poniedziałek, 4 marca 2013

Like a Star - Rozdział 7

Real Madryt już drugi raz w ciągu czterech dni wygrał z FC Barceloną! Jutro Manchester United! Jaki obstawiacie wynik?

Nasi bohaterowie ostatniego meczu :) Benzema strzelił bramkę w 6 minucie i Ramos w 82!




Rozdział 7

Następnego dnia obudziłam się i zobaczyłam, że Monica jeszcze śpi, więc zaczęłam przygotowywać dla nas śniadanie, po chwili zobaczyłam ją wchodzącą do kuchni

- Dzień dobry śpiochu - powiedziałam podczas gotowania
- Cześć... Robisz dla mnie śniadanie? - powiedziała śmiejąc się jak mała dziewczynka
- Nie, tylko dla siebie... No dobra, żartuję, dla ciebie też
- Dzięki, to dlatego jesteś moją najlepszą przyjaciółką
- Ale pośpiesz się! Dzisiaj musimy posprzątać
- Nie! Dlaczego?
- Nie narzekaj, bo nigdy od tego się nie uwolnisz
- Ok! - powiedziała trochę przybita
- Jeśli skończymy wcześniej mogłyśmy pójść na zakupy
- Zabierajmy się do pracy!

Skończyłyśmy nasze śniadanie, i zaczęłyśmy sprzątać. Ja zabrałam się za zamiatanie, odkurzanie, i zanoszenie rzeczy z salonu do kuchni, Monica poszła do pralni wyprać nasze ubrania i potem naczynia. Po dłuższej chwili skończyłyśmy. Przebrałyśmy się i poszłyśmy na zakupy.  Pojechałyśmy na ulicę Preciados, sklepy zachęcały nowymi kolekcjami. Weszłyśmy do kilku, po krótkiej chwili zauważyłyśmy sklep ze sportowymi ubraniami i akcesoriami, więc od razu tam weszłyśmy. To raj dla nas. W gablocie było kilka nowych rzeczy.


- Czy widzisz to co ja Martha? Nowa koszulka Realu Madryt - powiedziała Monica
- Taaaak, jest świetna! - Monica odwróciła głowę i zobaczyła również jedną  Barceloną. Ona jest wiernym fanem Barcelony, lubi kilka piłkarzy z Realu ale to się ma nijak do Barcy.
- Jest też nowa Barcelony!! - krzyknęła
- Naprawdę Monica...
- Ile to kosztuje? - zapytała spoglądając na cenę
- Są bardzo drogie
- Tak, poczekajmy do momentu, kiedy Mesut da ci swoją - powiedziała odkładając koszulki na swoje miejsce
- Racja, na pewno da mi jedną...
- Oczywiście, z autografem, z tyłu z jego numerem, to na pewno... i pewnie spoconą, ale myślę że to nie będzie dla ciebie problem
- Tak Monica, ty jak coś powiesz... Przestań już wymyślać
- Na pewno tak będzie, nie przychodź i nie mów, że ci nie mówiłam!
- Ok Monica, chodźmy oglądać dalej

 Wyszłyśmy ze sklepu i poszłyśmy do sklepu z pamiątkami. Monica kupiła t-shirt z napisem 'I love Madrid' a ja kilka pocztówek do mojej kolekcji. Potem zjadłyśmy obiad, i poszłyśmy na spacer. Wtedy spojrzałam też na telefon, była już 14.

- Monica wiesz która jest godzina? - zapytałam
- Nie, która jest?
- Już 14, a Mesut ma po mnie przyjechać o 16
- Na co czekasz?! Chodźmy!

Zaczęłyśmy biec na stację metra i dostałyśmy się do domu na 15, w pośpiechu weszłyśmy do budynku w tym samym czasie ktoś wychodził. Rzecz w tym, że Monica otworzyła drzwi i tak szybko weszła, że prawie zagadała do tej osoby i powiedziała do niej 'rusz się suko' i pobiegała na górę. Tylko pokręciłam głową i pośpieszyłam się żeby ja dogonić. Dotarłam do drzwi i zobaczyłam Monice przełączającą kanały w telewizji, uśmiechnęłam się...

- W końcu spełniłaś swoje marzenie mówiąc do kogoś 'rusz się suko' - na początku zobaczyła mnie i nie zrozumiała co do niej powiedziałam
- Eh? Tak! Tak, zrobiłam to!
- Dobra idę wziąć prysznic. Daj mi znać jeśli mój telefon zadzwoni.
- Jasne!

 Pobiegłam wziąć prysznic, wykąpałam się tak szybko jak tylko mogłam. Kiedy skończyłam, Monica usłyszała mnie i powiedziała: ' Nie dzwonił jeszcze, nie śpiesz się'
Poszłam do pokoju zmienić ubrania, próbowałam ubrać się żeby wyglądać ładnie ale w moim stylu, jestem prostą dziewczyną, wybrałam coś wygodnego, ponieważ nie wiedziałam co szykuje dla mnie Mesut. Czesałam włosy kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi, Monica otworzyła drzwi, usłyszałam głos Mesuta. Zaczęłam się naprawdę denerwować i wtedy Monica zapukała do moich drzwi.

- Wejdź - powiedziałam
- Mesut już tutaj jest
- Jestem już gotowa, mogę prosić cię o przysługę?
- Pewnie!
- Możesz mi zrobić warkocza? Nie wiem co zrobić z moimi włosami - powiedziałam prawie się trzęsąc
- Spokojnie, wszystko będzie dobrze - powiedziała poprawiając włosy
- Jak wyglądam? - zapytałam kiedy skończyła pleść mi warkocza
- Wyglądasz pięknie, na pewno zaniemówi kiedy cię zobaczy
- Tak myślisz? Nie za przesadnie? - Wybrałam prosta sukienkę i parę sandałów
- Nie! A teraz idź, czeka na ciebie

 Wyszłyśmy do salonu, zatrzymałam się w połowie przedpokoju a Monica poszła prosto do kuchni, Mesut siedział na kanapie, kiedy usłyszał mnie, natychmiast wstał i odwrócił  głowę w moją stronę, nieco szerzej otworzył oczy i usta, spojrzał na mnie od góry do domu

- Cześć Mesut! - powiedziałam podchodząc do niego bliżej
- Hej! - Próbowałam powiedzieć coś więcej, ale mu się nie udało
- Powinniśmy iść? Czy zostajemy i nic nie robimy? - powiedziałam figlarnym tonem
- Oh, jasne chodźmy - powiedział, podeszliśmy do drzwi, Monica wyszła zza kuchennej lady i podeszła bliżej do drzwi
- Do zobaczenia - powiedziałam i przytuliłam ją
- Dobrej zabawy - powiedziała zamykając drzwi

Szliśmy do windy w całkiem niezręcznej ciszy do momentu kiedy ją przerwał:
- Nie mówiłem ci tego, ale wyglądasz pięknie dzisiaj, jak zawsze - powiedział nieśmiało patrząc w innym kierunku
- Dziękuje - powiedziałam, zaczynając się czerwienić - Też dobrze wyglądasz - miał prosty, biały t-shirt, czarny sweter, jeansy i czarne adidasy, dostrzegłam jeszcze kolczyki, jak zawsze, wyglądał naprawdę dobrze.
- Dzięki, ale dzisiaj ty jesteś zdecydowanie tą ładniejszą

Uśmiechnęłam się, mogę przyznać, że moje policzki były jeszcze czerwieńsze. Podeszliśmy do jego samochodu. Naprawdę nie wiem gdzie jechaliśmy do momentu kiedy rozpoznałam miejsce w którym byliśmy.

- Mesut co my robimy w centrum miasta? - zapytałam kiedy parkował swój samochód, byliśmy blisko Las Cibeles.
- Idziemy do Muzeum Prado - powiedział kiedy szliśmy do głównego wejścia do muzeum
- Widzę, ale dlaczego?
- Spędzimy tutaj dzień, dobrze?
- Naprawdę?! Świetnie!
- Cieszę się, że ci się podoba. To co wchodzimy?

Kocham nawet bardziej muzea kiedy są tam znane obrazy. Za każdym razem kiedy odwiedzałam takie czułam się jak dziecko w sklepie z zabawkami albo jak dziewczyna w centrum handlowym. Mesut kupił bilety i zaczęliśmy naszą wycieczkę.
- Byłaś już tutaj kiedyś? - Mesut zapytał kiedy próbowałam rozszyfrować mapę żebyśmy się nie zgubili
- Tylko raz, ale nie miałam wystarczająco dużo czasu żeby zobaczyć więcej
- Dla mnie to pierwszy raz, więc będziesz moim przewodnikiem
- Ok, ale znam tylko kilka obrazów
- Pokażesz mi wszystkie
- Ok

Zaczęliśmy oglądać obrazy. Próbowałam wyjaśnić Mesutowi wszystko tak bardzo jak tylko mogłam, ale czasami nie wiedziałam nic, ale Mesut był bardzo zainteresowany tym co mówiłam, czasami zadawał pytania albo mówił co myśli. Jeśli pytasz mnie o coś co kocham nie mogę przestać o tym mówić. Po chwili weszliśmy do wielkiej sali i na ścianie na przeciwko nas był jeden z moich ulubionych obrazów, więc chwyciłam rękę Mesuta i podeszliśmy bliżej.

- Panny Dworskie to jest jeden z najważniejszy obrazów w tym muzeum. – obraz hiszpańskiego malarza okresu baroku Diego Velázqueza, namalowany w 1656 roku. Obecnie znajduje się w Muzeum Prado w Madrycie.Namalowany w końcowym okresie życia Velázqueza, na 4 lata przed śmiercią. Z pozoru klasyczny temat, jakim jest portret infantki Małgorzaty Teresy w otoczeniu dworzan, jest w istocie nowatorski i wieloznaczny. Rzadko które dzieło w historii malarstwa europejskiego dostarczyło tak wielu odmiennych interpretacji. Obraz Panny dworskie został uznany zarówno przez historyków sztuki, jak i przez artystów, za jedno z największych dzieł w historii sztuki.

- Jesteś taka mądra...
- Po prostu to przeczytałam - pokazując mu książkę z której to przeczytałam, Mesut się uśmiechnął
- Oh, ale znasz ten obraz, dlaczego go lubisz?
- Właściwie nie wiem, można dostrzec tutaj wiele rzeczy
- Dodatkowo jest ogromny
- Racja, idziemy dalej?
- Oczywiście!

Po obejściu całego muzeum, w końcu skończyliśmy. Podeszliśmy jeszcze do sklepu kupić trochę pamiątek. Ja wybrałam pocztówki i zakładkę do książki, Mesut nie kupił nic, podeszłam do kasy żeby zapłacić za swoje rzeczy, położyłam je na ladzie i szukałam swojego portfela w torbie, ale wtedy zdałam sobie sprawę, że Mesut już za nie zapłacił.

- Dlaczego to zrobiłeś? - zapytałam go
- Zaprosiłem cię, więc nie ma potrzeby żebyś płaciła
- Dziękuje, to bardzo miło z twojej strony
- Podobało ci się? - zapytał kiedy szliśmy wzdłuż muzeum
- Oczywiście, dziękuje
- Nie, to ja dziękuje, zaskakujesz mnie każdego dnia, najpierw piłka nożna, potem sztuka. Nie mogę uwierzyć, że wiesz tak dużo o tym
- Cóż to jest coś co kocham
- Skąd wiesz o tak wielu obrazach?
- Wszystko zaczęło się kiedy przeczytałam 'Anioły i demony' Dana Browna, od tego momentu bardzo polubiłam sztukę. Właściwie gdybym nie studiowała psychologii wybrałabym historię sztuki.
- Jesteś jak puszka pandory. Chciałabyś iść ze mną na spacer?
- Jasne, mamy ładny dzień

 Szliśmy wzdłuż ulic Madrytu, rozmawialiśmy o wielu rzeczach, o jego życiu i o moim. Dużo się śmialiśmy, nikt nie potrafił rozśmieszyć mnie tak bardzo w ciągu jednego dnia. Powoli robiło się ciemno a wraz z tym my zaczynaliśmy czuć głód.
- Jest trochę głodny, może pójdziemy zjeść obiad? Znam naprawdę dobrą restauracje tutaj niedaleko, co o tym myślisz? - zapytał Mesut
- Z przyjemnością

Dotarliśmy do dosyć przyjemnej restauracji. Mesut poprosił o stolik dla dwóch osób. Podeszliśmy do naszego stołu i usiedliśmy. Zamówiliśmy i czekając na nasze jedzenie rozmawialiśmy. Kiedy nagle usłyszałam bardzo podobny głos z początku restauracji, słyszałam jak ktoś woła 'Mesut, Mesut' , więc Mesut natychmiast wstał, nie wiedziałam co się dzieje, Mesut powiedział mi żebym poczekała.

- Co ty tutaj robisz? - zapytał Mesut nieco zirytowany
- Wydaję mi się, że to samo co ty, przyszedłem coś zjeść, ale widzę że jesteś w dobrym towarzystwie. - to był bardzo podobny głos, ale na pewno nie hiszpański, odwróciłam swoją głowę i nie mogłam uwierzyć kto tam był - Cześć, jestem Gonzalo, Gonzalo Higuain, miło mi cię poznać, jak masz na imię? - to był Higuain, gracz Realu Madrut, napastnik, byłam w kompletnym szoku.
- Cześć, jestem Martha.. - ale usłyszałam jeszcze jeden głos
- Gonzalo, chodźmy, nie chcemy przeszkadzać Mesutowi i jego przyjaciółce - to był Sami Khedira
- Psujesz zabawę Sami, chciałem poznać przyjaciółkę Mesuta - Mesut ciągle tam stał i nic nie mówi 
- Sami jesteś bardzo niegrzeczny, nawet się nie przedstawiłeś.
- Gonzalo powiedział siadajac na wolnym krześle.
- Cześć, jestem Sami Khedira, miło mi cię poznać, Gonzalo powiedziałem idziemy
- Mesut dlaczego nigdy nie opowiadałeś nam o Marthcie?
- Ponieważ nie miałem okazji - powiedział trochę zdenerwowany
- No chodź Gonzalo, weźmiemy inny stolik - powiedział Sami
- Możecie zostać, dla mnie to nie problem - w końcu powiedziałam
- Jesteś pewna? - Mesut zapytał nieco zdziwiony
- Tak, dlaczego nie?
- Widzisz, tylko ona jedyna mnie rozumie - powiedział Gonzalo

Mesut i Sami usiedli, Gonzalo na przeciwko mnie, Mesut siedział po mojej prawej stronie a Sami po lewej. Mesut nie był szczęśliwy z tego powodu ale nic nie mówił. Sami siedział cicho, tym kto nie mógł przestać mówić nawet na chwilę był Gonzalo.

- Nie mówiłam wam, ale to przyjemność was poznać, jestem fanem Realu Madryt - powiedziałam
- Dziękuje bardzo, jak poznaliście się z Mesutem? - Gonzalo zapytał patrząc na Mesuta, który prawie udławił się swoją wodą
- To nie twoja sprawa Gonzalo - powiedział Sami gryząc kawałek chleba
- Ok, nie będę o nic pytać w takim razie - powiedział Gonzalo jakby był małym chłopcem uderzonym przez swojego ojca
- Spotkaliśmy się przez przypadek, prawda Mesut? - powiedziałam
- Taaak, przez przypadek... - odpowiedział
- Ok, jeśli nie chcesz mówić nie rób tego - Gonzalo powiedział

Podczas jedzenia Gonzalo nawet przez moment nie przestał mówić. Nigdy nie spotkałam mężczyzny który mówi tak wiele.

- Martha, myślę że jest już późno i pora jechać do domu - nagle powiedział Mesut
- Jasne! - odpowiedział
- Dlaczego już idziecie? Przecież dobrze się bawimy - Gonzalo powiedział
- Jest już trochę późno, a moja współlokatorka będzie się martwic - powiedziałam
- Ok, w porządku, możemy się spotkać innym razem
- To będzie przyjemność, naprawdę bardzo miło było was poznać chłopcy
- Nam również - powiedział Sami i się uśmiechnął
- Do zobaczenia - powiedział Mesut prowadząc mnie do wyjścia

Droga do domu nie była specjalna, rozmawialiśmy o różnych rzechach do domentu kiedy byliśmy już na miejscu

- Mam nadzieję, że milo spędziłaś dzień - powiedział Mesut kiedy stanęliśmy juz przed budynkiem
- Uwierz mi, że to był fantastyczny dzień
- Nawet jeśli ktoś zrujnował trochę nasze plany
- O to się nie martw, oni się bardzo mili
- Wiem, są moimi przyjaciółmi, nawet jeśli czasami chcę zabić Gonzalo
- Cóż, muszę już iść
- Właściwie ja też
- Do zobaczenia Mesut - powiedziałam całując go w policzek

 Kiedy weszłam do mieszkania Monica już spała, więc poszłam prosto do swojego pokoju, przebrałam się i poszłam spać po tym wspaniałym dniu. Następnego dnia Monica i ja poszłyśmy do restauracji niedaleko naszego bloku żeby zjeść lunch.

- Więc powiedz mi jak twoja randka z Mesutem - zapytała
- To nie była randka, mimo tego było fajnie
- Po prostu fajnie? No dalej!
- Ok, było super, poszliśmy do muzeum a potem na obiad
- Zabrał cię do muzeum, do twojego ulubionego miejsca, jak słodko
- A podczas obiadu poznała dwóch jego kolegów z drużyny
- Kogo? POWIEDZ MI!!
- Zgadnij...
- Ramos?
- Nie
- Marcelo
- Znowu nie, dam ci podpowiedź, jeden Argentyńczyk i jeden Niemiec
- Di Maria i Khedira?
- Poznałam Khedire ale nie Di Maria, mówiłam o Higuain'ie
- Wow!! Szczęściara!
- Żebyś wiedziała, oni są naprawdę mili

Kontynuowałyśmy spacer po Madrycie. Poszłyśmy do domu i od razu spać, następnego dnia była szkoła.

***

Jeśli zauważycie jakieś błędy dajcie mi znać. Obiecałam wstawiać rozdziały w weekend, ale w ten weekend nie rozstawałam się z 'Mistrzem i Małgorzatą' :) 

Dajcie znać co myślicie i czy są jakieś rażące błędy! Zrobiłam szybką korektę przed publikacją, ale na pewno coś przeoczyłam, niestety nie mam wiele czasu, więc się z Wami żegnam. Miłego poniedziałku i do następnego rozdziału! Pa pa :)

1 komentarz:

  1. Mesut i Martha:)) już wyobrażam ich :) super notka :)

    OdpowiedzUsuń