Real Madryt w półfinale! Tak! Na całe szczęście mamy Ronaldo! :)
Zapraszam do czytania!
***
Martha’s POV
Próbowałam przestać myśleć o pocałunku z Gerardem, ale nie mogłam, poszłam na dodatkowy trening na siłowni, potem przepłynęłam kilka długości na basenie, ćwiczenia zaczynały przynosić efekty. Potem był mecz Niemiec i Irlandii, oczywiście miałam zamiar go obejrzeć, obiecałam to Mesutowi. Siedziałam na przeciwko telewizora. Koniec drugiej połowy, wygrywali 2:0 z bramkami Miroslava Klose i Mario Gomez'a, Mesut grał bardzo dobrze. Druga połowa po chwili się zaczęła, chciałam żeby Mesut strzelił bramkę, dostał piłkę od Philippa Lahm'a, ale nie był w dobrej pozycji, więc podał ją do Mario Gomez'a i Mario strzelił bramkę, ale z asystą Mesuta. w 73 minucie Bendikt Howedes podał do Mesuta, Mesut do Klose i Klose znowu do Mesuta, wtedy wykiwał dwóch graczy i strzelił bramkę. Wygrali 4:0, co za mecz. Zrobiło się późno i poszłam spać. Następnego dnia musiałam być w szkole wcześniej a potem jeszcze miałam podwójny trening.
Mesut’s POV
Co za mecz! Strzeliłem gola i to specjalnie dla Marthy. Byłem w końcu u siebie próbując odpocząć, ale wszystko co chciałem to zobaczyć Marthę, bardzo za nią tęskniłem. Grałem w gry video kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi, wstałem z kanapy i otworzyłem drzwi, był to Sami, wpadł do środka. Nie grał meczu z Irlandią w związku z jego kontuzją, nawet nie pojechał z nami.
- Co tutaj robisz?
- Musze ci coś powiedzieć... - powiedział siadając na kanapie
- Co takiego? Wyglądasz na trochę zmartwionego - powiedziałam biorąc pada od Xboxa do ręki
- Mesut, posłuchaj mnie... - powiedział zabierając pada z moich rąk - Mam ci do powiedzenia coś ważnego
- Po prostu to powiedz Sami - powiedziałem opierając ręce na kanapie
- Cóż, Lena przyjechała żeby mnie odwiedzić i poszliśmy na miasto... - zaczął
- Słuchaj Sami, jeśli chcesz mi opowiedzieć twoją randkę z Leną to daruj sobie
- Nie! Pozwól mi skończyć Mes... Więc kiedy szliśmy przez osiedle niedaleko restauracji, sam nie mogę uwierzyć w to co teraz powiem... Widziałem Marthę, ale nie była sama
- Może poszła na lunch z przyjaciółką, co z tego?
- Mesut, ona była z mężczyzną... - powiedział i mogłem poczuć jak moje oczy robią się większe
- Z mężczyzną? Może jakimś znajomy z uniwersytetu - powiedziałem chodząc wzdłuż pokoju
- Znamy go...
- Co?! Wyjaśnij mi to Sami...
- Tak, znamy go bo jest piłkarzem jak my...
- Sami powiedz mi kim on jest
- To był Pique...
- Pique... Skąd oni się znają... Cholera!
- Co? Wiesz coś?
- Tak, Martha grała mecz towarzyski z drużyną żeńską Barcelony, i mieli potem lunch, więc jestem pewien, że znają się stamtąd
- Oh! Co masz zamiar z tym zrobić?
- Nic, to nie moja sprawa, ona jest wolna i może robić to co chcę
- Mówisz serio Mesut? Przestań okłamywać siebie, przecież widzę, że ją lubisz
- NIE! Nie... Cóż, nie wiem...
- Naprawdę Mesut, lubisz ją czy nie?
- Nie wiem, mam mętlik w głowie - powiedziałem łapiąc się za głowę
- Posłuchaj mnie Mesut, jeśli coś czujesz do Marthy...
- W tym rzecz, że nie wiem co czuję do Marthy... - powiedziałem
- Cóż, nie mogę ci pomóc, sam musisz to przemyśleć... Zagramy? - powiedział Sami biorąc pada do ręki
Wziąłem drugi do ręki i zaczęliśmy grać. Jak powiedział Sami, muszę sam się nad tym zastanowić, na razie mam kompletny mętlik w głowie. Uwielbiam spędzać czas z Marthą, jest wspaniałą dziewczyną, ale jesteśmy cały czas po prostu przyjaciółmi, więc może robić cokolwiek chcę z jej życiem, nie jestem kimś kto będzie jej mówił co ma robić albo czego ma nie robić z jej przyjaciółmi. Po chwili Sami wyszedł z domu i zostawił mnie samego. Tylko ja i moje myśli, wziąłem telefon do ręki i napisałem jej wiadomość.
'Jesteś w domu? Mesut'
'Tak, a co?' - odpisała
'Jestem już w Madrycie. Mogę przyjechać?'
'Jasne!!! Będę na ciebie czekać'
'Będę na miejscu za dziesięć minut'
To była ostatnia wiadomość jaką jej wysłałem, wziąłem klucze i pojechałem do niej. ale znowu naszły mnie myśli, widzenie jej spotykającej się z kimś innym a nie ze mną, nie podobało mi się i nadal nie wiem dlaczego. Widziałem Pique tylko na boisku, nigdy poza nim, wiem, że nie jestem na tyle przystojny jak on, zresztą jest sławniejszy ode mnie. Niech to szlag Mesut! Co teraz czujesz? To nie może być zazdrość, proste, nie może być, ale czuję się zawiedziony... Muszę to jeszcze raz przemyśleć.
Martha’s POV
Czekałam na Mesuta, byłam bardzo podekscytowana. Przez ostatnie dwa dni robiłam wszystko żeby być zajęta i nie myśleć o Gerardzie, wcale mi to nie pomogło, miałam zamęt w głowie, nie wiedziałam co czuję to znaczy widziałam Gerarda tylko dwa razy, nie jest zły, po prostu to wszystko dzieję się za szybko, nie mam czasu żeby się nad tym zastanowić. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi który przywrócił mnie do rzeczywistości, zostawiłam to co robiłam i poszłam otworzyć drzwi.
- Cześć Mesut! - powiedziałam kiedy go zobaczyłam
- Eee cześć! - powiedział
Próbowałam przytulić go, ale szybko wszedł do mieszkania, zostawiając mnie przy drzwiach wejściowych.
- Jak się masz? - zapytałam go zamykając drzwi i siadając przy stole
- W porządku, dzięki. Mogę usiąść? - zapytał wskazując na krzesło na przeciwko mnie
- Jasne, czuj się jak u siebie - powiedziałam uśmiechając się do niego i próbując skupić się na kartkach które miałam przed sobą
- Co robisz?
- Pracę domową
- Oglądałaś mecz? - zapytał biorąc jedna kartkę ze stołu do ręki
- Oczywiście, świetna gra, i do tego twoja fantastyczna bramka - powiedziałam patrząc na niego
- Obiecałem ci ją a ja nigdy nie łamię obietnic
- Miałam okazję się tego przekonać, gratulacje!
- Dziękuje, co przez ten czas robiłaś? - powiedział kładąc ręce na stole
- Nic takiego, miałam cały czas szkołę i treningi
- Oglądałaś poza tym jakiś inny mecz?
- Nie, tylko Niemcy. Dlaczego pytasz?
- Po prostu z ciekawości, myślałeś, że lubisz drużynę narodową Hiszpanii
- Przykro mi, ale nie lubię drużyny narodowej Hiszpanii, nie zasłużyli na wygraną w Euro - powiedziałam idąc do kuchni żeby wziąć sobie trochę wody, Mesut został w jadalni
- Myślałem, że masz tam kilku przyjaciół... - powiedział cichym tonem, nie mogłam usłyszeć co mówi
- Co powiedziałeś? - zapytałam
- Nic takiego, przepraszam ale muszę już iść - powiedział biorąc swoje kluczyki ze stołu i idąc w stronę frontowych drzwi
- Jasne, odprowadzę cię
Wyszliśmy przed budynek i właściwie nic się nie wydarzyło, tylko niezręczna cisza którą po chwili przełamał Mesut.
- Cóż, wiec do zobaczenia
- Do zobaczenia!
Próbowałam przytulić go znowu ale zanim chciałam to zrobić już go nie było. Widziałam tylko jak odszedł i wróciłam na górę. To było dziwne. Mogłabym powiedzieć, że Mesut jest na mnie zły czy coś. Kiedy o tym pomyślałam, nie spodobało mi się to, on jest kimś specjalnym dla mnie, w tak krótkim czasie zdobył miejsce w moim sercu.
No no :/ Mesut się dowiedział :( Ale mimo wszystko będę trzymać kciuki żeby to Martha była z Mesutem nie z Pique. Fajny rozdział :)) moje 3 blogi będą dopiero w piątek, bo mam teraz urwanie głowy, dużo nauki z angielskiego :( za miesiąc matura :( o Kolejnym rozdziale dowiedziałam się z ciacha.net, gdzie też mam konto :)) Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńU mnie pojawiły się nowe rozdziały:)
Usuńhttp://kochac-i-byc-kochanym.blogspot.com/2013/04/rozdzia-2.html
http://pilkarze-reczni-na-nieznanej-wyspie.blogspot.com/2013/04/rozdzia-3.html
http://milosc-przyszlosc-futbol.blogspot.com/2013/04/rozdzia-7.html
Pozdrawiam :*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńU mnie nowe rozdziały :)
OdpowiedzUsuńhttp://pilkarze-reczni-na-nieznanej-wyspie.blogspot.com/2013/04/rozdzia-4.html
http://milosc-przyszlosc-futbol.blogspot.com/2013/04/rozdzia-8.html
http://kochac-i-byc-kochanym.blogspot.com/2013/04/rozdzia-3.html
Poza tym zostałaś nominowana do Liebster Award
Szczegóły na: http://informationzelinkaa.blogspot.com/
Pozdrawiam!