poniedziałek, 18 marca 2013

Like a Star - Rozdział 9

Witam serdecznie! Korzystając z dnia wolnego od szkoły z powodu rekolekcji siedzę od rana przed komputerem i czytam i piszę, drugi kubek kawy już za mną, dobra passa trwa i nie będę jej przeszkadzać.

Miłego czytania! :)

****

Rozdział 9

Martha’s POV


Właśnie skończyliśmy trening, nasz trener powiedział nam, że po grze odbędzie sie przyjęcie dla nas i że będzie tam kilku piłkarzy. Valery prawie umarła, kiedy usłyszała drugą część. Kilka dziewczyn zdecydowała się pójść na zakupy, cóż Valery też. Chciała kupić coś ładnego żeby ubrać się na spotkanie więc poszłam z nią. Nie jestem zbyt wielką fanką zakupów ubraniowych . Nie jestem dziewczyną która kocha modę i kupowanie ubrań, jestem zwykłą dziewczyną, która kocha buty z Nike, mam małą kolekcję. Nie używam dużo make-up'u, właściwie nigdy tego nie robię, tylko wtedy kiedy jest to konieczne. Valery pokazała mi kilka bluzek, ale nie podobały mi się, więc zdecydowałam kupić koszulę w niebieską kratkę.

- Wyglądasz jak facet! - powiedziała Valery kiedy poszłam zapłacić za koszulkę
- Co z tego? To jest mój styl i to lubię
- Ok...

Spacerowałyśmy po przedmieściach Barcelony, piękne miasto, ma wszystko o co można prosić, ale jednej rzeczy brakowało, mojej ulubionej drużyny piłkarskiej. Weszłyśmy jeszcze do kilku sklepów, kupiłam trochę pamiątek. Zauważyłam książkę a właściwie album o Meksyku, moim kraju i od razu pomyślałam żeby podarować ją Mesutowi, więc kupiłam ją dla niego. Byłyśmy zmęczone i poszłyśmy do hotelu. Kiedy dotarłyśmy do pokoju, wzięłam prysznic i poszłam na balkon żeby podziwiać przepiękny widok który miałyśmy. Usiadłam z książką i telefonem żeby trochę odpocząć. Valery zapytała mnie czy nie chciałabym wyjść z dziewczynami ale zdecydowałam zostać i odpocząć przed jutrzejszym meczem. Czytałam moją ulubioną książkę, kiedy mój telefon zadzwonił, był to Mesut.

- Cześć! - odpowiedziałam
- Hej, jak tam Barcelona? - zapytał Mesut
- Całkiem przyjemnie, nie ma na co narzekać
- Cóż, Madryt za tobą tęskni...
- Wrócę, nie martw się
- Co robisz?
- Właściwie nic, czytałam książkę
- Jesteś sama?
- Tak, wszystkie dziewczyny wyszły a ja postanowiłam zostać
- Dlaczego? Powinnaś wyjść i się zabawić
- Nie jestem fanką wyjść, jutro mam mecz więc potrzebuje trochę odpocząć
- Masz rację, więc nie będę ci przeszkadzać
- Dziękuje
- Powodzenia jutro, skop im tyłki!
- Na pewno, nie martw się
- Do zobaczenia!
- Do zobaczenia Mesut!

Rozłączyłam się i siedziałam jeszcze kilka godzin. Kiedy zaczęłam ziewać poszłam od razu do łóżka. Rano mieliśmy śniadanie, trochę czasu dla siebie a potem pojechaliśmy na stadion, w busie miałam założone słuchawki i słuchałam playlisty na mecz, tak, mam taką, piosenki które mnie motywują. Pierwsza “Cult of Personality” by Living, i następna “Derezzed” by Daft Punk. Dotarliśmy właśnie na miejsce i udaliśmy się w kierunku szatni, dziewczyny wiedziały, że jeśli mam założone słuchawki nikt nie może do mnie mówić, jeszcze ostatnia 'Survival' Muse. Nie ważne czy jest to zwykły towarzyski mecz, chcę wygrać. Przebrałam się i założyłam moje różowe buty Nike Mercurial, gra za chwilę miała się zacząć. Trener powiedział mi kilka istotnych wskazówek, które chciał żebym zrobiła na boisku, tekst ostatniej piosenki ciągle brzmiał w mojej głowie.

'Tak jestem gotowy by pozostać przy życiu. I nie przebaczę. Zemsta jest moja. I nie poddam się bo wybieram rozwój. I zamierzam zwyciężyć!'

'Walcz! Walcz! Walcz! Zwyciężaj! Zwyciężaj! Zwyciężaj! Tak, mam zamiar zwyciężyć!'



 Gerard’s POV

Właśnie dotarłem na boisko, gdzie miała rozegrać się gra, Cesc siedział na przeciwko mnie rozmawiając o czymś, ale nie obchodziło mnie to co mówi, wszystko co chciałem to zobaczyć tą piękną dziewczynę którą widziałem wczoraj, po długim czasie dziewczyny w końcu wyszły. Bacznie się im przyglądałem, była tam, wow, ona jest piękna, jasna cera, duże brązowe oczy, kilka piegów na policzkach, mały nos, wąskie usta idealne żeby je pocałować, i jej nogi były perfekcyjne, długie i zgrabne. Ma zdumiewające ciało, wysportowane i po prostu idealne. Zaczęła iść w kierunku środka boiska, rozmawiała z inną dziewczyną, uśmiechnęła się, to był najpiękniejszy uśmiech jaki mogłem kiedykolwiek zobaczyć. Gra prawie się zaczęła, wszystko było gotowe więc usłyszeliśmy gwizdek sędziego, piłka poruszała się po boisku, nasza drużyna była przy piłce, ta dziewczyna gra tak dobrze, za każdym razem dotykała piłki, to było magiczne, właśnie oglądałem profesjonalnego piłkarza a nie po prostu dziewczynę. Pierwsza połowa właśnie się zakończyła, jak na razie nie było żadnej bramki, mimo tego naprawdę dobry mecz. Całą przerwę myślałem o niej, o sposobie jakim się poruszała, o jej falujących włosach kiedy biegła. Wszystko co chciałem wiedzieć to jej imię, jak mogła się nazywać? Ana, Julia, Sofia, Maria, Emma, nie wiem. Dziewczyny wróciły na boisko, więc zaraz miała się zacząć druga połowa. Pierwsze dwadzieścia minut było naprawdę dobre, mnóstwo szans dla obu drużyn, ale nadal bez bramki, kilka rzutów tajemniczej dziewczyny, jeden naszej dziewczyny z drużyny sprawił faul, co oznaczało rzut wolny i to właśnie ona go wykona. Wzięła piłkę do ręki i ustawiła ją na miejsce. Bariera była już ustawiona, wzięła kilka kroków do tyłu i kopnęła piłkę, niesamowity gol, pod dobrym kątem, żaden bramkarz by sobie z tym nie poradził. Po tym nasza drużyna zaczęła przegrywać, dziewczyny dawały dużo szans na strzelenie drugiego gola. Więcej atakowały, ona znowu przejęła piłkę i zaczęła biec, nie miała szansy żeby strzelić bramkę ale dzięki podaniu do innej dziewczyny udało się. Pięć minut przed końcowym gwizdkiem, wygrali, jestem pod wrażeniem tej dziewczyny i nie tylko ja.

- Wow, widziałeś ta dziewczynę? Ona jest świetna - powiedział Xavi
- Wiem, rzut wolny, prawie jak Beckham - powiedział David
- Wiem, nie mogłem przestać na nią patrzeć przez całą grę
- Widziałem cię jak obserwowałeś jej ruchy
- Dobra, musimy iść na przyjęcie - obiad - powiedział Carles


Martha’s POV

Co za mecz!!! Jestem dumna z moich dziewczyny, strzeliłam bramkę i przy jeden asystowałam, wygrałyśmy! Zaczęłyśmy się przygotowywać na przyjęcie, wzięłam prysznic i się ubrałam, kiedy byłam już gotowa nasz trener poprosił mnie na chwilę do siebie.

- Muszę ci coś powiedzieć Martha - zaczął trener - Ktoś z  pracowników powiedział mi że sam Prezes drużyny jest pod wrażeniem twojej gry i chcę cię poznać
- Naprawdę? Nie wiem co powiedzieć...
- Jesteś świetnym piłkarzem, wiesz o tym, musisz zrobić po prostu dobre wrażenie na nich
- Spróbuje jak tylko mogę, nawet jeśli jestem madridistką
- Wiem, nie proszę cię żebyś udawała, że jesteś fanem Barcelony, po prostu bądź sobą

Czekaliśmy aż wszystkie dziewczyny będą gotowe i poszliśmy na obiad. Wszystko było już gotowe, trzymałam się blisko naszego trenera i kapitana, Eleny. Kilka graczy Barcelony już tam było między innymi Xavi Hernández, Carles Puyol, David Villa i Cesc Fábregas. Jeden z pracowników podszedł do nas i zaprosił nas żeby podejść do drużyny.

- Panie Rosell to jest trener Europejskiego Uniwersytetu w Madrycie, Sergio Lopez, a to kapitan drużyny Elena Maillo, i jeden z graczy, Martha Escamilla - powiedział mężczyzna
- Miło mi Pana poznać Panie Rosell, dziękujemy za zaproszenie nas - powiedział trener kiedy ten podał mu dłoń
- A ja dziękuje za przyjęcie zaproszenia, jesteśmy pod wielkim wrażeniem pracy którą Pan wykonuje w tymi utalentowanymi dziewczynami. To jest jeden z naszych kapitanów, Xavi Hernandez - powiedział Rosell
- Witam, pozwól że powiem, że jesteś naprawdę świetna - Xavi, jeden z najlepszych pomocników na świecie powiedział do mnie
- Jest naszą małą gwiazdą - powiedziała dumnie Elena
- Dziękuje bardzo, usłyszeć to z ust najlepszego gracza to honor - powiedziałam
- Usiądźmy - powiedział Rosell

Usiedliśmy przy stole, prezes usiadł po środku, nasz trener po jego lewej stronie a Elena po prawej. Siedziałam obok trenera, Xavi po drugiej stronie, miejsce na przeciwko mnie było wolne. Właśnie rozmawialiśmy, kiedy ktoś nam przerwał.
- Mogę tutaj usiąść? - usłyszałam znajomy głos

Spojrzałam do góry, to był sam Gerard Pique. Muszę przyznać, że jest przystojny. Prezes się zgodził i Gerard usiadł na przeciwko mnie. Uczucie, które miałam wczoraj, pojawiło się ponownie. Nie wiem czy to dobrze czy źle nie wiedzieć jak się czuję, ale jedyne co czułam to wzrok Gerarda na sobie, Xavi przełamał ciszę naszej części stołu ponieważ trener, prezes i Elena ciągle rozmawiali.

- Więc, od kiedy grasz w piłkę nożną? - Xavi zapytał mnie
- Gram od trzech lat, ale jestem wielkim fanem od 16 roku życia - odpowiedziałam
- Naprawdę?! Jesteś bardzo dobra, ktoś cię uczył?
- Nie, miałam w zwyczaju grać z przyjaciółmi, tak się właśnie nauczyłam
- Przepraszam, ale nie przedstawiłem się, jestem Gerard Pique - powiedział podając mi rękę
- Martha Escamilla - powiedziałam podając mu swoją
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny - powiedział Gerard
- Dzięki - odpowiedziałam z uśmiechem
- Ile masz lat? - zapytał Xavi
- 21, przyjechałam do Hiszpanii żeby skończyć studia
- Więc, nie jesteś stąd? - Gerard zapytał mnie
- Nie, jestem z Meksyku
- Dlaczego zdecydowałaś się przyjechać akurat do Hiszpanii? - zapytał Xavi
- Cóż, lubię Madryt
- Powinnaś przyjechać tutaj, jest lepiej niż w Madrycie - powiedział Gerard
- Barcelona jest wielkim i pięknym miastem, ale wolę Madryt
- Dlaczego? Musi być jakiś powód - powiedział Gerard
- Tak, jest, nie zrozum mnie źle, ale jestem wielkim fanem Realu Madryt, i to się główny powód
- Oh, no tak, nie martw się... - powiedział Xavi
- Ale właściwie, podziwiam kilku graczy Barcelony, jak ciebie i innych
- Na przykład?
- Iniesta, Puyol i ty jesteś jednym z moich ulubionych obrońców - powiedziałam
- Naprawdę? Dziękuje bardzo, ty też jesteś świetnym piłkarzem - Xavi powiedział
- Dziękuje - powiedziałam uśmiechając się
- Masz chłopaka czy coś? - Gerard zapytał kładąc łokcie na stół i podtrzymując rękami twarz
- W tym momencie nie
- Dobrze!! To znaczy, powinniśmy zacząć jeść - powiedział Gerard
- Racja! - odezwał się Xavi

To było dziwne, chyba miałam halucynacje czy coś, ale Gerard Pique jest bardzo mną zainteresowany, za każdym razem kiedy na niego patrzę on już patrzy na mnie co sprawia, że czuję się niekomfortowo, nie lubię być w centrum uwagi. Jestem nieśmiałą dziewczyną i nie lubię być w świetle reflektorów. Zdecydowałam więc skupić się na jedzeniu a nie na Pique, ale to było trudne, siedział na przeciwko mnie. Xavi rozmawiał ze mną cały czas, jest bardzo miły, pomimo tego, że jest graczem Barcelony.

Gerard’s POV

Jestem szczęściarzem, siedzę na przeciwko dziewczyny, mojej tajemniczej dziewczyny, ale w końcu ona ma imię, jest piękna ale teraz mogę zobaczyć ją z bliska. Te duże brązowe oczy są hipnotyzujące, w sposób w jaki porusza ustami kiedy mówi,chcę dowiedzieć się jak one smakują, i jej uśmiech, wow nie mogę nawet wyrazić tego słowami, jak oszałamiająca ona jest. Spędziliśmy miły czas, jest mądra chociaż jest madridistą, ale myślę że mogę to zmienić, poza tym mam szansę ją zdobyć, poza tym nie ma chłopaka. Skończyliśmy jeść i zdecydowaliśmy się na pójście na balkon. Martha wstała i poszła porozmawiać ze swoimi przyjaciółmi kiedy zauważyłem Cesca który do mnie podszedł.

- Jak ci idzie twoją nową dziewczyną?
- Nie jest moją dziewczyną, jeszcze...
- Więc, jest prawdopodobieństwo... - powiedział
- Może, jest piękna i zabawna, po prostu piękna i wolna
- Idealna dla ciebie
- Zapytam się czy by nie chciała wyjść ze mną jutro...
- Nie możesz tego zrobić
- Dlaczego nie?
- Jutro rano wyjeżdżają do Madrytu
- Skąd to wiesz?
- Słyszałem, ale nie martw się, możesz poprosić o jej numer telefonu, wtedy możesz pojechać do Madrytu - zaproponował Cesc
- To chyba najmądrzejsza rzecz jaką kiedykolwiek od ciebie usłyszałem, brawo Cesc!
- To nie jest zabawne Gerad

Byliśmy na balkonie kiedy zobaczyłem, że ona tam stoi i podziwia widoki, więc podszedłem do niej.

- Hej! - powiedziałem i spojrzała na mnie
- Hej
- Dlaczego nie jesteś z innymi - zapytałem jej
- Chciałam pobyć trochę sama
- Oh! Mogę iść jeśli chcesz
- Nie jest w porządku

W tym momencie dziewczyna podeszła do mnie i zapytała się o autograf i zdjęcie ze mną, więc to zrobiłem. Wyglądała pięknie z promieniami słońca na jej twarzy

- Mogę sobie zrobić z tą zdjęcie? - Zapytałem jej
- Co? To ja powinnam o to zapytać - powiedziała uśmiechając się
- Jestem twoim wielkim fanem, więc mogę mieć z tobą zdjęcie?
- Jasne...

Wyciągnęłam telefon i podszedłem do niej bliżej, położyłem moją rękę na jej talii a ona swoją na mojej klatce piersiowej, oboje uśmiechaliśmy się do aparatu. Zrobiłem zdjęcie a potem rozmawialiśmy o zwykłych sprawach. Jest zabawna i interesująca.

- Chodźcie dziewczyny, musimy iść - zawołał nasz trener
- Muszę iść - powiedziała
- Też tak myślę
- To była przyjemność cię spotkać...
- Mnie ciebie również, mogę dostać przynajmniej uścisk? - zapytałem
- Jasne!

Przytuliliśmy się do siebie, moje ręce były na jej talii a jej wokół mojej szyi. Położyłem głowę na jej ramieniu, wdychałem zapach jej włosów, tylko po to żeby ją zapamiętać

- Więc, do zobaczenia, dzięki za wszystko - powiedziała przerywając uścisk
- Do zobaczenia, przed twoim wyjazdem mogę cię jeszcze prosić o numer telefonu? - powiedziałem dając jej mój telefon do ręki żeby go wpisała, ale trochę się zawahała - No dalej, nie masz nic do stracenia
Spojrzała na mnie, potem na moje ręce a chwilę potem wzięła telefon, wpisała swój numer i odeszła. Byłem szczęśliwy. Naprawdę ją lubię i chcę wiedzieć czy mielibyśmy jakieś szanse na siebie.

1 komentarz:

  1. oho fajna nocia, Gerard chyba coś planuje hihi :)) coś wspólnego miałam z Marthą w sensie ubrań, ale to było już dawno :)) czekam na next, poza tym zapraszam na drugi rozdzialik milosc-przyszlosc-futbol.blogspot.com :)) zapraszam i 3maj się :):*

    OdpowiedzUsuń