Dacie mi znać co myślicie! Komentarze mile widziane :)
Zapraszam do czytania!
***
Martha's POV
Poszłam do klasy i zaczęłam swoje praktyki. Monica przyjechała dwie godziony później, usiadła na przeciwko mnie.
- Nie słyszałam cię dzisiaj rano - powiedziała przywracając mnie do rzeczywistości
- Oh, Mesut zawiózł mnie do szkoły
- I oboje spędziliście trochę czasu razem, przed jego wyjazdem...
- Tak...
- Co to za piękny pierścionek? Nie wiedziałam, że masz taki - powiedziała Monica biorąc moją prawą rękę i dotykając pierścionek Mesuta
- To jest prezent od Mesuta - powiedziałam spoglądając na pierścionek
- Jak fajnie! Kiedy ci go kupił?
- On go nie kupił, to jest jego pierścionek, chciał żebym go miała i nie zapomniała o nim i naszej obietnicy
- Jak romantycznie! I dalej wątpisz w to... On cię bardzo lubi, pewnego dnia zorganizuje pewnie specjalnie serenadę z Mariachi, chociaż nie wiem czy ich tutaj znajdzie...
Spojrzałam na nią, jest bardzo zabawna kiedy się ze mnie nabija, zaprzeczyłam kiwając głową myśląc że ona naprawdę nigdy się nie zmieni.
Minęło kilka dni, codziennie to samo. Pomimo tego nigdy nie ściągałam pierścionka Mesuta, z wyjątkiem kąpieli. Patrząc na pierścionek na mojej prawej ręcę nie mogłam przestać się uśmiechać. Od momentu kiedy wyjechał nie przestawaliśmy rozmawiać ze sobą, rozmawialiśmy codziennie przez telefon albo przez skypa. Próbowałam oglądać mecze chociaż były one dopiero o świcie tutaj w Hiszpanii, ale to jest Real Madryt, mecze często były powtarzane w dzień.
Minął już miesiąc odkąd wyjechał, słyszałam coś w telewizji, że mieli już wracać z presezeonu. Byłam w drodze do domu po treningu, kiedy zadzwonił mój telefon. Szłam i nie zwróciłam uwagi kto dzwonił, odpowiedziałam:
- Słucham?
- Cześć Martha! - poznałam ten głos
- Cześć Mesut!
- Zgadnij co!
- Coś się stało?
- Wróciłem do Madrytu!
- Świetnie! Kiedy przyleciałeś?
- Dzisiaj rano, chciałem się tylko zapytać czy możemy się dzisiaj spotkać
- Jasne, właśnie jadę do domu
- Możemy się spotkać w parku obok ciebie za godzinę
- Będzie idealnie
- Nie mogę się doczekać żeby cię zobaczyć
- Ja też
- Do zobaczenia!
- Ok, do zobaczenia!
Kiedy dotarłam do domu zauważyłam, że Monica jeszcze nie wróciła z zajęć. Odświeżyłam się i poszłam do parku. Zostawiłam jej kartkę, że wyszłam. Kiedy byłam już na miejscu zauważyłam go siedzącego na tej samej ławce na której siedzieliśmy ostatnim razem. Wrócił do mnie. Zakryłam jego oczy rękami.
- Zgadnij kim jestem? - powiedziałam
- Daj mi pomyśleć, hmmm największym fanem Realu Madryt?
- Zgadłeś...
Wstał i mocno mne przytulił, moje ręce zacisnęły się wokół jego szyi, jego na mojej talii, rozluźniliśmy uścisk i pocałowałam go w policzek.
- Jestem bardzo szczęśliwy, że w końcu mogę cię zobaczyć - powiedział, czułam że moje policzki czerwienieją
- Ja też Mesut
- Widzę, że dalej masz mój prezent
- To była obietnica, a ja nigdy ich nie łamię
- Właśnie widzę
- Jak poszedł wam presezon? - zapytałam kiedy usiedliśmy na ławce
- Całkiem dobrze, graliśmy przeciwko MLS (Major League Soccer) i z Chińska ligą, oglądałaś może któryś mecz?
- Tak, ale nie na żywo bo zmienił mi się harmonogram zajęć, ale trzymałam za ciebie kciuki i twoją drużynę
- Dziękuje, dla takich fanów jak ty uwielbiam grać w tej drużynie i strzelać bramki
- Cóż, robię co mogę
- Może przejdziemy się? Jest piękny dzień
- Jasne, chodźmy
Zaczęliśmy iść wzdłuż parku, to był naprawdę przyjemny dzień, piękna pogoda i miłe towarzystwo. Tęskniłam za nim, i nadal nie wiem czemu...
Mesut opowiadał jak minął mu presezon, jak treningi i mecze. Odwiedzili też jedną z Chińskich szkół. Mówił też, że w Stanach przychodzą ich najwięksi fani na treningi.
- Masz jakieś plany na jutro? - zapytał mnie Mesut
- Jutro jest... Przepraszam zgubiłam się trochę
- Sobota, chciałem wyjść z tobą
- Jutro nie mam treningów, więc jestem wolna
- Świetnie!
- Co masz na myśli?
- To będzie niespodzianka
- Mmm, ok zaczekam
- Jest już trochę późno, może odprowadzę cię do domu?
- Dobrze a gdzie zostawiłeś swój samochód?
- Niedaleko twojego domu, idziemy?
- Z przyjemnością
Podczas drogi do domu, rozmawialiśmy o zwykłych sprawach, Mesut jest bardzo zabawny i cały czas sprawia że się śmieję. Zatrzymaliśmy się przy wejściu do budynku.
- Więc jesteśmy, do zobaczenia jutro, tak? - Mesut spojrzał na mnie
- Tak, chcę zobaczyć tą niespodziankę, którą masz dla mnie
- Przyjadę po ciebie jutro o 16, dobrze?
- Jasne, do zobaczenia!
- Do jutra Martha - powiedział i pocałowałam go w policzek
Weszłam do budynku a zaraz potem do mieszkania. Kiedy weszłam zobaczyłam, że Monica jeszcze nie była w domu. Zrobiłam sobie kolację i włączyłam telewizor. Po jakimś czasie Monica wreszcie przyjechała.
- Hej Monica, gdzie byłaś?
- Poszłam zobaczyć jak wyglądają zajęcia z jogi, a ty gdzie poszłaś po treningu?
- Mesut do mnie zadzwonił, wrócił do Madrytu i chciał się ze mną zobaczyć.
- Ahhh! Co robiliście? - uniosła brwi ze zdziwienia
- Spacerowaliśmy po parku a co myślisz?
- Ja? Nic złego, ale powiedz mi co ci powiedział?
- Nic specjalnego, tylko tyle, że miał mecze i że kocha grać w swojej drużynie dla fanów
- Widzisz! Jakie inne wyjaśnienie być chciała? Chcesz żeby tańczył hula? Hula w stroju kąpielowym czy coś? Boże, proszę pomóż tej dziewczynie.
- Właśnie zdałam sobie sprawę, że oszalałaś...
- Tak, szalona, dramatyczna i super przesadna... ale wiesz, że mam rację. On cię lubi
- Wcale nie!
- To myślisz ty, ale on naprawdę cię lubi
- Nie, jesteśmy tylko przyjaciółmi, a teraz jestem zmęczona, będzie lepiej jak pójdziemy spać
- Jeśli chcesz to idź, ja jeszcze poczytam coś w internecie chwilę
- Ok, do zobaczenia jutro
- Ok, słodkich snów z Mesutem
- Ohhh zamknij się!
Włożyłam swoją piżamę i poszłam do łóżka. Zaczęłam myśleć 'Może Monica ma rację, może chociaż trochę, no dalej Martha... przestać wymyślać niestworzone historie... Ale z jednej strony Monica zdała mi sprawę, że to może być trochę oczywiste... PRZESTAŃ! Co za egzystencjalna rozmowa ze sobą... Zgasiłam światło i zasnęłam.
niedziela, 24 lutego 2013
Informacja
Witam serdecznie! Nadal nie jestem w stanie stwierdzić czy są tutaj osoby, które czytają opowiadanie czy też nie, co mnie niestety trochę smuci :( Mimo to chciałabym Was poinformować, że kolejne rozdziały będą pojawiać się w dniach takich jak piątek, sobota albo niedziela. Niestety nadszedł czas powrotu do szkoły po dwóch tygodniach odpoczynku dlatego też będę wstawiać nowe rozdziały w weekendy.
Dzisiaj wieczorem będziecie się mogli spodziewać już 6 rozdziału, do zobaczenia! :)
Dzisiaj wieczorem będziecie się mogli spodziewać już 6 rozdziału, do zobaczenia! :)
poniedziałek, 18 lutego 2013
Like a Star - Rozdział 5
Kolejny poniedziałek. Niestety ostatni, który spędzam w domu. Połowa ferii za mną, a ja nadal nic szczególnego nie zrobiłam, a matura tuż tuż. Jednak są ferie, więc nie będę rozwodzić się na temat szkoły. :)
Mecz Rayo Vallecano z Realem za nami, w związku z czym kolejne zwycięstwo, tym razem 2:0. Wszyscy wczoraj z wielkim zaangażowaniem dyskutowali na temat żółtej a potem czerwonej kartki Sergio Ramosa. Szkoda, że tak wyszło, ale mimo to zwycięstwo.
Po prawej stronie jest kawałek ciemno-szarego pola, kiedy na niego najedziecie rozwinie się. Znajduje się tam opcja do śledzenia mojego bloga a także statystyka i nowo podana ankieta, mam w planach przetłumaczyć jedno z opowiadań i to WY wybierzecie z jakim bohaterem będzie!
***
Zapraszam do czytania!
Martha's POV
Weekend minął niesamowicie szybko. Często rozmawialiśmy z Mesutem i wymienialiśmy smsy. Miałam do zrobienia sporo zadań do szkoły a on treningi. W poniedziałek zadzwonił zapytać się co słychać i powiedział, że chciałby się ze mną spotkać i porozmawiać, ale starał się nie nalegać. Zgodziłam się mimo tego, że byłam trochę zajęta, szkoła i treningi zaczęły trochę mnie doprowadzać do szału. Po jednym poszłam do domu i spędziłam prawie cały dzień na odrabianiu zadań domowych.
Środa na całe szczęście była znacznie lżejszym dniem. Po treningu wróciłam do domu i właściwie nie miałam co robić. Wzięłam prysznic i oglądałam telewizję z Monicą. Wtedy zadzwonił mój telefon.
- Cześć Mesut, co słychać?
- Cześć, wszystko w porządku, jak zwykle sporo treningów, a co u ciebie?
- U mnie to samo, szkoła i treningi, poza tym cały czas jestem zajęta
- Robisz coś teraz? Chciałabym z tobą porozmawiać
- Właściwie teraz nie
- Mogę do ciebie wpaść?
- Jasne!
- Będę za około 10 minut
- Ok, czekam na ciebie
- Do zobaczenia!
- Pa
Rozłączyłam się i poszłam zmienić ubrania, to znaczy byłam ubrana w sportowe spodnie i zwyczajny t-shirt. Nie chciałam żeby zobaczył mnie w takim stroju dlatego wybrałam jeansy, biały t-shirt i białe conversy. Wróciłam do salonu, kiedy mój telefon ponownie zadzwonił, tym razem była to wiadomość od Mesuta
'Jestem na dole. Mesut'
Wstałam z kanapy, wyszłam na balkon, zobaczyłam Mesuta i krzyknęła:
'Wchodź, piąte piętro, mieszkanie numer 394'
Uśmiechnął się i wszedł do środka. Po chwili usłyszałam dzwonek i podeszłam do drzwi żeby je otworzyć.
- Cześć - powiedziałam, całując go w policzek
- Hej! Ładne mieszkanie
- Dziękuje, wejdź
- Dzięki
- To jest moja współlokatorka Monica
- Cześć, miło mi cię poznać jestem Mesut O... - Monica przerwała mu
- ... Ozil, wiem kim jesteś, podziwiam cię i kocham sposób w jaki grasz - Monica powiedziała, próbując nie brzmieć jak zwariowana fanka
- Dziękuje, więc jesteś przyjaciółką Marthy? - zapytał Mesut
- Tak, poznałyśmy się wiele lat temu, właściwie ona jest kimś więcej niż moja przyjaciółka, jest dla mnie jak siostra
- Mesut, chcesz coś do picia?
- Nie dziękuje, właściwie chciałem porozmawiać z tobą na osobności, przepraszam Monica
- Mogę iść do swojego pokoju, jeśli chcecie, to nie problem - powiedziała Monica
- Nie Monica. Mesut niedaleko jest park, możemy tam pójść
- Tak, nie będziemy przeszkadzać Monice - powiedział Mesut
- Jeśli chcecie - powiedziała Monica spoglądając na telewizor
- Idziemy? - zapytałam Mesuta
- Ok! Miło było cię poznać Monica
- Mi również, uważaj na siebie - żartowała Monica
- Zamknij się
- Ok, ale nie wracaj późno
- Do zobaczenia Monica - powiedziałam zamykając drzwi
Nawet teraz mogłabym powiedzieć, że moje policzki były czerwone jak buraki. Spojrzałam na Mesuta, a on nieśmiało się uśmiechał. Zaczęliśmy iść w kierunku parku, a kiedy dotarliśmy, usiedliśmy na ławce niedaleko jeziora.
- O czym chcesz ze mną porozmawiać Mesut?
- Oh, przyszedłem żeby się z tobą pożegnać - powiedział
- Żeby się pożegnać? Gdzie jedziesz? Wyrzucili cię?
- Nie, nie. Dalej jestem w Realu Madryt, miałem na myśli pożegnać się, ponieważ wyjeżdżamy na pre sezon.
- Oh! Przestraszyłeś mnie, gdzie wyjeżdżasz?
- Do Stanów i Chin, chyba będziemy tam około miesiąca.
- Dobrze, i wrócisz akurat na La Ligę
- Ale chciałbym się o coś zapytać
- Powiedz mi co mam zrobić dla ciebie?
- Miałem na myśli, chciałbym, kiedy nie będzie mnie tutaj mieć jakiś kontakt z tobą jeśli oczywiście chcesz...
- Oczywiście, bardzo bym chciała, a kiedy wyjeżdżasz?
- Jutro, po treningu jedziemy prosto na lotnisko
- Oh! Mam nadzieję,że wszystko będzie w porządku
- Będziesz oglądać rozgrywki?
- Jeśli tylko będę miała czas, ale będę cię wspierać nawet kiedy nie będę oglądać
- Z takim fanem jak ty na pewno strzelę wiele bramek, więc będziesz dumna z naszej drużyny - powiedział uśmiechając się i patrząc mi prosto w oczy
- Jestem z was dumna tak czy owak, ale to bardzo miło z twojej strony
Rozmawialiśmy dopóki nie zrobiło się ciemno. Spędziłam niesamowity czas śmiejąc się, rozmawiając i żartując z Mesutem. Było idealnie.
- Myślę, że czas już iść - powiedział Mesut
- Ja też, bo inaczej będę mieć kłopoty.
Wróciliśmy z powrotem pod blok i chwilę staliśmy przy wejściu.
- Życzę ci wszystkiego dobrego z wiązku z pre sezonem, mam nadzieję, że strzelisz wiele bramek, pamiętaj że mimo wszystko będę cię wspierać choćby nie wiem co.
- Dziękuje, ale zostajemy w kontakcie, pamiętaj o tym.
- Pewnie, będę tutaj kiedy wrócisz z powrotem.
Przytulił mnie. To był długi uścisk. Nie chciałam go puścić, ani on mnie.
- Do zobaczenia i powodzenia - powiedziałam całując go w policzek
- Do zobaczenia! O której jutro wstajesz?
- Około 6:30, lekcje zaczynają się o 8:00, dlaczego pytasz?
- Myślę, że przyjadę jeszcze się z tobą zobaczyć, mój trening zaczyna się dopiero o 10:00
- W porządku także do zobaczenia jutro!
- Na razie - powiedział, wsiadając do samochodu
Poczekałam kiedy wsiadł do samochodu i weszłam do budynku. Kiedy przekroczyłam próg mieszkania Monica była w salonie i oglądała 'Teorię wielkiego podrywu' w telewizji
- Jestem w domu!
- Mówiłam, żebyś nie była późno... - powiedziała żartując
- Jestem tutaj i nic mi nie jest
- Dlaczego Mesut chciał z tobą porozmawiać? - zapytała z ciekawością
- Jesteś straszna plotkarą!
- Dobrze, nic mi nie mów, własciwie nie chcę wiedzieć tego - powiedziała prawie płacząc
- Nie kłam, umierasz z ciekawości
- Tak, to prawda ale jeśli nie chcesz mi tego powiedzieć to tego nie rób, jeśli nawet żartowałam to rozumiem, że to są twoje prywatne sprawy pomiędzy tobą a nim
- Ok, powiem ci. Spotkaliśmy się, ponieważ chciał mi powiedzieć, że wyjeżdza
- To jest... wszystko
- Jeszcze powiedział, że chciałby mieć ze mną kontakt kiedy go nie będzie
- HA! A nie mówilam?
- O czym ty mówisz?
- Mesut się lubi
- Skąd to niby wiesz?
- Tylko zobacz, albo jesteś głucha albo chodzisz z głową w chmurach, mam na myśli że jeśli go nie będzie miesiąc i nie wiadomo z kim gra i gdzie i jedynym jego zmartwieniem jest to, że chcę mieć z tobą kontakt... To oczywiste, poza tym ten sposób w jaki na ciebie patrzy nie jest normalny.
- Tak myślisz...?
- Nie myślę, jestem pewna w 100 procentach
- Myślę, że oszalałaś. On chcę mieć ze mną kontakt, bo jesteśmy przyjaciółmi
- Zaprzeczaj dalej, ja wiem co widziałam
- Ok, jak przyjdzie z powrotem to zobaczymy
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, musiałyśmy iść spać, bo następnego dnia czekała na nas szkoła. Rano zadzwonił mój budzik i musiałam wstać. Wzięłam kąpiel i zaczęłam robić sobie śniadanie, kiedy zadzwonił mój telefon.
- Kto mówi? - byłam jeszcze śpiąca i nie spojrzałam na telefon, od razu odebrałam
- Cześć to ja Mesut
- Oh! Cześć Mesut
- Jak spałaś?
- Dobrze, dzięki, a ty?
- Ja też, jestem trochę zdenerowawny. Mogę wpaść się z tobą zobaczyć?
- Jasne, przed wyjściem do szkoły, ok?
- Ok, będę
- Do zobaczenia
Chwile potem usłyszałam parkujący samochód na dole, więc zaczekałam chwilę. Zadzwonił dzwonek więc otworzyłam drzwi.
- Cześć Mesut, wejdź
- Cześć, jesz śniadanie?
- Tak, zaraz muszę wyjść do szkoły
- Monica nie idzie z tobą?
- Nie, jej zajęcia zaczynają się później. Muszę zrobić kilka rzeczy wcześniej
- Jak zjesz śniadanie, zawiozę cię do szkoły
- Nie ma mowy, uniwersytet jest daleko stąd, oprócz tego masz inne zajęcia
- Twój uniwersytet jest niedaleko Valdebebas, więc nie ma problemu
- No dobrze, wygrałeś. Będę za chwilę gotowa, jeśli chcesz możesz obejrzeć telewizję czy coś, czuj się jak u siebie
- Dzięki
Mesut zaczął iść wzdłuż kuchni i zatrzymał się przy lodówce, gdzie miałam kilka zdjęć.
- To twoja rodzina? - zapytał z zaciekawieniem
- Tak, to moja mama i siostra
- Gdzie to jest? Miejsce wydaje mi się znajome
- Powinno być, to było w Niemczech, w Monachium
- Dlaczego byłaś w Monachium?
- Byliśmy tam na wakacjach, moja siostra mówi po niemiecku więc pojechaliśmy tam z nią żeby mogła poćwiczyć
- Jeśli twoja siostra mówi po niemiecku ty też potrafisz?
- Ja nie, znam kilka wyrażeń i słów, nic więcej
- No dalej, powiedz coś
- Nie jestem w tym dobra... 'Hello, mein Name ist Martha'
- Nawet nieźle
- Słyszałam nieraz jak moja siostra się uczy, a teraz już chodźmy, bo jest już późno
- Jasne, chodźmy
Opuściliśmy mieszkanie. Muszę przyznać, że jest prawdziwym gentlemanem, otworzył mi drzwi do samochodu i również wsiadł. Po chwili byliśmy już na miejscu. Zostaliśmy jeszcze na moment w samochodzie.
- Więc jesteśmy - powiedziałam
- Tak, więc pora się pożegnać
- Ok, życzę tobie i twojej drużynie powodzenia
- Dzięki, ale pamiętaj o naszej obietnicy
- Nie zapomnę, obiecuję
- Wierzę ci, ale na wszelki wypadek... - powiedział ściągając swój pierścionek z ręki - To jest dla ciebie - powiedział próbując podać mi pierścionek.
- Nie Mesut, nie mogę tego przyjąć - powiedziałam biorąc od siebie ręce
- Możesz, jest dla ciebie żebyś o mnie pamiętała - powiedział biorąc moją rękę i wkładając pierścionek na palec
- Nigdy cię nie zapomnę, kiedy wrócisz nadal tutaj będę. Nie mam nic co mogłabym ci dać... - zbliżyłam się do niego i pocałowałam go w policzek - to jest dla ciebie żebyś mógł o mnie pamiętać
- Myślę, że będę
Po tym przytuliliśmy się do siebie na nieco dłużej, ale musiałam już iść.
- Muszę iść inaczej się spóźnie
- Ja też, ale zobaczymy się kiedy wróce?
- Oczywiście, tylko musisz do mnie zadzwonić
- Do zobaczenia - powiedział smutno
- Do zobaczenia
Wysiadłam z samochodu i poszłam do swojej klasy. Byłam smutna, ale nie mogłam nic zrobić z tym, będę za nim bardzo tęsknić.
Mecz Rayo Vallecano z Realem za nami, w związku z czym kolejne zwycięstwo, tym razem 2:0. Wszyscy wczoraj z wielkim zaangażowaniem dyskutowali na temat żółtej a potem czerwonej kartki Sergio Ramosa. Szkoda, że tak wyszło, ale mimo to zwycięstwo.
Po prawej stronie jest kawałek ciemno-szarego pola, kiedy na niego najedziecie rozwinie się. Znajduje się tam opcja do śledzenia mojego bloga a także statystyka i nowo podana ankieta, mam w planach przetłumaczyć jedno z opowiadań i to WY wybierzecie z jakim bohaterem będzie!
***
Zapraszam do czytania!
Martha's POV
Weekend minął niesamowicie szybko. Często rozmawialiśmy z Mesutem i wymienialiśmy smsy. Miałam do zrobienia sporo zadań do szkoły a on treningi. W poniedziałek zadzwonił zapytać się co słychać i powiedział, że chciałby się ze mną spotkać i porozmawiać, ale starał się nie nalegać. Zgodziłam się mimo tego, że byłam trochę zajęta, szkoła i treningi zaczęły trochę mnie doprowadzać do szału. Po jednym poszłam do domu i spędziłam prawie cały dzień na odrabianiu zadań domowych.
Środa na całe szczęście była znacznie lżejszym dniem. Po treningu wróciłam do domu i właściwie nie miałam co robić. Wzięłam prysznic i oglądałam telewizję z Monicą. Wtedy zadzwonił mój telefon.
- Cześć Mesut, co słychać?
- Cześć, wszystko w porządku, jak zwykle sporo treningów, a co u ciebie?
- U mnie to samo, szkoła i treningi, poza tym cały czas jestem zajęta
- Robisz coś teraz? Chciałabym z tobą porozmawiać
- Właściwie teraz nie
- Mogę do ciebie wpaść?
- Jasne!
- Będę za około 10 minut
- Ok, czekam na ciebie
- Do zobaczenia!
- Pa
Rozłączyłam się i poszłam zmienić ubrania, to znaczy byłam ubrana w sportowe spodnie i zwyczajny t-shirt. Nie chciałam żeby zobaczył mnie w takim stroju dlatego wybrałam jeansy, biały t-shirt i białe conversy. Wróciłam do salonu, kiedy mój telefon ponownie zadzwonił, tym razem była to wiadomość od Mesuta
'Jestem na dole. Mesut'
Wstałam z kanapy, wyszłam na balkon, zobaczyłam Mesuta i krzyknęła:
'Wchodź, piąte piętro, mieszkanie numer 394'
Uśmiechnął się i wszedł do środka. Po chwili usłyszałam dzwonek i podeszłam do drzwi żeby je otworzyć.
- Cześć - powiedziałam, całując go w policzek
- Hej! Ładne mieszkanie
- Dziękuje, wejdź
- Dzięki
- To jest moja współlokatorka Monica
- Cześć, miło mi cię poznać jestem Mesut O... - Monica przerwała mu
- ... Ozil, wiem kim jesteś, podziwiam cię i kocham sposób w jaki grasz - Monica powiedziała, próbując nie brzmieć jak zwariowana fanka
- Dziękuje, więc jesteś przyjaciółką Marthy? - zapytał Mesut
- Tak, poznałyśmy się wiele lat temu, właściwie ona jest kimś więcej niż moja przyjaciółka, jest dla mnie jak siostra
- Mesut, chcesz coś do picia?
- Nie dziękuje, właściwie chciałem porozmawiać z tobą na osobności, przepraszam Monica
- Mogę iść do swojego pokoju, jeśli chcecie, to nie problem - powiedziała Monica
- Nie Monica. Mesut niedaleko jest park, możemy tam pójść
- Tak, nie będziemy przeszkadzać Monice - powiedział Mesut
- Jeśli chcecie - powiedziała Monica spoglądając na telewizor
- Idziemy? - zapytałam Mesuta
- Ok! Miło było cię poznać Monica
- Mi również, uważaj na siebie - żartowała Monica
- Zamknij się
- Ok, ale nie wracaj późno
- Do zobaczenia Monica - powiedziałam zamykając drzwi
Nawet teraz mogłabym powiedzieć, że moje policzki były czerwone jak buraki. Spojrzałam na Mesuta, a on nieśmiało się uśmiechał. Zaczęliśmy iść w kierunku parku, a kiedy dotarliśmy, usiedliśmy na ławce niedaleko jeziora.
- O czym chcesz ze mną porozmawiać Mesut?
- Oh, przyszedłem żeby się z tobą pożegnać - powiedział
- Żeby się pożegnać? Gdzie jedziesz? Wyrzucili cię?
- Nie, nie. Dalej jestem w Realu Madryt, miałem na myśli pożegnać się, ponieważ wyjeżdżamy na pre sezon.
- Oh! Przestraszyłeś mnie, gdzie wyjeżdżasz?
- Do Stanów i Chin, chyba będziemy tam około miesiąca.
- Dobrze, i wrócisz akurat na La Ligę
- Ale chciałbym się o coś zapytać
- Powiedz mi co mam zrobić dla ciebie?
- Miałem na myśli, chciałbym, kiedy nie będzie mnie tutaj mieć jakiś kontakt z tobą jeśli oczywiście chcesz...
- Oczywiście, bardzo bym chciała, a kiedy wyjeżdżasz?
- Jutro, po treningu jedziemy prosto na lotnisko
- Oh! Mam nadzieję,że wszystko będzie w porządku
- Będziesz oglądać rozgrywki?
- Jeśli tylko będę miała czas, ale będę cię wspierać nawet kiedy nie będę oglądać
- Z takim fanem jak ty na pewno strzelę wiele bramek, więc będziesz dumna z naszej drużyny - powiedział uśmiechając się i patrząc mi prosto w oczy
- Jestem z was dumna tak czy owak, ale to bardzo miło z twojej strony
Rozmawialiśmy dopóki nie zrobiło się ciemno. Spędziłam niesamowity czas śmiejąc się, rozmawiając i żartując z Mesutem. Było idealnie.
- Myślę, że czas już iść - powiedział Mesut
- Ja też, bo inaczej będę mieć kłopoty.
Wróciliśmy z powrotem pod blok i chwilę staliśmy przy wejściu.
- Życzę ci wszystkiego dobrego z wiązku z pre sezonem, mam nadzieję, że strzelisz wiele bramek, pamiętaj że mimo wszystko będę cię wspierać choćby nie wiem co.
- Dziękuje, ale zostajemy w kontakcie, pamiętaj o tym.
- Pewnie, będę tutaj kiedy wrócisz z powrotem.
Przytulił mnie. To był długi uścisk. Nie chciałam go puścić, ani on mnie.
- Do zobaczenia i powodzenia - powiedziałam całując go w policzek
- Do zobaczenia! O której jutro wstajesz?
- Około 6:30, lekcje zaczynają się o 8:00, dlaczego pytasz?
- Myślę, że przyjadę jeszcze się z tobą zobaczyć, mój trening zaczyna się dopiero o 10:00
- W porządku także do zobaczenia jutro!
- Na razie - powiedział, wsiadając do samochodu
Poczekałam kiedy wsiadł do samochodu i weszłam do budynku. Kiedy przekroczyłam próg mieszkania Monica była w salonie i oglądała 'Teorię wielkiego podrywu' w telewizji
- Jestem w domu!
- Mówiłam, żebyś nie była późno... - powiedziała żartując
- Jestem tutaj i nic mi nie jest
- Dlaczego Mesut chciał z tobą porozmawiać? - zapytała z ciekawością
- Jesteś straszna plotkarą!
- Dobrze, nic mi nie mów, własciwie nie chcę wiedzieć tego - powiedziała prawie płacząc
- Nie kłam, umierasz z ciekawości
- Tak, to prawda ale jeśli nie chcesz mi tego powiedzieć to tego nie rób, jeśli nawet żartowałam to rozumiem, że to są twoje prywatne sprawy pomiędzy tobą a nim
- Ok, powiem ci. Spotkaliśmy się, ponieważ chciał mi powiedzieć, że wyjeżdza
- To jest... wszystko
- Jeszcze powiedział, że chciałby mieć ze mną kontakt kiedy go nie będzie
- HA! A nie mówilam?
- O czym ty mówisz?
- Mesut się lubi
- Skąd to niby wiesz?
- Tylko zobacz, albo jesteś głucha albo chodzisz z głową w chmurach, mam na myśli że jeśli go nie będzie miesiąc i nie wiadomo z kim gra i gdzie i jedynym jego zmartwieniem jest to, że chcę mieć z tobą kontakt... To oczywiste, poza tym ten sposób w jaki na ciebie patrzy nie jest normalny.
- Tak myślisz...?
- Nie myślę, jestem pewna w 100 procentach
- Myślę, że oszalałaś. On chcę mieć ze mną kontakt, bo jesteśmy przyjaciółmi
- Zaprzeczaj dalej, ja wiem co widziałam
- Ok, jak przyjdzie z powrotem to zobaczymy
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, musiałyśmy iść spać, bo następnego dnia czekała na nas szkoła. Rano zadzwonił mój budzik i musiałam wstać. Wzięłam kąpiel i zaczęłam robić sobie śniadanie, kiedy zadzwonił mój telefon.
- Kto mówi? - byłam jeszcze śpiąca i nie spojrzałam na telefon, od razu odebrałam
- Cześć to ja Mesut
- Oh! Cześć Mesut
- Jak spałaś?
- Dobrze, dzięki, a ty?
- Ja też, jestem trochę zdenerowawny. Mogę wpaść się z tobą zobaczyć?
- Jasne, przed wyjściem do szkoły, ok?
- Ok, będę
- Do zobaczenia
Chwile potem usłyszałam parkujący samochód na dole, więc zaczekałam chwilę. Zadzwonił dzwonek więc otworzyłam drzwi.
- Cześć Mesut, wejdź
- Cześć, jesz śniadanie?
- Tak, zaraz muszę wyjść do szkoły
- Monica nie idzie z tobą?
- Nie, jej zajęcia zaczynają się później. Muszę zrobić kilka rzeczy wcześniej
- Jak zjesz śniadanie, zawiozę cię do szkoły
- Nie ma mowy, uniwersytet jest daleko stąd, oprócz tego masz inne zajęcia
- Twój uniwersytet jest niedaleko Valdebebas, więc nie ma problemu
- No dobrze, wygrałeś. Będę za chwilę gotowa, jeśli chcesz możesz obejrzeć telewizję czy coś, czuj się jak u siebie
- Dzięki
Mesut zaczął iść wzdłuż kuchni i zatrzymał się przy lodówce, gdzie miałam kilka zdjęć.
- To twoja rodzina? - zapytał z zaciekawieniem
- Tak, to moja mama i siostra
- Gdzie to jest? Miejsce wydaje mi się znajome
- Powinno być, to było w Niemczech, w Monachium
- Dlaczego byłaś w Monachium?
- Byliśmy tam na wakacjach, moja siostra mówi po niemiecku więc pojechaliśmy tam z nią żeby mogła poćwiczyć
- Jeśli twoja siostra mówi po niemiecku ty też potrafisz?
- Ja nie, znam kilka wyrażeń i słów, nic więcej
- No dalej, powiedz coś
- Nie jestem w tym dobra... 'Hello, mein Name ist Martha'
- Nawet nieźle
- Słyszałam nieraz jak moja siostra się uczy, a teraz już chodźmy, bo jest już późno
- Jasne, chodźmy
Opuściliśmy mieszkanie. Muszę przyznać, że jest prawdziwym gentlemanem, otworzył mi drzwi do samochodu i również wsiadł. Po chwili byliśmy już na miejscu. Zostaliśmy jeszcze na moment w samochodzie.
- Więc jesteśmy - powiedziałam
- Tak, więc pora się pożegnać
- Ok, życzę tobie i twojej drużynie powodzenia
- Dzięki, ale pamiętaj o naszej obietnicy
- Nie zapomnę, obiecuję
- Wierzę ci, ale na wszelki wypadek... - powiedział ściągając swój pierścionek z ręki - To jest dla ciebie - powiedział próbując podać mi pierścionek.
- Nie Mesut, nie mogę tego przyjąć - powiedziałam biorąc od siebie ręce
- Możesz, jest dla ciebie żebyś o mnie pamiętała - powiedział biorąc moją rękę i wkładając pierścionek na palec
- Nigdy cię nie zapomnę, kiedy wrócisz nadal tutaj będę. Nie mam nic co mogłabym ci dać... - zbliżyłam się do niego i pocałowałam go w policzek - to jest dla ciebie żebyś mógł o mnie pamiętać
- Myślę, że będę
Po tym przytuliliśmy się do siebie na nieco dłużej, ale musiałam już iść.
- Muszę iść inaczej się spóźnie
- Ja też, ale zobaczymy się kiedy wróce?
- Oczywiście, tylko musisz do mnie zadzwonić
- Do zobaczenia - powiedział smutno
- Do zobaczenia
Wysiadłam z samochodu i poszłam do swojej klasy. Byłam smutna, ale nie mogłam nic zrobić z tym, będę za nim bardzo tęsknić.
czwartek, 14 lutego 2013
Like a Star - Rozdział 4
Pomyślałam, że w związku z dzisiejszymi Walentynkami wstawiam kolejny rozdział. :)
Oglądaliście wczorajszy mecz? Real Madryt vs Manchester United? 1:1 jest dobrym wynikiem? Gracze Manchester United byli bardzo agresywni, faulowali ile się da, ale Real Madryt spisał się na medal, druga połowa praktycznie rozgrywała się na polu przeciwnika, Real Madryt grał zawzięcie, piękne podania, nie wiem czy widzieliście tabele po meczu, ale porównując obie drużyny... Zresztą co tu porównywać, byliśmy lepsi ze wszystkim :D Jeśli ktoś jest chętny zapraszam tutaj: Real Madryt vs Manchester United
Po prawej stronie jest kawałek ciemno-szarego pola, kiedy na niego najedziecie rozwinie się. Znajduje się tam opcja do śledzenia mojego bloga a także statystyka i nowo podana ankieta, mam w planach przetłumaczyć jedno z opowiadań i to WY wybierzecie z jakim bohaterem będzie. :)
***
Zapraszam do czytania!
Martha's POV
Droga była krótka, a czas leciał szybko. Szybciej niż myślałam dotarliśmy na miejsce, Mesut zaparkował samochód na przeciwko dosyć sympatycznej restauracji w centrum Madrytu. Zarezerwował dla nas stolik w ogrodzie, usiedliśmy i od razu złożyliśmy zamówienie.
- Opowiesz mi o sobie? - zaskoczyło mnie jego pytanie
- Co chciałbyś wiedzieć?
- Nie wiem, co lubisz robić, jakiego rodzaju muzyki słuchasz, czy lubisz chodzić do kina i tak dalej - mówił biorąc łyk wody
- Cóż, kiedy mam więcej wolnego czasu kocham oglądać telewizje, przeważnie sport, często odwiedzam muzea. Kocham sztukę i mogę spędzać tam mnóstwo czasu. Jeśli chodzi o muzykę, lubię wszystkie rodzaje ale myślę, że angielskie piosenki najbardziej. Lubię chodzić do kina albo wypożyczać filmy.
- Lubisz sztukę?To jest bardzo ciekawe, jaki obraz lubisz najbardziej?
- Chyba nie mam ulubionego, ale jeśli mam wybrać jeden będzie to Mona Lisa Leonardo Da Vinci
- Widziałaś go na żywo?
- Tak, nawet dwa razy, widziałam go z bardzo bliska, to było intrygujące, najciekawszy obraz jaki widziałam.
- Szczęściara z ciebie, mam nadzieję, że będę mógł go kiedyś zobaczyć, możemy iść nawet razem
- To bardzo fajny pomysł - powiedziałam, jestem pewna że moje policzki się zarumieniły - Teraz ty opowiedz mi coś o sobie
- Kiedy nie mam meczy albo treningów, zwykle spotykam się z przyjaciółmi albo po prostu zostaję w domu oglądając filmy albo grając w gry video. Lubię hip-hop i rap, kocham filmy, mam nawet małą kolekcję w domu.
- To miło, nie wiedziałam, że lubisz spędzać czas w swoim domu
- Wolę spędzać czas w domu z przyjaciółmi
- Mam tak samo, jeśli nie muszę, wolę zostać w domu
- Masz rodzeństwo?
- Tak, młodszą siostrę
- Ile ma lat?
- 18, a ty?
- Ja mam jednego brata który jest starszy ode mnie i dwie młodsze siostry
- Wszyscy mieszkają w Niemczech?
- Tak, z moimi rodzicami, więc lubisz sport, jakieś konkretne dyscypliny?
- Piłka nożna jest moją ulubioną. Oglądam czasami tenis, koszykówkę, baseball i pływanie
- Jak to się zaczęło, że tak bardzo lubisz sport?
- Cała przygoda zaczęła się przez piłkę nożną, potem zobaczyłam mecz tenisa i to polubiłam, tak samo stało się z resztą
- Więc jak to się stało z piłką nożną?
- Bardzo dobrze pamiętam ten moment, Mistrzostwo Świata 2006 w Niemczech, inauguracyjna gra, Niemcy kontra Costa Rica. Wtedy naprawdę zakochałam się w niemieckim stylu gry, to była miłość od pierwszego wejrzenia.
- Pamiętam ten mecz, wtedy zacząłem grać w Schalke 04
- A dla ciebie? Jak to się zaczęło?
- Kiedy byłem mały, pojechałem z moim bratem do Gelsenkirchen żeby zobaczyć jak gra i wtedy powiedziałem do mojego taty 'Chcę to robić, chcę grać w drużynie' i od tego momentu kocham piłkę nożną. Kiedy byłem starszy kopiowałem ruchy szczególnie od Zindedine Zidane.
- Czyli twój ulubiony gracz?
- Tak, on jest dla mnie przykładem. Zaszczyt z nim pracować
- Wow, dla mnie jest najlepszym piłkarzem jakiegokolwiek widziałam. Płakałam podczas oglądania Mistrzostw. Nie wiem dlaczego zaczęłam grać, może po prostu nie chciałam być tylko fanem, który ogląda mecze w telewizji, przynajmniej próbowałam grać
- Ktoś cię uczył?
- Nie, mój tata nie lubił tego, moi przyjaciele wręcz przeciwnie, miałam w zwyczaju grać z nimi, kiedy dostałam się na uniwersytet zaczęłam grać w drużynie dziewcząt.
- Świetnie! Może przejdziemy się?
- Jasne!
Skończyliśmy jeść, zapłaciliśmy za rachunek. Nalegałam żeby zapłacić, ale moja próba równała się z zerem. Opuściliśmy restaurację i zaczęliśmy iść w stronę parku Retiro, który był kilka bloków dalej.
- Byłaś tutaj wcześniej? - Mesut zapytał
- Nie, to mój pierwszy raz.
- Lubię tutaj przychodzić, jest bardzo spokojnie.
- Przyjść pomyśleć albo poczytać dobrą książkę.
- Albo pospacerować z kimś wyjątkowym.
- Tak to jest dobra opcja.
- Co najbardziej lubisz w Madrycie?
- Miasto jest takie żywe w dzień i w nocy. Też znajduje się tutaj wiele muzeów i najlepsze drużyny piłkarskie.
- To ostatnie jest uzupełniające, prawda?
- Dla mnie jest. Ostatnio kiedy tutaj byłam nie miałam czasu zwiedzić stadionu, więc zdecydowałam wrócić.
- Jeśli chcesz mogę zabrać cię na stadion i na trening
- Naprawdę? To byłoby jak spełnienie marzeń
- Tak, mogę cię wprowadzić, i przedstawić chłopakom z drużyny, na pewno cię polubią
- Wow! Spotkam swoich idoli, oczywiście jesteś moim ulubionym
- Więc widziałaś mnie jak gram?
- Oczywiście, według mnie jesteś najlepszy na świecie
- Dzięki, po prostu robię to co kocham. Mogę cię o coś zapytać?
- Tak, proszę
- Masz chłopaka?
To pytanie zrobiło na mnie duże wrażenie, byłam zaskoczona, nie wiedziałam co odpowiedzieć. Dlaczego mnie o to zapytał?
- Nie, nie mam - odpowiedziałam jąkając się
- Oh, myślałem, że masz - jego głos brzmiał tak jakby spadł mu wielki ciężar z ramion
- Dlaczego tak myślałeś?
- Cóż, taka piękna dziewczyna jak ty nie może być singielką; myślałem że masz kogoś czekającego na ciebie
- To jest bardzo miłe, dziękuje, ale nie, nie mam nikogo kto czeka na mnie w Meksyku.
- Oni są bardzo głupi, w Niemczech nie jesteśmy tacy
- Co masz na myśli?
- Eeee, eee spójrz, chcesz lody? - powiedział zmieniając temat
- W sumie dlaczego nie - powiedziałam nieco zmieszana
Poszliśmy kupić lody, ja zamówiłam truskawkowe a Mesut waniliowe. Szliśmy przez park, to był bardzo przyjemny dzień, fajnie było spacerować wzdłuż Madrytu w lato w tak miłym towarzystwie. Nie wiem co było źle ze mną, ale czułam się przy nim zupełnie inaczej.
Oglądaliście wczorajszy mecz? Real Madryt vs Manchester United? 1:1 jest dobrym wynikiem? Gracze Manchester United byli bardzo agresywni, faulowali ile się da, ale Real Madryt spisał się na medal, druga połowa praktycznie rozgrywała się na polu przeciwnika, Real Madryt grał zawzięcie, piękne podania, nie wiem czy widzieliście tabele po meczu, ale porównując obie drużyny... Zresztą co tu porównywać, byliśmy lepsi ze wszystkim :D Jeśli ktoś jest chętny zapraszam tutaj: Real Madryt vs Manchester United
Po prawej stronie jest kawałek ciemno-szarego pola, kiedy na niego najedziecie rozwinie się. Znajduje się tam opcja do śledzenia mojego bloga a także statystyka i nowo podana ankieta, mam w planach przetłumaczyć jedno z opowiadań i to WY wybierzecie z jakim bohaterem będzie. :)
***
Zapraszam do czytania!
Martha's POV
Droga była krótka, a czas leciał szybko. Szybciej niż myślałam dotarliśmy na miejsce, Mesut zaparkował samochód na przeciwko dosyć sympatycznej restauracji w centrum Madrytu. Zarezerwował dla nas stolik w ogrodzie, usiedliśmy i od razu złożyliśmy zamówienie.
- Opowiesz mi o sobie? - zaskoczyło mnie jego pytanie
- Co chciałbyś wiedzieć?
- Nie wiem, co lubisz robić, jakiego rodzaju muzyki słuchasz, czy lubisz chodzić do kina i tak dalej - mówił biorąc łyk wody
- Cóż, kiedy mam więcej wolnego czasu kocham oglądać telewizje, przeważnie sport, często odwiedzam muzea. Kocham sztukę i mogę spędzać tam mnóstwo czasu. Jeśli chodzi o muzykę, lubię wszystkie rodzaje ale myślę, że angielskie piosenki najbardziej. Lubię chodzić do kina albo wypożyczać filmy.
- Lubisz sztukę?To jest bardzo ciekawe, jaki obraz lubisz najbardziej?
- Chyba nie mam ulubionego, ale jeśli mam wybrać jeden będzie to Mona Lisa Leonardo Da Vinci
- Widziałaś go na żywo?
- Tak, nawet dwa razy, widziałam go z bardzo bliska, to było intrygujące, najciekawszy obraz jaki widziałam.
- Szczęściara z ciebie, mam nadzieję, że będę mógł go kiedyś zobaczyć, możemy iść nawet razem
- To bardzo fajny pomysł - powiedziałam, jestem pewna że moje policzki się zarumieniły - Teraz ty opowiedz mi coś o sobie
- Kiedy nie mam meczy albo treningów, zwykle spotykam się z przyjaciółmi albo po prostu zostaję w domu oglądając filmy albo grając w gry video. Lubię hip-hop i rap, kocham filmy, mam nawet małą kolekcję w domu.
- To miło, nie wiedziałam, że lubisz spędzać czas w swoim domu
- Wolę spędzać czas w domu z przyjaciółmi
- Mam tak samo, jeśli nie muszę, wolę zostać w domu
- Masz rodzeństwo?
- Tak, młodszą siostrę
- Ile ma lat?
- 18, a ty?
- Ja mam jednego brata który jest starszy ode mnie i dwie młodsze siostry
- Wszyscy mieszkają w Niemczech?
- Tak, z moimi rodzicami, więc lubisz sport, jakieś konkretne dyscypliny?
- Piłka nożna jest moją ulubioną. Oglądam czasami tenis, koszykówkę, baseball i pływanie
- Jak to się zaczęło, że tak bardzo lubisz sport?
- Cała przygoda zaczęła się przez piłkę nożną, potem zobaczyłam mecz tenisa i to polubiłam, tak samo stało się z resztą
- Więc jak to się stało z piłką nożną?
- Bardzo dobrze pamiętam ten moment, Mistrzostwo Świata 2006 w Niemczech, inauguracyjna gra, Niemcy kontra Costa Rica. Wtedy naprawdę zakochałam się w niemieckim stylu gry, to była miłość od pierwszego wejrzenia.
- Pamiętam ten mecz, wtedy zacząłem grać w Schalke 04
- A dla ciebie? Jak to się zaczęło?
- Kiedy byłem mały, pojechałem z moim bratem do Gelsenkirchen żeby zobaczyć jak gra i wtedy powiedziałem do mojego taty 'Chcę to robić, chcę grać w drużynie' i od tego momentu kocham piłkę nożną. Kiedy byłem starszy kopiowałem ruchy szczególnie od Zindedine Zidane.
- Czyli twój ulubiony gracz?
- Tak, on jest dla mnie przykładem. Zaszczyt z nim pracować
- Wow, dla mnie jest najlepszym piłkarzem jakiegokolwiek widziałam. Płakałam podczas oglądania Mistrzostw. Nie wiem dlaczego zaczęłam grać, może po prostu nie chciałam być tylko fanem, który ogląda mecze w telewizji, przynajmniej próbowałam grać
- Ktoś cię uczył?
- Nie, mój tata nie lubił tego, moi przyjaciele wręcz przeciwnie, miałam w zwyczaju grać z nimi, kiedy dostałam się na uniwersytet zaczęłam grać w drużynie dziewcząt.
- Świetnie! Może przejdziemy się?
- Jasne!
Skończyliśmy jeść, zapłaciliśmy za rachunek. Nalegałam żeby zapłacić, ale moja próba równała się z zerem. Opuściliśmy restaurację i zaczęliśmy iść w stronę parku Retiro, który był kilka bloków dalej.
- Byłaś tutaj wcześniej? - Mesut zapytał
- Nie, to mój pierwszy raz.
- Lubię tutaj przychodzić, jest bardzo spokojnie.
- Przyjść pomyśleć albo poczytać dobrą książkę.
- Albo pospacerować z kimś wyjątkowym.
- Tak to jest dobra opcja.
- Co najbardziej lubisz w Madrycie?
- Miasto jest takie żywe w dzień i w nocy. Też znajduje się tutaj wiele muzeów i najlepsze drużyny piłkarskie.
- To ostatnie jest uzupełniające, prawda?
- Dla mnie jest. Ostatnio kiedy tutaj byłam nie miałam czasu zwiedzić stadionu, więc zdecydowałam wrócić.
- Jeśli chcesz mogę zabrać cię na stadion i na trening
- Naprawdę? To byłoby jak spełnienie marzeń
- Tak, mogę cię wprowadzić, i przedstawić chłopakom z drużyny, na pewno cię polubią
- Wow! Spotkam swoich idoli, oczywiście jesteś moim ulubionym
- Więc widziałaś mnie jak gram?
- Oczywiście, według mnie jesteś najlepszy na świecie
- Dzięki, po prostu robię to co kocham. Mogę cię o coś zapytać?
- Tak, proszę
- Masz chłopaka?
To pytanie zrobiło na mnie duże wrażenie, byłam zaskoczona, nie wiedziałam co odpowiedzieć. Dlaczego mnie o to zapytał?
- Nie, nie mam - odpowiedziałam jąkając się
- Oh, myślałem, że masz - jego głos brzmiał tak jakby spadł mu wielki ciężar z ramion
- Dlaczego tak myślałeś?
- Cóż, taka piękna dziewczyna jak ty nie może być singielką; myślałem że masz kogoś czekającego na ciebie
- To jest bardzo miłe, dziękuje, ale nie, nie mam nikogo kto czeka na mnie w Meksyku.
- Oni są bardzo głupi, w Niemczech nie jesteśmy tacy
- Co masz na myśli?
- Eeee, eee spójrz, chcesz lody? - powiedział zmieniając temat
- W sumie dlaczego nie - powiedziałam nieco zmieszana
Poszliśmy kupić lody, ja zamówiłam truskawkowe a Mesut waniliowe. Szliśmy przez park, to był bardzo przyjemny dzień, fajnie było spacerować wzdłuż Madrytu w lato w tak miłym towarzystwie. Nie wiem co było źle ze mną, ale czułam się przy nim zupełnie inaczej.
sobota, 9 lutego 2013
Like a Star - Rozdział 3
Kto dzisiaj ogląda mecz Real Madryt vs Sevilla FC? Jeszcze tylko dosłownie kilka minut! Co prawda tym razem bez Mesuta, ale miejmy nadzieję, że wejdzie chociaż na drugą połowę :)
Z racji tego postanowiłam dodać kolejny rozdział, jeśli nie doczekam się żadnego komentarza nie będzie następnego rozdziału, muszę was trochę zaszantażować :D
Trzymajcie się! Miłego czytania a przede wszystkim meczu pełnego wrażeń xx
Martha's POV
Pożegnałam się z Mesutem i weszłam do budynku. Czekałam chwilę na windę z racji tego, ze mieszkamy na piątym piętrze. Kiedy przekroczyłam próg mieszkania zobaczyłam, że w kuchni jest Monica i coś gotuje.
- Już jestem!
- Gdzie byłaś? - zapytała zmartwiona
- Nie uwierzysz kogo spotkałam!
- Jeszcze nie opanowałam czytania w myślach, więc po prostu mi powiedz
- Mesuta Ozila... - chciałam kontynuować, ale mi przerwała
- NIE MOŻE BYĆ! PIŁKARZA? - powiedziała bardzo zaskoczona, prawie krzycząc
- Tak, tak tego piłkarza
- Jak było? Powiedz mi wszystko po kolei! - powiedziała i usiadłyśmy w salonie
Zaczęłam jej opowiadać wszystko od momentu, gdy usiedliśmy w kawiarni, Monica uważnie słuchała i czasami się wtrącała. Nie myślałam o tym co się wydarzyło aż do teraz.
- Wow, jesteś szczęściarą! Nawet nie jesteśmy tutaj przez miesiąc a ty już spotkałaś znaną osobą, i on jest piłkarzem, jeszcze lepiej!- Tak wiem
- Cóż, to było bardzo miłe z jego strony zapraszając cię do kawiarni po tym całym zderzeniu
- Tak, nie każdy to robi
- Ale nie powiedziałaś mi jaki on jest, jak wygląda naprawdę
- Myślę, że widziałaś go jak gra, nie jest inny. Jest wysoki, ma bardzo ładne oczy i słodki uśmiech...
- Myślę, że ktoś się tutaj zakochał...
- Co ty mówisz? Nie jestem zakochana, ledwo go znam
- Ten sposób w jakim o nim mówisz, z twoich oczu można wyczytać wszystko
- Nie mów niemądrych rzeczy, idę wziąć prysznic
Poszłam do mojego pokoju i wzięłam potrzebne rzeczy. Po kąpieli włączyłam komputer i zaczęłam rozmawiać przez Skype z moją rodziną i przyjaciółmi. Potem zgasiłam wszystkie światła, z wyjątkiem lampki nocnej i zaczęłam czytać "Anioły i Demony' Dana Browna, jeśli mnie pamięć nie myli czytałam to już chyba piąty raz, to była moja ulubiona książka. Byłam skupiona na czytaniu, ale dźwięk telefonu wyrwał mnie z transu. Podniosłam go i zobaczyłam wiadomość od nieznajomego nadawcy. Niezdecydowanym ruchem nacisnęłam przycisk 'otwórz'
''Wspaniale było cię dzisiaj spotkać. Słodkich snów. Mesut'
To było bardzo miło z jego strony. Długo myślałam co mu odpisać. Jestem w tym beznadzieja, ale coś musiałam.
"Cała przyjemność po moje stronie. Śpij dobrze, Martha"
Wyłączyłam telefon i zaczęłam myśleć 'Czy coś może się wydarzyć pomiędzy nami? Zwykle on spotyka się z dziewczynami takimi jak ja...'
W końcu zasnęłam, zatracona w swoich myślach.
Następnego dnia miałam mecz, więc wstałam, zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły. Ku mojemu zadowoleniu wygraliśmy. Właściwie strzeliłam gola, i byłam już prawie gotowa żeby iść do domu kiedy zadzwonił mój telefon.
- Słucham?
- Cześć Martha, z tej strony Mesut - jego głos brzmiał zupełnie inaczej przez telefon
- Oh! Cześć, co za niespodzianka, co słychać?
- Wszystko dobrze, a co u ciebie?
- Nie wiem jakby to powiedzieć...
- Jesteś zajęta czy coś?
- Nie, właśnie skończyłam mecz.
- Chciałem się zapytać czy możemy się dzisiaj spotkać, jeśli nie masz innych planów.
- Nie mam żadnych planów, wiec czemu nie.
- Ok, więc powiedz mi gdzie jesteś to cię odbiorę.
- Nie, to ty mi powiedz gdzie jesteś, nie chcę cie wykorzystywać.
- Nie robisz tego, powiedz mi gdzie jesteś i zaraz tam będę.
- Jestem koło Europejskim Uniwersytecie, niedaleko kampusu jest stacja metra La Moraleja.
- Wiem gdzie to jest, właściwie dosyć blisko mojego domu. W jakiej części jesteś?
- Poczekam na ciebie przy parkingu.
- Ok, do zobaczenia za 15 minut.
- Ok, do zobaczenia.
- Pa.
Skończyłam pakować swoje rzeczy, pożegnałam się ze znajomymi i wyszłam żeby poczekać na Mesuta. Wkrótce przyjechał, wyszedł z samochodu i do mnie podszedł
- Ciężko było się tutaj dostać?
- Nie, było w porządku. Jak mecz? - zapytał z ciekawością
- Dobrze, wygraliśmy. Właściwie strzeliłam gola - powiedziałam dumnie, to była moja pierwsza bramka.
- Gratulacje, może pewnego dnia będę mógł cię zobaczyć jak grasz, jeśli oczywiście chcesz.
- Nie jestem dobra, miałam tylko szczęście.
- Każdy czasami potrzebuje takiego szczęścia.
- Co będziemy robić? Masz jakiś pomysł?
- Możemy iść i zjeść lunch, potem coś wymyślimy.
- Brzmi dobrze.
- Więc chodźmy.
Odprowadził mnie do czarnego, eleganckiego Audi. Mesut jechał prosto do centrum Madrytu, podczas jazdy rozmawialiśmy o różnych rzeczach, z łatwością skakaliśmy z tematu na temat. To będzie bardzo ciekawy dzień. Bez wątpliwości.
Z racji tego postanowiłam dodać kolejny rozdział, jeśli nie doczekam się żadnego komentarza nie będzie następnego rozdziału, muszę was trochę zaszantażować :D
Trzymajcie się! Miłego czytania a przede wszystkim meczu pełnego wrażeń xx
Martha's POV
Pożegnałam się z Mesutem i weszłam do budynku. Czekałam chwilę na windę z racji tego, ze mieszkamy na piątym piętrze. Kiedy przekroczyłam próg mieszkania zobaczyłam, że w kuchni jest Monica i coś gotuje.
- Już jestem!
- Gdzie byłaś? - zapytała zmartwiona
- Nie uwierzysz kogo spotkałam!
- Jeszcze nie opanowałam czytania w myślach, więc po prostu mi powiedz
- Mesuta Ozila... - chciałam kontynuować, ale mi przerwała
- NIE MOŻE BYĆ! PIŁKARZA? - powiedziała bardzo zaskoczona, prawie krzycząc
- Tak, tak tego piłkarza
- Jak było? Powiedz mi wszystko po kolei! - powiedziała i usiadłyśmy w salonie
Zaczęłam jej opowiadać wszystko od momentu, gdy usiedliśmy w kawiarni, Monica uważnie słuchała i czasami się wtrącała. Nie myślałam o tym co się wydarzyło aż do teraz.
- Wow, jesteś szczęściarą! Nawet nie jesteśmy tutaj przez miesiąc a ty już spotkałaś znaną osobą, i on jest piłkarzem, jeszcze lepiej!- Tak wiem
- Cóż, to było bardzo miłe z jego strony zapraszając cię do kawiarni po tym całym zderzeniu
- Tak, nie każdy to robi
- Ale nie powiedziałaś mi jaki on jest, jak wygląda naprawdę
- Myślę, że widziałaś go jak gra, nie jest inny. Jest wysoki, ma bardzo ładne oczy i słodki uśmiech...
- Myślę, że ktoś się tutaj zakochał...
- Co ty mówisz? Nie jestem zakochana, ledwo go znam
- Ten sposób w jakim o nim mówisz, z twoich oczu można wyczytać wszystko
- Nie mów niemądrych rzeczy, idę wziąć prysznic
Poszłam do mojego pokoju i wzięłam potrzebne rzeczy. Po kąpieli włączyłam komputer i zaczęłam rozmawiać przez Skype z moją rodziną i przyjaciółmi. Potem zgasiłam wszystkie światła, z wyjątkiem lampki nocnej i zaczęłam czytać "Anioły i Demony' Dana Browna, jeśli mnie pamięć nie myli czytałam to już chyba piąty raz, to była moja ulubiona książka. Byłam skupiona na czytaniu, ale dźwięk telefonu wyrwał mnie z transu. Podniosłam go i zobaczyłam wiadomość od nieznajomego nadawcy. Niezdecydowanym ruchem nacisnęłam przycisk 'otwórz'
''Wspaniale było cię dzisiaj spotkać. Słodkich snów. Mesut'
To było bardzo miło z jego strony. Długo myślałam co mu odpisać. Jestem w tym beznadzieja, ale coś musiałam.
"Cała przyjemność po moje stronie. Śpij dobrze, Martha"
Wyłączyłam telefon i zaczęłam myśleć 'Czy coś może się wydarzyć pomiędzy nami? Zwykle on spotyka się z dziewczynami takimi jak ja...'
W końcu zasnęłam, zatracona w swoich myślach.
Następnego dnia miałam mecz, więc wstałam, zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły. Ku mojemu zadowoleniu wygraliśmy. Właściwie strzeliłam gola, i byłam już prawie gotowa żeby iść do domu kiedy zadzwonił mój telefon.
- Słucham?
- Cześć Martha, z tej strony Mesut - jego głos brzmiał zupełnie inaczej przez telefon
- Oh! Cześć, co za niespodzianka, co słychać?
- Wszystko dobrze, a co u ciebie?
- Nie wiem jakby to powiedzieć...
- Jesteś zajęta czy coś?
- Nie, właśnie skończyłam mecz.
- Chciałem się zapytać czy możemy się dzisiaj spotkać, jeśli nie masz innych planów.
- Nie mam żadnych planów, wiec czemu nie.
- Ok, więc powiedz mi gdzie jesteś to cię odbiorę.
- Nie, to ty mi powiedz gdzie jesteś, nie chcę cie wykorzystywać.
- Nie robisz tego, powiedz mi gdzie jesteś i zaraz tam będę.
- Jestem koło Europejskim Uniwersytecie, niedaleko kampusu jest stacja metra La Moraleja.
- Wiem gdzie to jest, właściwie dosyć blisko mojego domu. W jakiej części jesteś?
- Poczekam na ciebie przy parkingu.
- Ok, do zobaczenia za 15 minut.
- Ok, do zobaczenia.
- Pa.
Skończyłam pakować swoje rzeczy, pożegnałam się ze znajomymi i wyszłam żeby poczekać na Mesuta. Wkrótce przyjechał, wyszedł z samochodu i do mnie podszedł
- Ciężko było się tutaj dostać?
- Nie, było w porządku. Jak mecz? - zapytał z ciekawością
- Dobrze, wygraliśmy. Właściwie strzeliłam gola - powiedziałam dumnie, to była moja pierwsza bramka.
- Gratulacje, może pewnego dnia będę mógł cię zobaczyć jak grasz, jeśli oczywiście chcesz.
- Nie jestem dobra, miałam tylko szczęście.
- Każdy czasami potrzebuje takiego szczęścia.
- Co będziemy robić? Masz jakiś pomysł?
- Możemy iść i zjeść lunch, potem coś wymyślimy.
- Brzmi dobrze.
- Więc chodźmy.
Odprowadził mnie do czarnego, eleganckiego Audi. Mesut jechał prosto do centrum Madrytu, podczas jazdy rozmawialiśmy o różnych rzeczach, z łatwością skakaliśmy z tematu na temat. To będzie bardzo ciekawy dzień. Bez wątpliwości.
wtorek, 5 lutego 2013
Like a Star - Rozdział 2
Jeśli ktoś tutaj jest ze mną, jakaś zbłąkana dusza, proszę dajcie mi znać, że jesteście, co myślicie! :) Przed nami drugi rozdział, mam nadzieję, że się wam spodoba. Miłego czytania!
Mesut's POV
To było trochę lekkomyślne, rozmawiałem przez telefon z moim bratem Multu podczas spacerowania wzdłuż sąsiedztwa. Właściwie lubię podróżować incognito żeby móc nauczyć się więcej o mieście, mimo tego że mieszkam już tutaj długo, jeszcze nie znam go całkowicie. Ubieram baseballówkę i okulary, ludzie nie rozpoznają mnie. Nie patrzyłem gdzie idę, nie widziałem nikogo kto idzie w moim kierunku i potrąciłem dziewczynę. Wstałem szybko i pomogłem jej wstać, kiedy nasze oczy się spotkały wydarzyło się coś. Nie wiem co to było, ale nigdy nie czułem czegoś takiego, para dużych i pięknych brązowych oczu patrzyła na mnie z ciekawością. Muszę przyznać, że ta dziewczyna była bardzo ładna, miała upięte włosy w kucyka ale mogłem zobaczyć, że były faliste, lekko różowe policzki wyróżniały się w porównaniu z jej białą cerą, miała kilka piegów na kościach policzkowych. Dosłownie czytaliśmy siebie do czasu kiedy mogłem zareagować.
- Wszystko w porządku? To była moja wina. Byłem rozkojarzony i nie widziałem, że idziesz. - powiedziałem, żeby przerwać ciszę pomiędzy nami
- Nic mi nie jest, nie tylko ty byłeś rozkojarzony - jej głos był naprawdę piękny, idealnie do niej pasował.
- Mieszkasz tutaj?
- Tak, kilka ulic dalej. A ty? - Zapytała z ciekawością w jej oczach
- Nie, mieszkam trochę dalej. Nie jesteś stąd, prawda? - Próbowałem nie brzmieć niegrzecznie
- Skąd to wiesz? - Zapytała nieco zaskoczona
- Ten sposób w jaki mówisz, ja też nie jestem stąd
- Oh! Skąd w takim razie jesteś?
- Jestem z Niemiec, a ty?
- Z Meksyku - powiedziała śmiejąc się
- Słyszałem, ze to piękne miejsce - powiedziałem uśmiechając się
- Tak, to prawda
- Widzę, że grasz w piłkę nożną - powiedziałem odnosząc się do jej torby treningowej, która trzymała na ramieniu
- Tak, jestem w drużynie na uniwersytecie. Właśnie wracam z treningu
- Przepraszam za złe maniery. Nie zapytałem cię jak masz na imię
- Mam na imię Martha, a ty? - piękne imię dla pięknej dziewczyny
- Mesut - powiedziałem, podając jej rękę i potrząsając nią
- Co za zbieg okoliczności, masz takie samo imię jak piłkarz
- Każdy mówi mi to samo - Drążyłem dalej, chciałem zobaczyć co z tego wyniknie
- Cóż, to nie jest zbyt znane imię, właściwie trochę wyglądasz jak on
Ściągnąłem swoje okulary, i spojrzałem na nią, jej wyraz twarzy kompletnie się zmienił, jej oczy nieznacznie sie powiększył, otworzyła szerzej usta, zrobiła krok do tyłu, myślę że próbowała coś powiedzieć ale nie mogła wydać z siebie żadnego dźwięku.
- Jesteś Ozil... Mesut Ozil - powiedziała prawie szepcąc, ale mogłem ją słyszeć
- Tak, to ja
- Co za niespodzianka, rozmawiam i stoję przed piłkarzem Realu Madryt
Uśmiechnąłem się na jej reakcję, wyglądała ładniej gestykulując rękoma, znalazła odpowiednie słowa żeby mówić, jej policzki nieznacznie się zaczerwieniły.
- Pozwól mi powiedzieć. Jestem wielką fanką Realu Madryt i die Mannschaft. Nie wiem jak mogłam cię nie rozpoznać, twoja twarz wydawała mi się znajoma - powiedziała znaczniej szybciej niż zwykle
- Hahaha, zdarza się. Chciałabyś kontynuować naszą rozmowę w innym miejscu, jeśli masz czas oczywiście? - zapytałem, nie chciałem brzmieć zbyt odważnie, ale chciałem kontynuować tą rozmowę gdzieś indziej.
- Zapraszasz mnie na drinka czy coś - powiedziała zwracając uwagę na to co mówi
- Chyba tak
- To byłaby przyjemność
- Znam fajne miejsce blisko ciebie, możemy tam iść.
- Jasne, ok
Zaczęliśmy iść w kierunku mojego ulubionego miejsca. Musiałem z powrotem założyć moje okulary. Idą wzdłuż, spokojnie spojrzałem na nią, wyglądała na bardzo zdenerwowaną, bawiła się swoimi dłońmi, dopóki nie włożyła ich do kieszeni. Kiedy dotarliśmy na miejsce, otworzyłem dla niej drzwi żeby weszła do środka, zrobiłem to samo. Była to mała dyskretna kawiarnia, chodzę tu często kiedy chcę być sam, ale ten moment był wyjątkiem. Odprowadziłem ją do stolika na końcu kawiarni, gdzie mogliśmy spokojnie porozmawiać. Usiedliśmy i kelner do nas podszedł żeby wziąć zamówienie. Poprosiłem o mrożoną herbatę a ona o lemoniadę. Myślałem jak zacząć rozmowę do momentu kiedy coś przyszło mi na myśl.
- Więc, co robisz w Madrycie? - powiedziałem przerywając ciszę
- Przyjechałam tutaj studiować przez półtora roku
- Co studiujesz?
- Psychologię - odpowiedziała dumnie
- Psychologia i piłka nożna, dziwna kombinacja
- Wiem, wielu ludzi mówi mi to sam
- Jesteś sama w Madrycie czy mieszkasz z kimś?
- Przyjechałam z moją przyjaciółką Monicą, mieszkamy razem
- Więc, jeśli studiujesz i mieszkasz sama w Madrycie to ile masz lat?
- Mam 21 lat, w październiku skończę 22
- Naprawdę? Co za zbieg okoliczności, moje urodziny też są w październiku
- Naprawdę? - Powiedziała zaskoczona
- Tak, jaki to dzień?
- 28 a twój?
- Moje są 15. Kiedy ukończysz studia?
- Za półtora roku, za tyle za ile wyjadę stąd
- Wow, to naprawdę szybko
- Tak, chciałabym je już skończyć. A ile ty masz lat?
- Ja mam 24, w październiku skończę 25.
- Jak długo mieszkasz już w Madrycie?
- Odkąd kupił mnie klub w 2010 roku, mieszkam tutaj już 3 lata
- Wyobrażam sobie, że ciężko jest się dopasować i przyzwyczaić mieszkać w innym mieście i grać tutaj. Tutaj jest znacznie inaczej niż w Niemczech, prawda?
- Będę szczery, na początku było naprawdę ciężko, język wcale mi nie pomógł, ale za to koledzy z drużny bardzo, ale najtrudniejszą częścią wyjazdu było pozostawienie rodziny.
- Tak, rozumiem. Za rodziną tęskni się najbardziej.
Krótki dźwięk przerwał naszą rozmowę. Widziałem, że wyciągnęła telefon i zaczęła pisać. Wziąłem łyk mrożonej herbaty dopóki nie skończyła pisać.
- Przepraszam Mesut, ale muszę już iść.
- Dlaczego?
- Jest już trochę późno, moja przyjaciółka się martwi, że jeszcze nie ma mnie w domu.
- Dobrze, pozwól się odprowadzić do domu.
- Nie, to naprawdę zbyteczne, to jest całkiem blisko, mogę iść sama.
- Nalegam.
- Ale jak chcesz wrócisz?
- Pozwól, że wezmę samochód i cię odwiozę. Poczekaj tutaj, zaraz wrócę.
Zapłaciłem rachunek, Martha nalegała że zapłaci za siebie. Całkowicie odmówiłem. Opuściłem kawiarnie i poszedłem kilka bloków dalej, gdzie zostawiłem zaparkowany samochód. Wsiadłem i odjechałem z powrotem. Kiedy dotarłem do kawiarni, zobaczyłem ją, kiedy przeglądała jakieś magazyny i od razu się uśmiechnąłem. Martha spojrzała na mnie i podeszła. Odprowadziłem ją do samochodu, otworzyłem jej drzwi, żeby wsiadła. Dała mi kilka wskazówek jak dostać się do jej mieszkania i krócej niż myślałem dotarliśmy na miejsce. Wysiedliśmy z samochodu.
- Więc, jesteśmy, dzięki za odwiezienie mnie do domu.
- Nie, nie ma za co. Mogę cię o coś zapytać?
- Jasne, słucham?
- Mogę dostać twój numer telefonu? Jeśli chcesz...
- Oh! Pewnie - odpowiedziała nieco zaskoczona
Podałem jej swój telefon żeby mogła wpisać numer. W środku byłem szczęśliwy, ale nadal nie wiem dlaczego.
- Cóż, muszę już iść - powiedziała przywracając mnie do równowagi
- Ok, spędziłem miło czas z tobą - powiedziałem bezmyślnie
- Ja też - powiedziała zawstydzona
- Nie wiem... Jeśli chciałabyś ze mną kiedyś wyjść... - Naprawdę chciałem żeby powiedziała 'tak'
- Z przyjemnością - uśmiechnęła się
- Dobrze, idę, to była przyjemność cię spotkać
- Dla mnie też
- Do zobaczenia!
- Do zobaczenia Mezut! - powiedziała wchodząc do budynku
Wsiadłem ponownie do samochodu. Śmiałem się jak głupek. Myślę, że to był najlepszy dzień w moim życiu.
Mesut's POV
To było trochę lekkomyślne, rozmawiałem przez telefon z moim bratem Multu podczas spacerowania wzdłuż sąsiedztwa. Właściwie lubię podróżować incognito żeby móc nauczyć się więcej o mieście, mimo tego że mieszkam już tutaj długo, jeszcze nie znam go całkowicie. Ubieram baseballówkę i okulary, ludzie nie rozpoznają mnie. Nie patrzyłem gdzie idę, nie widziałem nikogo kto idzie w moim kierunku i potrąciłem dziewczynę. Wstałem szybko i pomogłem jej wstać, kiedy nasze oczy się spotkały wydarzyło się coś. Nie wiem co to było, ale nigdy nie czułem czegoś takiego, para dużych i pięknych brązowych oczu patrzyła na mnie z ciekawością. Muszę przyznać, że ta dziewczyna była bardzo ładna, miała upięte włosy w kucyka ale mogłem zobaczyć, że były faliste, lekko różowe policzki wyróżniały się w porównaniu z jej białą cerą, miała kilka piegów na kościach policzkowych. Dosłownie czytaliśmy siebie do czasu kiedy mogłem zareagować.
- Wszystko w porządku? To była moja wina. Byłem rozkojarzony i nie widziałem, że idziesz. - powiedziałem, żeby przerwać ciszę pomiędzy nami
- Nic mi nie jest, nie tylko ty byłeś rozkojarzony - jej głos był naprawdę piękny, idealnie do niej pasował.
- Mieszkasz tutaj?
- Tak, kilka ulic dalej. A ty? - Zapytała z ciekawością w jej oczach
- Nie, mieszkam trochę dalej. Nie jesteś stąd, prawda? - Próbowałem nie brzmieć niegrzecznie
- Skąd to wiesz? - Zapytała nieco zaskoczona
- Ten sposób w jaki mówisz, ja też nie jestem stąd
- Oh! Skąd w takim razie jesteś?
- Jestem z Niemiec, a ty?
- Z Meksyku - powiedziała śmiejąc się
- Słyszałem, ze to piękne miejsce - powiedziałem uśmiechając się
- Tak, to prawda
- Widzę, że grasz w piłkę nożną - powiedziałem odnosząc się do jej torby treningowej, która trzymała na ramieniu
- Tak, jestem w drużynie na uniwersytecie. Właśnie wracam z treningu
- Przepraszam za złe maniery. Nie zapytałem cię jak masz na imię
- Mam na imię Martha, a ty? - piękne imię dla pięknej dziewczyny
- Mesut - powiedziałem, podając jej rękę i potrząsając nią
- Co za zbieg okoliczności, masz takie samo imię jak piłkarz
- Każdy mówi mi to samo - Drążyłem dalej, chciałem zobaczyć co z tego wyniknie
- Cóż, to nie jest zbyt znane imię, właściwie trochę wyglądasz jak on
Ściągnąłem swoje okulary, i spojrzałem na nią, jej wyraz twarzy kompletnie się zmienił, jej oczy nieznacznie sie powiększył, otworzyła szerzej usta, zrobiła krok do tyłu, myślę że próbowała coś powiedzieć ale nie mogła wydać z siebie żadnego dźwięku.
- Jesteś Ozil... Mesut Ozil - powiedziała prawie szepcąc, ale mogłem ją słyszeć
- Tak, to ja
- Co za niespodzianka, rozmawiam i stoję przed piłkarzem Realu Madryt
Uśmiechnąłem się na jej reakcję, wyglądała ładniej gestykulując rękoma, znalazła odpowiednie słowa żeby mówić, jej policzki nieznacznie się zaczerwieniły.
- Pozwól mi powiedzieć. Jestem wielką fanką Realu Madryt i die Mannschaft. Nie wiem jak mogłam cię nie rozpoznać, twoja twarz wydawała mi się znajoma - powiedziała znaczniej szybciej niż zwykle
- Hahaha, zdarza się. Chciałabyś kontynuować naszą rozmowę w innym miejscu, jeśli masz czas oczywiście? - zapytałem, nie chciałem brzmieć zbyt odważnie, ale chciałem kontynuować tą rozmowę gdzieś indziej.
- Zapraszasz mnie na drinka czy coś - powiedziała zwracając uwagę na to co mówi
- Chyba tak
- To byłaby przyjemność
- Znam fajne miejsce blisko ciebie, możemy tam iść.
- Jasne, ok
Zaczęliśmy iść w kierunku mojego ulubionego miejsca. Musiałem z powrotem założyć moje okulary. Idą wzdłuż, spokojnie spojrzałem na nią, wyglądała na bardzo zdenerwowaną, bawiła się swoimi dłońmi, dopóki nie włożyła ich do kieszeni. Kiedy dotarliśmy na miejsce, otworzyłem dla niej drzwi żeby weszła do środka, zrobiłem to samo. Była to mała dyskretna kawiarnia, chodzę tu często kiedy chcę być sam, ale ten moment był wyjątkiem. Odprowadziłem ją do stolika na końcu kawiarni, gdzie mogliśmy spokojnie porozmawiać. Usiedliśmy i kelner do nas podszedł żeby wziąć zamówienie. Poprosiłem o mrożoną herbatę a ona o lemoniadę. Myślałem jak zacząć rozmowę do momentu kiedy coś przyszło mi na myśl.
- Więc, co robisz w Madrycie? - powiedziałem przerywając ciszę
- Przyjechałam tutaj studiować przez półtora roku
- Co studiujesz?
- Psychologię - odpowiedziała dumnie
- Psychologia i piłka nożna, dziwna kombinacja
- Wiem, wielu ludzi mówi mi to sam
- Jesteś sama w Madrycie czy mieszkasz z kimś?
- Przyjechałam z moją przyjaciółką Monicą, mieszkamy razem
- Więc, jeśli studiujesz i mieszkasz sama w Madrycie to ile masz lat?
- Mam 21 lat, w październiku skończę 22
- Naprawdę? Co za zbieg okoliczności, moje urodziny też są w październiku
- Naprawdę? - Powiedziała zaskoczona
- Tak, jaki to dzień?
- 28 a twój?
- Moje są 15. Kiedy ukończysz studia?
- Za półtora roku, za tyle za ile wyjadę stąd
- Wow, to naprawdę szybko
- Tak, chciałabym je już skończyć. A ile ty masz lat?
- Ja mam 24, w październiku skończę 25.
- Jak długo mieszkasz już w Madrycie?
- Odkąd kupił mnie klub w 2010 roku, mieszkam tutaj już 3 lata
- Wyobrażam sobie, że ciężko jest się dopasować i przyzwyczaić mieszkać w innym mieście i grać tutaj. Tutaj jest znacznie inaczej niż w Niemczech, prawda?
- Będę szczery, na początku było naprawdę ciężko, język wcale mi nie pomógł, ale za to koledzy z drużny bardzo, ale najtrudniejszą częścią wyjazdu było pozostawienie rodziny.
- Tak, rozumiem. Za rodziną tęskni się najbardziej.
Krótki dźwięk przerwał naszą rozmowę. Widziałem, że wyciągnęła telefon i zaczęła pisać. Wziąłem łyk mrożonej herbaty dopóki nie skończyła pisać.
- Przepraszam Mesut, ale muszę już iść.
- Dlaczego?
- Jest już trochę późno, moja przyjaciółka się martwi, że jeszcze nie ma mnie w domu.
- Dobrze, pozwól się odprowadzić do domu.
- Nie, to naprawdę zbyteczne, to jest całkiem blisko, mogę iść sama.
- Nalegam.
- Ale jak chcesz wrócisz?
- Pozwól, że wezmę samochód i cię odwiozę. Poczekaj tutaj, zaraz wrócę.
Zapłaciłem rachunek, Martha nalegała że zapłaci za siebie. Całkowicie odmówiłem. Opuściłem kawiarnie i poszedłem kilka bloków dalej, gdzie zostawiłem zaparkowany samochód. Wsiadłem i odjechałem z powrotem. Kiedy dotarłem do kawiarni, zobaczyłem ją, kiedy przeglądała jakieś magazyny i od razu się uśmiechnąłem. Martha spojrzała na mnie i podeszła. Odprowadziłem ją do samochodu, otworzyłem jej drzwi, żeby wsiadła. Dała mi kilka wskazówek jak dostać się do jej mieszkania i krócej niż myślałem dotarliśmy na miejsce. Wysiedliśmy z samochodu.
- Więc, jesteśmy, dzięki za odwiezienie mnie do domu.
- Nie, nie ma za co. Mogę cię o coś zapytać?
- Jasne, słucham?
- Mogę dostać twój numer telefonu? Jeśli chcesz...
- Oh! Pewnie - odpowiedziała nieco zaskoczona
Podałem jej swój telefon żeby mogła wpisać numer. W środku byłem szczęśliwy, ale nadal nie wiem dlaczego.
- Cóż, muszę już iść - powiedziała przywracając mnie do równowagi
- Ok, spędziłem miło czas z tobą - powiedziałem bezmyślnie
- Ja też - powiedziała zawstydzona
- Nie wiem... Jeśli chciałabyś ze mną kiedyś wyjść... - Naprawdę chciałem żeby powiedziała 'tak'
- Z przyjemnością - uśmiechnęła się
- Dobrze, idę, to była przyjemność cię spotkać
- Dla mnie też
- Do zobaczenia!
- Do zobaczenia Mezut! - powiedziała wchodząc do budynku
Wsiadłem ponownie do samochodu. Śmiałem się jak głupek. Myślę, że to był najlepszy dzień w moim życiu.
poniedziałek, 4 lutego 2013
Like a Star - Rozdział 1
Nie mogłam uwierzyć! Jestem w Brazylii na Międzynarodowym Turnieju Piłkarskim! Jako, że jestem fanem piłki nożnej to jest jak spełnienie marzeń!
Właśnie przyjechałam do hotelu, pokój jest idealny, ma widok na plaże i balkon.
Niemcy miały zamiar zadebiutować w ciągu tygodnia. Zobaczę mojego chłopaka grającego dla swojego kraju w tak ważnym wydarzeniu po raz pierwszy. Tak wiem, na pewno zastanawiacie się kim jest mój chłopak, ale najpierw muszę wam powiedzieć w jaki sposób się tutaj dostałam...
To było lato. Mój szósty semestr studiowania psychologi w Meksyku, miałam szansę żeby wyjechać i studiować kolejne trzy semestry za granicą. Zdecydowałam się na wyjazd do Madrytu, ponieważ byłam tam wcześniej i kocham to miasto.
Zaczęłam przygotowywać się do wyjazdu i załatwić wszystkie swoje sprawy. Nie byłam z tym sama, była za mną moja najlepsza przyjaciółka Monica, która jedzie ze mną, zawarłyśmy umowę.
Naszedł ten dzień, dzień w którym muszę opuścić Meksyk żeby żyć jednym ze swoich marzeń, mieszkać w Europie. Zostawić wszystko, mój dom, moją mamę, siostrę, moich przyjaciół, jedzenie. Teraz muszę zrobić wszystko sama, mama mi nie pomoże, ale przynajmniej mam Monice a ona ma mnie, to będzie nasza przygoda.
Na lotnisku, byłyśmy bardzo podekscytowane wejściem na pokład samolotu, ale też byłyśmy smutne tym, że musimy się pożegnać z naszymi rodzinami.
Zgłosiłam się do odprawy przed wylotem. Rozmawiałam z mamą i siostrą w kawiarni a po godzinie musiałyśmy podejść do bramek. W końcu nadszedł moment, żeby się pożegnać, rozpłakałam się, był to pierwszy raz kiedy leciałam aż tak daleko na dosyć długo.
- Trzymaj się i zawsze pamiętaj, kocham cię. - powiedziała moja mama
- Wierz mi albo nie, ja też będę bardzo tęsknić. - odparła moja siostra
- Kocham was obie, dziękuje wam za to. - powiedziałam mojej mamie - Wy też się trzymajcie.
Przytuliłam je i odeszłam. Czekałam chwilę na Monice. Przy bramkach wszystko wyglądało jak sen, nie mogłam uwierzyć że to prawda.
Dostałyśmy się do samolotu i błyskawicznie zasnęłyśmy. Po dwunastu godzinach wylądowaliśmy w Madrycie.
Najpierw musiałyśmy odebrać nasze bagaże i iść do wyjścia. Czekała tam na nas kobieta z uniwersytetu. Zabrała nas do mieszkania, była to bardzo przyjemna okolica, restauracje i sklepy były blisko. Stacja metra również, mogłyśmy się dostać nią aż do samego centrum miasta. Miałyśmy tylko jeden tydzień do naszego pierwszego dnia na uniwersytecie.
Dostałyśmy się do mieszkania, było świetne, miało małą, ale funkcjonalną kuchnię, w salonie był telewizor (do oglądania piłki nożnej, szczególnie do oglądania meczy Realu Madryt). Mamy dwa pokoje, mój ma balkon i widok na ulice.
W ciągu tego tygodnia zaczęłyśmy trochę poznawać miasto. Byłam tutaj dwa razy, więc trochę pamiętam. Nasz pierwszy tydzień zleciał bardzo szybko i musiałyśmy iść do uniwersytetu. Grupa uczniów okazała się niesamowita, po zajęciach poszłam zobaczyć trening drużyny piłkarskiej. Grałam w piłkę nożną w Meksyku, dlatego chciałam też spróbować dostać się tutaj, ale udało się, treningi były codziennie po szkole.
Więc to były nasze pierwsze dwa tygodnie w Madrycie, na przyzwyczajaniu się do używania metra i na dojście do domu po treningu. Robię to samo codziennie po zajęciach. Idę na metro i jadę do domu. Ale jednego dnia coś się zdarzyło. Szłam ze stacji metra do domu, miałam włożone słuchawki i słuchałam muzyki. Nienawidzę chodzić w ciszy. Byłam rozproszona. Nie widziałam, że ktoś idzie w moim kierunku. Uderzyłam go i upadliśmy.
Rozmawiał z kimś przez telefon z dziwnym akcentem, którego nie mogłam rozpoznać. Natychmiast rozłączył się i pomógł mi wstać. Wtedy podniosłam głowę i spojrzałam w jego oczy, to była pierwsza rzecz jaką zauważyłam u niego. Jego twarz wyglądała znajomo, ale nie byłam w stanie przypomnieć sobie gdzie ją wcześniej widziałam.
Przez ułamek sekundy stałam tam, nie mogąc się ruszyć z otwartymi szeroko oczami i ustami. Usłyszałam jego łagodny głos mówiący do mnie:
- Wszystko w porządku? To była moja wina. Byłem rozkojarzony i nie widziałem, że idziesz. - powiedział
Po tym co wydawało się jak wieczność dopiero byłam w stanie zareagować.
- Nic mi nie jest, nie martw się. Też byłam rozkojarzona - Odpowiedziałam
****
Po wielokrotnym czytaniu i analizowaniu tekstu nadszedł czas publikacji.
Proszę, dajcie mi znać co myślicie, czy wam się podoba czy też nie,
albo co wypadałoby zmienić żeby się jeszcze przyjemniej czytało.
Eliza
Powitanie
Witam was bardzo serdecznie na moim nowym blogu. Zdecydowałam się na taki krok, ponieważ ostatnimi czasy dużo czytam, szczególnie fan fiction w języku angielskim, które są naprawdę fantastyczne. Jakiś czas temu trafiłam na bardzo ciekawą i nie do końca banalną opowieść 'Like a Star' napisaną przez Marthę. Opowiada o przygodach młodej dziewczyny również o imieniu Martha, która przez przypadek poznaję jednego z piłkarzy Realu Madryt, ale reszty dowiecie się kiedy będziecie śledzi ich dalsze losy!
Napisałam do Marthy i bardzo ucieszyła się, że może dzielić się swoja opowieścią z ludźmi w różnych zakątkach świata, i dostałam pozwolenie na tłumaczenie jej opowiadania w języku polskim. Jest to mój pierwszy raz dlatego prosiłabym o całkowitą wyrozumiałość, bo coś na pewno będzie źle, coś mogę przeoczyć, gdzieś się pomylić. Jeśli będziecie widzieć tak owy rażący błąd prosiłabym o napisanie o tym w komentarzu i najszybciej jak tylko mogę poprawie to. :)
A tak przy okazji mam na imię Eliza :)
Trzymajcie się i do zobaczenia!
xx
Napisałam do Marthy i bardzo ucieszyła się, że może dzielić się swoja opowieścią z ludźmi w różnych zakątkach świata, i dostałam pozwolenie na tłumaczenie jej opowiadania w języku polskim. Jest to mój pierwszy raz dlatego prosiłabym o całkowitą wyrozumiałość, bo coś na pewno będzie źle, coś mogę przeoczyć, gdzieś się pomylić. Jeśli będziecie widzieć tak owy rażący błąd prosiłabym o napisanie o tym w komentarzu i najszybciej jak tylko mogę poprawie to. :)
A tak przy okazji mam na imię Eliza :)
Trzymajcie się i do zobaczenia!
xx
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)