Dzisiejszy mecz! Kto oglądał? :D 5:1 dla Realu, pokazali klasę, nadal nie mogę wyjść z podziwu, już nie mogę doczekać się kolejnego z Galatasaray :D
![]() | |
| Cristiano, Ozil x2, Kaka i Higuain. Bohaterowie wieczoru :) |
Tymczasem zapraszam do czytania :)
Rozdział 13
Martha's POV
Kolejny weekend właśnie się skończył i pora wracać do szkoły. Szłam właśnie do kawiarki ale usłyszałam kilku mężczyzn rozmawiających po hiszpańsku o Reprezentacji Narodowej, która gra jutro towarzyski mecz Austria-Madryt, ale nie to było najważniejsze. Po zajęciach musiałam iść do miasta kupić kilka potrzebnych rzeczy do szkoły. Kocham chodzić wzdłuż Madrytu, za każdym razem znajduję jakieś miejsce którego wcześniej nie znałam, to miasto ciągle mnie zaskakuje. Tym razem znalazłam małą restaurację z tarasem, właściwie byłam trochę głodna, więc weszłam do środka i usiadłam przy stoliku. Kelnerka podeszła do mnie i wzięła zamówienie. Miałam chwilę dla siebie, dlatego Monica nie była tam ze mną. Sprawdzałam właśnie telefon kiedy usłyszałam z tyłu głos który przywrócił mnie do rzeczywistości.
- Dlaczego tak piękna dziewczyna siedzi sama? - powiedział głos
Odwróciłam się i zobaczyłam wysoką postać za mną. Spojrzałam na jego wielkie niebieskie oczy które na mnie patrzyły. Gerard i jego idiotyczny uśmiech na twarzy.
- Oh! Cześć! - powiedziałam nieco zaskoczona
- Mogę usiąść z tobą? - powiedział patrząc na wolne krzesło przede mną
- Eee... Tak, jasne - powiedziałam próbując się przy tym uśmiechnąć
Gerard usiadł na przeciwko mnie kiedy nagle przyszła kelnerka z moim napojem. Nie wiem dlaczego zgodziłam się żeby usiadł ze mną.
- Więc, co słychać? - zapytał
- Wszystko całkiem dobrze, dzięki że pytasz... Co robisz w Madrycie? - zapytałam go
- Jutro gram mecz towarzyski dla reprezentacji
- Oh tak, przeciwko Austrii, tak? - powiedziałam biorąc łyk mrożonej herbaty
- Tak, nawet jeśli jest to towarzyski mecz, chcę wygrać
- Oprócz tego potrzebujesz udowodnić dlaczego nie wygraliście World Cup i Euro
- Dużo presji - powiedział z uśmiechem
- Ale jesteś dobry, więc... To będzie proste
- Tak myślisz? - powiedział kładąc ręce na stole
- Tak, nie bez powodu Hiszpania jest Mistrzem Świata
W tym momencie kelnerka podeszła do mnie z moim jedzeniem, Gerard uśmiechnął się do niej i spojrzał na mnie. Jedyną rzeczą jaką mogłam zrobić było uśmiechnięcie się do niego. Zaczęłam jeść w kompletnej ciszy, ale Gerard znowu zaczął mówić
- Dlaczego jesz obiad sama?
- Siedzę z tobą, więc nie jestem sama - powiedziałam patrząc w talerz
- Cóż, ale wcześniej...
- Musiałam kupić kilka rzeczy i zgłodniałam... Koniec historii - powiedziałam patrząc na niego
- Powiedz mi coś o sobie...
- Co chciałbyś wiedzieć?
- Mieszkasz niedaleko?
- Nie, mieszkam dalej...
- Sama czy z lokatorem?
- Mieszkam z moją przyjaciółką, przyjechałyśmy tutaj razem kończyć studia
- Co studiujesz?
- Psychologię, jestem na ostatnim roku
- Wow! Mam nadzieję, że nie analizujesz mnie teraz - zaśmiał się Gerard
- Uwierz mi, nie robię tego cały czas... Tylko wtedy kiedy mi za to płacą
- Ok! Wierzę ci - powiedział znowu z tym idiotycznym uśmiechem
Starał się podtrzymywać rozmowę pytając mnie o różne rzeczy. Nawet nie jest taki zły, jest zabawny i rozbawia mnie kiedy opowiada dowcipy i historie.
- Przepraszam Gerard, ale muszę już iść... - powiedziałam prosząc o rachunek
- Dlaczego? Przecież miło nam się siedzi - powiedział zasmucony
- Musze kupić jeszcze kilka książek, a jest już późno
- Mogę iść z tobą... - powiedział Gerard wyciągając portfel i płacąc mój rachunek
- Proszę, Gerard, pozwól mi zapłacić...
- Nie, nie pozwolę płacić dziewczynie
- Ok! Następnym razem ja zapłacę
- Będzie następny raz? - powiedział z ogromnym uśmiechem na twarzy
- Może, kto wie - powiedziałam nie patrząc na niego
Gerard zapłacił za rachunek i wyszliśmy z restauracji, w jednym momencie położył swoją rękę na mojej talii, szybko oddaliłam się od niego.
- Więc, gdzie mnie zabierasz?
- Do księgarni niedaleko, muszę kupić kilka książek i papier na zajęcia
- Pozwól że ci pomogę - powiedział biorąc ode mnie torbę
- Dziękuje - powiedziałam z uśmiechem
- To przyjemność - powiedział Gerard
Dotarliśmy do małej księgarni i weszliśmy do środka, zaczęłam się rozglądać za książkami które szukałam a Gerard szedł zaraz za mną, czasami mogłam poczuć jego oddech przy mojej szyi. W końcu znalazłam książkę którą szukałam ale była na najwyższej półce, poszłam po drabinę która była obok i weszłam żeby wziąć książkę, kiedy schodziłam na dół prawie spadłam ze schodków, ale Gerard mnie złapał i swoimi silnymi rękami przytrzymał mnie w talii.
- Gerard, proszę, mógłbyś mnie puścić? - zapytałam
- Oh, przepraszam - powiedział kładąc swoją rękę na szyi - Masz tą książkę?
- Tak! Możemy iść teraz
Podeszłam do kasy żeby zapłacić za książkę i wyszliśmy. Zaczęliśmy iść w kierunku ulicy głównej, wiec mogłam spokojnie iść na metro i wrócić do domu.
- Ja zostanę tutaj, pójdę na metro
- Nie ma mowy, odwiozę cię do domu
- To nie jest konieczne, naprawdę
- Nie, odwiozę cię - powiedział biorąc mnie za rękę
- Gerard, proszę... - błagałam
- Nie słucham cię
Gerard splótł swoje place z moimi i prowadził mnie gdzieś. Próbowałam uwolnić się z jego uścisku, ale to było niemożliwe, za każdym razem kiedy chciałam go puścić on łapał mnie za rękę mocniej. Po chwili, Gerard stanął i zobaczyłam jego samochód. Białe Audi, otworzył dla mnie drzwi pozwalając żebym weszła do środka, potem wziął moją torbę i włożył ją do bagażnika. Włączył silnik i zaczęliśmy jechać.
- Wpisz swój adres do GPS
Zrobiłam to o co prosił i jechaliśmy. Nie chciałam z nim rozmawiać, byłam trochę zdenerwowana tym co robił, nienawidzę ludzi którzy mówią mi co mam robić. Czułam jego wzrok na mnie, ale nawet na niego nie spojrzałam. Po chwili Gerard zaparkował przed wejściem do budynku i wyciągnął dla mnie torbę z bagażnika.
- Dzięki za podwiezienie... - powiedziała i skierowałam się w stronę wejściowych drzwi
- Naprawdę nie ma za co - powiedział, łapiąc moją rękę i przysuwając mnie bliżej
- Gerard, pozwól mi iść...
- Dlaczego? Przeszkadzam ci? - powiedział z uśmiechem
- Tak! Chcę już iść
Kiedy to powiedziałam on przysunął się do mnie bliżej, mogłam czuć jego oddech. Jego intensywnie niebieskie oczy pożerały mnie. W próbie odpowiedzi zająknęłam się, nie mogłam nic powiedzieć, Gerard jest znacznie wyższy ode mnie, wziął moją twarz w swoje ręce, próbowałam się uwolnić, ale jedną ręką złapał mnie w talii i nagle złapał moją szyję, poczułam jego usta na moich.
Nie mogłam się sprzeciwić więc też go pocałowałam. W miedzy czasie jego ręce na mojej talii i plecach delikatnie mnie dotykały. Moje ręce trzymały jego szyję. Zaczął bawić się kawałkiem mojej koszulki bez przerywania pocałunku. W końcu jego usta zaczęły zjeżdżać niżej wtedy odepchnęłam go od siebie.
- Muszę iść... - powiedziałam idąc w kierunku frontowych drzwi
- Proszę, zostań - powiedział próbując mnie zatrzymać
- Powiedziałam coś, muszę iść - zdenerwowałam się
- Po prostu powiedz mi... Mam jakieś szansę? - zapytał dotykając mojego policzka
- Nie wiem, przestań to robić - powiedziałam biorąc twarz z dala od jego ręki
- Nie poddam się... - powiedział w końcu i pozwolił mi odejść
Pobiegłam do swojego mieszkania, drzwi były otwarte więc wbiegłam do środka. Monica oglądała telewizję i spojrzała na mnie
- Jesteś, nareszcie
Rzuciłam torbę na ziemię i poszłam prosto do okna zobaczyć czy Gerard już odjechał, ale był tam, uśmiechał się jak głupek. Monica stała za mną.
- Na co patrzysz? O mój Boże, czy to nie jest Gerard Pique? - powiedziała patrząc przez okno
- Tak, to jest on...
- Chyba nie rozumiem... - powiedziała patrząc na mnie
- Wiem... - powiedziałam idąc do salonu
- Chcesz mi coś powiedzieć? - zapytała siadając obok mnie
- Wszystko zaczęło się kiedy pojechałam do Barcelony, po meczu mieliśmy lunch, kilku piłkarzy tam było. Rozmawialiśmy przez jakiś czas, a potem zapytał mnie o mój numer telefonu, więc mu go dałam... - chciałam mówić dalej ale Monica mi przeszkodziła
- MÓJ BOŻE!!!!! Powiedz mi więcej!
- Dzisiaj poszłam kupić kilka książek do szkoły i zjeść lunch, i on się tam pojawił kiedy byłam w restauracji, dołączył do mnie i przywiózł mnie... Miałam już iść ale pocałował mnie
- NO NIE!!! POCAŁOWAŁAŚ GERARDA PIQUE!!!! - powiedziała, prawie krzycząc
- Tak! Ale uspokój się, to nic takiego
- Oczywiście, to nic takiego... A ty też go pocałowałaś?
- Próbowałam tego nie robić... Ale to było niemożliwe
- Bardzo cierpisz...
- Zamknij się! Nie pomagasz mi...
Poszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko, nie mogłam przestać myśleć o tym co właśnie się wydarzyło. Moja głowa to kompletna katastrofa, ale zamknęłam oczy i przypomniałam sobie pocałunek z Gerardem, a potem pomyślałam o tym ile czasu spędziłam z Mesutem. Nie wiedziałam co robić i myśleć, zaczęłam słuchać muzyki, ale to też nie pomogło. Po długiej chwili w końcu zasnęłam.

UUU... to się porobiło! Gerard może nieźle namieszać! Ale to właśnie lubię takie opowiadanie :)) Zapraszam na
OdpowiedzUsuń6. milosc-przyszlosc-futbol.blogspot.com
2.pilkarze-reczni-na-nieznanej-wyspie.blogspot.com
1.kochac-i-byc-kochanym.blogspot.com
Miłego czytania!