W ramach rekompensaty mam dla Was kolejny rozdział :)
Mam już przygotowane krótkie opowiadanie z Cristiano Ronaldo, jednak jeszcze czekam na zgodę na tłumaczenie od dziewczyny, która to napisała. Już nie mogę się doczekać, żeby je tutaj zamieścić, jest jednym z moich ulubionych :)
Tymczasem zapraszam Was na rozdział 12, miłego czytania!
****
Następnego dnia miałam zamiar spędzić spokojną niedzielę, Monica miała plany a ja nie chciałam nigdzie wychodzić, zrobiłam sobie śniadanie i usiadłam na kanapie oglądając Ligę Mistrzów, byłam skupiona na grze kiedy nagle zadzwonił mój telefon przywracając mnie do rzeczywistości, nie spojrzałam kto dzwoni od razu odebrałam.
- Halo? - powiedziałam nie odrywając oczu od meczu
- Hej, jak twoja noga? - od razu rozpoznałam jego głos, był to Mesut
- Całkiem dobrze, dzięki
- Co robisz?
- Nic ważnego, oglądałam mecz
- Oh, który?
- Manchester City i Everton
- Oh! Premier League, komu kibicujesz?
- Właściwie Chelsea ale lubię City, mam kilku ulubionych graczy
- Na przykład?
- Cóż, dla mnie Joe Hart jest jednym z najlepszych na świecie, ale Silva też jest dobry
- Tak, to dobrzy piłkarze. Masz jakieś plany na resztę dnia?
- Nie, właściwie siedzę sama
- Może mógłbym ci potowarzyszyć? Moglibyśmy podzielić się naszą samotnością razem -już mogę zobaczyć, jak Mesut się uśmiechał mówiąc to
- Brzmi fajnie
- Będę za chwilę
- To czekam na ciebie
- Do zobaczenia!
- Do zobaczenia Mesut
Pierwsza połowa gry właśnie się skończyła, więc poszłam do siebie po laptopa, wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi byłam pewna że to Mesut, miałam laptopa w rękach i szłam w kierunku salonu, krzyknęłam 'otwarte!' I Mesut wszedł do środka, zobaczył mnie w połowie przedpokoju i uśmiechnął się.
- Hej! - powiedziałam kładąc laptopa na stół
- Hej! - Mesut podszedł do mnie bliżej, moje ręce powędrowały wokół jego szyi a jego na mojej talii przytulając mnie mocno
- Jak się masz?
- Ja dobrze, a ty? Jak twoja noga?
- Już nie boli, mówiłam ci. Potrzebuję tylko odpoczynku, poza tym czuję się naprawdę świetnie!
- Cieszę się to słyszeć, co robisz?
- Nic, oglądałam mecz i miałam zamiar sprawdzić pocztę
- Oh, więc nie ma z tobą Monici?
- Nie, miała plany a ja chciałam pobyć sama i odpocząć
- Dobry wybór
- Chodź, usiądź ze mną w salonie
Usiadłam na kanapie na przeciwko telewizji, z laptopem na kolanach, mecz się jeszcze nie zaczął nadal były reklamy. Mesut usiadł obok mnie i położył swój telefon na stoliku. Tymczasem ja położyłam swoje nogi też na stoliku i włączyłam laptopa. Nie wiedziałam co się dzieje kiedy Mesut był obok mnie, ale czułam się dobrze.
Mesut’s POV
Chciałem tylko zobaczyć Marthe, od momentu kiedy się poznaliśmy mam wrażenie że to konieczne tylko ją zobaczyć i wiedzieć że wszystko jest u niej w porządku. Nie potrzebuje ton makijażu, drogich ubrań żeby wyglądać pięknie, miałam na sobie tylko parę podartych jeansów, niebieski t-shirt i bose nogi, jej włosy były w kucyku wiec mogłem dokładnie zobaczyć jej twarz, jej policzki były trochę różowe, ale można było zobaczyć piegi na jej kościach policzkowych i nosie, miała mały i słodki nos, ale myślę, że to co najbardziej lubię w jej twarzy to duże brązowe oczy, czasami w świetle słońca wyglądają znacznie jaśniej, są hipnotyzujące. z jej długimi rzęsami. Mogę spędzić całe życie patrząc tylko w jej oczy. Ale co się z tobą dzieje Mesut?! Nie mogę tak się czuć w stosunku do Marthy, to znaczy nie chcę znać tych uczuć, nie mogę ich nazwać, ale naprawdę chcę wiedzieć co się dzieję za każdym razem kiedy ją widzę.
- Wszystko w porządku Mesut? - zapytała przywracając mnie do rzeczywistości, pisała coś na laptopie, podczas kiedy ruszała palcami u stóp, ma piękne stopy, jej paznokcie były perfekcyjnie pomalowane turkusowym lakierem, poza tym miała bransoletkę na jej prawej kostce.
- Tak, w porządku, dlaczego pytasz? - powiedziałem patrząc w telewizor
- Nic takiego, po prostu jesteś cichy - powiedziała zamykając komputer i kładąc go na stole krzyżując nogi na kanapie.
- Co to jest? - powiedziałem wskazując na bransoletkę
- A to.. - powiedziała dotykając jej - to jest obietnica, ze wrócę do Meksyku, mam tam trzech najlepszych przyjaciół, wszyscy są mężczyznami, znam ich całe życie, są dla mnie jak bracia, kiedy im powiedziałam że wyjeżdżam do Madrytu kupili mi ją, wszyscy mamy takie bransoletki na znak obietnicy że nigdy o sobie nie zapomnimy.. - powiedziała
- Fajna historia, więc to jest coś specjalnego dla ciebie...
- Tak, to jeden z moich talizmanów - powiedziała śmiejąc się
- Jeden z ... - powiedziałem podnosząc jedną brew do góry
- Tak, jednym jest też opaska od ciebie.. Jest magiczna
- To nic takiego
- Nie prawda!! Udało mi się strzelić bramkę, pamiętasz. Nie mogę grać z twoim pierścionkiem, więc opaska mi pomogła
- Ok, skoro tak myślisz... Mecz który oglądałaś już się skończył?
- Tak - powiedziała skacząc z kanału na kanał
- Jaki był wynik?
- City wygrało 3-0... oh! Chelsea gra teraz! Czekałam na ten mecz! - powiedziała podekscytowana
- Więc zaraz po Realu kibicujesz Chelsea?
- Tak, w zasadzie mam w każdej lidze ulubioną drużynę, ale pierwszą jest zawsze Real Madryt
- To ciekawe, które drużyny?
- We Włoszech Milan, we Francji PSG i... Przepraszam, ale w Niemczech moją ulubioną jest Bayern Monachium
- Wow, jestem zaskoczony, same dobre drużyny
- Cóż, spędzam większość swojego wolnego czasu na oglądaniu meczy, czasami nawet nie dbam o to kto gra
- To jest niesamowite, mam tak samo, piłka nożna to moje życie, jestem szczęściarzem to robić i tak żyć
- Zdecydowanie jesteś, masz coś przeciwko jeśli obejrzę mecz? - zapytała nieśmiało
- Oczywiście że nie, mogę obejrzeć z tobą?
- Jesteś tego pewien?
- Tak... Dlaczego pytasz?
- Cóż, kiedy oglądam mecz zachowuje się jak mężczyzna i czasami krzyczę... Mogę być nieznośna - powiedziała nieco zakłopotana ale tylko się uśmiechnąłem
- To będzie przyjemność obejrzeć mecz z tobą
- Ok, ostrzegałam cię, nie patrz na mnie kiedy za bardzo się angażuje... Chcesz coś do picia?
- Nie dzięki - powiedziałem uśmiechając się
Gra się zaczęłam, Martha była trochę zdenerwowana. Mogę to powiedzieć, ponieważ bawiła się swoimi rękami, ona jest prawdziwym fanem. Po dwudziestu minutach, Chelsea miała sporo możliwości ale mieli pecha, w kontrataku drużyna miała szansę, ale Cech zaprzepaścił to, nie widział piłkarza i wyszedł przed bramkę, nikogo tam nie było i strzelili gola.
- Co do diabła Cech, powinieneś trzymać tą piłkę a nie rzucać ją daleko!! Gdzie byli obrońcy... Boże, to jest takie frustrujące - powiedziała kładąc ręce na twarzy
- Spokojnie, jeszcze mają dużo czasu żeby coś zrobić - powiedziałem żeby ją uspokoić
Pierwsza połowa właśnie się skończyła, Martha trochę się uspokoiła, ale nadal nikt nic nie mówił, próbowałem coś powiedzieć, ale ona była pierwsza.
- To jest dziwne... - powiedziała patrząc na mnie
- Co jest dziwne?
- Oglądam mecz z profesjonalnym piłkarzem - powiedziała śmiejąc się
- Prawda, ale jestem też normalnym facetem
- Wiem, ale to dobrze. Jesteś pewien że nic nie chcesz? - powiedziała wstając i idąc do kuchni.
- Jestem pewny, dzięki
- Daj mi znać jakby coś się zmieniło
Wróciła na miejsce, rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Śmialiśmy się, po prostu spędzaliśmy miło czas. Druga połowa właśnie się zaczęła, Chelsea szło coraz lepiej, po dziesięciu minutach Lampard strzelił świetnego gola, remis. Martha skoczyła z kanapy i zaczęła klaskać, świętując gola, kiedy usiadła przytuliła mnie mocno, chciałem zostać już tak na zawsze, kiedy rozluźniła uścisk oglądaliśmy dalej. Chelsea wygrała 3:1.
- Co za mecz! - powiedziała uśmiechając się
- Tak, naprawdę dobry
- To co teraz robimy?
- Może zjemy coś razem?
- Brzmi fajnie... Zobaczę co mogę zrobić
- Masz zamiar gotować? - zapytałem żartując
- Jeśli mam coś do zjedzenia to czemu nie - powiedziała idąc prosto do kuchni poszedłem za nią i usiadłem na jednym z krzeseł - Mamy jakieś resztki z wczorajszego obiadu i makaron ale nie ma sosu, nie mam zbyt wielu składników żeby zrobić...
- Możemy zamówić pizzę jeśli chcesz
- Albo... Dobra, zróbmy to, na pewno lepszy pomysł niż mój makaron - powiedziała siadając na przeciwko mnie
- Możemy coś ugotować następnym razem... - powiedziałem uśmiechając się
Martha zamówiła pizza i chwilę musieliśmy poczekać. To był naprawdę świetny dzień w jej towarzystwie, podczas słuchania jej zabawnych historii. Kiedy jedliśmy pizzę starałem się dowiedzieć jaka ona jest, więc zapytałem ją o kilka rzeczy na wszystkie mi odpowiedziała. Mówiła o życiu w Meksyku i jej mieście rodzinnym. Dowiedziałem się kilku rzeczy o rodzinie i przyjaciołach.Kiedy skończyliśmy jeść pomogłem z naczyniami.
- Martha muszę ci coś powiedzieć..
- Jasne, słucham - powiedziała siadając w salonie
- Jadę dzisiaj wieczorem do Düsseldorf
- Oh dlaczego? Jeśli mogę zapytać
- Gramy towarzyski mecz z Mannschaft przeciwko Irlandii
- Mam nadzieję, że wygracie! - powiedziała z uśmiechem
- Ale chciałem cię o coś zapytać.. -'Oh powiedz to Mesut!' powiedziałem w myślach do siebie - Nie chciałabyś pojechać ze mną? - powiedziałem patrząc na nią. Była zaskoczona tym pytaniem
- Z wielką przyjemnością, ale nie mogę, mam szkołę nie mogę... - powiedziała, byłem trochę smutny, ale całkowicie ją rozumiałem - Przepraszam Mesut
- Nie przepraszam, oczywiście rozumiem... Może następnym razem - powiedziałem
- Może... Powodzenia! - powiedziała mocno mnie przytulając
- Jeśli strzelę bramkę to będzie dla ciebie... - powiedziałem
- Po prostu wygraj... Będę oglądać i ci kibicować prosto z mojej kanapy - powiedziała śmiejąc się
- Będziesz oglądać?
- Oczywiście! Nigdy nie przegapiłam meczu Mannschaft od momentu kiedy polubiłam piłkę nożną!
- Ok... Muszę iść, inaczej odleci mi samolot
- Do zobaczenia Mesut!
- Wrócę w czwartek, dam ci znać - powiedziałem przy drzwiach
- Ok! Powodzenia!
- Do zobaczenia Martha - powiedziałem całując ją w czoło, mogłem dostrzec że jej policzki nieco się zaczerwieniły
Muszę strzelić gola, muszę to zrobić dla niej. Martha jest od teraz moim szczęśliwym talizmanem.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńBardzo fajny rozdział :)) Też czasami angażuję jak Martha :DD Czy wreszcie doczekam, że Mesut i Martka będą parą? ;)
OdpowiedzUsuńNiestety będę musiała podchodzić w tym roku do poprawkowej matury z angielskiego ( bo ja jestem słabosłysząca, nioszę aparat i mam wszczepiony implant, więc z angielskim to zawsze mam problem :( ale na szczęście chodzę na korki i jest okay :))):(
Też miałam taką sytuację jak z Tobą tyle że z angielskim, ale jednak udało mi się zdobyć dwójeczkę na koniec( bo napisałam sprawdzian z działu Sport) i na pewno będzie tak z Tobą. Będę trzymała kciuki, żebyś podchodziła za miesiąc do matury :)) Co ja robiłam przez ten rok? Otóż to: zrobiłam kilkumiesięczną przerwę i później zaczęłam uczyć się angielskiego, jak się później okazało, korepetytorka powiedziała że do angielskiego mam talent. po prostu nauczyciele w liceum nie mogli mi jakoś pomóc :(( Ty się nie załamuj, ja też byłam załamana, ale kiedy okazało się że zostanę dopuszczona i się jak głupia ucieszyłam. Bądź optymistką!! Pozdrawiam :* i czekam na next tego opka i na nowe opowoadanie :))
Zapraszam na
http://milosc-przyszlosc-futbol.blogspot.com/2013/04/rozdzia-6.html
http://pilkarze-reczni-na-nieznanej-wyspie.blogspot.com/2013/04/rozdzia-2.html
http://kochac-i-byc-kochanym.blogspot.com/2013/04/rozdzia-1.html
Miłego czytania!!