niedziela, 31 marca 2013

Like a Star - Rozdział 11

Wczorajszy mecz o zgrozo co to było? Beznadziejny remis i kiepski mecz. Oby w środę pokazali więcej.

Zapraszam do czytania!



***

Rozdział 11

Następnego dnia rano wstałam i wzięłam szybki prysznic. Poszłam do kuchni żeby zrobić sobie śniadanie, Monica siedziała już w kuchni jedząc swoje.

- Masz dzisiaj mecz, tak? - zapytała
- Taak, chcesz przyjść czy masz już jakieś plany?  - zapytałam
- Nie mam planów, w sumie mogę iść z tobą - powiedziała uśmiechając się
- To się pośpiesz! Nie chcę się spóźnić
- Tak proszę pani - powiedziała żartując

Dotarłyśmy już na boisko, poszłam od razu do szatni a Monica na trybuny. Zmieniłam ubrania kiedy mój telefon zadzwonił, to była wiadomość od Monici.

'Dlaczego mi nie powiedziałaś, że Mesut jest też zaproszony?!'
'Chciał przyjść, jest już tam?'
'Tak siedzi obok mnie, wygląda na całkiem podekscytowanego, ale nie chciał przyjść sam'
'Z kim jest?'
'Higuain... Który od momentu przyjścia nie przestał mówić...' - napisała Monica, a ja nie mogłam się nie zaśmiać
'I kto to mówi... Czasami też przypominasz papugę'
'Przyznaję, ale on jest facetem...;
'Po prostu bądź dla niego miła... Muszę iść, mam rozgrzewkę'
'Ok... Powodzenia!!!'


Wyszliśmy z szatni na rozgrzewkę. Moja pierwsza reakcja kiedy wyszliśmy to szukanie gdzie jest Monica i jej towarzysze. Po chwili znalazłam ich, wszyscy mi pomachali. Monica prawie potknęła się skacząc. Musiałam powstrzymać się od zaśmiania się. Kiedy skończyliśmy rozgrzewkę wróciliśmy do szatni. Wcześniej usłyszałam głos Mesuta który mnie wołał.

- Hej Mesut, cieszę się że przyszedłeś...
- Nie mogłem przegapić szansy żeby cię zobaczyć, nie masz wiele czasu, nie?
- Nie, właściwie muszę już iść
- Zanim pójdziesz... Weź to - i Mesut podał mi opaskę tak samą jakiej używa - To będzie taki twój amulet na szczęście
- Dzięki, nie powinieneś... - powiedziałam ściągając tą którą miałam i zamieniając ją na tą od Mesuta - Może dzisiaj strzelę gol, muszę iść, dzięki że jesteś
- Powodzenia! - powiedział uśmiechając się

Pobiegłam do szatni żeby posłuchać to co ma nam trener do powiedzenia przed wyjściem na boisko. Wszystkie siedziałyśmy cicho i skupiałyśmy się na tym co zrobić, mam zamiar wygrać ten mecz.


Mesut’s POV.


Nie wiem czy branie ze sobą Gonzalo było dobrym pomysłem ale cóż jestem tutaj z nim. Większość swojego czasu spędził na rozmawianiu z Marthą, myślę że mają wiele wspólnego. Gra miała się już zacząć, dałem Martha moją opaskę, chciałem dać jej coś na szczęście. Zobaczyłem ją wychodzącą na boisko, śmiała się ale była skoncentrowana w tym samym czasie. Usłyszeliśmy gwizdek i gra się zaczęła.

Jak mogłem zobaczyć Martha była na pozycji pomocnika. Grała za napastnikiem, tak jak ja. W pierwszych minutach próbowała dostać się do piłki. Jest dobra, kilka strzałów, ale było bardzo daleko od strzelenia bramki, ale były całkiem dobre. Nagle, po 25 minutach gry, jedna z przeciwnej drużyny faulowała, co oznaczało rzut wolny, kilka dziewczyn zdecydowało że strzelać będzie Martha. Więc, ułożyła piłkę na miejscu, wzięła kilka kroków do tyłu, jeszcze raz spojrzała do przodu i kopnęła piłkę. Co za niesamowity gol! Widziałem wiele bramek w swoim życiu ale ta była naprawdę świetna. Martha pobiegła, kilka dziewczyn przytuliło ją, zobaczyła mnie i się uśmiechnęła, wtedy skierowała dłonią na swoją szczęśliwą opaskę. Bardzo się cieszyłem, wstałem i klaskałem razem z Monica i Gonzalo. Po tym usiedliśmy, pierwsza połowa się skończyła. Miałem chwilę żeby iść kupić wodę, był to jeden z naprawdę gorących dni, dobrze że przynajmniej nikt mnie nie rozpoznał. Wróciłem na trybuny i czekałem aż druga połowa się zacznie.
Po kilku minutach dziewczyny znowu wyszły na boisko, Martha rozmawiała ze swoim trenerem, mówił jej co ma robić, zgodziła się ruchem głowy i pobiegła na środek boiska.

Wcześniej nawet nie zauważyłem że nosiła numer 10 na plecach, to spowodowało że uśmiechnąłem się szeroko, nosimy taki sam numer. Pierwsze 10 minut nie były dobre tak jak w pierwszej połowie, ale muszę przyznać że Martha jest bardzo utalentowana, przyjmowała wszystkie piłki. Była lepsza niż inne dziewczyny, wiedziała jak grać. Gra zaczęła robić się nudna, druga drużyna grała dosyć spokojnie, kiedy jedna z dziewczyn pobiegła po piłkę i wpadła na nogę Marthy. Upadła a ja natychmiast wstałem ale nie mogłem zrobić nic żeby jej pomóc. Widziałem ból na jej twarzy, nadal leżała na boisku do momentu kiedy grupa medyków podeszła i zaczęto jej sprawdzać kolano. Zdecydowali. Zastępstwo. Nadal źle się czuła w szatni. Kiedy usłyszeliśmy gwizdek sędziego zszedłem na dół i zacząłem iść, ale nie wiedziałem gdzie ona teraz jest.

- Martha musi być u pielęgniarki, pozwól że sprawdzę, zostań tutaj - powiedziała Monica, i odeszła
- Spokojnie Mesut, nic nie będzie Marthcie - powiedział Gonzalo klepiąc mnie po plecach
- Nie mogę się uspokoić, martwię się o nią - powiedziałem zdenerwowany

Po chwili zobaczyłem że idzie Monica razem z kulejącą Marthą, juz była przebrana w swoje ubrania. Uśmiechnęła się do mnie, podszedłem bliżej

- Jak się masz? - zapytałem
- Dobrze, nie martw się o mnie - powiedziała uśmiechając się
- Jesteś pewna? To wygląda na kontuzję...
- Wszystko w porządku Mesut, nie mam nic złamanego albo naderwanego, potrzebuję tylko odpocząć
- Martwiłem się o ciebie - powiedziałem i nie mogłem nie przytulić jej mocno
- Dziękuje za przyjście Mesut - powiedziała odwzajemniając uścisk
- Co za niesamowity gol! Jestem twoim fanem - powiedziałem przerywając uścisk
- Przestań, to nie było dobre
- Nie mów tak, jesteś świetnym graczek, uwierz w to - powiedziałem
- Dziękuje

Odwróciłam się, usłyszałam głosy za mną, był to Gonzalo który szedł do nas

- Gratulacje Martha! Mou powinien podpisać z tobą kontrakt - powiedział Gonzalo przytulając mnie
- Nie potrzebujesz mnie, masz Mesuta na moim miejscu - powiedziała patrząc na mnie
- W porządku? - zapytał ją Gonzalo
- Tak, mam się dobrze, dzięki
- Może zjemy coś razem? - powiedział Gonzalo z uśmiechem na twarzy
- No nie wiem, nie macie żadnych planów? - zapytała Martha
- Jesteśmy wszyscy wolni, więc co robimy?
- Chcesz iść? - Martha zapytała się Monici, była trochę rozkojarzona
- Jasne! - powiedziała Monica śmiejąc się
- Więc chodźmy! - ucieszył się Gonzalo

Podeszliśmy do samochodu Gonzalo, on prowadził. Pomogłem Marthcie chociaż wcale nie chciała mojej pomocy. Gonzalo otworzył tylne drzwi, Martha weszła do środka. Mesut usiadł obok mnie a z przodu Monica.


Martha’s POV


Nienawidzę momentu kiedy mam kontuzje podczas gry, ta dziewczyna prawie złamała mi nogę, ale nic mi nie jest, doktor powiedział że potrzebuje odpocząć przez dwa dni a potem mogę wrócić na treningi. Nie mogę uwierzyć, że Mesut powiedział mi że jest pod wrażeniem mojej gry. Gonzalo zaproponował nam obiad dla naszej czwórki. Monica powiedziała mi, podczas kiedy wychodziłyśmy z gabinetu lekarza, że Gonzalo przez cały mecz z nią rozmawiał. Wyglądała na podekscytowaną. W samochodzie widziałam tylko jak Gonzalo spoglądał na Monicę, która siedziała przed Mesutem a ja za Gonzalo. Nagle poczułam wibrację telefonu, i to była wiadomość od... Monici, w sensie ona siedziała obok mnie.

'Mesut patrzy na ciebie! On jest taki słodki!
'Nie, nie jest! Przestań, Gonzalo patrzy na ciebie... (:'
'A właśnie, że jest! Tak bardzo się o ciebie martwił... Gonzalo... Patrzy na mnie? To jest chyba żart...'
'To nie jest żart... Macie wiele wspólnego...'
'Na przykład? Powiedz mi...'
'Nigdy nie przestajecie mówić!!''
'Przyznaję, ale porozmawiajmy o Mesutcie i tobie...'
'Nie ma czegoś takiego jak 'Mesut i ja'
'Owszem jest... Prawie skoczył z trybuny kiedy zobaczył, ze leżysz na boisku...'
'Każdy się martwił nie tylko on... Ale skończymy tą rozmowę w domu'


Włożyłam telefon z powrotem do kieszeni, po chwili staliśmy przed wejściem do restauracji. Gonzalo zaparkował samochód i weszliśmy do środka. Mesut siedział obok mnie, Gonzalo był na przeciwko mnie a Monica obok niego. Zamówiliśmy nasze jedzenie i rozmawialiśmy, jedyni którzy rozmawiali to Monica i Gonzalo. Mesut i ja czasami coś powiedzieliśmy albo zgodziliśmy się z czymś. Śmialiśmy się, to było zabawne jak Monica i Gonzalo 'walczyli' ze sobą. Mesut czasami spoglądał na mnie a ja na niego z uśmiechem. Spędziliśmy miło czas, ale była już najwyższa pora żeby wrócić do domu, więc Gonzalo nas odwiózł. Kiedy podjechaliśmy pod budynek, Monica popędziła do środka tylko mówiąc 'do zobaczenia'', Gonzalo przytulił mnie i wsiadł do samochodu, byliśmy tylko ja i Mesut przed wejściem do budynku.

- Dziękuje bardzo za przyjście i za opaskę, to mój amulet od teraz - powiedziałam uśmiechając się
- Nie ma za co, spędziłem z wami bardzo miło czas
- Ja też... Do zobaczenia Mesut - powiedziałam przytulając go
- Do zobaczenia Martha

Pomachałam do niego i weszłam do środka, to był miły dzień. Kiedy otworzyłam drzwi Monica już siedziała przed telewizorem, zostawiłam klucze w misce obok drzwi i poszłam prosto do pokoju.

- Gdzie idziesz? - krzyczała prosto z kanapy
- Do pokoju, jakiś problem?
- Musimy porozmawiać o tobie i Mesutcie, pamiętasz..
- Monica, nie chcę naprawdę rozmawiać o tym bo nie ma o czym...
- A sławnie że jest, wyglądacie tak ładnie razem - powiedziała śmiejąc się
- Boli mnie noga, potrzebuję odpocząć, i nie chcę o tym więcej rozmawiać...
- Ale... Ale!!
- Nie, będę w swoim pokoju

Może i było coś pomiędzy Mesutem a mną, ale przyjaźń, to wszystko, jesteśmy przyjaciółmi i nic więcej... Prawda?

1 komentarz:

  1. Bardzo fajny rozdział ! :) Jak się cieszę, że Marthcie nic sie nie stało :) Mam nadzieję, że między Mesutem a Marthą będzie coś działo:) Pozdrawiam i czekam na next :)) Poza tym zapraszam na moje blogi :
    milosc-przyszlosc-futbol.blogspot.com
    kochac-i-byc-kochanym.blogspot.com
    pilkarze-reczni-na-nieznanej-wyspie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń