Na wstępie chciałabym bardzo przeprosić za swoją nieobecność, ale już za tydzień zaczyna się matura i po prostu nie mam czasu. Chciałabym już mieć to za sobą...
Za to mam dla Was kolejny rozdział :)
Rozdział 15
Martha’s POV
Minął cały tydzień i nie miałam żadnych wieści od Mesuta, nie zadzwonił ani nie napisał. Próbowałam dowiedzieć się co takiego zrobiłam, że był na mnie zły. Moje życie wyglądało tak samo, chciałam skupić się na innych rzeczach i piłka nożna mi w tym pomogła. Nudny poniedziałek w szkole i nadszedł czas żeby iść na trening, wzięłam moją torbę i poszłam do szatni żeby się przebrać. To był straszny tydzień.
Mesut’s POV
Zachowałem się jak idiota, potraktowałem Marthę tak źle, a teraz czuje się winny. Nie chciałem jej opuszczać w ten sposób, kompletnie wszystko zniszczyłem. Sami powiedział mi, że muszę naprawić relacje między nami i się z nią spotkać. Kiedy byłem już na miejscu, nie było jej w domu, Monica powiedziała mi, że może mieć teraz trening i, że właściwie Martha zachowywała się dziwnie przez ostatnie kilka dni, była smutna czy coś. Po tym zdecydowałem się pojechać na jej trening, muszę naprawić to co zepsułem.
Dotarłem na miejsce, byłem na trybunach małego boiska przy uniwersytecie, dziewczyny właśnie skończyły z rozgrzewką i zaczynały robić kilka ćwiczeń z piłką. Martha rozmawiała z innymi dziewczynami, uśmiechnąłem się kiedy ją zobaczyłem. Muszę przyznać, że wygląda pięknie kiedy robi podania z piłką, jej włosy falują na wietrze kiedy biegnie. Nawet nie zdałem sobie sprawy jakie ma fantastyczne ciało. Martha nie jest bardzo wysoka, ale nie jest też mała, dosięga do mojego ramienia, ma ciało atlety, można zauważyć że oprócz piłki nożnej na pewno ćwiczy, ma długie i zgrabne nogi. Martha jest piękna. Po kilku ćwiczeniach z piłką ich trener dał im małą przerwę żeby odpocząć i napić się wody. Wstała, wzięła butelkę wody i oblała nią twarz, nie był to słoneczny dzień, ale było bardzo duszno, podwinęła swoją koszulkę i mogłem zobaczyć jej brzuch, 'wow!' to było wszystko co przyszło mi na myśl, ma całkiem niezłe mięśnie brzucha. Teraz miały czas na zrobienie rzutów wolny, specjalność Marthy, czekała na swój ruch i zaczęła coś mówić do innej dziewczyny, uśmiechała się. Zauważyłem, że miała moją opaskę którą jej dałem i mój pierścionek na prawej ręce z jakimiś bransoletkami na lewej.
Jej ruch, Martha ułożyła piłkę na miejscu, wzięła kilka kroków do tyłu ale jedna dziewczyna krzyknęła do niej 'Tak jak Cristiano, możesz to zrobić!' Martha pokiwała głową i się uśmiechnęła, cofnęła się jeszcze do tyłu, zrobiła rozkrok, tak jak Cristiano, wzięła głęboki oddech, spojrzała na bramkę i uderzyła piłkę prawą nogą, niesamowity strzał, Martha podbiegła do dziewczyn i wszystkie przytuliły ją, zrobiła ten sam gest co Cristiano w jednym meczu przeciwko Barcelonie 'Calma, calma' powiedziała i usiadła na trawie.
Minęły dwie godziny od momentu kiedy dotarłem na miejsce, dziewczyny już kończył, jeszcze siedziały w kółku kiedy trener coś do nich mówił. Martha wstała, dostrzegłem, że jej kostki były zabandażowane, normalne ale z drugiej strony dziwne. Po krótkiej rozmowie dziewczyny wychodziły z boiska, Martha odeszła na bok żeby wziąć ręcznik i butelkę wody, wstałem ze swojego miejsca żeby się przywitać. Szła prosto do szatni więc zawołałem ją po imieniu, zobaczyła mnie, uśmiechnęła się i podeszła bliżej z ręcznikiem na szyi.
- Hej! - powiedziałem kiedy byliśmy już blisko siebie
- Hej! Co za niespodzianka - powiedziała z uśmiechem
- Wiem... - Wszystko co chciałem to przytulić ją więc to zrobiłem
- Mesut!! Nie przytulaj mnie!
- Dlaczego nie?
- Jestem spocona i cała się lepię...
- Nie szkodzi! - powiedziałem po chwili puszczając ja
- Co ty tutaj robisz?
- Przyjechałem, żeby się z tobą zobaczyć... Monica mi powiedziała, że tutaj będziesz
- Tak, nigdy nie opuszczam treningów. Nikt cię nie rozpoznał? - powiedziała prawie szepcąc
- Nie, i dlaczego szepcemy? - powiedziałem tym samym tonem co ona
- Jeśli ktoś by cię rozpoznał to byłaby Trzecia Wojna Światowa...
- Nie pomyślałem o tym, masz rację - uśmiechnęła się - Muszę z tobą porozmawiać, co ty na to żebyśmy zjedli razem obiad?
- Jasne, wezmę tylko szybki prysznic i możemy iść
- Fajnie! Poczekam na ciebie
- Poczekaj w samochodzie, przyjdę do ciebie
- Tak będzie lepiej - powiedziałem przytulając ją ponownie
- Zaraz wracam! - powiedziała
Widziałem jak poszła do szatni i skierowałem się prosto do samochodu. Czekając na nią, włączyłem radio i słuchałem muzyki do momentu kiedy jej nie zobaczyłem jak idzie do mojego auta, przebrała się miała na sobie jeansowe szorty, koszulę w kratkę, biały top, białe conversy i włosy spięte w kucyk, ale coś było innego, Martha miała okulary, ale nie przeciwsłoneczne, nie wiedziałem, że potrzebuje je nosić, wyglądała jeszcze bardziej pięknie. Wyszedłem z samochodu podchodząc do niej, Martha dźwigała torbę z treningu na prawym ramieniu i kilka książek w lewej ręce.
- Daj, pomogę ci - powiedziałem biorąc jej torbę
- Dziękuje
- Nie ma problemu, włożę to do bagażnika
Włożyłem jej torbę do bagażnika i natychmiast otworzyłem drzwi pasażera. Jechaliśmy w kompletnej ciszy do momentu kiedy ją przerwała.
- Gdzie mnie zabierasz? - zapytała Martha
- Do super ekskluzywnego miejsca, nie każdy może tam iść - powiedziałem nie odwracając oczu od kierownicy
- Cóż, pizza mi w zupełności wystarczy, nie musisz mnie zabierać do jakiejś drogiej restauracji, zresztą spójrz jak wyglądam, przynajmniej mogłeś mi powiedzieć żebym się ubrała lepiej - powiedziała
- Jesteś idealna, o to się nie martw - powiedziałem patrząc na nią
- Nie jestem! No dalej, zawieź mnie do domu, przebiorę się
- Nie ma mowy! - powiedziałem śmiejąc się
- Mesut, zawieź mnie do domu... - powiedziała z naburmuszoną miną
- Nie, już ci powiedziałem że wyglądasz świetnie
- Ehh! - westchnęła krzyżując ręce - Nie lubię cię - powiedziała uderzając mnie lekko w ramię
- Nie złość się...
- Nie jestem zła... ale nie jestem zbyt reprezentatywne ubrana żeby iść do jakiegoś drogiego miejsca do którego mnie zabierasz
- Uwierz mi, że jesteś
- No dobrze, załóżmy że ci wierzę - powiedziała śmiejąc się
Włączyłem radio, nie wiedziałem co to była za muzyka, ale patrząc po Marthcie na pewno ją znała, jej głowa ruszała się w rytmie muzyki, i zaczęłaś śpiewać.
- Znasz to?
- Taaak, jedna z moich ulubionych
- Jak się nazywa?
- Fire, Kasabiana ta piosenka jest świetna!
'Płonę. Odchodzę,powiedz mi,czuję to,powiedziałem to, zawracam do tunelu po moją płonącą duszę. Płonę. Idę, ty idziesz, bez urazów, moje uczucia. Chcę zostawić to daleko za sobą. Whoo whoo whoo whoo'
Martha śpiewała kilka wersów piosenki, było całkiem zabawnie. Po tym spędziliśmy całą drogę rozmawiając o zwykłych rzeczach, śmiejąc się z jej żartów. Planowałem wziąć ją do ważnego dla mnie miejsca, krok dalej w naszej przyjaźni.
- Mesut gdzie my jesteśmy? - zapytała bardzo zmieszana kiedy zaparkowałem samochód
- Zjemy obiad u mnie - powiedziałem uśmiechając się i wychodząc z samochodu
- Co?! - usłyszałem
- Tak, więc wysiądź z samochodu - powiedziałem otwierając drzwi samochodu
- To musi być żart... Prawda? - zapytała
- Nie, to jest mój dom - powiedziałem kierując ją do głównych drzwi
Szukałem kluczy i otworzyłem drzwi. Wszedłem do środka i zrobiłem jej przejście, żeby mogła wejść, zostawiłem klucze na stoliku który mam przy drzwiach i wszedłem dalej, ale nie słyszałem Marthy, odwróciłem się i zobaczyłam jak stoi przy drzwiach.
- Wejdź, nie stój tu - powiedziałem chwytając ją lekko za ramię
- Masz piękny dom - powiedziała rozglądając się
- Dzięki, czuj się jak u siebie
Nagle usłyszałem szczekanie z holu, kiedy się odwróciłem zobaczyłem jak Rocky biegnie w stronę Marthy, schyliła się żeby go pogłaskać.
- Kim jest ten kochany przyjaciel? - powiedziała głaskając Rocky'iego, któremu się to podobało, to było dziwne
- To mój pies, Rocky, wygląda na to, że cię lubi... - powiedziałem dziwnym tonem
- Dlaczego jesteś zaskoczony? - zapytała mnie
- Cóż, zawsze szczeka i gryzie wszystkich których nie zna, jesteś pierwszą osobą, której nic nie robi. Samiemu zajęło prawie dwa miesiące żeby dał się przekonać do niego
- No widzisz, kocham psy, ale nigdy nie miałam szansy żeby mieć jakiegoś
- Dlaczego?
- W domu w Meksyku nie mieliśmy pokoju, zresztą moja mama nie przepada za zwierzętami, ale Monica uwielbia zwierzęta, mogłybyśmy mieć zoo w domu
- Oh, myślę, że nadszedł czas, żeby Rocky pobawił się trochę na podwórku, spędził cały dzień w domu
- Szkoda, chciałam się z nim jeszcze trochę pobawić - powiedziała wstając
Poszedłem otworzyć duże okno i wypuściłem Rocky'ego na zewnątrz, zaczął bawić się jedną ze swoich ulubionych zabawek. Wróciłem wzrokiem do Marthy, która stała na środku holu.
- Chcesz coś do picia? - zapytałem
- Poproszę wodę
- Ok, chodź ze mną...
Poszliśmy prosto do kuchni, wyciągnąłem butelkę wody z lodówki, i jej podałem.
- Nigdy nie widziałem cię w tych okularach - powiedziałem wskazując na okulary i kładąc ręce na blacie kuchennym
- Oh! Widziałeś mnie tylko z moimi soczewkami, ale czasami lubię zakładać okulary,niestety podczas treningów nie mogę z nimi grać, więc... - powiedziała opierając się o filar
- Od kiedy je nosisz?
- Odkąd skończyłam 10 lat, odziedziczyłam to po tacie, on też nosi okulary - powiedziała krzyżując nogi
- Dlaczego nosisz bandaż?
- Oh to - powiedziała wskazując lewą kostkę - Jestem trochę niezdarną dziewczyną, więc zawsze mam jakieś kontuzje, prawie cały czas, tą mam z meczu, nie widziałam dziury w ziemi, przewróciłam się i moja kostka trochę ucierpiała i takie są konsekwencje
- Jaka była diagnoza?
- Skręcona kostka, cóż to nie był mój pierwszy raz... - powiedziała, ale przerwałem jej
- Naprawdę? To też stało ci się wcześniej?
- Tak, moja prawa kostka ucierpiała dwa razy. Ale tym razem nie dało jej się uleczyć tak jak powinna być, czasami boli, w szpitalu powiedzieli mi, że muszę mieć ją zabandażowaną cały czas, po prostu dla bezpieczeństwa... Cóż, to cała historia - powiedziała śmiejąc się
- Nie jesteś niezdarna... - powiedziałem
- Jestem... Pamiętasz jak się poznaliśmy? - powiedziała i kiwnąłem głową - Zwykle uderzam w kogoś albo po prostu się przewracam, czasami siniaki pojawiają się w magiczny sposób na moich ramionach, nogach. Spójrz na moje kolana... Przewróciłam się i zrobiłam sobie to, ale piłka nożna pomaga mi kontrolować moje ruchy. - powiedziała
- Cóż, dobrze to wiedzieć, jesteś naprawdę dobra w piłkę, uwierz mi
- Dzięki, słyszeć to od ciebie to honor - powiedziała z przepięknym uśmiechem
- Po prostu to prawda... - powiedziałem
Miałem zamiar mówić dalej, ale przerwał mi dzwonek do drzwi.
- Co ty tutaj robisz? - zapytałem
doczekałam doczekałam się :) Aż tak się stęskniłam za tym opowiadaniem :)
OdpowiedzUsuńRozdział fajny, ciekawe kto przyszedł do Mesuta. Oby nie Gerard!!!
Pozdrawiam :*