Wczorajszy mecz o zgrozo co to było? Beznadziejny remis i kiepski mecz. Oby w środę pokazali więcej.
Zapraszam do czytania!
***
Rozdział 11
Następnego dnia rano wstałam i wzięłam szybki prysznic. Poszłam do kuchni żeby zrobić sobie śniadanie, Monica siedziała już w kuchni jedząc swoje.
- Masz dzisiaj mecz, tak? - zapytała
- Taak, chcesz przyjść czy masz już jakieś plany? - zapytałam
- Nie mam planów, w sumie mogę iść z tobą - powiedziała uśmiechając się
- To się pośpiesz! Nie chcę się spóźnić
- Tak proszę pani - powiedziała żartując
Dotarłyśmy już na boisko, poszłam od razu do szatni a Monica na trybuny. Zmieniłam ubrania kiedy mój telefon zadzwonił, to była wiadomość od Monici.
'Dlaczego mi nie powiedziałaś, że Mesut jest też zaproszony?!'
'Chciał przyjść, jest już tam?'
'Tak siedzi obok mnie, wygląda na całkiem podekscytowanego, ale nie chciał przyjść sam'
'Z kim jest?'
'Higuain... Który od momentu przyjścia nie przestał mówić...' - napisała Monica, a ja nie mogłam się nie zaśmiać
'I kto to mówi... Czasami też przypominasz papugę'
'Przyznaję, ale on jest facetem...;
'Po prostu bądź dla niego miła... Muszę iść, mam rozgrzewkę'
'Ok... Powodzenia!!!'
Wyszliśmy z szatni na rozgrzewkę. Moja pierwsza reakcja kiedy wyszliśmy to szukanie gdzie jest Monica i jej towarzysze. Po chwili znalazłam ich, wszyscy mi pomachali. Monica prawie potknęła się skacząc. Musiałam powstrzymać się od zaśmiania się. Kiedy skończyliśmy rozgrzewkę wróciliśmy do szatni. Wcześniej usłyszałam głos Mesuta który mnie wołał.
- Hej Mesut, cieszę się że przyszedłeś...
- Nie mogłem przegapić szansy żeby cię zobaczyć, nie masz wiele czasu, nie?
- Nie, właściwie muszę już iść
- Zanim pójdziesz... Weź to - i Mesut podał mi opaskę tak samą jakiej używa - To będzie taki twój amulet na szczęście
- Dzięki, nie powinieneś... - powiedziałam ściągając tą którą miałam i zamieniając ją na tą od Mesuta - Może dzisiaj strzelę gol, muszę iść, dzięki że jesteś
- Powodzenia! - powiedział uśmiechając się
Pobiegłam do szatni żeby posłuchać to co ma nam trener do powiedzenia przed wyjściem na boisko. Wszystkie siedziałyśmy cicho i skupiałyśmy się na tym co zrobić, mam zamiar wygrać ten mecz.
Mesut’s POV.
Nie wiem czy branie ze sobą Gonzalo było dobrym pomysłem ale cóż jestem tutaj z nim. Większość swojego czasu spędził na rozmawianiu z Marthą, myślę że mają wiele wspólnego. Gra miała się już zacząć, dałem Martha moją opaskę, chciałem dać jej coś na szczęście. Zobaczyłem ją wychodzącą na boisko, śmiała się ale była skoncentrowana w tym samym czasie. Usłyszeliśmy gwizdek i gra się zaczęła.
Jak mogłem zobaczyć Martha była na pozycji pomocnika. Grała za napastnikiem, tak jak ja. W pierwszych minutach próbowała dostać się do piłki. Jest dobra, kilka strzałów, ale było bardzo daleko od strzelenia bramki, ale były całkiem dobre. Nagle, po 25 minutach gry, jedna z przeciwnej drużyny faulowała, co oznaczało rzut wolny, kilka dziewczyn zdecydowało że strzelać będzie Martha. Więc, ułożyła piłkę na miejscu, wzięła kilka kroków do tyłu, jeszcze raz spojrzała do przodu i kopnęła piłkę. Co za niesamowity gol! Widziałem wiele bramek w swoim życiu ale ta była naprawdę świetna. Martha pobiegła, kilka dziewczyn przytuliło ją, zobaczyła mnie i się uśmiechnęła, wtedy skierowała dłonią na swoją szczęśliwą opaskę. Bardzo się cieszyłem, wstałem i klaskałem razem z Monica i Gonzalo. Po tym usiedliśmy, pierwsza połowa się skończyła. Miałem chwilę żeby iść kupić wodę, był to jeden z naprawdę gorących dni, dobrze że przynajmniej nikt mnie nie rozpoznał. Wróciłem na trybuny i czekałem aż druga połowa się zacznie.
Po kilku minutach dziewczyny znowu wyszły na boisko, Martha rozmawiała ze swoim trenerem, mówił jej co ma robić, zgodziła się ruchem głowy i pobiegła na środek boiska.
Wcześniej nawet nie zauważyłem że nosiła numer 10 na plecach, to spowodowało że uśmiechnąłem się szeroko, nosimy taki sam numer. Pierwsze 10 minut nie były dobre tak jak w pierwszej połowie, ale muszę przyznać że Martha jest bardzo utalentowana, przyjmowała wszystkie piłki. Była lepsza niż inne dziewczyny, wiedziała jak grać. Gra zaczęła robić się nudna, druga drużyna grała dosyć spokojnie, kiedy jedna z dziewczyn pobiegła po piłkę i wpadła na nogę Marthy. Upadła a ja natychmiast wstałem ale nie mogłem zrobić nic żeby jej pomóc. Widziałem ból na jej twarzy, nadal leżała na boisku do momentu kiedy grupa medyków podeszła i zaczęto jej sprawdzać kolano. Zdecydowali. Zastępstwo. Nadal źle się czuła w szatni. Kiedy usłyszeliśmy gwizdek sędziego zszedłem na dół i zacząłem iść, ale nie wiedziałem gdzie ona teraz jest.
- Martha musi być u pielęgniarki, pozwól że sprawdzę, zostań tutaj - powiedziała Monica, i odeszła
- Spokojnie Mesut, nic nie będzie Marthcie - powiedział Gonzalo klepiąc mnie po plecach
- Nie mogę się uspokoić, martwię się o nią - powiedziałem zdenerwowany
Po chwili zobaczyłem że idzie Monica razem z kulejącą Marthą, juz była przebrana w swoje ubrania. Uśmiechnęła się do mnie, podszedłem bliżej
- Jak się masz? - zapytałem
- Dobrze, nie martw się o mnie - powiedziała uśmiechając się
- Jesteś pewna? To wygląda na kontuzję...
- Wszystko w porządku Mesut, nie mam nic złamanego albo naderwanego, potrzebuję tylko odpocząć
- Martwiłem się o ciebie - powiedziałem i nie mogłem nie przytulić jej mocno
- Dziękuje za przyjście Mesut - powiedziała odwzajemniając uścisk
- Co za niesamowity gol! Jestem twoim fanem - powiedziałem przerywając uścisk
- Przestań, to nie było dobre
- Nie mów tak, jesteś świetnym graczek, uwierz w to - powiedziałem
- Dziękuje
Odwróciłam się, usłyszałam głosy za mną, był to Gonzalo który szedł do nas
- Gratulacje Martha! Mou powinien podpisać z tobą kontrakt - powiedział Gonzalo przytulając mnie
- Nie potrzebujesz mnie, masz Mesuta na moim miejscu - powiedziała patrząc na mnie
- W porządku? - zapytał ją Gonzalo
- Tak, mam się dobrze, dzięki
- Może zjemy coś razem? - powiedział Gonzalo z uśmiechem na twarzy
- No nie wiem, nie macie żadnych planów? - zapytała Martha
- Jesteśmy wszyscy wolni, więc co robimy?
- Chcesz iść? - Martha zapytała się Monici, była trochę rozkojarzona
- Jasne! - powiedziała Monica śmiejąc się
- Więc chodźmy! - ucieszył się Gonzalo
Podeszliśmy do samochodu Gonzalo, on prowadził. Pomogłem Marthcie chociaż wcale nie chciała mojej pomocy. Gonzalo otworzył tylne drzwi, Martha weszła do środka. Mesut usiadł obok mnie a z przodu Monica.
Martha’s POV
Nienawidzę momentu kiedy mam kontuzje podczas gry, ta dziewczyna prawie złamała mi nogę, ale nic mi nie jest, doktor powiedział że potrzebuje odpocząć przez dwa dni a potem mogę wrócić na treningi. Nie mogę uwierzyć, że Mesut powiedział mi że jest pod wrażeniem mojej gry. Gonzalo zaproponował nam obiad dla naszej czwórki. Monica powiedziała mi, podczas kiedy wychodziłyśmy z gabinetu lekarza, że Gonzalo przez cały mecz z nią rozmawiał. Wyglądała na podekscytowaną. W samochodzie widziałam tylko jak Gonzalo spoglądał na Monicę, która siedziała przed Mesutem a ja za Gonzalo. Nagle poczułam wibrację telefonu, i to była wiadomość od... Monici, w sensie ona siedziała obok mnie.
'Mesut patrzy na ciebie! On jest taki słodki!
'Nie, nie jest! Przestań, Gonzalo patrzy na ciebie... (:'
'A właśnie, że jest! Tak bardzo się o ciebie martwił... Gonzalo... Patrzy na mnie? To jest chyba żart...'
'To nie jest żart... Macie wiele wspólnego...'
'Na przykład? Powiedz mi...'
'Nigdy nie przestajecie mówić!!''
'Przyznaję, ale porozmawiajmy o Mesutcie i tobie...'
'Nie ma czegoś takiego jak 'Mesut i ja'
'Owszem jest... Prawie skoczył z trybuny kiedy zobaczył, ze leżysz na boisku...'
'Każdy się martwił nie tylko on... Ale skończymy tą rozmowę w domu'
Włożyłam telefon z powrotem do kieszeni, po chwili staliśmy przed wejściem do restauracji. Gonzalo zaparkował samochód i weszliśmy do środka. Mesut siedział obok mnie, Gonzalo był na przeciwko mnie a Monica obok niego. Zamówiliśmy nasze jedzenie i rozmawialiśmy, jedyni którzy rozmawiali to Monica i Gonzalo. Mesut i ja czasami coś powiedzieliśmy albo zgodziliśmy się z czymś. Śmialiśmy się, to było zabawne jak Monica i Gonzalo 'walczyli' ze sobą. Mesut czasami spoglądał na mnie a ja na niego z uśmiechem. Spędziliśmy miło czas, ale była już najwyższa pora żeby wrócić do domu, więc Gonzalo nas odwiózł. Kiedy podjechaliśmy pod budynek, Monica popędziła do środka tylko mówiąc 'do zobaczenia'', Gonzalo przytulił mnie i wsiadł do samochodu, byliśmy tylko ja i Mesut przed wejściem do budynku.
- Dziękuje bardzo za przyjście i za opaskę, to mój amulet od teraz - powiedziałam uśmiechając się
- Nie ma za co, spędziłem z wami bardzo miło czas
- Ja też... Do zobaczenia Mesut - powiedziałam przytulając go
- Do zobaczenia Martha
Pomachałam do niego i weszłam do środka, to był miły dzień. Kiedy otworzyłam drzwi Monica już siedziała przed telewizorem, zostawiłam klucze w misce obok drzwi i poszłam prosto do pokoju.
- Gdzie idziesz? - krzyczała prosto z kanapy
- Do pokoju, jakiś problem?
- Musimy porozmawiać o tobie i Mesutcie, pamiętasz..
- Monica, nie chcę naprawdę rozmawiać o tym bo nie ma o czym...
- A sławnie że jest, wyglądacie tak ładnie razem - powiedziała śmiejąc się
- Boli mnie noga, potrzebuję odpocząć, i nie chcę o tym więcej rozmawiać...
- Ale... Ale!!
- Nie, będę w swoim pokoju
Może i było coś pomiędzy Mesutem a mną, ale przyjaźń, to wszystko, jesteśmy przyjaciółmi i nic więcej... Prawda?
niedziela, 31 marca 2013
środa, 20 marca 2013
Like a Star - Rozdział 10
Przed Wami kolejny rozdział, już 10, ale ten czas szybko leci. W zanadrzu mam gotowe tylko trzy, muszę przystopować, bo będzie problem :) Zastanawiam się tym razem już bardzo poważnie nad krótkim opowiadaniem z jednym rozdziałem, chyba zrobię małą ankietę, bo nie wiem kogo wybrać na głównego bohatera. Potrzebuję Waszej pomocy :)
Ankieta będzie się znajdować po prawej stronie, na tym malutkim szarym tle które wystaje, jeśli najedziecie na nie kursorem to się rozwinie, będzie w pierwszej kolejności :)
Tymczasem zapraszam do czytania!
****
Rozdział 10
Martha’s POV
Po spotkaniu z piłkarzami, udaliśmy się na małą wycieczkę po mieście. Byłam tam już wcześniej, kilka lat temu z rodziną na wakacjach. Zrobiłam dużo zdjęć, to jest coś co kocham robić, miałam nawet kurs w Meksyku, więc kiedy jestem w nowym miejscu nie mogę przestać robić zdjęć. Zjedliśmy obiad i udaliśmy się do hotelu żeby jeszcze odpocząć.
W samolocie siedziałam przy oknie, obok mnie Valery a obok niej Ana, rozmawiały o modzie, zdecydowałam się na podłączenie słuchawek do iPoda i odprężenie się. Kiedy wylądowaliśmy nasz trener dał nam trzy godziny odpoczynku, mamy następny ważny mecz jutro i musimy poćwiczyć, więc wzięłam taksówkę i wróciłam do domu żeby coś zjeść i chwilę odpocząć oglądając mecz w telewizji.
Trening był wyczerpujący, kiedy byłam już w domu wzięłam prysznic i prawie umarłam kiedy położyłam się na łóżku, ale coś przywróciło mnie do rzeczywistości, mój telefon dzwonił, wzięłam go do ręki i odebrałam.
- Cześć? - powiedziałam
- Hej! Jak się masz? Brzmisz na zmęczoną... - był to Mesut
- Właściwie jestem, mój dzisiejszy trening był straszny...
- Co robisz teraz? - zapytał
- W sumie nic, leżę na łóżku... - Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi - Poczekaj Mesut, ktoś dzwoni do drzwi
Wstałam z łóżka i poszłam prosto do drzwi, kiedy je otworzyłam nie mogłam uwierzyć kto tam stał...
- Co tutaj robisz Mesut?! - powiedziałam patrząc na niego z telefonem który nadal miałam przy uchu
- Myślę, że powinniśmy się rozłączyć - co zrobiliśmy, Mesut wszedł do środka
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie... - powiedziałam siedząc na stołku, który miałyśmy przy kuchennym barze
- Oh! Chciałem cię po prostu zobaczyć - usiadł na przeciwko mnie
- Ale powinieneś mi powiedzieć... Spójrz jak ja teraz wyglądam! - Miałam na sobie zwykły t-shirt i sportowe spodnie Nike, moje włosy były niedbale spięte w kucyk.
- Uwierz mi wyglądasz dobrze
- Nie! Nie wyglądam dobrze, idę się przebrać... - Wstałam ale Mesut złapał mnie za ramię
- Wyglądasz idealnie, i jesteś zmęczona, więc siądź i opowiedz mi jak było w Barcelonie
- Fajnie, byli pod wrażeniem mojej gry
- Wiem że jesteś dobra ale cię jeszcze nie widziałem w akcji, ale zostajesz, prawda? - Mesut zapytał z ciekawością
- Muszę zostać, nie mogę się stąd wynieść, lubię Barcelonę, ale kocham Madryt - powiedziałam śmiejąc się
- To dobrze! Miałaś trening dzisiaj? - zapytał zmieniając temat
- Tak, jutro mamy ważny mecz
- To świetny moment żeby zobaczyć jak grasz... - powiedział uśmiechając się
- Chcesz przyjść? To znaczy, nie jestem aż taka dobra, będziesz się nudzić
- Chcę iść i jestem pewien że co jak co ale nudzić się nie będę - powiedział krzyżując ręce
- Ok.. Jeśli chcesz przyjść to przyjdź
- Gdzie to będzie?
- Pamiętasz gdzie ostatnim razem mnie odbierałeś kiedy wyszliśmy? - skinął głową - Cóż, mecz będzie na tamtejszym boisku o 10:00 rano
- Będę tam żeby cię dopingować
- Oh! Prawie zapomniałam, mam coś dla ciebie - powiedziałam wstając i idąc co mojego pokoju
- Dla mnie? Co to jest? - powiedział idąc za mną wzrokiem
- Poczekaj tutaj, zaraz będę
Mesut skinął głową, poszłam do swojego pokoju żeby znaleźć to co dla niego kupiłam, w końcu znalazłam. Wróciłam do kuchni nadal siedział w tym samym miejscu sprawdzając coś na telefonie.
- Proszę, mam nadzieję że ci się spodoba - powiedziałam dając mu małą paczkę
- Powtórzę, nie musiałaś mi nic kupować - powiedział
- Mesut, dałeś mi to - powiedziałam pokazując mu jego pierścionek który dał mi tydzień temu - i to był najlepszy czas żeby też ci coś dać, no dalej, otwórz
Mesut zaczął otwierać swój prezent, zapakowany w niebieski papier. Tylko go obserwowałam, próbowałam zgadnąć czy mu się spodoba.
- Wow! Super, dziękuje bardzo! - powiedział mocno mnie przytulając
- Miło mi to słyszeć - powiedziałam przerywając uścisk
- Podpisz ją dla mnie... - powiedział dając mi z powrotem książkę
- Co? Ale ja... - Próbowałam dowiedzieć się dlaczego chcę żebym podpisała mu książkę, ale uciął mi w połowie zdanie
- Po prostu napisz coś na pierwszej stronie, będę wiedzieć kto podarował mi książkę - powiedział uśmiechając się
- No dobrze, jeśli chcesz... - powiedziałam biorąc książkę i siadając obok baru kuchennego
Zaczęłam szukać długopisu, kiedy znalazłam jeden musiałam wymyślić co napisać, Mesut patrzył na mnie z uśmiechem na twarzy, po kilku minutach napisałam na pierwszej stronie książki 'A piece of Mexico to Germany, miłego czytania. Dużo miłości, Martha'
- Proszę! - powiedziałam zamykając książkę i wręczając mu ją ponownie
- Dziękuje, zajmie specjalne miejsce na mojej półce
- Nie ma za co
- Pora na mnie, musisz odpocząć przed meczem - powiedział wstając z krzesła
- Oh! Dziękuje że mnie odwiedziłeś - powiedziałam idąc z nim do drzwi
- Naprawdę nie ma za co, jeszcze raz dzięki - powiedział podnosząc książkę do góry - Do zobaczenia jutro!
- Do zobaczenia Mesut - powiedziałam całując go w policzek, natychmiast się uśmiechnął
Mesut podszedł do windy, poczekałam kiedy wszedł do środka i wróciłam do pokoju, położyłam się na łóżku i próbowałam przestać myśleć o Mesutcie ale to było niemożliwe, w końcu zasnęłam z uśmiechem na twarzy.
Ankieta będzie się znajdować po prawej stronie, na tym malutkim szarym tle które wystaje, jeśli najedziecie na nie kursorem to się rozwinie, będzie w pierwszej kolejności :)
Tymczasem zapraszam do czytania!
****
Rozdział 10
Martha’s POV
Po spotkaniu z piłkarzami, udaliśmy się na małą wycieczkę po mieście. Byłam tam już wcześniej, kilka lat temu z rodziną na wakacjach. Zrobiłam dużo zdjęć, to jest coś co kocham robić, miałam nawet kurs w Meksyku, więc kiedy jestem w nowym miejscu nie mogę przestać robić zdjęć. Zjedliśmy obiad i udaliśmy się do hotelu żeby jeszcze odpocząć.
W samolocie siedziałam przy oknie, obok mnie Valery a obok niej Ana, rozmawiały o modzie, zdecydowałam się na podłączenie słuchawek do iPoda i odprężenie się. Kiedy wylądowaliśmy nasz trener dał nam trzy godziny odpoczynku, mamy następny ważny mecz jutro i musimy poćwiczyć, więc wzięłam taksówkę i wróciłam do domu żeby coś zjeść i chwilę odpocząć oglądając mecz w telewizji.
Trening był wyczerpujący, kiedy byłam już w domu wzięłam prysznic i prawie umarłam kiedy położyłam się na łóżku, ale coś przywróciło mnie do rzeczywistości, mój telefon dzwonił, wzięłam go do ręki i odebrałam.
- Cześć? - powiedziałam
- Hej! Jak się masz? Brzmisz na zmęczoną... - był to Mesut
- Właściwie jestem, mój dzisiejszy trening był straszny...
- Co robisz teraz? - zapytał
- W sumie nic, leżę na łóżku... - Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi - Poczekaj Mesut, ktoś dzwoni do drzwi
Wstałam z łóżka i poszłam prosto do drzwi, kiedy je otworzyłam nie mogłam uwierzyć kto tam stał...
- Co tutaj robisz Mesut?! - powiedziałam patrząc na niego z telefonem który nadal miałam przy uchu
- Myślę, że powinniśmy się rozłączyć - co zrobiliśmy, Mesut wszedł do środka
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie... - powiedziałam siedząc na stołku, który miałyśmy przy kuchennym barze
- Oh! Chciałem cię po prostu zobaczyć - usiadł na przeciwko mnie
- Ale powinieneś mi powiedzieć... Spójrz jak ja teraz wyglądam! - Miałam na sobie zwykły t-shirt i sportowe spodnie Nike, moje włosy były niedbale spięte w kucyk.
- Uwierz mi wyglądasz dobrze
- Nie! Nie wyglądam dobrze, idę się przebrać... - Wstałam ale Mesut złapał mnie za ramię
- Wyglądasz idealnie, i jesteś zmęczona, więc siądź i opowiedz mi jak było w Barcelonie
- Fajnie, byli pod wrażeniem mojej gry
- Wiem że jesteś dobra ale cię jeszcze nie widziałem w akcji, ale zostajesz, prawda? - Mesut zapytał z ciekawością
- Muszę zostać, nie mogę się stąd wynieść, lubię Barcelonę, ale kocham Madryt - powiedziałam śmiejąc się
- To dobrze! Miałaś trening dzisiaj? - zapytał zmieniając temat
- Tak, jutro mamy ważny mecz
- To świetny moment żeby zobaczyć jak grasz... - powiedział uśmiechając się
- Chcesz przyjść? To znaczy, nie jestem aż taka dobra, będziesz się nudzić
- Chcę iść i jestem pewien że co jak co ale nudzić się nie będę - powiedział krzyżując ręce
- Ok.. Jeśli chcesz przyjść to przyjdź
- Gdzie to będzie?
- Pamiętasz gdzie ostatnim razem mnie odbierałeś kiedy wyszliśmy? - skinął głową - Cóż, mecz będzie na tamtejszym boisku o 10:00 rano
- Będę tam żeby cię dopingować
- Oh! Prawie zapomniałam, mam coś dla ciebie - powiedziałam wstając i idąc co mojego pokoju
- Dla mnie? Co to jest? - powiedział idąc za mną wzrokiem
- Poczekaj tutaj, zaraz będę
Mesut skinął głową, poszłam do swojego pokoju żeby znaleźć to co dla niego kupiłam, w końcu znalazłam. Wróciłam do kuchni nadal siedział w tym samym miejscu sprawdzając coś na telefonie.
- Proszę, mam nadzieję że ci się spodoba - powiedziałam dając mu małą paczkę
- Powtórzę, nie musiałaś mi nic kupować - powiedział
- Mesut, dałeś mi to - powiedziałam pokazując mu jego pierścionek który dał mi tydzień temu - i to był najlepszy czas żeby też ci coś dać, no dalej, otwórz
Mesut zaczął otwierać swój prezent, zapakowany w niebieski papier. Tylko go obserwowałam, próbowałam zgadnąć czy mu się spodoba.
- Wow! Super, dziękuje bardzo! - powiedział mocno mnie przytulając
- Miło mi to słyszeć - powiedziałam przerywając uścisk
- Podpisz ją dla mnie... - powiedział dając mi z powrotem książkę
- Co? Ale ja... - Próbowałam dowiedzieć się dlaczego chcę żebym podpisała mu książkę, ale uciął mi w połowie zdanie
- Po prostu napisz coś na pierwszej stronie, będę wiedzieć kto podarował mi książkę - powiedział uśmiechając się
- No dobrze, jeśli chcesz... - powiedziałam biorąc książkę i siadając obok baru kuchennego
Zaczęłam szukać długopisu, kiedy znalazłam jeden musiałam wymyślić co napisać, Mesut patrzył na mnie z uśmiechem na twarzy, po kilku minutach napisałam na pierwszej stronie książki 'A piece of Mexico to Germany, miłego czytania. Dużo miłości, Martha'
- Proszę! - powiedziałam zamykając książkę i wręczając mu ją ponownie
- Dziękuje, zajmie specjalne miejsce na mojej półce
- Nie ma za co
- Pora na mnie, musisz odpocząć przed meczem - powiedział wstając z krzesła
- Oh! Dziękuje że mnie odwiedziłeś - powiedziałam idąc z nim do drzwi
- Naprawdę nie ma za co, jeszcze raz dzięki - powiedział podnosząc książkę do góry - Do zobaczenia jutro!
- Do zobaczenia Mesut - powiedziałam całując go w policzek, natychmiast się uśmiechnął
Mesut podszedł do windy, poczekałam kiedy wszedł do środka i wróciłam do pokoju, położyłam się na łóżku i próbowałam przestać myśleć o Mesutcie ale to było niemożliwe, w końcu zasnęłam z uśmiechem na twarzy.
poniedziałek, 18 marca 2013
Like a Star - Rozdział 9
Witam serdecznie! Korzystając z dnia wolnego od szkoły z powodu rekolekcji siedzę od rana przed komputerem i czytam i piszę, drugi kubek kawy już za mną, dobra passa trwa i nie będę jej przeszkadzać.
Miłego czytania! :)
****
Rozdział 9
Martha’s POV
Właśnie skończyliśmy trening, nasz trener powiedział nam, że po grze odbędzie sie przyjęcie dla nas i że będzie tam kilku piłkarzy. Valery prawie umarła, kiedy usłyszała drugą część. Kilka dziewczyn zdecydowała się pójść na zakupy, cóż Valery też. Chciała kupić coś ładnego żeby ubrać się na spotkanie więc poszłam z nią. Nie jestem zbyt wielką fanką zakupów ubraniowych . Nie jestem dziewczyną która kocha modę i kupowanie ubrań, jestem zwykłą dziewczyną, która kocha buty z Nike, mam małą kolekcję. Nie używam dużo make-up'u, właściwie nigdy tego nie robię, tylko wtedy kiedy jest to konieczne. Valery pokazała mi kilka bluzek, ale nie podobały mi się, więc zdecydowałam kupić koszulę w niebieską kratkę.
- Wyglądasz jak facet! - powiedziała Valery kiedy poszłam zapłacić za koszulkę
- Co z tego? To jest mój styl i to lubię
- Ok...
Spacerowałyśmy po przedmieściach Barcelony, piękne miasto, ma wszystko o co można prosić, ale jednej rzeczy brakowało, mojej ulubionej drużyny piłkarskiej. Weszłyśmy jeszcze do kilku sklepów, kupiłam trochę pamiątek. Zauważyłam książkę a właściwie album o Meksyku, moim kraju i od razu pomyślałam żeby podarować ją Mesutowi, więc kupiłam ją dla niego. Byłyśmy zmęczone i poszłyśmy do hotelu. Kiedy dotarłyśmy do pokoju, wzięłam prysznic i poszłam na balkon żeby podziwiać przepiękny widok który miałyśmy. Usiadłam z książką i telefonem żeby trochę odpocząć. Valery zapytała mnie czy nie chciałabym wyjść z dziewczynami ale zdecydowałam zostać i odpocząć przed jutrzejszym meczem. Czytałam moją ulubioną książkę, kiedy mój telefon zadzwonił, był to Mesut.
- Cześć! - odpowiedziałam
- Hej, jak tam Barcelona? - zapytał Mesut
- Całkiem przyjemnie, nie ma na co narzekać
- Cóż, Madryt za tobą tęskni...
- Wrócę, nie martw się
- Co robisz?
- Właściwie nic, czytałam książkę
- Jesteś sama?
- Tak, wszystkie dziewczyny wyszły a ja postanowiłam zostać
- Dlaczego? Powinnaś wyjść i się zabawić
- Nie jestem fanką wyjść, jutro mam mecz więc potrzebuje trochę odpocząć
- Masz rację, więc nie będę ci przeszkadzać
- Dziękuje
- Powodzenia jutro, skop im tyłki!
- Na pewno, nie martw się
- Do zobaczenia!
- Do zobaczenia Mesut!
Rozłączyłam się i siedziałam jeszcze kilka godzin. Kiedy zaczęłam ziewać poszłam od razu do łóżka. Rano mieliśmy śniadanie, trochę czasu dla siebie a potem pojechaliśmy na stadion, w busie miałam założone słuchawki i słuchałam playlisty na mecz, tak, mam taką, piosenki które mnie motywują. Pierwsza “Cult of Personality” by Living, i następna “Derezzed” by Daft Punk. Dotarliśmy właśnie na miejsce i udaliśmy się w kierunku szatni, dziewczyny wiedziały, że jeśli mam założone słuchawki nikt nie może do mnie mówić, jeszcze ostatnia 'Survival' Muse. Nie ważne czy jest to zwykły towarzyski mecz, chcę wygrać. Przebrałam się i założyłam moje różowe buty Nike Mercurial, gra za chwilę miała się zacząć. Trener powiedział mi kilka istotnych wskazówek, które chciał żebym zrobiła na boisku, tekst ostatniej piosenki ciągle brzmiał w mojej głowie.
'Tak jestem gotowy by pozostać przy życiu. I nie przebaczę. Zemsta jest moja. I nie poddam się bo wybieram rozwój. I zamierzam zwyciężyć!'
'Walcz! Walcz! Walcz! Zwyciężaj! Zwyciężaj! Zwyciężaj! Tak, mam zamiar zwyciężyć!'
Gerard’s POV
Właśnie dotarłem na boisko, gdzie miała rozegrać się gra, Cesc siedział na przeciwko mnie rozmawiając o czymś, ale nie obchodziło mnie to co mówi, wszystko co chciałem to zobaczyć tą piękną dziewczynę którą widziałem wczoraj, po długim czasie dziewczyny w końcu wyszły. Bacznie się im przyglądałem, była tam, wow, ona jest piękna, jasna cera, duże brązowe oczy, kilka piegów na policzkach, mały nos, wąskie usta idealne żeby je pocałować, i jej nogi były perfekcyjne, długie i zgrabne. Ma zdumiewające ciało, wysportowane i po prostu idealne. Zaczęła iść w kierunku środka boiska, rozmawiała z inną dziewczyną, uśmiechnęła się, to był najpiękniejszy uśmiech jaki mogłem kiedykolwiek zobaczyć. Gra prawie się zaczęła, wszystko było gotowe więc usłyszeliśmy gwizdek sędziego, piłka poruszała się po boisku, nasza drużyna była przy piłce, ta dziewczyna gra tak dobrze, za każdym razem dotykała piłki, to było magiczne, właśnie oglądałem profesjonalnego piłkarza a nie po prostu dziewczynę. Pierwsza połowa właśnie się zakończyła, jak na razie nie było żadnej bramki, mimo tego naprawdę dobry mecz. Całą przerwę myślałem o niej, o sposobie jakim się poruszała, o jej falujących włosach kiedy biegła. Wszystko co chciałem wiedzieć to jej imię, jak mogła się nazywać? Ana, Julia, Sofia, Maria, Emma, nie wiem. Dziewczyny wróciły na boisko, więc zaraz miała się zacząć druga połowa. Pierwsze dwadzieścia minut było naprawdę dobre, mnóstwo szans dla obu drużyn, ale nadal bez bramki, kilka rzutów tajemniczej dziewczyny, jeden naszej dziewczyny z drużyny sprawił faul, co oznaczało rzut wolny i to właśnie ona go wykona. Wzięła piłkę do ręki i ustawiła ją na miejsce. Bariera była już ustawiona, wzięła kilka kroków do tyłu i kopnęła piłkę, niesamowity gol, pod dobrym kątem, żaden bramkarz by sobie z tym nie poradził. Po tym nasza drużyna zaczęła przegrywać, dziewczyny dawały dużo szans na strzelenie drugiego gola. Więcej atakowały, ona znowu przejęła piłkę i zaczęła biec, nie miała szansy żeby strzelić bramkę ale dzięki podaniu do innej dziewczyny udało się. Pięć minut przed końcowym gwizdkiem, wygrali, jestem pod wrażeniem tej dziewczyny i nie tylko ja.
- Wow, widziałeś ta dziewczynę? Ona jest świetna - powiedział Xavi
- Wiem, rzut wolny, prawie jak Beckham - powiedział David
- Wiem, nie mogłem przestać na nią patrzeć przez całą grę
- Widziałem cię jak obserwowałeś jej ruchy
- Dobra, musimy iść na przyjęcie - obiad - powiedział Carles
Martha’s POV
Co za mecz!!! Jestem dumna z moich dziewczyny, strzeliłam bramkę i przy jeden asystowałam, wygrałyśmy! Zaczęłyśmy się przygotowywać na przyjęcie, wzięłam prysznic i się ubrałam, kiedy byłam już gotowa nasz trener poprosił mnie na chwilę do siebie.
- Muszę ci coś powiedzieć Martha - zaczął trener - Ktoś z pracowników powiedział mi że sam Prezes drużyny jest pod wrażeniem twojej gry i chcę cię poznać
- Naprawdę? Nie wiem co powiedzieć...
- Jesteś świetnym piłkarzem, wiesz o tym, musisz zrobić po prostu dobre wrażenie na nich
- Spróbuje jak tylko mogę, nawet jeśli jestem madridistką
- Wiem, nie proszę cię żebyś udawała, że jesteś fanem Barcelony, po prostu bądź sobą
Czekaliśmy aż wszystkie dziewczyny będą gotowe i poszliśmy na obiad. Wszystko było już gotowe, trzymałam się blisko naszego trenera i kapitana, Eleny. Kilka graczy Barcelony już tam było między innymi Xavi Hernández, Carles Puyol, David Villa i Cesc Fábregas. Jeden z pracowników podszedł do nas i zaprosił nas żeby podejść do drużyny.
- Panie Rosell to jest trener Europejskiego Uniwersytetu w Madrycie, Sergio Lopez, a to kapitan drużyny Elena Maillo, i jeden z graczy, Martha Escamilla - powiedział mężczyzna
- Miło mi Pana poznać Panie Rosell, dziękujemy za zaproszenie nas - powiedział trener kiedy ten podał mu dłoń
- A ja dziękuje za przyjęcie zaproszenia, jesteśmy pod wielkim wrażeniem pracy którą Pan wykonuje w tymi utalentowanymi dziewczynami. To jest jeden z naszych kapitanów, Xavi Hernandez - powiedział Rosell
- Witam, pozwól że powiem, że jesteś naprawdę świetna - Xavi, jeden z najlepszych pomocników na świecie powiedział do mnie
- Jest naszą małą gwiazdą - powiedziała dumnie Elena
- Dziękuje bardzo, usłyszeć to z ust najlepszego gracza to honor - powiedziałam
- Usiądźmy - powiedział Rosell
Usiedliśmy przy stole, prezes usiadł po środku, nasz trener po jego lewej stronie a Elena po prawej. Siedziałam obok trenera, Xavi po drugiej stronie, miejsce na przeciwko mnie było wolne. Właśnie rozmawialiśmy, kiedy ktoś nam przerwał.
- Mogę tutaj usiąść? - usłyszałam znajomy głos
Spojrzałam do góry, to był sam Gerard Pique. Muszę przyznać, że jest przystojny. Prezes się zgodził i Gerard usiadł na przeciwko mnie. Uczucie, które miałam wczoraj, pojawiło się ponownie. Nie wiem czy to dobrze czy źle nie wiedzieć jak się czuję, ale jedyne co czułam to wzrok Gerarda na sobie, Xavi przełamał ciszę naszej części stołu ponieważ trener, prezes i Elena ciągle rozmawiali.
- Więc, od kiedy grasz w piłkę nożną? - Xavi zapytał mnie
- Gram od trzech lat, ale jestem wielkim fanem od 16 roku życia - odpowiedziałam
- Naprawdę?! Jesteś bardzo dobra, ktoś cię uczył?
- Nie, miałam w zwyczaju grać z przyjaciółmi, tak się właśnie nauczyłam
- Przepraszam, ale nie przedstawiłem się, jestem Gerard Pique - powiedział podając mi rękę
- Martha Escamilla - powiedziałam podając mu swoją
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny - powiedział Gerard
- Dzięki - odpowiedziałam z uśmiechem
- Ile masz lat? - zapytał Xavi
- 21, przyjechałam do Hiszpanii żeby skończyć studia
- Więc, nie jesteś stąd? - Gerard zapytał mnie
- Nie, jestem z Meksyku
- Dlaczego zdecydowałaś się przyjechać akurat do Hiszpanii? - zapytał Xavi
- Cóż, lubię Madryt
- Powinnaś przyjechać tutaj, jest lepiej niż w Madrycie - powiedział Gerard
- Barcelona jest wielkim i pięknym miastem, ale wolę Madryt
- Dlaczego? Musi być jakiś powód - powiedział Gerard
- Tak, jest, nie zrozum mnie źle, ale jestem wielkim fanem Realu Madryt, i to się główny powód
- Oh, no tak, nie martw się... - powiedział Xavi
- Ale właściwie, podziwiam kilku graczy Barcelony, jak ciebie i innych
- Na przykład?
- Iniesta, Puyol i ty jesteś jednym z moich ulubionych obrońców - powiedziałam
- Naprawdę? Dziękuje bardzo, ty też jesteś świetnym piłkarzem - Xavi powiedział
- Dziękuje - powiedziałam uśmiechając się
- Masz chłopaka czy coś? - Gerard zapytał kładąc łokcie na stół i podtrzymując rękami twarz
- W tym momencie nie
- Dobrze!! To znaczy, powinniśmy zacząć jeść - powiedział Gerard
- Racja! - odezwał się Xavi
To było dziwne, chyba miałam halucynacje czy coś, ale Gerard Pique jest bardzo mną zainteresowany, za każdym razem kiedy na niego patrzę on już patrzy na mnie co sprawia, że czuję się niekomfortowo, nie lubię być w centrum uwagi. Jestem nieśmiałą dziewczyną i nie lubię być w świetle reflektorów. Zdecydowałam więc skupić się na jedzeniu a nie na Pique, ale to było trudne, siedział na przeciwko mnie. Xavi rozmawiał ze mną cały czas, jest bardzo miły, pomimo tego, że jest graczem Barcelony.
Gerard’s POV
Jestem szczęściarzem, siedzę na przeciwko dziewczyny, mojej tajemniczej dziewczyny, ale w końcu ona ma imię, jest piękna ale teraz mogę zobaczyć ją z bliska. Te duże brązowe oczy są hipnotyzujące, w sposób w jaki porusza ustami kiedy mówi,chcę dowiedzieć się jak one smakują, i jej uśmiech, wow nie mogę nawet wyrazić tego słowami, jak oszałamiająca ona jest. Spędziliśmy miły czas, jest mądra chociaż jest madridistą, ale myślę że mogę to zmienić, poza tym mam szansę ją zdobyć, poza tym nie ma chłopaka. Skończyliśmy jeść i zdecydowaliśmy się na pójście na balkon. Martha wstała i poszła porozmawiać ze swoimi przyjaciółmi kiedy zauważyłem Cesca który do mnie podszedł.
- Jak ci idzie twoją nową dziewczyną?
- Nie jest moją dziewczyną, jeszcze...
- Więc, jest prawdopodobieństwo... - powiedział
- Może, jest piękna i zabawna, po prostu piękna i wolna
- Idealna dla ciebie
- Zapytam się czy by nie chciała wyjść ze mną jutro...
- Nie możesz tego zrobić
- Dlaczego nie?
- Jutro rano wyjeżdżają do Madrytu
- Skąd to wiesz?
- Słyszałem, ale nie martw się, możesz poprosić o jej numer telefonu, wtedy możesz pojechać do Madrytu - zaproponował Cesc
- To chyba najmądrzejsza rzecz jaką kiedykolwiek od ciebie usłyszałem, brawo Cesc!
- To nie jest zabawne Gerad
Byliśmy na balkonie kiedy zobaczyłem, że ona tam stoi i podziwia widoki, więc podszedłem do niej.
- Hej! - powiedziałem i spojrzała na mnie
- Hej
- Dlaczego nie jesteś z innymi - zapytałem jej
- Chciałam pobyć trochę sama
- Oh! Mogę iść jeśli chcesz
- Nie jest w porządku
W tym momencie dziewczyna podeszła do mnie i zapytała się o autograf i zdjęcie ze mną, więc to zrobiłem. Wyglądała pięknie z promieniami słońca na jej twarzy
- Mogę sobie zrobić z tą zdjęcie? - Zapytałem jej
- Co? To ja powinnam o to zapytać - powiedziała uśmiechając się
- Jestem twoim wielkim fanem, więc mogę mieć z tobą zdjęcie?
- Jasne...
Wyciągnęłam telefon i podszedłem do niej bliżej, położyłem moją rękę na jej talii a ona swoją na mojej klatce piersiowej, oboje uśmiechaliśmy się do aparatu. Zrobiłem zdjęcie a potem rozmawialiśmy o zwykłych sprawach. Jest zabawna i interesująca.
- Chodźcie dziewczyny, musimy iść - zawołał nasz trener
- Muszę iść - powiedziała
- Też tak myślę
- To była przyjemność cię spotkać...
- Mnie ciebie również, mogę dostać przynajmniej uścisk? - zapytałem
- Jasne!
Przytuliliśmy się do siebie, moje ręce były na jej talii a jej wokół mojej szyi. Położyłem głowę na jej ramieniu, wdychałem zapach jej włosów, tylko po to żeby ją zapamiętać
- Więc, do zobaczenia, dzięki za wszystko - powiedziała przerywając uścisk
- Do zobaczenia, przed twoim wyjazdem mogę cię jeszcze prosić o numer telefonu? - powiedziałem dając jej mój telefon do ręki żeby go wpisała, ale trochę się zawahała - No dalej, nie masz nic do stracenia
Spojrzała na mnie, potem na moje ręce a chwilę potem wzięła telefon, wpisała swój numer i odeszła. Byłem szczęśliwy. Naprawdę ją lubię i chcę wiedzieć czy mielibyśmy jakieś szanse na siebie.
Miłego czytania! :)
****
Rozdział 9
Martha’s POV
Właśnie skończyliśmy trening, nasz trener powiedział nam, że po grze odbędzie sie przyjęcie dla nas i że będzie tam kilku piłkarzy. Valery prawie umarła, kiedy usłyszała drugą część. Kilka dziewczyn zdecydowała się pójść na zakupy, cóż Valery też. Chciała kupić coś ładnego żeby ubrać się na spotkanie więc poszłam z nią. Nie jestem zbyt wielką fanką zakupów ubraniowych . Nie jestem dziewczyną która kocha modę i kupowanie ubrań, jestem zwykłą dziewczyną, która kocha buty z Nike, mam małą kolekcję. Nie używam dużo make-up'u, właściwie nigdy tego nie robię, tylko wtedy kiedy jest to konieczne. Valery pokazała mi kilka bluzek, ale nie podobały mi się, więc zdecydowałam kupić koszulę w niebieską kratkę.
- Wyglądasz jak facet! - powiedziała Valery kiedy poszłam zapłacić za koszulkę
- Co z tego? To jest mój styl i to lubię
- Ok...
Spacerowałyśmy po przedmieściach Barcelony, piękne miasto, ma wszystko o co można prosić, ale jednej rzeczy brakowało, mojej ulubionej drużyny piłkarskiej. Weszłyśmy jeszcze do kilku sklepów, kupiłam trochę pamiątek. Zauważyłam książkę a właściwie album o Meksyku, moim kraju i od razu pomyślałam żeby podarować ją Mesutowi, więc kupiłam ją dla niego. Byłyśmy zmęczone i poszłyśmy do hotelu. Kiedy dotarłyśmy do pokoju, wzięłam prysznic i poszłam na balkon żeby podziwiać przepiękny widok który miałyśmy. Usiadłam z książką i telefonem żeby trochę odpocząć. Valery zapytała mnie czy nie chciałabym wyjść z dziewczynami ale zdecydowałam zostać i odpocząć przed jutrzejszym meczem. Czytałam moją ulubioną książkę, kiedy mój telefon zadzwonił, był to Mesut.
- Cześć! - odpowiedziałam
- Hej, jak tam Barcelona? - zapytał Mesut
- Całkiem przyjemnie, nie ma na co narzekać
- Cóż, Madryt za tobą tęskni...
- Wrócę, nie martw się
- Co robisz?
- Właściwie nic, czytałam książkę
- Jesteś sama?
- Tak, wszystkie dziewczyny wyszły a ja postanowiłam zostać
- Dlaczego? Powinnaś wyjść i się zabawić
- Nie jestem fanką wyjść, jutro mam mecz więc potrzebuje trochę odpocząć
- Masz rację, więc nie będę ci przeszkadzać
- Dziękuje
- Powodzenia jutro, skop im tyłki!
- Na pewno, nie martw się
- Do zobaczenia!
- Do zobaczenia Mesut!
Rozłączyłam się i siedziałam jeszcze kilka godzin. Kiedy zaczęłam ziewać poszłam od razu do łóżka. Rano mieliśmy śniadanie, trochę czasu dla siebie a potem pojechaliśmy na stadion, w busie miałam założone słuchawki i słuchałam playlisty na mecz, tak, mam taką, piosenki które mnie motywują. Pierwsza “Cult of Personality” by Living, i następna “Derezzed” by Daft Punk. Dotarliśmy właśnie na miejsce i udaliśmy się w kierunku szatni, dziewczyny wiedziały, że jeśli mam założone słuchawki nikt nie może do mnie mówić, jeszcze ostatnia 'Survival' Muse. Nie ważne czy jest to zwykły towarzyski mecz, chcę wygrać. Przebrałam się i założyłam moje różowe buty Nike Mercurial, gra za chwilę miała się zacząć. Trener powiedział mi kilka istotnych wskazówek, które chciał żebym zrobiła na boisku, tekst ostatniej piosenki ciągle brzmiał w mojej głowie.
'Tak jestem gotowy by pozostać przy życiu. I nie przebaczę. Zemsta jest moja. I nie poddam się bo wybieram rozwój. I zamierzam zwyciężyć!'
'Walcz! Walcz! Walcz! Zwyciężaj! Zwyciężaj! Zwyciężaj! Tak, mam zamiar zwyciężyć!'
Gerard’s POV
Właśnie dotarłem na boisko, gdzie miała rozegrać się gra, Cesc siedział na przeciwko mnie rozmawiając o czymś, ale nie obchodziło mnie to co mówi, wszystko co chciałem to zobaczyć tą piękną dziewczynę którą widziałem wczoraj, po długim czasie dziewczyny w końcu wyszły. Bacznie się im przyglądałem, była tam, wow, ona jest piękna, jasna cera, duże brązowe oczy, kilka piegów na policzkach, mały nos, wąskie usta idealne żeby je pocałować, i jej nogi były perfekcyjne, długie i zgrabne. Ma zdumiewające ciało, wysportowane i po prostu idealne. Zaczęła iść w kierunku środka boiska, rozmawiała z inną dziewczyną, uśmiechnęła się, to był najpiękniejszy uśmiech jaki mogłem kiedykolwiek zobaczyć. Gra prawie się zaczęła, wszystko było gotowe więc usłyszeliśmy gwizdek sędziego, piłka poruszała się po boisku, nasza drużyna była przy piłce, ta dziewczyna gra tak dobrze, za każdym razem dotykała piłki, to było magiczne, właśnie oglądałem profesjonalnego piłkarza a nie po prostu dziewczynę. Pierwsza połowa właśnie się zakończyła, jak na razie nie było żadnej bramki, mimo tego naprawdę dobry mecz. Całą przerwę myślałem o niej, o sposobie jakim się poruszała, o jej falujących włosach kiedy biegła. Wszystko co chciałem wiedzieć to jej imię, jak mogła się nazywać? Ana, Julia, Sofia, Maria, Emma, nie wiem. Dziewczyny wróciły na boisko, więc zaraz miała się zacząć druga połowa. Pierwsze dwadzieścia minut było naprawdę dobre, mnóstwo szans dla obu drużyn, ale nadal bez bramki, kilka rzutów tajemniczej dziewczyny, jeden naszej dziewczyny z drużyny sprawił faul, co oznaczało rzut wolny i to właśnie ona go wykona. Wzięła piłkę do ręki i ustawiła ją na miejsce. Bariera była już ustawiona, wzięła kilka kroków do tyłu i kopnęła piłkę, niesamowity gol, pod dobrym kątem, żaden bramkarz by sobie z tym nie poradził. Po tym nasza drużyna zaczęła przegrywać, dziewczyny dawały dużo szans na strzelenie drugiego gola. Więcej atakowały, ona znowu przejęła piłkę i zaczęła biec, nie miała szansy żeby strzelić bramkę ale dzięki podaniu do innej dziewczyny udało się. Pięć minut przed końcowym gwizdkiem, wygrali, jestem pod wrażeniem tej dziewczyny i nie tylko ja.
- Wow, widziałeś ta dziewczynę? Ona jest świetna - powiedział Xavi
- Wiem, rzut wolny, prawie jak Beckham - powiedział David
- Wiem, nie mogłem przestać na nią patrzeć przez całą grę
- Widziałem cię jak obserwowałeś jej ruchy
- Dobra, musimy iść na przyjęcie - obiad - powiedział Carles
Martha’s POV
Co za mecz!!! Jestem dumna z moich dziewczyny, strzeliłam bramkę i przy jeden asystowałam, wygrałyśmy! Zaczęłyśmy się przygotowywać na przyjęcie, wzięłam prysznic i się ubrałam, kiedy byłam już gotowa nasz trener poprosił mnie na chwilę do siebie.
- Muszę ci coś powiedzieć Martha - zaczął trener - Ktoś z pracowników powiedział mi że sam Prezes drużyny jest pod wrażeniem twojej gry i chcę cię poznać
- Naprawdę? Nie wiem co powiedzieć...
- Jesteś świetnym piłkarzem, wiesz o tym, musisz zrobić po prostu dobre wrażenie na nich
- Spróbuje jak tylko mogę, nawet jeśli jestem madridistką
- Wiem, nie proszę cię żebyś udawała, że jesteś fanem Barcelony, po prostu bądź sobą
Czekaliśmy aż wszystkie dziewczyny będą gotowe i poszliśmy na obiad. Wszystko było już gotowe, trzymałam się blisko naszego trenera i kapitana, Eleny. Kilka graczy Barcelony już tam było między innymi Xavi Hernández, Carles Puyol, David Villa i Cesc Fábregas. Jeden z pracowników podszedł do nas i zaprosił nas żeby podejść do drużyny.
- Panie Rosell to jest trener Europejskiego Uniwersytetu w Madrycie, Sergio Lopez, a to kapitan drużyny Elena Maillo, i jeden z graczy, Martha Escamilla - powiedział mężczyzna
- Miło mi Pana poznać Panie Rosell, dziękujemy za zaproszenie nas - powiedział trener kiedy ten podał mu dłoń
- A ja dziękuje za przyjęcie zaproszenia, jesteśmy pod wielkim wrażeniem pracy którą Pan wykonuje w tymi utalentowanymi dziewczynami. To jest jeden z naszych kapitanów, Xavi Hernandez - powiedział Rosell
- Witam, pozwól że powiem, że jesteś naprawdę świetna - Xavi, jeden z najlepszych pomocników na świecie powiedział do mnie
- Jest naszą małą gwiazdą - powiedziała dumnie Elena
- Dziękuje bardzo, usłyszeć to z ust najlepszego gracza to honor - powiedziałam
- Usiądźmy - powiedział Rosell
Usiedliśmy przy stole, prezes usiadł po środku, nasz trener po jego lewej stronie a Elena po prawej. Siedziałam obok trenera, Xavi po drugiej stronie, miejsce na przeciwko mnie było wolne. Właśnie rozmawialiśmy, kiedy ktoś nam przerwał.
- Mogę tutaj usiąść? - usłyszałam znajomy głos
Spojrzałam do góry, to był sam Gerard Pique. Muszę przyznać, że jest przystojny. Prezes się zgodził i Gerard usiadł na przeciwko mnie. Uczucie, które miałam wczoraj, pojawiło się ponownie. Nie wiem czy to dobrze czy źle nie wiedzieć jak się czuję, ale jedyne co czułam to wzrok Gerarda na sobie, Xavi przełamał ciszę naszej części stołu ponieważ trener, prezes i Elena ciągle rozmawiali.
- Więc, od kiedy grasz w piłkę nożną? - Xavi zapytał mnie
- Gram od trzech lat, ale jestem wielkim fanem od 16 roku życia - odpowiedziałam
- Naprawdę?! Jesteś bardzo dobra, ktoś cię uczył?
- Nie, miałam w zwyczaju grać z przyjaciółmi, tak się właśnie nauczyłam
- Przepraszam, ale nie przedstawiłem się, jestem Gerard Pique - powiedział podając mi rękę
- Martha Escamilla - powiedziałam podając mu swoją
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny - powiedział Gerard
- Dzięki - odpowiedziałam z uśmiechem
- Ile masz lat? - zapytał Xavi
- 21, przyjechałam do Hiszpanii żeby skończyć studia
- Więc, nie jesteś stąd? - Gerard zapytał mnie
- Nie, jestem z Meksyku
- Dlaczego zdecydowałaś się przyjechać akurat do Hiszpanii? - zapytał Xavi
- Cóż, lubię Madryt
- Powinnaś przyjechać tutaj, jest lepiej niż w Madrycie - powiedział Gerard
- Barcelona jest wielkim i pięknym miastem, ale wolę Madryt
- Dlaczego? Musi być jakiś powód - powiedział Gerard
- Tak, jest, nie zrozum mnie źle, ale jestem wielkim fanem Realu Madryt, i to się główny powód
- Oh, no tak, nie martw się... - powiedział Xavi
- Ale właściwie, podziwiam kilku graczy Barcelony, jak ciebie i innych
- Na przykład?
- Iniesta, Puyol i ty jesteś jednym z moich ulubionych obrońców - powiedziałam
- Naprawdę? Dziękuje bardzo, ty też jesteś świetnym piłkarzem - Xavi powiedział
- Dziękuje - powiedziałam uśmiechając się
- Masz chłopaka czy coś? - Gerard zapytał kładąc łokcie na stół i podtrzymując rękami twarz
- W tym momencie nie
- Dobrze!! To znaczy, powinniśmy zacząć jeść - powiedział Gerard
- Racja! - odezwał się Xavi
To było dziwne, chyba miałam halucynacje czy coś, ale Gerard Pique jest bardzo mną zainteresowany, za każdym razem kiedy na niego patrzę on już patrzy na mnie co sprawia, że czuję się niekomfortowo, nie lubię być w centrum uwagi. Jestem nieśmiałą dziewczyną i nie lubię być w świetle reflektorów. Zdecydowałam więc skupić się na jedzeniu a nie na Pique, ale to było trudne, siedział na przeciwko mnie. Xavi rozmawiał ze mną cały czas, jest bardzo miły, pomimo tego, że jest graczem Barcelony.
Gerard’s POV
Jestem szczęściarzem, siedzę na przeciwko dziewczyny, mojej tajemniczej dziewczyny, ale w końcu ona ma imię, jest piękna ale teraz mogę zobaczyć ją z bliska. Te duże brązowe oczy są hipnotyzujące, w sposób w jaki porusza ustami kiedy mówi,chcę dowiedzieć się jak one smakują, i jej uśmiech, wow nie mogę nawet wyrazić tego słowami, jak oszałamiająca ona jest. Spędziliśmy miły czas, jest mądra chociaż jest madridistą, ale myślę że mogę to zmienić, poza tym mam szansę ją zdobyć, poza tym nie ma chłopaka. Skończyliśmy jeść i zdecydowaliśmy się na pójście na balkon. Martha wstała i poszła porozmawiać ze swoimi przyjaciółmi kiedy zauważyłem Cesca który do mnie podszedł.
- Jak ci idzie twoją nową dziewczyną?
- Nie jest moją dziewczyną, jeszcze...
- Więc, jest prawdopodobieństwo... - powiedział
- Może, jest piękna i zabawna, po prostu piękna i wolna
- Idealna dla ciebie
- Zapytam się czy by nie chciała wyjść ze mną jutro...
- Nie możesz tego zrobić
- Dlaczego nie?
- Jutro rano wyjeżdżają do Madrytu
- Skąd to wiesz?
- Słyszałem, ale nie martw się, możesz poprosić o jej numer telefonu, wtedy możesz pojechać do Madrytu - zaproponował Cesc
- To chyba najmądrzejsza rzecz jaką kiedykolwiek od ciebie usłyszałem, brawo Cesc!
- To nie jest zabawne Gerad
Byliśmy na balkonie kiedy zobaczyłem, że ona tam stoi i podziwia widoki, więc podszedłem do niej.
- Hej! - powiedziałem i spojrzała na mnie
- Hej
- Dlaczego nie jesteś z innymi - zapytałem jej
- Chciałam pobyć trochę sama
- Oh! Mogę iść jeśli chcesz
- Nie jest w porządku
W tym momencie dziewczyna podeszła do mnie i zapytała się o autograf i zdjęcie ze mną, więc to zrobiłem. Wyglądała pięknie z promieniami słońca na jej twarzy
- Mogę sobie zrobić z tą zdjęcie? - Zapytałem jej
- Co? To ja powinnam o to zapytać - powiedziała uśmiechając się
- Jestem twoim wielkim fanem, więc mogę mieć z tobą zdjęcie?
- Jasne...
Wyciągnęłam telefon i podszedłem do niej bliżej, położyłem moją rękę na jej talii a ona swoją na mojej klatce piersiowej, oboje uśmiechaliśmy się do aparatu. Zrobiłem zdjęcie a potem rozmawialiśmy o zwykłych sprawach. Jest zabawna i interesująca.
- Chodźcie dziewczyny, musimy iść - zawołał nasz trener
- Muszę iść - powiedziała
- Też tak myślę
- To była przyjemność cię spotkać...
- Mnie ciebie również, mogę dostać przynajmniej uścisk? - zapytałem
- Jasne!
Przytuliliśmy się do siebie, moje ręce były na jej talii a jej wokół mojej szyi. Położyłem głowę na jej ramieniu, wdychałem zapach jej włosów, tylko po to żeby ją zapamiętać
- Więc, do zobaczenia, dzięki za wszystko - powiedziała przerywając uścisk
- Do zobaczenia, przed twoim wyjazdem mogę cię jeszcze prosić o numer telefonu? - powiedziałem dając jej mój telefon do ręki żeby go wpisała, ale trochę się zawahała - No dalej, nie masz nic do stracenia
Spojrzała na mnie, potem na moje ręce a chwilę potem wzięła telefon, wpisała swój numer i odeszła. Byłem szczęśliwy. Naprawdę ją lubię i chcę wiedzieć czy mielibyśmy jakieś szanse na siebie.
niedziela, 17 marca 2013
Like a Star - Rodział 8.2
Witam Was serdecznie! Kto oglądał wczorajszy mecz? 5:2, świetny wynik! Teraz kątem oka rzucam na mecz Barcelony z Rayo Vallecano, obecnie jest 3:1 dla Barcelony.
Zapraszam do czytania!
Rozdział 8.2
W środę byliśmy gotowi na podróż, Ana i Valery były bardzo podekscytowane, zresztą jak inne dziewczyny, byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami w drużynie. Valery jest obrońcą a Ana bramkarzem. Kilka godzin później byliśmy w Barcelonie, od razu pojechaliśmy do hotelu. Dostałam pokój z Valery. Rano pojechaliśmy po śniadaniu do centrum Barcelony, byliśmy wszyscy bardzo podekscytowani. Po przybyciu zostaliśmy obdarowani koszulkami drużyny.
- Jest OGROMNY! - powiedziała Valery
- Wiem, ale wolę Valdebebas... - powiedziałam
- Dobra dziewczyny, zaczynajmy trening! - powiedział do nas trener
- Jak myślisz piłkarze Barcelony są tutaj? - zapytała mnie Ana
- Nie wiem... Może teraz też mają pre sezon
- Awn, chciałam ich spotkać - powiedziała Valery
- Jesteś madridistą?
- Stu procentową madridistką, ale nigdy nie spotkałam żadnego sławnego piłkarza... - powiedziała Valery
- No dalej, kiedyś jakiegoś spotkasz...
Zaczęłyśmy trening, Ana poszła na drugą stronę boiska z bramkarzem który był naszym trenerem. Valery i ja rozgrzewałyśmy się. Miałam wrażenie, że coś się wydarzy ale nie miałam bladego pojęcia czy to będzie coś dobrego czy złego.
Wewnątrz ośrodka Barcelony...
Gdzie do diabła jest Cesc? Czekam na niego i czekam a powiedział mi ze będzie tutaj. Zadzwoniłem do niego ale nie odbierał, więc zdecydowałem pójść do kawiarni i poczekać tam na niego. Kiedy wszedłem do środka on tam siedział z kubkiem kawy koło okna. Był bardzo rozbawiony tym co dzieje się na zewnątrz.
- Francesc Fábregas Soler, szukałem cię - powiedziałam
- Nie mówiłem ci że będę tutaj?
- NIE! Szukałem cię w całym budynku, co chcesz?
- Przepraszam, masz jakieś plany na jutro?
- Może, a co?
- Mniejsza o to... Jak twoje wakacje? - zapytał Cesc
- Dobrze, fajne uczucie znowu być wolnym
- No tak, od momentu kiedy zerwałeś z...
- Nawet nie wymawiaj jej imienia! To był kompletny koszmar. Dlaczego dziewczyny dzisiaj mają tutaj trening? - powiedziałem patrząc przez okno
- Nie pamiętasz? One są z uniwersytetu z Madrytu. Klub je zaprosił na towarzyski mecz z dziewczynami z naszej drużyny...
- Skąd to wiesz?
- Klub zaprosił nas na jutrzejszy mecz a potem będzie spotkanie z dziewczynami. Nie dostałeś żadnej wiadomości?
- No tak, już pamiętam. Powiedziałem że nie mogę przyjść ale zawsze mogę zmienić zdanie
- Dlaczego?
- Właśnie zobaczyłem najpiękniejszą dziewczynę na świecie
- Znowu to samo, kogo?
- Tą z kręconymi włosami i różowymi butami
- Tak, wygląda sympatycznie, ale powiedziałeś że dobrze się czujesz sam
- Tak, ale jedna ładna twarz to zmienia
- Jesteś niemożliwy
- Nie, robię to co chcę
- Więc jednak przyjedziesz na jutrzejszą grę...
- Oczywiście, a potem na przyjęcie, muszę ją poznać
- A co jeśli jej się nie spodobasz?
- Cesc, kim jestem?
- Gerard Pique...
- Tak, i nie ma dziewczyny która nie będzie mogła oprzeć się mojemu urokowi.
Chcę jej, i ją dostanę. Bez względu na nic.
![]() |
| Modric, Ronaldo, Higuain i Benzema wczorajsi królowie wieczoru |
Zapraszam do czytania!
Rozdział 8.2
W środę byliśmy gotowi na podróż, Ana i Valery były bardzo podekscytowane, zresztą jak inne dziewczyny, byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami w drużynie. Valery jest obrońcą a Ana bramkarzem. Kilka godzin później byliśmy w Barcelonie, od razu pojechaliśmy do hotelu. Dostałam pokój z Valery. Rano pojechaliśmy po śniadaniu do centrum Barcelony, byliśmy wszyscy bardzo podekscytowani. Po przybyciu zostaliśmy obdarowani koszulkami drużyny.
- Jest OGROMNY! - powiedziała Valery
- Wiem, ale wolę Valdebebas... - powiedziałam
- Dobra dziewczyny, zaczynajmy trening! - powiedział do nas trener
- Jak myślisz piłkarze Barcelony są tutaj? - zapytała mnie Ana
- Nie wiem... Może teraz też mają pre sezon
- Awn, chciałam ich spotkać - powiedziała Valery
- Jesteś madridistą?
- Stu procentową madridistką, ale nigdy nie spotkałam żadnego sławnego piłkarza... - powiedziała Valery
- No dalej, kiedyś jakiegoś spotkasz...
Zaczęłyśmy trening, Ana poszła na drugą stronę boiska z bramkarzem który był naszym trenerem. Valery i ja rozgrzewałyśmy się. Miałam wrażenie, że coś się wydarzy ale nie miałam bladego pojęcia czy to będzie coś dobrego czy złego.
Wewnątrz ośrodka Barcelony...
Gdzie do diabła jest Cesc? Czekam na niego i czekam a powiedział mi ze będzie tutaj. Zadzwoniłem do niego ale nie odbierał, więc zdecydowałem pójść do kawiarni i poczekać tam na niego. Kiedy wszedłem do środka on tam siedział z kubkiem kawy koło okna. Był bardzo rozbawiony tym co dzieje się na zewnątrz.
- Francesc Fábregas Soler, szukałem cię - powiedziałam
- Nie mówiłem ci że będę tutaj?
- NIE! Szukałem cię w całym budynku, co chcesz?
- Przepraszam, masz jakieś plany na jutro?
- Może, a co?
- Mniejsza o to... Jak twoje wakacje? - zapytał Cesc
- Dobrze, fajne uczucie znowu być wolnym
- No tak, od momentu kiedy zerwałeś z...
- Nawet nie wymawiaj jej imienia! To był kompletny koszmar. Dlaczego dziewczyny dzisiaj mają tutaj trening? - powiedziałem patrząc przez okno
- Nie pamiętasz? One są z uniwersytetu z Madrytu. Klub je zaprosił na towarzyski mecz z dziewczynami z naszej drużyny...
- Skąd to wiesz?
- Klub zaprosił nas na jutrzejszy mecz a potem będzie spotkanie z dziewczynami. Nie dostałeś żadnej wiadomości?
- No tak, już pamiętam. Powiedziałem że nie mogę przyjść ale zawsze mogę zmienić zdanie
- Dlaczego?
- Właśnie zobaczyłem najpiękniejszą dziewczynę na świecie
- Znowu to samo, kogo?
- Tą z kręconymi włosami i różowymi butami
- Tak, wygląda sympatycznie, ale powiedziałeś że dobrze się czujesz sam
- Tak, ale jedna ładna twarz to zmienia
- Jesteś niemożliwy
- Nie, robię to co chcę
- Więc jednak przyjedziesz na jutrzejszą grę...
- Oczywiście, a potem na przyjęcie, muszę ją poznać
- A co jeśli jej się nie spodobasz?
- Cesc, kim jestem?
- Gerard Pique...
- Tak, i nie ma dziewczyny która nie będzie mogła oprzeć się mojemu urokowi.
Chcę jej, i ją dostanę. Bez względu na nic.
piątek, 15 marca 2013
Like a Star - Rozdział 8.1
Witam Was serdecznie! Dzisiaj odbyło się losowanie i Real Madryt będzie grać z Galatasaray, co o tym myślicie? Nie wiem jak Wy ale ja jestem zadowolona z rezultatu, właściwie można powiedzieć, że to najsłabsza drużyna, ale kto wie jak potoczą się losy :)
A teraz chciałabym Was gorąco zaprosić do czytania kolejnego rozdziału, a raczej jego części pierwszej :)
***
Rozdział 8.1
Mesut's POV
Siedziałem w domu sam, zresztą jak zawsze. Właśnie szykowałem się, żeby iść zjeść z chłopakami lunch, sięgnąłem po klucze i wsiadłem do samochodu. Wreszcie. Klucze wypadły z moich niezdarnych rąk, kiedy schyliłem się, żeby je podnieść zobaczyłem coś po siedzeniem pasażera,coś świecącego. Przybliżyłem się i podniosłem, był to iPod, ale tym razem to nie mój, bo mój jest podłączony do odtwarzacza w samochodzie. Włączyłem i dowiedziałem się, że jest to iPod Marthy, skąd to wiem? Ponieważ na wyświetlaczu było zdjęcie które zrobiliśmy w muzeum dwa dni temu. Tutaj jest, piękna jak zawsze, śmiejąca się, ja też, wspaniałe wspomnienie ze wspaniałego dnia. Nie miałem go więc przesłałem sobie je na mój telefon, zacząłem przeglądać pliki z muzyką, ma dosyć ciekawy gust, od rocka do popu i trochę hip hopu. Zobaczyłem playlistę która przykuła moją uwagę 'M<3' więc otworzyłem ją i zobaczyłem mnóstwo piosenek. Podłączyłem jej iPoda do mojego radia w samochodzie i zacząłem jechać do restauracji. Nacisnąłem play i słuchałem, szczerze mówiąc nigdy nie słyszałem jednej z tych piosenek, ale podobał mi się jej rytm.
'Tracę rozum. Jesteś wszędzie i nie wiem dlaczego. Coś czemu nie mogę zaprzeczyć. W kółko i w kółko jak piosenka w mojej głowie, nic nie mogę z tym zrobić'
Nie wiem ale nie potrafię wyjaśnić swoich uczuć teraz. Martha jest wszędzie, myślę o niej cały czas i nie wiem dlaczego. Nie mogę wyjaśnić słowami tego kiedy z nią jestem.
'Ciągle słyszę twoje imię. W słońcu, w deszczu. Słysze je znowu. Nie wiem jak się dostało do mojej głowy, ale nie chcę żeby mnie opuściło...'
Uśmiechnąłem się kiedy usłyszałem tą część piosenki. Kiedy spotkałem Marthę, myślałem że była tylko ładna ale myliłem się, ona jest znacznie ponad to, jest mądra, zna się na piłce nożnej, ona jest idealna. Naprawdę chciałbym ją poznać bardziej, może coś więcej niż przyjaźń się z tego rozwinie, ale jednej rzeczy jestem pewien, ona będzie w moim życiu.
'Kiedy tracisz swoją drogę. Nie masz pojęcia co daje, i wtedy spotykasz kogoś jak ty. To jest piękne'
Jestem bardzo nieśmiały i zamkniętym człowiekiem, ale Martha sprawia że otwieram się i jestem po prostu sobą. Do tej pory nie miałem szczęścia w miłości, muszę nad tym trochę popracować, I nie chcę być w takiej samej sytuacji jak trzy lata temu, ale znajdując taką dziewczynę jak Martha zdarza się tylko raz w życiu dlatego chce wykorzystać tą szansę. Ale wszystko stopniowo, najpierw przyjaciele, a potem... Nie wiem.
'Kiedy twoje serce nie przestaje pędzić i czujesz się jakbyś był pijany, to piękne, takie piękne"
Martha's POV
Miałam wyczerpujący trening, byłam zmęczona. Poszłam do szatni żeby posłuchać przemowy naszego trenera, zawsze robi to samo po treningach. Ściągałam właśnie swoje bandaże z kostek, musiałam ich używać cały czas, przynajmniej na lewej kostce, zresztą długa historia.
- Dobra robota dziewczyny, mam dla was świetnie wieści - powiedział trener opuszczając notes na stół. - Właśnie otrzymałem telefon z samej FC Barcelony, zapraszają nas na towarzyski mecz z ich żeńską drużyną, wcześniej będziemy mieli trening na ich obiekcie, dzień przed...
To musiał być żart, trening w Barcelonie, na ich obiektach było jak marzenie dla każdego gracza, nawet będąc fanem Realu Madryt, to tylko zdarza się raz w życiu, więc byłam bardzo podekscytowana tą wiadomością
- Więc jedziemy rano w środę, nie martwcie się o koszty podróży, my za wszystko płacimy, lecieć tam samolotem. Bądźcie na czas, jedziemy o 8:00 rano, zbiórka będzie tutaj... Jeśli macie jakieś wątpliwości, proszę przyjdzie do mnie, jeśli na przykład nie może ktoś jechać...
Jedziemy za dwa dni, to będzie wspaniałe doświadczenie. Właśnie skończyłam się pakować i już miałam iść do domu, jak powiedziałam wcześniej nienawidzę chodzić w ciszy a nie mogłam sobie przypomnieć gdzie jest mój iPod, szukałam wszędzie, w sportowej torbie, w plecaku, nigdzie go nie było, więc musiałam podłączyć słuchawki do mojego telefonu i zaczęłam iść do domu. Kiedy przyjechało metro dostałam wiadomość
'Jesteś w domu? Mesut' Zatrzymałam się na chwilę żeby mu odpisać
'Właśnie idę, coś się stało? Martha' Zaczęłam iść ale po chwili znowu mój telefon zadzwonił
'Możemy się spotkać przed twoim blokiem? Mam coś dla ciebie, Mesut' To było całkiem dziwne, ale chciałam się z nim zobaczyć, minęły już dwa dni odkąd się nie widzieliśmy
'Ok, będę tam za kilka minut, Martha'
Włożyłam swój telefon z powrotem do kieszeni i szłam dalej. Musiałam minąć tylko pięć loków od stacji metra, kiedy byłam już na miejscu zobaczyłam Mesuta opierającego się o samochód ze skrzyżowanymi rękami, uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył, zrobiłam to samo kiedy podeszłam bliżej.
- Hej! - powiedział Mesut przytulając mnie
- Co za niespodzianka!
- Wiem... Co słychać? - zapytał puszczając mnie
- Wszystko w porządku, właśnie otrzymałam kilka świetnych wiadomości
- Może pójdziemy na kawę i porozmawiamy
- Masz czas?
- Pewnie, ale na początku... myślę, że zostawiłaś coś ostatnim razem w moim samochodzie... To twój? - Powiedział wyciągając mojego iPoda z jego kieszeni
- Tak to mój, myślałam, że go zgubiłam - powiedziałam biorąc iPoda z jego ręki
- Znalazłem go pod siedzeniem pasażera dzisiaj po południu
- Musiał mi wypaść kiedy wiozłeś mnie do domu...
- Wiec idziemy napić się kawy...?
- Oczywiście, ale pozwól że zaniosę rzeczy do domu i wtedy pójdziemy - powiedziałam kiwając głową na moje torby
- Jasne, zaczekam na ciebie
Uśmiechnęłam się i poszłam na górę żeby zostawić rzeczy w domu, Monica była w swoim pokoju, wiec tylko jej powiedziałam że wychodzę, nie pytała o nic więc od razu zeszłam na dół do Mesuta
- Już jestem, gdzie idziemy? - zapytałam
- Nie wiem, może pójdziemy do tej samej kawiarni kiedy byliśmy ostatnim razem...
- Kiedy się poznaliśmy? Jasne, to tylko kilka bloków dalej
- Ok, to chodźmy
Uśmiechnęłam się i szliśmy w kompletnej ciszy, ale nie było niezręcznie, wręcz przeciwnie było bardzo przyjemnie, czasami spoglądaliśmy się na siebie i uśmiechaliśmy się. Po chwili byliśmy przed wejście do kawiarni. Nawet usiedliśmy przy tym samym stoliku co poprzednim razem, kelner przyniósł nam menu i odszedł.
- Umieram z głodu! - powiedziałam patrząc na menu
- Oh, nie jadłaś nic?
- Miałam trening, więc...
- Mi też się to zdarza za każdym razem
Zamówiliśmy obiad i zaczęliśmy rozmawiać do momentu kiedy nie podano nam jedzenia. Byłam naprawdę głodna, więc zjedliśmy w ciszy
- Więc co to za dobre wieści? - Mesut przerwał ciszę
- A no tak, właśnie. Każdego dnia nasz trener po treningu mówi taką małą przemowę, ale dzisiaj było inaczej, powiedział że Barcelona zaprosiła nas na towarzyski mecz i trening na ich obiektach...
- Oh, to świetnie! ciesze się bardzo, to będzie fajne doświadczenie
- Wiem...
- Kiedy wyjeżdżasz?
- Za dwa dni
- Całkiem fajnie, tylko nie stawaj się ich fanem!
- Nigdy nie będę, szanuje i doceniam niektórych graczy, ale nie to ta drużyna i nie ten styl gry
- Mam nadzieję
- A co u ciebie?
- Miałem sporo treningów, ale nic poza tym
- Kiedy zaczyna się La Liga?
- Za trzy tygodnie...
- Już nie mogę się doczekać, jestem pewna że wygracie
- Będziemy próbować na pewno
Rozmawialiśmy na różne tematy, opowiadał mi o różnicy pomiędzy ligą hiszpańską a niemiecką, to było naprawdę ciekawe, on jest ciekawy, być międzynarodowej klasy piłkarzem mając dopiero nieco ponad dwadzieścia lat, i być w takiej narodowej drużynie, to naprawdę coś. Zresztą robi to co kocha. Kiedy skończyliśmy jeść, Mesut odprowadził mnie do domu.
- Dzięki za wszystko Mesut, i za mojego iPoda - powiedziałam
- Nie ma problemu, więc dopiero zobaczymy się kiedy wrócisz, tak?
- Tak, będę tutaj w piątek rano
- Ok, zadzwonię do ciebie
- Będę czekać
Mesut przytulił mnie i życzył mi powodzenia. Czekałam kiedy wszedł do samochodu i odjechał dopiero wtedy weszłam na górę. Byłam bardzo zmęczona, od razu zasnęłam kiedy się położyłam.
A teraz chciałabym Was gorąco zaprosić do czytania kolejnego rozdziału, a raczej jego części pierwszej :)
***
Rozdział 8.1
Mesut's POV
Siedziałem w domu sam, zresztą jak zawsze. Właśnie szykowałem się, żeby iść zjeść z chłopakami lunch, sięgnąłem po klucze i wsiadłem do samochodu. Wreszcie. Klucze wypadły z moich niezdarnych rąk, kiedy schyliłem się, żeby je podnieść zobaczyłem coś po siedzeniem pasażera,coś świecącego. Przybliżyłem się i podniosłem, był to iPod, ale tym razem to nie mój, bo mój jest podłączony do odtwarzacza w samochodzie. Włączyłem i dowiedziałem się, że jest to iPod Marthy, skąd to wiem? Ponieważ na wyświetlaczu było zdjęcie które zrobiliśmy w muzeum dwa dni temu. Tutaj jest, piękna jak zawsze, śmiejąca się, ja też, wspaniałe wspomnienie ze wspaniałego dnia. Nie miałem go więc przesłałem sobie je na mój telefon, zacząłem przeglądać pliki z muzyką, ma dosyć ciekawy gust, od rocka do popu i trochę hip hopu. Zobaczyłem playlistę która przykuła moją uwagę 'M<3' więc otworzyłem ją i zobaczyłem mnóstwo piosenek. Podłączyłem jej iPoda do mojego radia w samochodzie i zacząłem jechać do restauracji. Nacisnąłem play i słuchałem, szczerze mówiąc nigdy nie słyszałem jednej z tych piosenek, ale podobał mi się jej rytm.
'Tracę rozum. Jesteś wszędzie i nie wiem dlaczego. Coś czemu nie mogę zaprzeczyć. W kółko i w kółko jak piosenka w mojej głowie, nic nie mogę z tym zrobić'
Nie wiem ale nie potrafię wyjaśnić swoich uczuć teraz. Martha jest wszędzie, myślę o niej cały czas i nie wiem dlaczego. Nie mogę wyjaśnić słowami tego kiedy z nią jestem.
'Ciągle słyszę twoje imię. W słońcu, w deszczu. Słysze je znowu. Nie wiem jak się dostało do mojej głowy, ale nie chcę żeby mnie opuściło...'
Uśmiechnąłem się kiedy usłyszałem tą część piosenki. Kiedy spotkałem Marthę, myślałem że była tylko ładna ale myliłem się, ona jest znacznie ponad to, jest mądra, zna się na piłce nożnej, ona jest idealna. Naprawdę chciałbym ją poznać bardziej, może coś więcej niż przyjaźń się z tego rozwinie, ale jednej rzeczy jestem pewien, ona będzie w moim życiu.
'Kiedy tracisz swoją drogę. Nie masz pojęcia co daje, i wtedy spotykasz kogoś jak ty. To jest piękne'
Jestem bardzo nieśmiały i zamkniętym człowiekiem, ale Martha sprawia że otwieram się i jestem po prostu sobą. Do tej pory nie miałem szczęścia w miłości, muszę nad tym trochę popracować, I nie chcę być w takiej samej sytuacji jak trzy lata temu, ale znajdując taką dziewczynę jak Martha zdarza się tylko raz w życiu dlatego chce wykorzystać tą szansę. Ale wszystko stopniowo, najpierw przyjaciele, a potem... Nie wiem.
'Kiedy twoje serce nie przestaje pędzić i czujesz się jakbyś był pijany, to piękne, takie piękne"
Martha's POV
Miałam wyczerpujący trening, byłam zmęczona. Poszłam do szatni żeby posłuchać przemowy naszego trenera, zawsze robi to samo po treningach. Ściągałam właśnie swoje bandaże z kostek, musiałam ich używać cały czas, przynajmniej na lewej kostce, zresztą długa historia.
- Dobra robota dziewczyny, mam dla was świetnie wieści - powiedział trener opuszczając notes na stół. - Właśnie otrzymałem telefon z samej FC Barcelony, zapraszają nas na towarzyski mecz z ich żeńską drużyną, wcześniej będziemy mieli trening na ich obiekcie, dzień przed...
To musiał być żart, trening w Barcelonie, na ich obiektach było jak marzenie dla każdego gracza, nawet będąc fanem Realu Madryt, to tylko zdarza się raz w życiu, więc byłam bardzo podekscytowana tą wiadomością
- Więc jedziemy rano w środę, nie martwcie się o koszty podróży, my za wszystko płacimy, lecieć tam samolotem. Bądźcie na czas, jedziemy o 8:00 rano, zbiórka będzie tutaj... Jeśli macie jakieś wątpliwości, proszę przyjdzie do mnie, jeśli na przykład nie może ktoś jechać...
Jedziemy za dwa dni, to będzie wspaniałe doświadczenie. Właśnie skończyłam się pakować i już miałam iść do domu, jak powiedziałam wcześniej nienawidzę chodzić w ciszy a nie mogłam sobie przypomnieć gdzie jest mój iPod, szukałam wszędzie, w sportowej torbie, w plecaku, nigdzie go nie było, więc musiałam podłączyć słuchawki do mojego telefonu i zaczęłam iść do domu. Kiedy przyjechało metro dostałam wiadomość
'Jesteś w domu? Mesut' Zatrzymałam się na chwilę żeby mu odpisać
'Właśnie idę, coś się stało? Martha' Zaczęłam iść ale po chwili znowu mój telefon zadzwonił
'Możemy się spotkać przed twoim blokiem? Mam coś dla ciebie, Mesut' To było całkiem dziwne, ale chciałam się z nim zobaczyć, minęły już dwa dni odkąd się nie widzieliśmy
'Ok, będę tam za kilka minut, Martha'
Włożyłam swój telefon z powrotem do kieszeni i szłam dalej. Musiałam minąć tylko pięć loków od stacji metra, kiedy byłam już na miejscu zobaczyłam Mesuta opierającego się o samochód ze skrzyżowanymi rękami, uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył, zrobiłam to samo kiedy podeszłam bliżej.
- Hej! - powiedział Mesut przytulając mnie
- Co za niespodzianka!
- Wiem... Co słychać? - zapytał puszczając mnie
- Wszystko w porządku, właśnie otrzymałam kilka świetnych wiadomości
- Może pójdziemy na kawę i porozmawiamy
- Masz czas?
- Pewnie, ale na początku... myślę, że zostawiłaś coś ostatnim razem w moim samochodzie... To twój? - Powiedział wyciągając mojego iPoda z jego kieszeni
- Tak to mój, myślałam, że go zgubiłam - powiedziałam biorąc iPoda z jego ręki
- Znalazłem go pod siedzeniem pasażera dzisiaj po południu
- Musiał mi wypaść kiedy wiozłeś mnie do domu...
- Wiec idziemy napić się kawy...?
- Oczywiście, ale pozwól że zaniosę rzeczy do domu i wtedy pójdziemy - powiedziałam kiwając głową na moje torby
- Jasne, zaczekam na ciebie
Uśmiechnęłam się i poszłam na górę żeby zostawić rzeczy w domu, Monica była w swoim pokoju, wiec tylko jej powiedziałam że wychodzę, nie pytała o nic więc od razu zeszłam na dół do Mesuta
- Już jestem, gdzie idziemy? - zapytałam
- Nie wiem, może pójdziemy do tej samej kawiarni kiedy byliśmy ostatnim razem...
- Kiedy się poznaliśmy? Jasne, to tylko kilka bloków dalej
- Ok, to chodźmy
Uśmiechnęłam się i szliśmy w kompletnej ciszy, ale nie było niezręcznie, wręcz przeciwnie było bardzo przyjemnie, czasami spoglądaliśmy się na siebie i uśmiechaliśmy się. Po chwili byliśmy przed wejście do kawiarni. Nawet usiedliśmy przy tym samym stoliku co poprzednim razem, kelner przyniósł nam menu i odszedł.
- Umieram z głodu! - powiedziałam patrząc na menu
- Oh, nie jadłaś nic?
- Miałam trening, więc...
- Mi też się to zdarza za każdym razem
Zamówiliśmy obiad i zaczęliśmy rozmawiać do momentu kiedy nie podano nam jedzenia. Byłam naprawdę głodna, więc zjedliśmy w ciszy
- Więc co to za dobre wieści? - Mesut przerwał ciszę
- A no tak, właśnie. Każdego dnia nasz trener po treningu mówi taką małą przemowę, ale dzisiaj było inaczej, powiedział że Barcelona zaprosiła nas na towarzyski mecz i trening na ich obiektach...
- Oh, to świetnie! ciesze się bardzo, to będzie fajne doświadczenie
- Wiem...
- Kiedy wyjeżdżasz?
- Za dwa dni
- Całkiem fajnie, tylko nie stawaj się ich fanem!
- Nigdy nie będę, szanuje i doceniam niektórych graczy, ale nie to ta drużyna i nie ten styl gry
- Mam nadzieję
- A co u ciebie?
- Miałem sporo treningów, ale nic poza tym
- Kiedy zaczyna się La Liga?
- Za trzy tygodnie...
- Już nie mogę się doczekać, jestem pewna że wygracie
- Będziemy próbować na pewno
Rozmawialiśmy na różne tematy, opowiadał mi o różnicy pomiędzy ligą hiszpańską a niemiecką, to było naprawdę ciekawe, on jest ciekawy, być międzynarodowej klasy piłkarzem mając dopiero nieco ponad dwadzieścia lat, i być w takiej narodowej drużynie, to naprawdę coś. Zresztą robi to co kocha. Kiedy skończyliśmy jeść, Mesut odprowadził mnie do domu.
- Dzięki za wszystko Mesut, i za mojego iPoda - powiedziałam
- Nie ma problemu, więc dopiero zobaczymy się kiedy wrócisz, tak?
- Tak, będę tutaj w piątek rano
- Ok, zadzwonię do ciebie
- Będę czekać
Mesut przytulił mnie i życzył mi powodzenia. Czekałam kiedy wszedł do samochodu i odjechał dopiero wtedy weszłam na górę. Byłam bardzo zmęczona, od razu zasnęłam kiedy się położyłam.
poniedziałek, 4 marca 2013
Like a Star - Rozdział 7
Real Madryt już drugi raz w ciągu czterech dni wygrał z FC Barceloną! Jutro Manchester United! Jaki obstawiacie wynik?
- Czy widzisz to co ja Martha? Nowa koszulka Realu Madryt - powiedziała Monica
- Taaaak, jest świetna! - Monica odwróciła głowę i zobaczyła również jedną Barceloną. Ona jest wiernym fanem Barcelony, lubi kilka piłkarzy z Realu ale to się ma nijak do Barcy.
- Jest też nowa Barcelony!! - krzyknęła
- Naprawdę Monica...
- Ile to kosztuje? - zapytała spoglądając na cenę
- Są bardzo drogie
- Tak, poczekajmy do momentu, kiedy Mesut da ci swoją - powiedziała odkładając koszulki na swoje miejsce
- Racja, na pewno da mi jedną...
- Oczywiście, z autografem, z tyłu z jego numerem, to na pewno... i pewnie spoconą, ale myślę że to nie będzie dla ciebie problem
- Tak Monica, ty jak coś powiesz... Przestań już wymyślać
- Na pewno tak będzie, nie przychodź i nie mów, że ci nie mówiłam!
- Ok Monica, chodźmy oglądać dalej
- Mesut co my robimy w centrum miasta? - zapytałam kiedy parkował swój samochód, byliśmy blisko Las Cibeles.
Podczas jedzenia Gonzalo nawet przez moment nie przestał mówić. Nigdy nie spotkałam mężczyzny który mówi tak wiele.
- Martha, myślę że jest już późno i pora jechać do domu - nagle powiedział Mesut
- Jasne! - odpowiedział
- Dlaczego już idziecie? Przecież dobrze się bawimy - Gonzalo powiedział
- Jest już trochę późno, a moja współlokatorka będzie się martwic - powiedziałam
- Ok, w porządku, możemy się spotkać innym razem
- To będzie przyjemność, naprawdę bardzo miło było was poznać chłopcy
- Nam również - powiedział Sami i się uśmiechnął
- Do zobaczenia - powiedział Mesut prowadząc mnie do wyjścia
![]() | ||
| Nasi bohaterowie ostatniego meczu :) Benzema strzelił bramkę w 6 minucie i Ramos w 82! |
Rozdział 7
Następnego dnia obudziłam się i zobaczyłam, że Monica jeszcze śpi, więc zaczęłam przygotowywać dla nas śniadanie, po chwili zobaczyłam ją wchodzącą do kuchni
- Dzień dobry śpiochu - powiedziałam podczas gotowania
- Cześć... Robisz dla mnie śniadanie? - powiedziała śmiejąc się jak mała dziewczynka
- Nie, tylko dla siebie... No dobra, żartuję, dla ciebie też
- Dzięki, to dlatego jesteś moją najlepszą przyjaciółką
- Ale pośpiesz się! Dzisiaj musimy posprzątać
- Nie! Dlaczego?
- Nie narzekaj, bo nigdy od tego się nie uwolnisz
- Ok! - powiedziała trochę przybita
- Jeśli skończymy wcześniej mogłyśmy pójść na zakupy
- Zabierajmy się do pracy!
Skończyłyśmy nasze śniadanie, i zaczęłyśmy sprzątać. Ja zabrałam się za zamiatanie, odkurzanie, i zanoszenie rzeczy z salonu do kuchni, Monica poszła do pralni wyprać nasze ubrania i potem naczynia. Po dłuższej chwili skończyłyśmy. Przebrałyśmy się i poszłyśmy na zakupy. Pojechałyśmy na ulicę Preciados, sklepy zachęcały nowymi kolekcjami. Weszłyśmy do kilku, po krótkiej chwili zauważyłyśmy sklep ze sportowymi ubraniami i akcesoriami, więc od razu tam weszłyśmy. To raj dla nas. W gablocie było kilka nowych rzeczy.
- Dzień dobry śpiochu - powiedziałam podczas gotowania
- Cześć... Robisz dla mnie śniadanie? - powiedziała śmiejąc się jak mała dziewczynka
- Nie, tylko dla siebie... No dobra, żartuję, dla ciebie też
- Dzięki, to dlatego jesteś moją najlepszą przyjaciółką
- Ale pośpiesz się! Dzisiaj musimy posprzątać
- Nie! Dlaczego?
- Nie narzekaj, bo nigdy od tego się nie uwolnisz
- Ok! - powiedziała trochę przybita
- Jeśli skończymy wcześniej mogłyśmy pójść na zakupy
- Zabierajmy się do pracy!
Skończyłyśmy nasze śniadanie, i zaczęłyśmy sprzątać. Ja zabrałam się za zamiatanie, odkurzanie, i zanoszenie rzeczy z salonu do kuchni, Monica poszła do pralni wyprać nasze ubrania i potem naczynia. Po dłuższej chwili skończyłyśmy. Przebrałyśmy się i poszłyśmy na zakupy. Pojechałyśmy na ulicę Preciados, sklepy zachęcały nowymi kolekcjami. Weszłyśmy do kilku, po krótkiej chwili zauważyłyśmy sklep ze sportowymi ubraniami i akcesoriami, więc od razu tam weszłyśmy. To raj dla nas. W gablocie było kilka nowych rzeczy.
- Czy widzisz to co ja Martha? Nowa koszulka Realu Madryt - powiedziała Monica
- Taaaak, jest świetna! - Monica odwróciła głowę i zobaczyła również jedną Barceloną. Ona jest wiernym fanem Barcelony, lubi kilka piłkarzy z Realu ale to się ma nijak do Barcy.
- Jest też nowa Barcelony!! - krzyknęła
- Naprawdę Monica...
- Ile to kosztuje? - zapytała spoglądając na cenę
- Są bardzo drogie
- Tak, poczekajmy do momentu, kiedy Mesut da ci swoją - powiedziała odkładając koszulki na swoje miejsce
- Racja, na pewno da mi jedną...
- Oczywiście, z autografem, z tyłu z jego numerem, to na pewno... i pewnie spoconą, ale myślę że to nie będzie dla ciebie problem
- Tak Monica, ty jak coś powiesz... Przestań już wymyślać
- Na pewno tak będzie, nie przychodź i nie mów, że ci nie mówiłam!
- Ok Monica, chodźmy oglądać dalej
Wyszłyśmy ze sklepu i poszłyśmy do sklepu z pamiątkami. Monica kupiła t-shirt z napisem 'I love Madrid' a ja kilka pocztówek do mojej kolekcji. Potem zjadłyśmy obiad, i poszłyśmy na spacer. Wtedy spojrzałam też na telefon, była już 14.
- Monica wiesz która jest godzina? - zapytałam
- Nie, która jest?
- Już 14, a Mesut ma po mnie przyjechać o 16
- Na co czekasz?! Chodźmy!
- Nie, która jest?
- Już 14, a Mesut ma po mnie przyjechać o 16
- Na co czekasz?! Chodźmy!
Zaczęłyśmy biec na stację metra i dostałyśmy się do domu na 15, w pośpiechu weszłyśmy do budynku w tym samym czasie ktoś wychodził. Rzecz w tym, że Monica otworzyła drzwi i tak szybko weszła, że prawie zagadała do tej osoby i powiedziała do niej 'rusz się suko' i pobiegała na górę. Tylko pokręciłam głową i pośpieszyłam się żeby ja dogonić. Dotarłam do drzwi i zobaczyłam Monice przełączającą kanały w telewizji, uśmiechnęłam się...
- W końcu spełniłaś swoje marzenie mówiąc do kogoś 'rusz się suko' - na początku zobaczyła mnie i nie zrozumiała co do niej powiedziałam
- Eh? Tak! Tak, zrobiłam to!
- Dobra idę wziąć prysznic. Daj mi znać jeśli mój telefon zadzwoni.
- Jasne!
- W końcu spełniłaś swoje marzenie mówiąc do kogoś 'rusz się suko' - na początku zobaczyła mnie i nie zrozumiała co do niej powiedziałam
- Eh? Tak! Tak, zrobiłam to!
- Dobra idę wziąć prysznic. Daj mi znać jeśli mój telefon zadzwoni.
- Jasne!
Pobiegłam wziąć prysznic, wykąpałam się tak szybko jak tylko mogłam. Kiedy skończyłam, Monica usłyszała mnie i powiedziała: ' Nie dzwonił jeszcze, nie śpiesz się'
Poszłam do pokoju zmienić ubrania, próbowałam ubrać się żeby wyglądać ładnie ale w moim stylu, jestem prostą dziewczyną, wybrałam coś wygodnego, ponieważ nie wiedziałam co szykuje dla mnie Mesut. Czesałam włosy kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi, Monica otworzyła drzwi, usłyszałam głos Mesuta. Zaczęłam się naprawdę denerwować i wtedy Monica zapukała do moich drzwi.
Poszłam do pokoju zmienić ubrania, próbowałam ubrać się żeby wyglądać ładnie ale w moim stylu, jestem prostą dziewczyną, wybrałam coś wygodnego, ponieważ nie wiedziałam co szykuje dla mnie Mesut. Czesałam włosy kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi, Monica otworzyła drzwi, usłyszałam głos Mesuta. Zaczęłam się naprawdę denerwować i wtedy Monica zapukała do moich drzwi.
- Wejdź - powiedziałam
- Mesut już tutaj jest
- Jestem już gotowa, mogę prosić cię o przysługę?
- Pewnie!
- Możesz mi zrobić warkocza? Nie wiem co zrobić z moimi włosami - powiedziałam prawie się trzęsąc
- Spokojnie, wszystko będzie dobrze - powiedziała poprawiając włosy
- Jak wyglądam? - zapytałam kiedy skończyła pleść mi warkocza
- Wyglądasz pięknie, na pewno zaniemówi kiedy cię zobaczy
- Tak myślisz? Nie za przesadnie? - Wybrałam prosta sukienkę i parę sandałów
- Nie! A teraz idź, czeka na ciebie
- Mesut już tutaj jest
- Jestem już gotowa, mogę prosić cię o przysługę?
- Pewnie!
- Możesz mi zrobić warkocza? Nie wiem co zrobić z moimi włosami - powiedziałam prawie się trzęsąc
- Spokojnie, wszystko będzie dobrze - powiedziała poprawiając włosy
- Jak wyglądam? - zapytałam kiedy skończyła pleść mi warkocza
- Wyglądasz pięknie, na pewno zaniemówi kiedy cię zobaczy
- Tak myślisz? Nie za przesadnie? - Wybrałam prosta sukienkę i parę sandałów
- Nie! A teraz idź, czeka na ciebie
Wyszłyśmy do salonu, zatrzymałam się w połowie przedpokoju a Monica poszła prosto do kuchni, Mesut siedział na kanapie, kiedy usłyszał mnie, natychmiast wstał i odwrócił głowę w moją stronę, nieco szerzej otworzył oczy i usta, spojrzał na mnie od góry do domu
- Cześć Mesut! - powiedziałam podchodząc do niego bliżej
- Hej! - Próbowałam powiedzieć coś więcej, ale mu się nie udało
- Powinniśmy iść? Czy zostajemy i nic nie robimy? - powiedziałam figlarnym tonem
- Oh, jasne chodźmy - powiedział, podeszliśmy do drzwi, Monica wyszła zza kuchennej lady i podeszła bliżej do drzwi
- Do zobaczenia - powiedziałam i przytuliłam ją
- Dobrej zabawy - powiedziała zamykając drzwi
Szliśmy do windy w całkiem niezręcznej ciszy do momentu kiedy ją przerwał:
- Nie mówiłem ci tego, ale wyglądasz pięknie dzisiaj, jak zawsze - powiedział nieśmiało patrząc w innym kierunku
- Dziękuje - powiedziałam, zaczynając się czerwienić - Też dobrze wyglądasz - miał prosty, biały t-shirt, czarny sweter, jeansy i czarne adidasy, dostrzegłam jeszcze kolczyki, jak zawsze, wyglądał naprawdę dobrze.
- Dzięki, ale dzisiaj ty jesteś zdecydowanie tą ładniejszą
Uśmiechnęłam się, mogę przyznać, że moje policzki były jeszcze czerwieńsze. Podeszliśmy do jego samochodu. Naprawdę nie wiem gdzie jechaliśmy do momentu kiedy rozpoznałam miejsce w którym byliśmy.
- Cześć Mesut! - powiedziałam podchodząc do niego bliżej
- Hej! - Próbowałam powiedzieć coś więcej, ale mu się nie udało
- Powinniśmy iść? Czy zostajemy i nic nie robimy? - powiedziałam figlarnym tonem
- Oh, jasne chodźmy - powiedział, podeszliśmy do drzwi, Monica wyszła zza kuchennej lady i podeszła bliżej do drzwi
- Do zobaczenia - powiedziałam i przytuliłam ją
- Dobrej zabawy - powiedziała zamykając drzwi
Szliśmy do windy w całkiem niezręcznej ciszy do momentu kiedy ją przerwał:
- Nie mówiłem ci tego, ale wyglądasz pięknie dzisiaj, jak zawsze - powiedział nieśmiało patrząc w innym kierunku
- Dziękuje - powiedziałam, zaczynając się czerwienić - Też dobrze wyglądasz - miał prosty, biały t-shirt, czarny sweter, jeansy i czarne adidasy, dostrzegłam jeszcze kolczyki, jak zawsze, wyglądał naprawdę dobrze.
- Dzięki, ale dzisiaj ty jesteś zdecydowanie tą ładniejszą
Uśmiechnęłam się, mogę przyznać, że moje policzki były jeszcze czerwieńsze. Podeszliśmy do jego samochodu. Naprawdę nie wiem gdzie jechaliśmy do momentu kiedy rozpoznałam miejsce w którym byliśmy.
- Mesut co my robimy w centrum miasta? - zapytałam kiedy parkował swój samochód, byliśmy blisko Las Cibeles.
- Idziemy do Muzeum Prado - powiedział kiedy szliśmy do głównego wejścia do muzeum
- Widzę, ale dlaczego?
- Spędzimy tutaj dzień, dobrze?
- Naprawdę?! Świetnie!
- Cieszę się, że ci się podoba. To co wchodzimy?
- Widzę, ale dlaczego?
- Spędzimy tutaj dzień, dobrze?
- Naprawdę?! Świetnie!
- Cieszę się, że ci się podoba. To co wchodzimy?
Kocham nawet bardziej muzea kiedy są tam znane obrazy. Za każdym razem kiedy odwiedzałam takie czułam się jak dziecko w sklepie z zabawkami albo jak dziewczyna w centrum handlowym. Mesut kupił bilety i zaczęliśmy naszą wycieczkę.
- Byłaś już tutaj kiedyś? - Mesut zapytał kiedy próbowałam rozszyfrować mapę żebyśmy się nie zgubili
- Tylko raz, ale nie miałam wystarczająco dużo czasu żeby zobaczyć więcej
- Dla mnie to pierwszy raz, więc będziesz moim przewodnikiem
- Ok, ale znam tylko kilka obrazów
- Pokażesz mi wszystkie
- Ok
- Tylko raz, ale nie miałam wystarczająco dużo czasu żeby zobaczyć więcej
- Dla mnie to pierwszy raz, więc będziesz moim przewodnikiem
- Ok, ale znam tylko kilka obrazów
- Pokażesz mi wszystkie
- Ok
Zaczęliśmy oglądać obrazy. Próbowałam wyjaśnić Mesutowi wszystko tak bardzo jak tylko mogłam, ale czasami nie wiedziałam nic, ale Mesut był bardzo zainteresowany tym co mówiłam, czasami zadawał pytania albo mówił co myśli. Jeśli pytasz mnie o coś co kocham nie mogę przestać o tym mówić. Po chwili weszliśmy do wielkiej sali i na ścianie na przeciwko nas był jeden z moich ulubionych obrazów, więc chwyciłam rękę Mesuta i podeszliśmy bliżej.
- Panny Dworskie to jest jeden z najważniejszy obrazów w tym muzeum. – obraz hiszpańskiego malarza okresu baroku Diego Velázqueza, namalowany w 1656 roku. Obecnie znajduje się w Muzeum Prado w Madrycie.Namalowany w końcowym okresie życia Velázqueza, na 4 lata przed śmiercią. Z pozoru klasyczny temat, jakim jest portret infantki Małgorzaty Teresy w otoczeniu dworzan, jest w istocie nowatorski i wieloznaczny. Rzadko które dzieło w historii malarstwa europejskiego dostarczyło tak wielu odmiennych interpretacji. Obraz Panny dworskie został uznany zarówno przez historyków sztuki, jak i przez artystów, za jedno z największych dzieł w historii sztuki.
- Jesteś taka mądra...
- Po prostu to przeczytałam - pokazując mu książkę z której to przeczytałam, Mesut się uśmiechnął
- Oh, ale znasz ten obraz, dlaczego go lubisz?
- Właściwie nie wiem, można dostrzec tutaj wiele rzeczy
- Dodatkowo jest ogromny
- Racja, idziemy dalej?
- Oczywiście!
- Po prostu to przeczytałam - pokazując mu książkę z której to przeczytałam, Mesut się uśmiechnął
- Oh, ale znasz ten obraz, dlaczego go lubisz?
- Właściwie nie wiem, można dostrzec tutaj wiele rzeczy
- Dodatkowo jest ogromny
- Racja, idziemy dalej?
- Oczywiście!
Po obejściu całego muzeum, w końcu skończyliśmy. Podeszliśmy jeszcze do sklepu kupić trochę pamiątek. Ja wybrałam pocztówki i zakładkę do książki, Mesut nie kupił nic, podeszłam do kasy żeby zapłacić za swoje rzeczy, położyłam je na ladzie i szukałam swojego portfela w torbie, ale wtedy zdałam sobie sprawę, że Mesut już za nie zapłacił.
- Dlaczego to zrobiłeś? - zapytałam go
- Zaprosiłem cię, więc nie ma potrzeby żebyś płaciła
- Dziękuje, to bardzo miło z twojej strony
- Podobało ci się? - zapytał kiedy szliśmy wzdłuż muzeum
- Oczywiście, dziękuje
- Nie, to ja dziękuje, zaskakujesz mnie każdego dnia, najpierw piłka nożna, potem sztuka. Nie mogę uwierzyć, że wiesz tak dużo o tym
- Cóż to jest coś co kocham
- Skąd wiesz o tak wielu obrazach?
- Wszystko zaczęło się kiedy przeczytałam 'Anioły i demony' Dana Browna, od tego momentu bardzo polubiłam sztukę. Właściwie gdybym nie studiowała psychologii wybrałabym historię sztuki.
- Jesteś jak puszka pandory. Chciałabyś iść ze mną na spacer?
- Jasne, mamy ładny dzień
- Dlaczego to zrobiłeś? - zapytałam go
- Zaprosiłem cię, więc nie ma potrzeby żebyś płaciła
- Dziękuje, to bardzo miło z twojej strony
- Podobało ci się? - zapytał kiedy szliśmy wzdłuż muzeum
- Oczywiście, dziękuje
- Nie, to ja dziękuje, zaskakujesz mnie każdego dnia, najpierw piłka nożna, potem sztuka. Nie mogę uwierzyć, że wiesz tak dużo o tym
- Cóż to jest coś co kocham
- Skąd wiesz o tak wielu obrazach?
- Wszystko zaczęło się kiedy przeczytałam 'Anioły i demony' Dana Browna, od tego momentu bardzo polubiłam sztukę. Właściwie gdybym nie studiowała psychologii wybrałabym historię sztuki.
- Jesteś jak puszka pandory. Chciałabyś iść ze mną na spacer?
- Jasne, mamy ładny dzień
Szliśmy wzdłuż ulic Madrytu, rozmawialiśmy o wielu rzeczach, o jego życiu i o moim. Dużo się śmialiśmy, nikt nie potrafił rozśmieszyć mnie tak bardzo w ciągu jednego dnia. Powoli robiło się ciemno a wraz z tym my zaczynaliśmy czuć głód.
- Jest trochę głodny, może pójdziemy zjeść obiad? Znam naprawdę dobrą restauracje tutaj niedaleko, co o tym myślisz? - zapytał Mesut
- Z przyjemnością
Dotarliśmy do dosyć przyjemnej restauracji. Mesut poprosił o stolik dla dwóch osób. Podeszliśmy do naszego stołu i usiedliśmy. Zamówiliśmy i czekając na nasze jedzenie rozmawialiśmy. Kiedy nagle usłyszałam bardzo podobny głos z początku restauracji, słyszałam jak ktoś woła 'Mesut, Mesut' , więc Mesut natychmiast wstał, nie wiedziałam co się dzieje, Mesut powiedział mi żebym poczekała.
- Co ty tutaj robisz? - zapytał Mesut nieco zirytowany
- Wydaję mi się, że to samo co ty, przyszedłem coś zjeść, ale widzę że jesteś w dobrym towarzystwie. - to był bardzo podobny głos, ale na pewno nie hiszpański, odwróciłam swoją głowę i nie mogłam uwierzyć kto tam był - Cześć, jestem Gonzalo, Gonzalo Higuain, miło mi cię poznać, jak masz na imię? - to był Higuain, gracz Realu Madrut, napastnik, byłam w kompletnym szoku.
- Cześć, jestem Martha.. - ale usłyszałam jeszcze jeden głos
- Gonzalo, chodźmy, nie chcemy przeszkadzać Mesutowi i jego przyjaciółce - to był Sami Khedira
- Psujesz zabawę Sami, chciałem poznać przyjaciółkę Mesuta - Mesut ciągle tam stał i nic nie mówi
- Jest trochę głodny, może pójdziemy zjeść obiad? Znam naprawdę dobrą restauracje tutaj niedaleko, co o tym myślisz? - zapytał Mesut
- Z przyjemnością
Dotarliśmy do dosyć przyjemnej restauracji. Mesut poprosił o stolik dla dwóch osób. Podeszliśmy do naszego stołu i usiedliśmy. Zamówiliśmy i czekając na nasze jedzenie rozmawialiśmy. Kiedy nagle usłyszałam bardzo podobny głos z początku restauracji, słyszałam jak ktoś woła 'Mesut, Mesut' , więc Mesut natychmiast wstał, nie wiedziałam co się dzieje, Mesut powiedział mi żebym poczekała.
- Co ty tutaj robisz? - zapytał Mesut nieco zirytowany
- Wydaję mi się, że to samo co ty, przyszedłem coś zjeść, ale widzę że jesteś w dobrym towarzystwie. - to był bardzo podobny głos, ale na pewno nie hiszpański, odwróciłam swoją głowę i nie mogłam uwierzyć kto tam był - Cześć, jestem Gonzalo, Gonzalo Higuain, miło mi cię poznać, jak masz na imię? - to był Higuain, gracz Realu Madrut, napastnik, byłam w kompletnym szoku.
- Cześć, jestem Martha.. - ale usłyszałam jeszcze jeden głos
- Gonzalo, chodźmy, nie chcemy przeszkadzać Mesutowi i jego przyjaciółce - to był Sami Khedira
- Psujesz zabawę Sami, chciałem poznać przyjaciółkę Mesuta - Mesut ciągle tam stał i nic nie mówi
- Sami jesteś bardzo niegrzeczny, nawet się nie przedstawiłeś.
- Gonzalo powiedział siadajac na wolnym krześle.
- Cześć, jestem Sami Khedira, miło mi cię poznać, Gonzalo powiedziałem idziemy
- Mesut dlaczego nigdy nie opowiadałeś nam o Marthcie?
- Ponieważ nie miałem okazji - powiedział trochę zdenerwowany
- No chodź Gonzalo, weźmiemy inny stolik - powiedział Sami
- Możecie zostać, dla mnie to nie problem - w końcu powiedziałam
- Jesteś pewna? - Mesut zapytał nieco zdziwiony
- Tak, dlaczego nie?
- Widzisz, tylko ona jedyna mnie rozumie - powiedział Gonzalo
- Cześć, jestem Sami Khedira, miło mi cię poznać, Gonzalo powiedziałem idziemy
- Mesut dlaczego nigdy nie opowiadałeś nam o Marthcie?
- Ponieważ nie miałem okazji - powiedział trochę zdenerwowany
- No chodź Gonzalo, weźmiemy inny stolik - powiedział Sami
- Możecie zostać, dla mnie to nie problem - w końcu powiedziałam
- Jesteś pewna? - Mesut zapytał nieco zdziwiony
- Tak, dlaczego nie?
- Widzisz, tylko ona jedyna mnie rozumie - powiedział Gonzalo
Mesut i Sami usiedli, Gonzalo na przeciwko mnie, Mesut siedział po mojej prawej stronie a Sami po lewej. Mesut nie był szczęśliwy z tego powodu ale nic nie mówił. Sami siedział cicho, tym kto nie mógł przestać mówić nawet na chwilę był Gonzalo.
- Nie mówiłam wam, ale to przyjemność was poznać, jestem fanem Realu Madryt - powiedziałam
- Dziękuje bardzo, jak poznaliście się z Mesutem? - Gonzalo zapytał patrząc na Mesuta, który prawie udławił się swoją wodą
- To nie twoja sprawa Gonzalo - powiedział Sami gryząc kawałek chleba
- Ok, nie będę o nic pytać w takim razie - powiedział Gonzalo jakby był małym chłopcem uderzonym przez swojego ojca
- Spotkaliśmy się przez przypadek, prawda Mesut? - powiedziałam
- Taaak, przez przypadek... - odpowiedział
- Ok, jeśli nie chcesz mówić nie rób tego - Gonzalo powiedział
- Nie mówiłam wam, ale to przyjemność was poznać, jestem fanem Realu Madryt - powiedziałam
- Dziękuje bardzo, jak poznaliście się z Mesutem? - Gonzalo zapytał patrząc na Mesuta, który prawie udławił się swoją wodą
- To nie twoja sprawa Gonzalo - powiedział Sami gryząc kawałek chleba
- Ok, nie będę o nic pytać w takim razie - powiedział Gonzalo jakby był małym chłopcem uderzonym przez swojego ojca
- Spotkaliśmy się przez przypadek, prawda Mesut? - powiedziałam
- Taaak, przez przypadek... - odpowiedział
- Ok, jeśli nie chcesz mówić nie rób tego - Gonzalo powiedział
Podczas jedzenia Gonzalo nawet przez moment nie przestał mówić. Nigdy nie spotkałam mężczyzny który mówi tak wiele.
- Martha, myślę że jest już późno i pora jechać do domu - nagle powiedział Mesut
- Jasne! - odpowiedział
- Dlaczego już idziecie? Przecież dobrze się bawimy - Gonzalo powiedział
- Jest już trochę późno, a moja współlokatorka będzie się martwic - powiedziałam
- Ok, w porządku, możemy się spotkać innym razem
- To będzie przyjemność, naprawdę bardzo miło było was poznać chłopcy
- Nam również - powiedział Sami i się uśmiechnął
- Do zobaczenia - powiedział Mesut prowadząc mnie do wyjścia
Droga do domu nie była specjalna, rozmawialiśmy o różnych rzechach do domentu kiedy byliśmy już na miejscu
- Mam nadzieję, że milo spędziłaś dzień - powiedział Mesut kiedy stanęliśmy juz przed budynkiem
- Uwierz mi, że to był fantastyczny dzień
- Nawet jeśli ktoś zrujnował trochę nasze plany
- O to się nie martw, oni się bardzo mili
- Wiem, są moimi przyjaciółmi, nawet jeśli czasami chcę zabić Gonzalo
- Cóż, muszę już iść
- Właściwie ja też
- Do zobaczenia Mesut - powiedziałam całując go w policzek
- Mam nadzieję, że milo spędziłaś dzień - powiedział Mesut kiedy stanęliśmy juz przed budynkiem
- Uwierz mi, że to był fantastyczny dzień
- Nawet jeśli ktoś zrujnował trochę nasze plany
- O to się nie martw, oni się bardzo mili
- Wiem, są moimi przyjaciółmi, nawet jeśli czasami chcę zabić Gonzalo
- Cóż, muszę już iść
- Właściwie ja też
- Do zobaczenia Mesut - powiedziałam całując go w policzek
Kiedy weszłam do mieszkania Monica już spała, więc poszłam prosto do swojego pokoju, przebrałam się i poszłam spać po tym wspaniałym dniu. Następnego dnia Monica i ja poszłyśmy do restauracji niedaleko naszego bloku żeby zjeść lunch.
- Więc powiedz mi jak twoja randka z Mesutem - zapytała
- To nie była randka, mimo tego było fajnie
- Po prostu fajnie? No dalej!
- Ok, było super, poszliśmy do muzeum a potem na obiad
- Zabrał cię do muzeum, do twojego ulubionego miejsca, jak słodko
- A podczas obiadu poznała dwóch jego kolegów z drużyny
- Kogo? POWIEDZ MI!!
- Zgadnij...
- Ramos?
- Nie
- Marcelo
- Znowu nie, dam ci podpowiedź, jeden Argentyńczyk i jeden Niemiec
- Di Maria i Khedira?
- Poznałam Khedire ale nie Di Maria, mówiłam o Higuain'ie
- Wow!! Szczęściara!
- Żebyś wiedziała, oni są naprawdę mili
Kontynuowałyśmy spacer po Madrycie. Poszłyśmy do domu i od razu spać, następnego dnia była szkoła.
- Więc powiedz mi jak twoja randka z Mesutem - zapytała
- To nie była randka, mimo tego było fajnie
- Po prostu fajnie? No dalej!
- Ok, było super, poszliśmy do muzeum a potem na obiad
- Zabrał cię do muzeum, do twojego ulubionego miejsca, jak słodko
- A podczas obiadu poznała dwóch jego kolegów z drużyny
- Kogo? POWIEDZ MI!!
- Zgadnij...
- Ramos?
- Nie
- Marcelo
- Znowu nie, dam ci podpowiedź, jeden Argentyńczyk i jeden Niemiec
- Di Maria i Khedira?
- Poznałam Khedire ale nie Di Maria, mówiłam o Higuain'ie
- Wow!! Szczęściara!
- Żebyś wiedziała, oni są naprawdę mili
Kontynuowałyśmy spacer po Madrycie. Poszłyśmy do domu i od razu spać, następnego dnia była szkoła.
***
Jeśli zauważycie jakieś błędy dajcie mi znać. Obiecałam wstawiać rozdziały w weekend, ale w ten weekend nie rozstawałam się z 'Mistrzem i Małgorzatą' :)
Dajcie znać co myślicie i czy są jakieś rażące błędy! Zrobiłam szybką korektę przed publikacją, ale na pewno coś przeoczyłam, niestety nie mam wiele czasu, więc się z Wami żegnam. Miłego poniedziałku i do następnego rozdziału! Pa pa :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

