niedziela, 24 lutego 2013

Like a Star - Rozdział 6

Dacie mi znać co myślicie! Komentarze mile widziane :)

Zapraszam do czytania!

***

Martha's POV

Poszłam do klasy i zaczęłam swoje praktyki. Monica przyjechała dwie godziony później, usiadła na przeciwko mnie.

- Nie słyszałam cię dzisiaj rano - powiedziała przywracając mnie do rzeczywistości
- Oh, Mesut zawiózł mnie do szkoły
- I oboje spędziliście trochę czasu razem, przed jego wyjazdem...
- Tak...
- Co to za piękny pierścionek? Nie wiedziałam, że masz taki - powiedziała Monica biorąc moją prawą rękę i dotykając pierścionek Mesuta
- To jest prezent od Mesuta - powiedziałam spoglądając na pierścionek
- Jak fajnie! Kiedy ci go kupił?
- On go nie kupił, to jest jego pierścionek, chciał żebym go miała i nie zapomniała o nim i naszej obietnicy
- Jak romantycznie! I dalej wątpisz w to... On cię bardzo lubi, pewnego dnia zorganizuje pewnie specjalnie serenadę z Mariachi, chociaż nie wiem czy ich tutaj znajdzie...

Spojrzałam na nią, jest bardzo zabawna kiedy się ze mnie nabija, zaprzeczyłam kiwając głową myśląc że ona naprawdę nigdy się nie zmieni.

Minęło kilka dni, codziennie to samo. Pomimo tego nigdy nie ściągałam pierścionka Mesuta, z wyjątkiem kąpieli. Patrząc na pierścionek na mojej prawej ręcę nie mogłam przestać się uśmiechać. Od momentu kiedy wyjechał nie przestawaliśmy rozmawiać ze sobą, rozmawialiśmy codziennie przez telefon albo przez skypa. Próbowałam oglądać mecze chociaż były one dopiero o świcie tutaj w Hiszpanii, ale to jest Real Madryt, mecze często były powtarzane w dzień.

Minął już miesiąc odkąd wyjechał, słyszałam coś w telewizji, że mieli już wracać z presezeonu. Byłam w drodze do domu po treningu, kiedy zadzwonił mój telefon. Szłam i nie zwróciłam uwagi kto dzwonił, odpowiedziałam:

- Słucham?
- Cześć Martha! - poznałam ten głos
- Cześć Mesut!
- Zgadnij co!
- Coś się stało?
- Wróciłem do Madrytu!
- Świetnie! Kiedy przyleciałeś?
- Dzisiaj rano, chciałem się tylko zapytać czy możemy się dzisiaj spotkać
- Jasne, właśnie jadę do domu
- Możemy się spotkać w parku obok ciebie za godzinę
- Będzie idealnie
- Nie mogę się doczekać żeby cię zobaczyć
- Ja też
- Do zobaczenia!
- Ok, do zobaczenia!

Kiedy dotarłam do domu zauważyłam, że Monica jeszcze nie wróciła z zajęć. Odświeżyłam się i poszłam do parku. Zostawiłam jej kartkę, że wyszłam. Kiedy byłam już na miejscu zauważyłam go siedzącego na tej samej ławce na której siedzieliśmy ostatnim razem. Wrócił do mnie. Zakryłam jego oczy rękami.

- Zgadnij kim jestem? - powiedziałam
- Daj mi pomyśleć, hmmm największym fanem Realu Madryt?
- Zgadłeś...

Wstał i mocno mne przytulił, moje ręce zacisnęły się wokół jego szyi, jego na mojej talii, rozluźniliśmy uścisk i pocałowałam go w policzek.

- Jestem bardzo szczęśliwy, że w końcu mogę cię zobaczyć - powiedział, czułam że moje policzki czerwienieją
- Ja też Mesut
- Widzę, że dalej masz mój prezent
- To była obietnica, a ja nigdy ich nie łamię
- Właśnie widzę
- Jak poszedł wam presezon? - zapytałam kiedy usiedliśmy na ławce
- Całkiem dobrze, graliśmy przeciwko MLS (Major League Soccer) i z Chińska ligą, oglądałaś może któryś mecz?
- Tak, ale nie na żywo bo zmienił mi się harmonogram zajęć, ale trzymałam za ciebie kciuki i twoją drużynę
- Dziękuje, dla takich fanów jak ty uwielbiam grać w tej drużynie i strzelać bramki
- Cóż, robię co mogę
- Może przejdziemy się? Jest piękny dzień
- Jasne, chodźmy

Zaczęliśmy iść wzdłuż parku, to był naprawdę przyjemny dzień, piękna pogoda i miłe towarzystwo. Tęskniłam za nim, i nadal nie wiem czemu...

Mesut opowiadał jak minął mu presezon, jak treningi i mecze. Odwiedzili też jedną z Chińskich szkół. Mówił też, że w Stanach przychodzą ich najwięksi fani na treningi.

- Masz jakieś plany na jutro? - zapytał mnie Mesut
- Jutro jest... Przepraszam zgubiłam się trochę
- Sobota, chciałem wyjść z tobą
- Jutro nie mam treningów, więc jestem wolna
- Świetnie!
 - Co masz na myśli?
- To będzie niespodzianka
- Mmm, ok zaczekam
- Jest już trochę późno, może odprowadzę cię do domu?
- Dobrze a gdzie zostawiłeś swój samochód?
- Niedaleko twojego domu, idziemy?
- Z przyjemnością

Podczas drogi do domu, rozmawialiśmy o zwykłych sprawach, Mesut jest bardzo zabawny i cały czas sprawia że się śmieję. Zatrzymaliśmy się przy wejściu do budynku.

- Więc jesteśmy, do zobaczenia jutro, tak? - Mesut spojrzał na mnie
- Tak, chcę zobaczyć tą niespodziankę, którą masz dla mnie
- Przyjadę po ciebie jutro o 16, dobrze?
- Jasne, do zobaczenia!
- Do jutra Martha - powiedział i pocałowałam go w policzek

Weszłam do budynku a zaraz potem do mieszkania. Kiedy weszłam zobaczyłam, że Monica jeszcze nie była w domu. Zrobiłam sobie kolację i włączyłam telewizor. Po jakimś czasie Monica wreszcie przyjechała.

- Hej Monica, gdzie byłaś?
- Poszłam zobaczyć jak wyglądają zajęcia z jogi, a ty gdzie poszłaś po treningu?
- Mesut do mnie zadzwonił, wrócił do Madrytu i chciał się ze mną zobaczyć.
- Ahhh! Co robiliście? - uniosła brwi ze zdziwienia
- Spacerowaliśmy po parku a co myślisz?
- Ja? Nic złego, ale powiedz mi co ci powiedział?
- Nic specjalnego, tylko tyle, że miał mecze i że kocha grać w swojej drużynie dla fanów
- Widzisz! Jakie inne wyjaśnienie być chciała? Chcesz żeby tańczył hula? Hula w stroju kąpielowym czy coś? Boże, proszę pomóż tej dziewczynie.
- Właśnie zdałam sobie sprawę, że oszalałaś...
- Tak, szalona, dramatyczna i super przesadna... ale wiesz, że mam rację. On cię lubi
- Wcale nie!
- To myślisz ty, ale on naprawdę cię lubi
- Nie, jesteśmy tylko przyjaciółmi, a teraz jestem zmęczona, będzie lepiej jak pójdziemy spać
- Jeśli chcesz to idź, ja jeszcze poczytam coś w internecie chwilę
- Ok, do zobaczenia jutro
- Ok, słodkich snów z Mesutem
- Ohhh zamknij się!

Włożyłam swoją piżamę i poszłam do łóżka. Zaczęłam myśleć 'Może Monica ma rację, może chociaż trochę, no dalej Martha... przestać wymyślać niestworzone historie... Ale z jednej strony Monica zdała mi sprawę, że to może być trochę oczywiste... PRZESTAŃ! Co za egzystencjalna rozmowa ze sobą... Zgasiłam światło i zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz