelu, więc miałem czas żeby przygotować się psychicznie przed masą pytań. Kiedy przybyliśmy na miejsce, udzieliłem kilku wywiadów a potem poszedłem prosto do pokoju który dzieliłem jak zwykle z Cescem. Przekroczyłem próg pokoju i zobaczyłem Cesca i Puyolu grających w gry video ale kiedy zobaczyli mnie od razu przerwali i spojrzeli na mnie.
- Co? - zapytałem
- No opowiadaj... - powiedział Cesc
- Chcę najpierw wyjaśnić że ona nie jest dziewczyną na jedna noc... Ona jest inna - powiedziałem
- Możesz wyjaśnić dokładniej?
- Ostatnim razem mówił że był z dziewczyną i jak to się skończyło - Cesc powiedział patrząc na Puyolu
- Cesc nie jesteś święty, nie zaczynaj
- Już nic nie mówię... Ale kim jest ta dziewczyna? - zapytał Cesc
- Pamiętasz tą dziewczyną którą spotkałem, taż z drużyny piłkarskiej z Madrytu?
- Oh! 'twoją dziewczynę'... - powiedział Cesc
- Ta miła dziewczyna, która tak dobrze grała? - zapytał Puyolu, pokiwałem głową
- Wow! Widzę że nie tracisz czasu przyjacielu
- Masz zamiar zobaczyć się z nią znowu? - zapytał Puyolu
- Nie wiem... To trochę skomplikowane
- Skomplikowane? Dlaczego? - zapytał Cesc
- Powiedzmy że tak jakby mam konkurenta - powiedziałem
- Gery, tak jakby? Masz czy nie masz? Kim on jest? - zapytał Cesc
- Ten facet, który gra dla Realu... Ten Niemiec...
- Khedira?! - zapytał Puyolu
- Nie! Ten z tymi oczami... - powiedział
- Aaa! Ozil.... - powiedział Cesc i kiwnął głową - Skąd to wiesz?
- Po prostu wiem....
- W końcu powiesz nam dlaczego nie spałeś tutaj zeszłej nocy?
- Odwiedziłem ją wczoraj, wziąłem jakieś jedzenie, zjedliśmy obiad a potem oglądaliśmy film... Jakoś tak wyszło, że się pocałowaliśmy, właściwie było tego trochę więcej... - zacząłem
- No nie! Zrobiliście to! - Cesc prawie krzyknął
- A właśnie, że nie!
- Co?! Musisz sobie ze mnie żartować? - zapytał Cesc
- Nie, nie żartuje, prawie to zrobiliśmy ale ona usnęła... - powiedziałem a Cesc wybuchnął śmiechem
- Wybacz bracie ale po raz pierwszy mówisz mi coś takiego... Byłeś aż tak nudny? - zażartował Cesc
- Jeśli tego nie zrobiliście, dlaczego spędziłeś tam całą noc? - zapytał Puyolu
- Nie chciałem zostawić jej samej, więc zostałem... Ale tym razem było inaczej, nie wiem... Nigdy nie czułem czegoś takiego... Poważnie, to było szczególne.
Zamilkłem na chwilę patrząc przed siebie, kilka sekund później zdałem sobie sprawę, że myślę o niej z dziwną miną na twarzy a Puyi i Cesc patrzyli na mnie z podniesionymi brwiami.
- On ma halucynacje? - zapytał Cesc
- Co ta dziewczyna z tobą zrobiła? - zapytał Puyolu
- Nie wiem... Nie mogę przestać o niej myśleć, chciałbym poznać ją lepiej, być z nią, nie tylko na noc jak miałem w zwyczaju a potem o niej zapomnieć - powiedziałem
- Brzmisz trochę staromodnie... powiedział Cesc
- Co masz teraz zamiar zrobić? - zapytał Puyolu
- Nie wiem! - krzyknąłem
- Jedyne co teraz musisz daj jej do zrozumienia, że się nią interesujesz, dlaczego nie kupisz jej czegoś? Ale nie czegoś ze sklepu, coś co mówi 'Zależy mi na tobie'- powiedział Puyolu
- Na przykład? - zapytałem
- Możesz jej kupić vipowski bilet na jutrzejszy mecz... - powiedział Cesc
- To jest pierwsza mądra rzecz którą powiedziałeś, Cesc
- Co lubisz w niej najbardziej? - zapytał Puyol
- Jest tego całkiem sporo, ma hipnotyzujące oczy, kiedy przy niej jestem czuję się wyjątkowo
- Musisz dać jej znać, że jest dla ciebie wyjątkowa - powiedział Puyol
- Mam na myśli... Nie jesteś brzydki, oczywiście... Po prostu najważniejsze jest to żebyś tego nie zepsuł - powiedział Cesc
- Właśnie... Jak w ogóle wyszedłeś z jej domu na dzisiejszy trening?
- Spóźniłem się, ale nie chciałem jej obudzić...
- I? Co zrobiłem?
- Zostawiłem jej kartkę gdzie wszystko jej wyjaśniłem, że musiałem iść na trening i tyle - powiedziałem
Zobaczyłem tylko jak Puyi uderzył się w czoło i potrząsnął głową.
- Co za postawa... - powiedział Puyol
- Cóż... Miałem wiele rzeczy na myśli, tyle się stało zeszłej nocy a ona... Nie mogę myśleć o niczym innym!
- Musisz poprawić kilka istotnych detali
- Co chcesz żebym zrobił?! Pojechał i powiedział 'przebacz mi że dostawiłem ci tylko jedna małą wiadomość'?! Przecież ona też trenuje i rozumie to że to jest moja... ah! MOJA PRACA!? - wykrzyczałem
- Gerard, uspokój się! Kiedy się z nią zobaczysz po prostu wytłumacz co się stało coś w tym stylu 'Nie zostawiłem ci konkretnej wiadomości, tylko krótkie wyjaśnienie, nie miałem zbyt wiele czasu bo musiałem wyjść wcześniej na trening, mam nadzieję, że rozumiesz'.... Coś takiego! - powiedział Cesc
- Kiedy zacząłeś mówić tak dogłębnie i tak dobrze, Cesc? - zapytałem
- Co?! Czytam... Okazjonalnie - odpowiedział Cesc
- Dobra, jesteś zadowolony z takiego wyjaśnienia? Teraz po prostu nic nie mów, naprawdę będę wdzięczny
- Napiszę do ciebie na twitterze kiedy będziesz już spał - powiedział z uśmiechem
- Jesteś naprawdę bardzo zabawny Cesc - powiedział
- Dobra dobra, wolałabym nie walczyć z wami, lepiej daj nam znać jak wyślesz jej bilety! Musisz się pośpieszyć, bo one rozchodzą się niesamowicie szybko, nie zostawiaj tego na ostatnią minutę... - powiedział Puyol
- Cóż mam jeszcze trochę czasu... Dzięki za wszystkie rady i... - odwróciłem się żeby spojrzeć na Cesca - i za wszystkie głupie rzeczy które powiedziałeś...
- Tak, też cię kocham... - powiedział Cesc
- Cesc, wiesz że żartuję
- Wiem Gery...
- Pośpiesz się Pique, czas goni - powiedział Puyol
- Idę idę, cholera!
Martha’s POV
Wracałam właśnie do domu z całkiem dobrego treningu, weszłam do budynku i sprawdziłam skrzynkę pocztową, było tak kilka rachunków i nic więcej, nagle jakiś mężczyzna zawołał mnie po imieniu.
- Martha? Ta koperta jest dla ciebie - powiedział Pan Ortega
- Dla mnie? Od kogo? - powiedziałam biorąc kopertę do ręki
- Nie wiem, kurier przyniósł to dzisiaj rano, zaraz po tym jak wyszłaś - powiedział
- Dziękuje
- Nie ma za co, miłego dnia - powiedział z uśmiechem
Kiedy weszłam do mieszkania, zostawiłam swoją torbę w holu i usiadłam na kanapie. Na stoliku zostawiłam telefon i klucze, z niecierpliwością otworzyłam kopertę. W środku były dwa bilety na mecz Barcelony, jutro przeciwko Getafe, w Madrycie. Poza tym byłam tak kolejna mała kartka: 'Teraz możesz podziwiać moje zdolności na boisku, piękna. Mam nadzieję, że cię tam zobaczę, Gerard.' Jeśli on myślał, że jestem oczarowana jego sztuczkami, i tym jak gra, po prostu się grubo mylił. Włożyłam bilety z powrotem do koperty i położyłam na stole. Nie miałam zamiaru patrzeć na niego jak gra, idiota! Położyłam się na kanapie żeby odpocząć, włączyłam telewizję, akurat leciał jakiś mecz, dobry sposób żeby się zrelaksować.
Zwykła sobota, taka jak zawsze. Właśnie robiłam sobie śniadanie, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Monica. Ledwo weszła do mieszkania i zaraz usiadła na pierwszym lepszym stołku, wyglądała na zmęczoną.
- Tęskniłam za tobą... - powiedziała
- Ja też... Muszę ci coś powiedzieć
- Wezmę tylko prysznic i pogadamy
Przytaknęłam, w tym czasie zjadłam śniadanie i usiadłam w salonie, chwilę potem Monica usiadła obok mnie.
- Teraz mi powiedz co się stało kiedy mnie nie było?
- Weź to.. - powiedziałam dając jej kopertę
- Co to jest? - zapytała biorąc ją do ręki
- Po prostu to otwórz... - powiedziałam
Monica otworzyła kopertę powoli, kiedy zobaczyła bilety była w szoku, potem spojrzała swoim skoncentrowanym wzrokiem
- Wyjaśnij... - to wszystko co powiedziała
- Co?! Bilety na mecz FC Barcelony... - powiedziałam
- Skąd je masz? To są vipowskie bilety, baaardzo drogie...
- Przyjaciel mi je dał... Tak
- Nie kłam, kto to?
- Pique...
- CO?! Dlaczego?
- Kiedy pojechałaś ja normalnie poszłam na zajęcia.. Nie miałam wtedy treningów więc pomyślałam, że zjem obiad na mieście ale to on zaproponował że zjemy go razem... Potem oglądaliśmy film a w sumie nie pamiętam co działo się później.. - powiedziałam
- Co jest ostatnią rzeczą którą pamiętasz? - zapytała
- Całowaliśmy się na kanapie - powiedziałam
- CO?!?! To znaczy... Nie pamiętasz nic innego? JAK?!
- Wypiliśmy całą butelkę wina... Potem obudziłam się a Gerarda już nie było...
- Wiesz że zawsze będę stać po twojej stronie - powiedziała kładąc swoją rękę na mojej nodze
- Dzięki, naprawdę to doceniam... - powiedziała próbując się uśmiechnąć
- Ale musisz z nim porozmawiać i dowiedzieć się co było później
- Wiem, ale nie chcę go znowu widzieć... On pewnie myśli zupełnie na odwrót... Może zadzwonię do niego kiedy wróci do Barcelony - powiedziała
- Dlaczego nie chcesz iść zobaczyć meczu?
- Bo nie chcę! Nie chcę dawać Gerardowi jakichś głupich nadziei... Ty możesz iść, zasługujesz na to - powiedziałam
- Myślałaś o Mesucie? - zapytała mnie a ja próbowałam położyć się na kanapie
- Rety! Nie... Teraz nie będę mu mogła nawet spojrzeć w oczy
- Więc czujesz coś do niego? - zapytała z uśmiechem
- Tak... Ale nie mogę się z nim teraz widzieć - powiedziałam sfrustrowana
- Ale też nie możesz go unikać... To będzie całkiem podejrzliwe
- Wiem... - powiedziałam patrząc na sufit
- On nie wie o Gerardzie, więc też nie musisz mu o tym mówić
- Możliwe ale nienawidzę okłamywać ludzi... Mesut i ja jesteśmy tylko przyjaciółmi
- Jak dotąd... - powiedziała
- Co?
- Ile razy jeszcze ci mam mówić! Mesut cię naprawdę lubi, zrozum to! Od momentu kiedy się poznaliście widzę to w jego oczach za każdym razem kiedy na ciebie patrzy... Przestań temu zaprzeczać!
- Ale tak jest lepiej! Nie chcę żyć w cudownym świecie a potem rzeczywistość mnie dogoni...
- Dobra, masz rację ale przestań o tym myśleć, pogadasz z nimi kiedy będziesz na to gotowa - powiedziała Monica
- Tak... Więc pójdziesz zobaczyć ten mecz? - zapytałam
- Pewnie! Tylko muszę znaleźć kogoś kto pójdzie ze mną
- Możesz zaprosić kogoś z grupy cheerleaderek - zaproponowałam
- Mogę zadzwonić po Diego, jest fanem Barcelony tak jak ta...
- No to już kogoś masz
- Dziękuje ci bardzo! - powiedziała przytulając mnie
- Nie ma za co, zasługujesz na to - powiedziałam
Monica wstała z kanapy i do razu poszła do swojego pokoju żeby zadzwonić do Diego, mecz jest za sześć godzin. Resztę dnia spędziłyśmy razem, rozmawialiśmy o jej wycieczce, przywiozła mi kilka pocztówek do mojej kolekcji. Razem zjadłyśmy lunch i obejrzałyśmy film. Monica była podekscytowana na myśl o meczu i zaczęła się przygotowywać.
Monica pojechała razem z Diego a ja zostałam sama w domu, myślałam żeby zobaczyć mecz w telewizji ale w końcu zdecydowałam się chociaż w sercu mam Real Madryt a oglądanie meczu Barcelony jest kompletną wpadką ale nie było nic innego do oglądania. Za każdym razem kiedy kamera skierowana była w stronę Gerarda miałam dziwne uczucie w brzuchu. Po 90 minutach mecz się skończył, jak zwykle Barcelona wygrała 4:1, z pierwszym golem Cesca, dwoma kolejnymi Messiego i na moje nieszczęście do Gerarda należał ostatni gol.
Monica przyjechała całkiem późno, ale była bardzo podekscytowana grą. Po chwili zdecydowałam się pójść do swojego pokoju a ona została jeszcze w salonie, nagle usłyszałam jak ktoś puka do moich drzwi. Była to Monica.
- Co się stało? Zobaczyłaś ducha czy coś? - powiedziałam patrząc na jej bladą twarz
- Nie, ktoś do ciebie... - powiedziała
- Kto?
Zwykła sobota, taka jak zawsze. Właśnie robiłam sobie śniadanie, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Monica. Ledwo weszła do mieszkania i zaraz usiadła na pierwszym lepszym stołku, wyglądała na zmęczoną.
- Tęskniłam za tobą... - powiedziała
- Ja też... Muszę ci coś powiedzieć
- Wezmę tylko prysznic i pogadamy
Przytaknęłam, w tym czasie zjadłam śniadanie i usiadłam w salonie, chwilę potem Monica usiadła obok mnie.
- Teraz mi powiedz co się stało kiedy mnie nie było?
- Weź to.. - powiedziałam dając jej kopertę
- Co to jest? - zapytała biorąc ją do ręki
- Po prostu to otwórz... - powiedziałam
Monica otworzyła kopertę powoli, kiedy zobaczyła bilety była w szoku, potem spojrzała swoim skoncentrowanym wzrokiem
- Wyjaśnij... - to wszystko co powiedziała
- Co?! Bilety na mecz FC Barcelony... - powiedziałam
- Skąd je masz? To są vipowskie bilety, baaardzo drogie...
- Przyjaciel mi je dał... Tak
- Nie kłam, kto to?
- Pique...
- CO?! Dlaczego?
- Kiedy pojechałaś ja normalnie poszłam na zajęcia.. Nie miałam wtedy treningów więc pomyślałam, że zjem obiad na mieście ale to on zaproponował że zjemy go razem... Potem oglądaliśmy film a w sumie nie pamiętam co działo się później.. - powiedziałam
- Co jest ostatnią rzeczą którą pamiętasz? - zapytała
- Całowaliśmy się na kanapie - powiedziałam
- CO?!?! To znaczy... Nie pamiętasz nic innego? JAK?!
- Wypiliśmy całą butelkę wina... Potem obudziłam się a Gerarda już nie było...
- Wiesz że zawsze będę stać po twojej stronie - powiedziała kładąc swoją rękę na mojej nodze
- Dzięki, naprawdę to doceniam... - powiedziała próbując się uśmiechnąć
- Ale musisz z nim porozmawiać i dowiedzieć się co było później
- Wiem, ale nie chcę go znowu widzieć... On pewnie myśli zupełnie na odwrót... Może zadzwonię do niego kiedy wróci do Barcelony - powiedziała
- Dlaczego nie chcesz iść zobaczyć meczu?
- Bo nie chcę! Nie chcę dawać Gerardowi jakichś głupich nadziei... Ty możesz iść, zasługujesz na to - powiedziałam
- Myślałaś o Mesucie? - zapytała mnie a ja próbowałam położyć się na kanapie
- Rety! Nie... Teraz nie będę mu mogła nawet spojrzeć w oczy
- Więc czujesz coś do niego? - zapytała z uśmiechem
- Tak... Ale nie mogę się z nim teraz widzieć - powiedziałam sfrustrowana
- Ale też nie możesz go unikać... To będzie całkiem podejrzliwe
- Wiem... - powiedziałam patrząc na sufit
- On nie wie o Gerardzie, więc też nie musisz mu o tym mówić
- Możliwe ale nienawidzę okłamywać ludzi... Mesut i ja jesteśmy tylko przyjaciółmi
- Jak dotąd... - powiedziała
- Co?
- Ile razy jeszcze ci mam mówić! Mesut cię naprawdę lubi, zrozum to! Od momentu kiedy się poznaliście widzę to w jego oczach za każdym razem kiedy na ciebie patrzy... Przestań temu zaprzeczać!
- Ale tak jest lepiej! Nie chcę żyć w cudownym świecie a potem rzeczywistość mnie dogoni...
- Dobra, masz rację ale przestań o tym myśleć, pogadasz z nimi kiedy będziesz na to gotowa - powiedziała Monica
- Tak... Więc pójdziesz zobaczyć ten mecz? - zapytałam
- Pewnie! Tylko muszę znaleźć kogoś kto pójdzie ze mną
- Możesz zaprosić kogoś z grupy cheerleaderek - zaproponowałam
- Mogę zadzwonić po Diego, jest fanem Barcelony tak jak ta...
- No to już kogoś masz
- Dziękuje ci bardzo! - powiedziała przytulając mnie
- Nie ma za co, zasługujesz na to - powiedziałam
Monica wstała z kanapy i do razu poszła do swojego pokoju żeby zadzwonić do Diego, mecz jest za sześć godzin. Resztę dnia spędziłyśmy razem, rozmawialiśmy o jej wycieczce, przywiozła mi kilka pocztówek do mojej kolekcji. Razem zjadłyśmy lunch i obejrzałyśmy film. Monica była podekscytowana na myśl o meczu i zaczęła się przygotowywać.
Monica pojechała razem z Diego a ja zostałam sama w domu, myślałam żeby zobaczyć mecz w telewizji ale w końcu zdecydowałam się chociaż w sercu mam Real Madryt a oglądanie meczu Barcelony jest kompletną wpadką ale nie było nic innego do oglądania. Za każdym razem kiedy kamera skierowana była w stronę Gerarda miałam dziwne uczucie w brzuchu. Po 90 minutach mecz się skończył, jak zwykle Barcelona wygrała 4:1, z pierwszym golem Cesca, dwoma kolejnymi Messiego i na moje nieszczęście do Gerarda należał ostatni gol.
Monica przyjechała całkiem późno, ale była bardzo podekscytowana grą. Po chwili zdecydowałam się pójść do swojego pokoju a ona została jeszcze w salonie, nagle usłyszałam jak ktoś puka do moich drzwi. Była to Monica.
- Co się stało? Zobaczyłaś ducha czy coś? - powiedziałam patrząc na jej bladą twarz
- Nie, ktoś do ciebie... - powiedziała
- Kto?
- Pique jest w salonie...
- Co on chcę?
- Nie wiem! Co mam mu powiedzieć? - zapytała
- Co mu powiedziałaś?
- Że brałaś prysznic
- Powiedz mu, że może sobie stąd iść... Nie chcę go widzieć
- Ale musisz go zapytać o wiesz co... pamiętasz?
- Fakt, zaraz do niego pójdę
- Ok! Ja pójdę do Diego, mieszka na siódmym piętrze, jak coś napisz do mnie
Pokiwałam głową, wzięłam głęboki wdech i poszłam do salonu. Gerard siedział na kanapie, kiedy mnie usłyszał natychmiast wstał z kanapy patrząc na mnie.
- Co chcesz? - zapytała
- Chciałem się z tobą zobaczyć... - powiedział zbliżając się do mnie
- Już mnie zobaczyłeś teraz możesz wyjść...
- Kochanie, nie traktuj mnie tak - powiedział kładąc swoją rękę na mojej talii - Ten gol był dla ciebie
- Gerard - powiedziałam próbując ściągnąć jego rękę ze mnie - Nie prosiłam cię o niego
- Ale to zrobiłem, dla ciebie... No przestań! Jesteś dla mnie kimś wyjątkowym... - powiedział
Mówił poważnym tonem, zaczęłam się naprawdę denerwować. Poszłam do kuchni a on za mną.
- Co się stało zeszłej nocy? - zapytałam go
- Nie pamiętasz? - zapytał a ja pokiwałam głową - Cóż, spędziliśmy wspaniały obiad, film potem całowaliśmy się - powiedział coraz bardziej się do mnie przybliżając
- Coś jeszcze? - ledwo zapytałam
- Jak myślisz? - powiedział uśmiechając się z wyższością
- My... Zrobiliśmy to... - powiedziałam, on tylko kiwnął głową - Nie! To nie mogło się stać! - powiedziałam idąc z powrotem do salonu
- Dlaczego nie? Oboje tego chcieliśmy - powiedział, mogłam czuć jego oddech na szyi
- Ja tego nie chciałam! - powiedziałam mu w twarz
- Cóż, nie słyszałem żebyś narzekała zeszłej nocy
- Mam pytanie Gerard, jeśli uprawialiśmy seks, powiedz mi... Czy mam bliznę na moi lewym biodrze? - powiedziałam, Gerard wyglądał na zdenerwowanego - Co? Jeśli to zrobiliśmy, musisz wiedzieć
- Nie... Nie masz... - powiedział trochę niepewny, zbliżyłam się do niego
- Kłamca... - powiedziałam prosto do jego ucha
Miałam ubrane krótkie sportowe spodenki, odsłoniłam kawałek nogi i pokazałam mu swoją bliznę, to była pierwsza moja poważna kontuzja.
- Ale możemy skończyć co zaczęliśmy... - powiedział łapiąc mnie za talię
- A właśnie, że nie... - powiedziałam odsuwając się do niego
- Co jeszcze muszę zrobić żeby ci dać do zrozumienia że mi na tobie zależy, że naprawdę chcę byż z tobą?!
- Jesteś niemożliwy...
- Tak czy siak... Dlaczego nie pojechałaś zobaczyć meczu?
- Nie widziałam w tym sensu, to nie jest moja ulubiona drużyna
- Nie chciałaś iść czy twój przyjaciel Ozil nie pozwolił ci zobaczyć meczu Barcelony?
- Czekaj... Skąd o nim wiesz? - zapytałem
- Kiedyś przyjechałem grać dla Hiszpanii, chciałem się z tobą zobaczyć a wtedy zauważyłem was dwoje jak wychodziliście z budynku... Jak długo znasz tego Turka? - zapytał
- To nie twoja sprawa... A to że nie poszłam to był mój wybór
- Spróbuj mnie zrozumieć, to było dla mnie bardzo ważne, chciałem żebyś tam była
- Nie, ty spróbuj mnie zrozumieć
- Ok, ale oglądałaś mecz, co mnie cieszy
- Tylko dlatego że nic innego nie było w telewizji, więc nie myśl że oglądam nałogowo mecze FC Barcelony - powiedziałam
W jednym momencie Gerard spojrzał prosto mi w oczy i przysunął się bliżej. Zrobiłam krok do tyłu do chwili kiedy uderzyłam w ścianę, Był blisko. Mogłam czuć jego perfumy, nagle oboje usłyszeliśmy głośny trzask, na szczęście była to Monica.
- Zostaw ją! - powiedziała
- A ty kim jesteś żebyś mi mówiła co mam robić?
Monica nie lubiła kiedy ktoś jej dopowiadał, spojrzała na niego z złością w oczach.
- Wyjdź Gerard!
- Co?! - powiedział patrząc na mnie
- Słyszałeś co powiedziała - powtórzyła Monica
- Przy okazji, przywiozłem ci to... Ale pewnie masz to gdzieś - powiedział rzucając coś co złapałam w powietrzu
Gerard wyszedł trzaskając drzwiami. Stałam nieruchomo a Monica patrzyła na mnie
- Co to jest? - zapytała
- Jego koszulka... Z dzisiaj - powiedziałam
- Oh, to miłe...
- Tak, było miłe
- Powiedział ci co się wydarzyło wtedy...
- Tak, nie zrobiliśmy tego...
- Co za szczęście
- Chodźmy spać...
- Potrzebuje odpocząć
Byłam szczęśliwa, że między mną a Gerardem nic się nie wydarzyło. Cały ciężar spadł mi z barków. Zobaczymy co pokaże czas, czuję że wydarzy się coś ważnego.
- Co on chcę?
- Nie wiem! Co mam mu powiedzieć? - zapytała
- Co mu powiedziałaś?
- Że brałaś prysznic
- Powiedz mu, że może sobie stąd iść... Nie chcę go widzieć
- Ale musisz go zapytać o wiesz co... pamiętasz?
- Fakt, zaraz do niego pójdę
- Ok! Ja pójdę do Diego, mieszka na siódmym piętrze, jak coś napisz do mnie
Pokiwałam głową, wzięłam głęboki wdech i poszłam do salonu. Gerard siedział na kanapie, kiedy mnie usłyszał natychmiast wstał z kanapy patrząc na mnie.
- Co chcesz? - zapytała
- Chciałem się z tobą zobaczyć... - powiedział zbliżając się do mnie
- Już mnie zobaczyłeś teraz możesz wyjść...
- Kochanie, nie traktuj mnie tak - powiedział kładąc swoją rękę na mojej talii - Ten gol był dla ciebie
- Gerard - powiedziałam próbując ściągnąć jego rękę ze mnie - Nie prosiłam cię o niego
- Ale to zrobiłem, dla ciebie... No przestań! Jesteś dla mnie kimś wyjątkowym... - powiedział
Mówił poważnym tonem, zaczęłam się naprawdę denerwować. Poszłam do kuchni a on za mną.
- Co się stało zeszłej nocy? - zapytałam go
- Nie pamiętasz? - zapytał a ja pokiwałam głową - Cóż, spędziliśmy wspaniały obiad, film potem całowaliśmy się - powiedział coraz bardziej się do mnie przybliżając
- Coś jeszcze? - ledwo zapytałam
- Jak myślisz? - powiedział uśmiechając się z wyższością
- My... Zrobiliśmy to... - powiedziałam, on tylko kiwnął głową - Nie! To nie mogło się stać! - powiedziałam idąc z powrotem do salonu
- Dlaczego nie? Oboje tego chcieliśmy - powiedział, mogłam czuć jego oddech na szyi
- Ja tego nie chciałam! - powiedziałam mu w twarz
- Cóż, nie słyszałem żebyś narzekała zeszłej nocy
- Mam pytanie Gerard, jeśli uprawialiśmy seks, powiedz mi... Czy mam bliznę na moi lewym biodrze? - powiedziałam, Gerard wyglądał na zdenerwowanego - Co? Jeśli to zrobiliśmy, musisz wiedzieć
- Nie... Nie masz... - powiedział trochę niepewny, zbliżyłam się do niego
- Kłamca... - powiedziałam prosto do jego ucha
Miałam ubrane krótkie sportowe spodenki, odsłoniłam kawałek nogi i pokazałam mu swoją bliznę, to była pierwsza moja poważna kontuzja.
- Ale możemy skończyć co zaczęliśmy... - powiedział łapiąc mnie za talię
- A właśnie, że nie... - powiedziałam odsuwając się do niego
- Co jeszcze muszę zrobić żeby ci dać do zrozumienia że mi na tobie zależy, że naprawdę chcę byż z tobą?!
- Jesteś niemożliwy...
- Tak czy siak... Dlaczego nie pojechałaś zobaczyć meczu?
- Nie widziałam w tym sensu, to nie jest moja ulubiona drużyna
- Nie chciałaś iść czy twój przyjaciel Ozil nie pozwolił ci zobaczyć meczu Barcelony?
- Czekaj... Skąd o nim wiesz? - zapytałem
- Kiedyś przyjechałem grać dla Hiszpanii, chciałem się z tobą zobaczyć a wtedy zauważyłem was dwoje jak wychodziliście z budynku... Jak długo znasz tego Turka? - zapytał
- To nie twoja sprawa... A to że nie poszłam to był mój wybór
- Spróbuj mnie zrozumieć, to było dla mnie bardzo ważne, chciałem żebyś tam była
- Nie, ty spróbuj mnie zrozumieć
- Ok, ale oglądałaś mecz, co mnie cieszy
- Tylko dlatego że nic innego nie było w telewizji, więc nie myśl że oglądam nałogowo mecze FC Barcelony - powiedziałam
W jednym momencie Gerard spojrzał prosto mi w oczy i przysunął się bliżej. Zrobiłam krok do tyłu do chwili kiedy uderzyłam w ścianę, Był blisko. Mogłam czuć jego perfumy, nagle oboje usłyszeliśmy głośny trzask, na szczęście była to Monica.
- Zostaw ją! - powiedziała
- A ty kim jesteś żebyś mi mówiła co mam robić?
Monica nie lubiła kiedy ktoś jej dopowiadał, spojrzała na niego z złością w oczach.
- Wyjdź Gerard!
- Co?! - powiedział patrząc na mnie
- Słyszałeś co powiedziała - powtórzyła Monica
- Przy okazji, przywiozłem ci to... Ale pewnie masz to gdzieś - powiedział rzucając coś co złapałam w powietrzu
Gerard wyszedł trzaskając drzwiami. Stałam nieruchomo a Monica patrzyła na mnie
- Co to jest? - zapytała
- Jego koszulka... Z dzisiaj - powiedziałam
- Oh, to miłe...
- Tak, było miłe
- Powiedział ci co się wydarzyło wtedy...
- Tak, nie zrobiliśmy tego...
- Co za szczęście
- Chodźmy spać...
- Potrzebuje odpocząć
Byłam szczęśliwa, że między mną a Gerardem nic się nie wydarzyło. Cały ciężar spadł mi z barków. Zobaczymy co pokaże czas, czuję że wydarzy się coś ważnego.
Fajny rozdział:) Ale czekam na dalszą historie Mesuta z Martha :)) Pisz dalej, fajnie Ci to wychodzi :)
OdpowiedzUsuńDziękuje za miły komentarz! :)
OdpowiedzUsuńznalazłam tego bloga przed chwilą już jestem na 5 rozdziale i bardzo mi się podoba
OdpowiedzUsuńdodałam go już do zakładek w przeglądarce i dałam link koleżance idę dalej czytać
pozdrawiam ;)
Wow, dziękujeeee! Życzę miłego czytania! :)
Usuń